manifest, antykaczysty

Definicja: Dalczego walczę z kaczyzmem - przyczyny osobiste słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Manifest antykaczysty

Słownik: Dalczego walczę z kaczyzmem - przyczyny osobiste
Definicja:

Napisanie tego artykułu jest rezultatem pomiędzy innymi wstrętu do komentowania bieżącej sytuacji politycznej. To raz.
Dwa, chciałbym się uwolnić od pewnej łatki, przypiętej mi w Internecie, jakoby, iż jestem lewakiem.
I po trzecie – chwilę na pewne podsumowanie. I zajęcie pewnego stanowiska.

Otóż dlaczego nie jestem lewakiem, a dlaczego jestem wrogiem układu politycznego, realizowanego poprzez Jarosława Kaczyńskiego – zwanego popularnie – kaczyzmem.

Lewakiem ustala się ostatnio w Polsce każdego, kto nie popiera Prawa i Sprawiedliwości – i każdego, kto broni mechanizmu państwa stworzonego po przełomie roku 1989. Tj. lewak, niezależnie od wyznawanego światopoglądu, relacji do gospodarki, stosunku z Kościołem Katolickim. To wyraz – wytrych, które ma za zadanie dezawuowanie każdego, kto ma inne poglądy, niż zwolennik Nowej Siły Przewodniej Narodu – a więc PiS – a właściwie – Genialnego Stratega – Jarosława Wspaniałego Kaczyńskiego.

Generalizowanie i przydzielanie kogoś do pewnej kategorii poglądów we współczesnym Świecie i Polsce – mija się powoli z celem. Twierdzę, iż poza fundamentalistami – w stylu Marka Jurka, czy Artura Górskiego – niewiele który realnie działający polityk wyznaje spójną, jednoznaczną ideę, która pozwoliłaby go zakwalifikować jako socjalistę, konserwatystę czy chadeka. Politycy współczesnej polityki – to raczej technokraci, realiści... lub oportuniści.
Ideowcy – zbierają się środowiskowych ekipach – typu „Krytyka Polityczna” Sławomira Sierakowskiego – lub kółkach różańcowych, takich jak Prawica Rzeczpospolitej Marka Jurka. A politykę realną robią w naszym państwie dziś... właśnie oportuniści.

Jestem człowiekiem realistycznym i analizującym.

Jestem człowiekiem, który patrzy w przyszłość. Mając już własne lata, cześć z nich przeżyłem w epoce socjalizmu realnego. Bez szczególnych dolegliwości ze strony reżymu. Właściwie nawet dobrze. Nie interesując się polityką, sprawami społecznymi, mając dość sporą swobodę indywidualną i nie podlegając represjom. Dopiero po roku '89 uświadomiłem sobie, iż jednak tamten moment mocno zdeterminował moje życie – w sensie negatywnym. I dlatego – do niego nie tęsknię, dlatego potępiam tamte czasy, ogrom jego zbrodni i prześladowań. I także – uważam, iż należy się solidnie, realistycznie z nim rozliczyć – lecz w sensie historycznym. I dlatego – co wielokrotnie pisałem – jestem przeciwnikiem lustracji. Tak, jestem przeciwnikiem takiej, pełnej, powszechnej lustracji. Zawsze byłem i będę, niezależnie od tego jaka ustawa, jakie prawo i jaki rząd będzie do tej lustracji dążył.

Dlaczego ?

