przy, browarze, sporcie

Definicja: się pojawią (Tekst ten dedykuję Grzesiowi Napieralskiemu z SLD, za nie zniesienie abonamentu rtv słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Przy browarze o sporcie.

Słownik: Niestety znowu muszę komuś dosolić (to już nudne się zaczyna robić). Tym razem to nie będą ''nasi'' politycy aczkolwiek pośrednio jak zwykle, zawsze się pojawią (Tekst ten dedykuję Grzesiowi Napieralskiemu z SLD, za nie zniesienie abonamentu rtv).
Definicja: Dziś oberwie się Telewizji Polskiej. Mam dosyć i myślę, iż wielu widzów ślędzących mniej albo bardziej uważnie wydarzenia na Igrzyskach w Pekinie, także ma dość. Metody realizacji transmisji z olimpiady poprzez TVP, nie można określić inaczej niż żenadą. Ja nie dałem porady, teraz ogłądam już tylko poprzez sieć i w Eurosporcie, lecz co mają zrobić ci nieszczęśni widzowie, którzy nie mogą sobie pozwolić na taki luksus? Co mnie tak zraziło?

Tym, co dosłownie powala na kolana jest niekompetencja komentatorów. Odpowiednikiem tego może być choćby niejaki Starowicz, który w Pekinie komentował mecze naszych szczypiornistów. Nie dość, iż pokrzykiwał i pouczał zawodników, którzy i tak nie mogli go usłyszeć, to jeszcze w dość głupawy sposób starał się ukryć własną niekompetencję bezustannym powtarzaniem nazwisk graczy. Starowicz przeszedł sam siebie gdy kazał naszemu czołowemu strzelcowi, Grzegorzowi Tkaczykowi, któremu po prostu nieszło w meczu z Brazylią: „przeczytać w podręczniku do piłki ręcznej rozdział o typologii oddawania rzutów”(sic!). Niestety piłka ręczna to nie „noga” (ciekawe czy zauważył?), przy tak częstej zamianie podań ciągłe wymienianie nazwisk zawodników mija się z celem, ponieważ komentarz i tak zawsze będzie spóźniony w relacji do wydarzeń na placu gry.

Temat niejakiego Szaranowicza (aka „guru polskiego dziennikarstwa sportowego”) to inna historia. Internet pełny jest wszelkiego rodzaju dowcipów z jego wpadek (uuułłłłłłłłaaaaaaa!!!!....jest tego trochę). Czasami słuchając wynurzeń tego faceta, które psiakość jakoś zawsze przytrafiają się wtedy gdy odbywa się coś ciekawego, przychodzi mi do głowy taka prosta myśl: Czy faktycznie nareszcie nikt mu tego nie zabierze?! Niestety, wygląda na to iż nie. (Włodek to kurczę „fajter” jest, a do emerytury pewnie jeszcze trochę zostało).

TVP wypada fatalnie na tle konkurencji, którą w momencie IO jest w polskiej wersji językowej jedynie stacja Eurosport. Różnica ta jest w najwyższym stopniu widoczna w czasie porównania stosunku z zawodów lekkoatletycznych na obu stacjach. Rzeczowo, spokojnie, na temat i nie chaotycznie a więc tak jak powinno być komentują komentatorzy Eurosportu: Janusz Rozum i Marek Rudziński. w czasie gdy na TVP mamy bezustanny jazgot Szaranowicza z jego głupawymi dowcipami, którego jeszcze dodatkowo podpuszcza Marek Jóżwik, mnóstwo niepotrzebnych pokazów „erudycji” ikony polskiego dziennikarstwa sportowego i totalny chaos.

Dodatkowo możemy się „pobawić” obserwacją stosunków panujących w redakcji na podstawie tego jak „przyucza się” do pracy, wiecznie młodego i podobno nadzwyczajnie utalentowanego Przemka Babiarza, który w redakcji ma najwyraźniej pozycję gońca. Dawniej Szaranowicz wypadał nieco lepiej szczególnie gdy komentował koszykówkę wspólnie z Ryszardem Łabędziem ale najwyraźniej jak mawia Zibi Boniek: ”graliśmy w piłkę dawno i słabo”. A propos koszykówki: to czy nie można było pokazać jakiegoś występu dream teamu? Jasne, wiem, nasi nie grają, lecz to jednak sport w naszym państwie dość dostępny, a o ile mnie pamięć nie myli to niejaki Szaranowicz podobno miał nawet swój udział w jego popularyzacji.

Takich zagadek jest więcej, jedną z nich jest choćby pojawienie się niejakiego Szpakowskiego na torze wioślarskim i kajakarskim. Czy faktycznie w prawie 40 milionowym państwie nie ma kogoś kto byłby w stanie kompetentnie i bez udawanych emocji skomentować takie zawody? Dobór komentatorów do poszczególnych dyscyplin to w TVP zwyczajnie dramat. Wystarczy tylko przypomnieć, iż wspominany już Ryszard Łabędź, którego jeszcze kilka lat temu można było zobaczyć w roli sędziego na krajowych koszykarskich parkietach, komentował...szermierkę. Tymczasem na przykład Jarosław Idzi, były wybitny pięcioboista, oprócz urywków ze swojej dyscypliny (którą skomentował nawet przyzwoicie), ma „papiery” na komentowanie zarówno szermierki jak i pływania. nareszcie obie te konkurencje wchodzą w skład pięcioboju, więc gość co najmniej wiedziałby o czym mówi. Takich błędów jest niestety znacząco więcej.

