przyjaciółki zakochania co to jest
Definicja: rozwiązania, a później je sprytnie realizują słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Przyjaciółki - Od zakochania do zakochania.

Słownik: "Przyjaciółki - Od zakochania do zakochania" to opowiadanie o czterech przyjaciółkach, z których jedna ma problemy sercowe. Razem szukają skutecznego rozwiązania, a później je sprytnie realizują.
Definicja: Tradycyjnie jak to w każdej szkole kiedy dzwoni dzwonek uczniowie wybiegają z klasy, a na szkolnym korytarzu robi się głośno. Tu słychać śmiech, tak zagorzałą rozmowę na temat ostatniego meczu, a dalej cała klasa powtarza materiał przed istotnym sprawdzianem. Tak było także w szkole w małym miasteczku, niedaleko Krakowa, niestety harmonię ładu i porządku przerwy zakłócił krzyk, który nawet śpiącego niedźwiedzie wyrwały ze snu zimowego.
-- Co?! Jakim prawem?! To ma być sprawiedliwość?!– osobą która tak przeraźliwie krzyczała była Monika Przetedra, zapalna harcerka, dobra uczennica, lecz mimo wszystko osoba bardzo dbająca o zdanie które krążyło o niej po całej szkole. Była średniego wzrostu dziewczyną, o ciemnych blond włosach, z okularami na nosie – jej największym pechu w życiu. Starała się ubierać modnie, lecz przy tym sportowo i bardzo wygodnie. Można było o niej powiedzieć wszystko tylko nie to iż jest nieśmiała.
-- Błagam was dziewczyny, tylko nic nikomu nie mówicie, ponieważ mi reputacja spadnie –dodała Monika do idących z nią korytarzem koleżanek, Karoliny Nawyk i Kasi Anucyk.
Karolina była przyjaciółką Moniki, na jej twarzy wiecznie widniał uśmiech, a charakter miała zakręcony na maksa. Mówiła wiele i szybko, regularnie bardzo śmieszne rzeczy. Kiedy Monice „odbijało” w niedobrą stronę ustawiała ją do pionu krótkim komentarzem. Jako przyjaciółki zawsze miały sobie sporo do powiedzenia. Karolina była drobna i chuda, a przy tym trochę niższa od Moniki i Kasi, miała ciemny blond włosy, obcięte do ramion.
Kasia była takim śmieszkiem, którego z pewnością zna każdy z nas. Jeżeli coś ją zdenerwowało używała silnych słów i nie kryła swojej złości, nawet przed osobą zainteresowaną, była otwarta i spontaniczna. Była stosunkowo wysoka, przerastała Moniką o jakieś pięć centymetrów. Nie była ani chuda, ani gruba w jej figurze można było dostrzec pewien złoty środek na linie.
W pewnym momencie do dziewczyn podbiegła trzecia, szczupła, zwinna, o niebrzydkich rysach twarzy. Była to Asia Filipiak. To w niej kochali się prawie wszyscy chłopcy ze szkoły, nawet ci młodsi. Miała długie ciemne blond włosy z naturalnymi, jaśniejszymi pasemkami. Ubrana była jak zawsze, młodzieżowo, lecz elegancko z nutą sportowego stylu. Na twarzy miała drobne piegi które tylko dodawały jej uroku. Widać było iż jest spontaniczna i otwarta jak reszta dziewczyn. Pewnie dlatego zawsze trzymały się wspólnie, a w przypadku kłopotów jedna kryła drugą.
-- Reputacja to upadła już mi, dałam właśnie występ publice szkolnej, jak tu biegłam... Prawie spadłam ze schodów jak tu biegłam. Co się stało? Słychać cię na piętrze. – powiedziała Aśka lekko dysząc, widać iż dała gazu tak aby znaleźć koleżanki.
-- Nawet mi nie mów... Jakieś fatum normalnie... – Monika poszła odwiedzić własne myśli, więc Kasia postanowiła powiedzieć co zdarzyło się przed chwilką na plastyce.
-- Pamiętasz tego gościa, który chodził i sprzedawał jakieś książki w naszej szkole?? – Aśka chyba nie wiedziała za bardzo o kogo chodzi, ponieważ zrobiła dziwną miną i pokręciła głową.
-- Jejku Aśka! No ten taki stażysta pod krawatem, z zamyślonym spojrzeniem. Musiałaś go widzieć. To ten co jak siedziałyśmy na korytarzu upuścił te książki a my mu pomagałyśmy je podnieść, ponieważ sobie gościu nie radził.
-- Aaaaa!!! – Aśka puknęła się w głowę i dodała – Już wiem, który. Pamiętam, a co z nim? – Kaśkę powoli ogarniała irytacja, za to Karolina z Moniką miały z tyłu idąc za nimi dobry ubaw.
-- Nauczył się latać, słyszałaś?! – wszystkie buchnęły śmiechem, ponieważ każdej do głowy przyszedł obraz młodego stażysty, ze skrzydłami i książkami w dziobie. Kiedy przestały Kaśka dodała już poważnie:
-- Monika zwyczajnie poczuła do niego miętę. Dziewczyna cały dzień siedzi w domu, to jak sobie raz przyszła do szkoły, zobaczyła pierwszego lepszego chłopaka, obojętnie czy małego, czy starego, od razu się zakochała.
-- Kaśka nie pozwalaj sobie, ponieważ po pierwsze w ogóle nie siedzę cały czas w domu, a po drugie nie jestem tobą, tak aby się zakochiwać w pierwszym lepszym. – Monika przybrała różową barwę.
-- Dobra Monika ty się uspokój ona tylko żartowała, a ty Kaśka weź także się hamuj trochę co? Już nie pamiętasz jak ty się zakochałaś? – Karolina postanowiła przerwać tą dyskusję.
-- Nie bój się Monika nic nie powiemy, nikt się nie dowie, a ty za kilka dni znów będziesz miała w dowodzie wypisane „Uczucia- stan wolny”. Słyszysz Aśka? Ani słowa. – Na symbol zgody Aśka kiwnęła głową, a później wszystkie wykonały swój symbol, podobny do tego jaki wykonują futboliści zawsze przed meczem, tylko na koniec wszystkie podskakiwały i obracały się w powietrzu o pełny kąt.
Wtedy zadzwoniła dzwonek na lekcje i każda zabrała ze sobą plecak i ruszyła do klasy, przedtem jednak umówiły się na krótka wycieczkę do lasu na rowerach.