Ponieważ określone poglądy na tak zwany sprawiedliwość socjalną –
ponieważ jestem przekonany, iż w Polsce ta socjalna sprawiedliwość przesiana poprzez formułę przebaczenia wg polskiego modelu katolicyzmu, doprowadzi do zniszczenia wielu ludzi.
ponieważ uważam, iż anatema socjalna dotknie, za sprawą tego nowego projektu WSZYSTKICH, których teczki są nie pełne, nie jednoznaczne, okłamane i sfałszowane. Może ten mój pogląd wynika z tego, iż ani mnie, ani moich bliskich ubecja i lustracja nie dotknęła. Wiem, iż zbrodnie dokonane poprzez SB są wielkie. I w latach przed I „Solidarnością” i po. Świadczy choćby o tym spis i dokonania departamentu „D” IV Wydziału SB, ujawnione swego czasu poprzez Katolicką Agencję Informacyjną.
Zbrodnie należy ścigać, osądzać i karać – jak to zbrodnie. lecz przed sądem, dzięki prawa karnego.

Patrzę w przyszłość – i dla mnie rozliczenia – to zadanie historyczne.

Jestem także ateistą. Od zawsze byłem – o czym sobie uświadomiłem w miarę późno, sam sobie pewne rzeczy tłumacząc. Dopiero potem poznałem zagadnienia filozoficzne temu poświęcone, czytając Betranda Russella, czy Kołakowskiego, doznawałem dużej przyjemności, iż można sobie tylko na ich podstawie zbudować otwarty światopogląd, mechanizm filozoficzny – i podejście do życia. Czytałem także oczywiście Biblię.
Dlatego jestem bardzo przyjaźnie nastawiony do katolickiego Kościoła Powszechnego, Starego i Nowego Testamentu, nauk Jana Pawła II. Nie walczę z Kościołem, wręcz ludzie wierzący, którzy mają wysokie morale i dobroć w sobie, są mi bardzo bliscy, podziwiani i znajduję przyjemność w obcowaniu z nimi.
Gorzej jest już z funkcjonariuszami Kościoła Katolickiego, a już napawają mnie odrazą ludzie, którzy naukę Kościoła traktują w stylu instrumentalnym, do realizacji swoich celów politycznych i prywatnych. A przykładów w Polsce jest bez liku – iż tylko wspomnę zaangażowanie polityczne wiadomego klechy z Torunia, sposoby finansowania Świątyni Opatrzności Bożej (skradzionej poprzez KK Narodowi), instrumentalne traktowanie Katechizmu poprzez takich ludzi, jak Marek Jurek – nie mówiąc o moralności politycznej ludzi z LPR., którzy edukacji Kościoła i Jana Pawła II stosują jako instrumentarium zakłamanej polityki.

Miejsce Kościoła Katolickiego w Polsce powinno zostać zakreślone konkordatem, pycha hierarchów – ukrócona.
Biskupów, arcybiskupów, kardynałów jest w Polsce i w Rzymie wielu… wielu wspaniałych, choćby jak Macharski i Deskur. Tym bardziej jest dziwne, iż ci książęta kościoła nie umieją tu i teraz – zadbać o wizerunek tego kościoła – dla swego dobra, dobra Kościoła Powszechnego i wizerunku Polski – i na zawsze usunąć takie wrzody Kościoła, jak Paetz, Wielgus i Rydzyk.
Kościół jest mi przyjazny – dopóki nie wchodzi z butami w moje życie prywatne. A popaprańcy, o których wspomniałem wyżej – chcą się wepchnąć, niczym fałszywi prorocy w moje życie, w mój dom – i uczyć mnie co jest dobrem, co złem. A moja moralność – to rezultat mojej wiedzy, edukacji i rodziny.

Dlaczego nie walczę z Kościołem?
ponieważ jestem racjonalistą

A racjonalista to człowiek, który prowadzi dyskurs ze światem dzięki swego rozumu. Poznaje zagadnienie – i stara się je zrozumieć, z analizować – i wyciągnąć wnioski. I dlatego wiem, rozumiem, dlaczego ludzie wierzą w Boga – który zrodził się w ich rozumiem. Tak jak także rozumiem, dlaczego ludzie niewierzący idą niedzielę do kościoła, dlaczego się żenią przed ołtarzem, dlaczego ulegają presji otoczenia, środowiska, rodziny.