Kończąc temat komentatorów nie sposób ulec wrażeniu, iż nie tylko „świat odpłynął” redakcji sportowej TVP. Odpłynęli również krajowi konkurenci, niektórzy o pięć długości jak np; Krzysztof Wyrzykowski i Tomasz Jaroński komentujący kolarstwo dla Eurosportu, inni o conajmniej dwie jak Mateusz Borek, Roman Kołtoń i redakcja Polsatu Sport (Jestem pewny , iż aktualnie można śmiało sparafrazować powiedzenie pewnego piłkarskiego trenera w następujący sposób: „Lepszy Kowal na bani niż Szpaku na trzeźwo.)

Prawdziwym dramatem w czasie realizacji transmisji z Pekinu poprzez TVP jest „studio”. Tutaj mamy już do czynienia z himalajami niekompetencji. Funkcje moderatora pełnią dziwne postacie takie jak: okulary zerówki w świecącej marynarce z hektolitrami żelu na głowie i udające kompetentnego dziennikarza sportowego (nieco przypominające tego faceta w kretyńskiej czapce spod skoczni narciarskiej), niezdrowo wyglądająca anorektyczna kobieta z „dziwnym” wytrzeszczem oczu rozpaczliwie poszukującymi promptera, która niczym prymuska w podstawówce usiłuje nauczyć się historii sportu w dwa tygodnie. Do tego dochodzi jeszcze kilku innych pomniejszych śmiesznych ludzików.

Całości, od czasu do czasu dogląda senator PO, Andrzej Person, któremu co najmniej nie można odmówić poczucia humoru. Należy także pogratulować Jego Senatorskiej Mości „wytrzymałości duszy na ból” jak to określiła jedna klasyczna już pisarka. Jednak gdy tylko Jego Senatorska Mość poczuje się zbyt pewnie na tle „śmiesznych ludków” ze studia to robi się „dziwnie”. Urażeni poczuli się np. miłośnicy zapasów w wydaniu kobiecym. Uznali oni i chyba słusznie, że Jego Senatorska Mość, lekceważąco odniósł się do tej dyscypliny, w której przecież nasza zawodniczka zdobyła jeden z nielicznych (jak do chwili obecnej ) polskich medali w Pekinie.

Również dywagacje Jego Senatorskiej Mości, na temat mizerii w polskim sporcie możnaby czasem trochę przytemperować. Oczywiście mógłby to zrobić tylko ktoś o zbliżonym poziomie wiedzy do pana Persona, niestety TVP nikogo takiego w swojej „stajni” nie posiada. Wizja sportu w Polsce wg Jego Senatorskiej Mości, jest dość prosta: otóż powinniśmy mieć podział na dyscypliny „plebejskie” finansowane poprzez samorządy, które zamiast dróg powinny budować stadiony i dyscypliny „lordowskie”. Te drugie wg Jego Senatorskiej Mości „szlachetniejsze” powinny być finansowane poprzez sponsorów (czytaj rodziców zawodników), którzy własnymi Rolls Royce`ami będą wozić pociechy na pola golfowe, korty tenisowe, nad Tamizę i tak dalej( radziłbym jednak Panu, tak dla otrzeźwienia umysłu, pogadać z naszymi ludźmi żebrzącymi na Victoria Station i paru innych miejscach w U.K).

Ci „sponsorzy” od czasu do czasu mieliby przyjemość przyjrzenia się zmaganiom swoich pupilków, sącząc herbatę z mlekiem albo zajadając pudding. Wasza Senatorska Mość! Ziemia woła albo jak Pan woli : Houston calling! (niestety dla Pana senatora, z teksańskim, a nie oksfordzkim akcentem jak Pan na pewno woli).

Oczywiście mamy w Polsce pozytywne przykłady takiego „arystokratycznego” podejścia do sportu czego żywymi dowodami są zarówno Robert Kubica jak i siostry Radwańskie. Jednak na miejscu Waszej Senatorskiej Mości zwróciłbym uwagę na fakt, że przewarzająca część ze zdobytych poprzez Ogromną Brtytanię medali na tej olimpiadzie zdobyli „ zwykli” sportowcy, którzy zwyczajnie pewnego dnia przyszli na pływalnię, tor kolarski i tak dalej(( Zdecydowana przewarzająca część z nich to przeciętni mieszkańcy Manchesteru, Liverpoolu i innych w ogóle nie takich znowu magnackich miast, którzy zwyczajnie mieli gdzie i do kogo przyjść, tak aby potrenować.

Podsumowując ten przydługi artykulik, mogę jedynie mieć nadzieję, że wbrew moim obawom na kolejnych igrzyskach w Londynie, nie będziemy musieli z nostalgią wspominać „rewelacyjnego” występu Polaków w Pekinie, przy komentarzu wiecznie młodych Szaranowicza i Szpakowskiego. I obyśmy nie musieli emocjonować się jedynie występami polskich „działaczy i trenerów” , którzy tak ochoczo promują w Pekinie tradycyjną polską „kulturę picia” siwuchy. A w sprawie TVP rodzi się jedno fundamentalne pytanie , które należy skierować do tak zwany środowisk opiniotwórczych, brzmi ono: Abonament rtv?! A za co?!