kościół jako genialny co to jest
Definicja: wierzących i nieufnych wobec państwa. To fenomenalne, prawda słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Kościół jako genialny lewakowstrzymywacz

Słownik: Kazania duchownych (na przykład dotyczące eutanazji) mogą być bardziej przekonujące, niż przemówienia polityków - w szczególności dla ludzi wierzących i nieufnych wobec państwa. To fenomenalne, prawda?
Definicja: Po raz następny piszę felieton, będący odpowiedzią na skargi i zażalenia moich czytelników. Tym wspólnie chciałabym się ustosunkować do komentarzy, które napisali zdezorientowani odbiorcy moich artykułów "Skrajna Prawa Niewierząca" i "Matka i tata Narodu". Sporo osób nie może zrozumieć, dlaczego ja - zadeklarowana ateistka - popieram Kościół i jego dążenie do zajmowania wysokiej pozycji w kraju. Mam nadzieję, że niniejszy tekst okaże się wystarczającą odpowiedzią na to pytanie...

Nie będę udawać, iż Kościół opiera się na logicznych argumentach, ponieważ tak nie jest. Bóg, Najświętsza Panienka, anioły, diabły - to mity, w które nie uwierzyłby chyba żaden zdroworozsądkowiec. Należy jednak pamiętać, że wymienione zagadnienia stanowią wytłumaczenie dla całkiem racjonalnych zasad etycznych. Kościół ma właściwe spojrzenie na przewarzająca część spraw, związanych z moralnością i obyczajowością, chociaż nie potrafi ich uzasadnić w czysto racjonalny sposób. Innymi słowy: KK posiada inteligentne poglądy, lecz naiwną argumentację. Duchowni wiedzą, iż nie wolno na przykład zabijać ludzi, jednak nie rozumieją, że ten zakaz wynika z podstawowych i niezbywalnych praw człowieka, a nie z woli nieistniejącego Boga. Opowiadają mądre bajki z morałem, ale udają, że owe historie wydarzyły się faktycznie. Przytaczają wartościowe cytaty, ale podają niewłaściwe źródło (autorami Biblii są starożytni filozofowie i moraliści, a nie Jahwe!).

Kościół katolicki, pomimo wiary w fantastyczne opowieści, głosi prawdę o człowieku i otaczającym go świecie. Sprzeciw wobec eutanazji, aborcji, związków homoseksualnych, klonowania komórek macierzystych, swobody seksualnej, antykoncepcji, liberalizmu, feminizmu, komunizmu, anarchizmu i - coraz częściej - kary śmierci to jak w najwyższym stopniu słuszne poglądy. Księża, zakonnicy i zakonnice właściwie formują sumienia wiernych, jednak - kiedy zostają poproszeni o uzasadnienie swojego stanowiska - zaczynają bredzić o Bogu i Jego woli. Dziwna argumentacja, lecz argumentacja. KK jest bardziej prawicowy, niż lewicowy, i chwała mu za to. Gdyby duchowni kierowali się wyłącznie rozumem, byłoby jeszcze lepiej, lecz teraz także nie mamy na co narzekać. Dlatego właśnie uważam, iż powinniśmy zaufać Kościołowi i pozwolić mu być sumieniem Narodu, tudzież władzy świeckiej.

KK to genialny "lewakowstrzymywacz". Piszę to zupełnie obiektywnie, ponieważ jestem zadeklarowaną ateistką (eks-agnostyczką), która już od dawna nie bierze udziału we Mszach świętych. Jak napisałam w jednym z moich wcześniejszych felietonów, "ojcem" Narodu powinien być mocny, świecki, prawicowy przywódca, a "matką" - Kościół katolicki. Co to oznacza? By państwo "wzbił się do chmur", musi mieć dwa skrzydła: świeckie i duchowne. Nie ma innej opcji. Pamiętajmy także, iż kazania duchownych ( na przykład dotyczące eutanazji) mogą być bardziej przekonujące, niż przemówienia polityków - w szczególności dla ludzi wierzących i nieufnych wobec państwa. To fenomenalne, prawda?

Czy teraz wszyscy już rozumieją, dlaczego jestem zwolenniczką Kościoła katolickiego? By grać w koszykówkę, nie trzeba być wysokim, umięśnionym Murzynem. By zwiedzać największy meczet w Egipcie, nie trzeba być wyznawcą Allacha. By popierać Kościół i Radio Maryja, nie trzeba być osobą wierzącą. Uwierzcie mi! Przecież ateizm i agnostycyzm nie są synonimami antyklerykalizmu...

En-Dżej-En

P.S. Wiemy już, iż dyktator to " tata" Narodu, Kościół - "matka", obywatele - "dzieci", a Ojczyzna - "dom". Zdarza się jednak, iż rodziny bywają nieszczęśliwe: rozbite, ubogie albo patologiczne. Jednym z największych wrogów podstawowej komórki socjalnej jest niewątpliwie alkohol (zarówno dosłownie, jak i w przenośni). Matka może być nadopiekuńcza, może "uszczęśliwiać dzieci na siłę", a co za tym idzie - degradować ich psychikę. ; tata może się zamienić w brutalnego alkoholika, lub znaleźć sobie kochankę (w tej roli masoneria), pragnącą zająć miejsce matki. Dzieci mogą zażywać narkotyki, unikać edukacji, znajdywać sobie niewłaściwe autorytety poza domem. W życiu różnie bywa. Kto wie, może kiedyś napiszę artykuł, mówiący o zapobieganiu i rozwiązywaniu problemów w kraju?...