Monika wróciła do domu nieco później niż planowała. Jak zazwyczaj coś ją zatrzymało. Tym wspólnie były to głębokie przemyślenia w czasie samotnego spaceru w parku. Kiedy tylko przekroczyła próg domu do głowy przyszło jej najlepsze rozwiązanie tej sprawy. Zdała mamie stosunki z tego co było w szkole, złapała plecak i pobiegła po rower, na spotkanie z dziewczynami.

-- I co Monika, serca nadal bije tak samo?? – zapytała Karolina i po chwili dodała – szybko? – zaraz później posłała do niej łagodzący burzę uśmiech.
-- A nieee – wszystkie dziewczyny wytrzeszczyły oczy z ciekawości.
-- Co?! – zapytały równo. lecz odpowiedziało im tylko echo leśnej polany
-- Aa tak! zwyczajnie mam już rozwiązanie tej sytuacji. – Monika uśmiechnęła się chytrze i opowiedziała przyjaciółką o swoim planie.
Głownie plan polegał na tym iż wszystkie dziewczyny, a w najwyższym stopniu Aśka uruchomią własne znajomości wśród wszystkich chłopaków i znajda tego jednego, jedynego dla Moniki, tak aby ta mogła się w nim zakochać i zapomnieć o stażyście, który był raz za stary dla niej i dwa i żeby nic z tego nie było.

-- Co tam Aśka? Jest jakiś fajny koleś w tej twojej II A? ponieważ w naszej klasie to licho. Trzeba będzie szukać dalej. – Karolina lubiła takie akcje, a ta jej się wyjątkowo podobała no i chciał pomóc przyjaciółce.
-- Chyba musze was rozczarować. U mnie także nie za ciekawie. Mam za to kontakt z takim jednym z III C, on jest nawet niebrzydki i fajny, no i Monika mi kiedyś mówiła, iż raz z nim gadała więc nie będzie problemu z zapoznaniem. Chodźcie pokażę go wam. – dziewczyny poszły w stronę drzwi głównych szkoły, by udać się na plac.
-- O to ten – Asia wskazała palcem na wysokiego chłopaka, o brązowych oczach i ciemnych włosach. – Ma na imię Konrad, fajny nie?
-- O widzisz Aśka na ciebie to zawsze można liczyć – Kaśka puściła oczko do Aśki.

W tym samym czasie Monika chodziła bez konkretnego celu po szkolnych korytarzach zastanawiając się gdzie podziały się jej koleżanki. w najwyższym stopniu zastanawiające było to iż wypadły z klasy jakby je ktoś gonił, rzuciły plecak pod klasę polonistyczną i zanim
doszła tam Monika już dawno ich nie było. Gdyby nie to iż miała na głowie problem pozbawienia się uporczywego stanu zakochania już dawno chodziłaby zła na wszystko i wszystkich.
Jednak kiedy zobaczyła osobę, która szła w jej stronę zapomniała o wszystkim. Wraz z Kaśką, Aśką i Karoliną szedł korytarzem w jej stronę jeszcze Konrad. Wg niej najładniejszy chłopak, tylko zawsze wstydziła się do niego podejść.
„Więc to w nim mam się zakochać??” – Na samą myśl o takim rozwiązaniu uśmiechnęła się do siebie pod nosem. Konrad był niebrzydki, miły, a do tego tylko o rok starszy.

-- Cześć Monika, pamiętasz gadaliśmy kiedy wspólnie. Może pójdziemy się przejść?? – po tych wyrazach Monika zmiękła, serce przestało na okres bić, tak aby później zacząć od nowa tylko zdwojoną mocą, lecz teraz do kogoś innego.
Konrad podał jej rękę, a trzy przyjaciółki, które stały z tyłu i przyglądały się tej scenie uśmiechnęły się i wykonały swój „ symbol”, tylko tym wspólnie bez Moniki która szła wraz z Konradem jakby miała za chwilę odlecieć.
-- Zadanie wykonane, nie? – powiedziała, a raczej zapytała Kaśka patrząc na odchodzącą parę.
-- Aśka przeżyjesz to? – zapytała Karolina
-- Co?
-- To iż Konrad jako pierwszy chłopak w szkole nie zakochał się w tobie tylko w kimś innym? – powiedziała Karolina i w ostatniej chwili uchyliła się przed łokciem Aśki, złapała Kaśkę za rękę i wraz z nią zaczęły uciekać przed Aśką, która już je doganiała.



KONIEC