ponieważ jestem tolerancyjny i rozumiem słabości ludzkie.
I ta tolerancja każe mi bronić prawa gejów do normalnego życia w społeczeństwie, do obrony swoich praw, swojego obszaru wolności. Dlatego jestem za równymi prawami związków partnerskich. I prawem do manifestacji.
Jestem również zwolennikiem aborcji. Uważam, iż z racji na samoświadomość i prawo kobiety do decydowania o sobie samej – to ona i tylko ona ma prawo do decydowania, w ściśle ustalonych ramach medycznych i prawnych – o tym, czy pozbyć się CIĄŻY, czy nie. Właśnie CIĄŻY, co jest wyraźnie zapisane w ustawie antyaborcyjnej z 1993 roku – a nie dziecka poczętego – co nie jest NORMĄ PRAWNĄ.
I to się potwierdza. Otóż, jeśli przyznamy, iż za śmierć uważane jest zanik odruchów elektrycznych w pniu mózgu, to należy przyjąć, iż świadomość i umiejętność odczuwania kształtuje się w chwili stworzenia tegoż. Zalążek mózgu pojawia się po 11 tygodniach ciąży! I Tj. ten termin, który należy przyjąć, za czas gdzie kobieta ma prawo, w ściśle ustalonych prawem normach i postępowaniu – o decyzji, czy ma prawo, czy nie do pozbycia się ciąży.

Jestem również liberałem gospodarczym. Uważam, iż kraj powinno jak najmniej ingerować w zagadnienia gospodarcze, powinno stwarzać warunki do wolnej konkurencji.

I dlatego popieram strajk lekarzy.

ponieważ oni nie walczą tylko o kapitał – ale o prawo do swobodnej możliwości wykonywania swojej pracy, do godnego wynagrodzenia. A kraj – ma im takie warunki umożliwić i przedstawić taką reformę opieki zdrowotnej, by raz na zawsze te problemy zostały rozwiązane – a następnie wycofać się. kraj powinno zapewnić jasno określone regulaminy prawa, warunki swobody gospodarczej i wolny przepływ kapitału.
Jestem zwolennikiem UE. Jako gwaranta praw obywatelskich, jako miejsca zamiany gospodarczej, jako miejsce integracji kulturalnej, jako gwaranta, iż Polska za lat 50 będzie państwem nowoczesnym i otwartym. Dlatego cieszę się, iż prawda na temat Rospudy i politycznego traktowania tego tematu poprzez aktualny rząd została poprzez Unię Europejską tak brutalnie obnażona. Oczywiście – nie cieszę się, iż Polska poniesie dotkliwe kary wskutek wyroku Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu.

Jestem patriotą polskim. Znam historię swego Narodu, znam jego chlubne i mniej chlubne karty. Prowadzam dziecko przed Pomnik Nieznanego Żołnierza i tłumaczę mu, co to był Sejm Ogromny. Chlubię się jako warszawiak Powstaniem '44 roku. I nigdy nie wybaczę, również jako warszawiak, tych dwudziestu paru tys. poległych powstańców, polskiej inteligencji, tych 200.000 tys. wymordowanych cywili, zniszczonego miasta. Nie wybaczę głupoty politycznej i zbrodni inicjatorom stworzenia.

lecz patriotyzm współczesny to nie flagi, opowieści, piosenki powstańcze. Tj. zdolność takiego pokierowania państwem, by rozwijał się on jak najlepiej, by obywatele żyli spokojniej, pewniej i mogli zaspokajać własne potrzeby materialne i duchowe w sposób pełny. A tj. tylko możliwe przy zapewnieniu Polsce pełnego bezpieczeństwa politycznego i ekonomicznego na długie lata. Dlatego włos się jeży, patrząc na polską politykę zagraniczną, na łamańce, na tą strategię, która prowadzi państwo do marginalizacji w UE, na żenujące występy Kaczyńskiego Lecha i Fotygi na szczycie w Brukseli. Rzadko się już widzi w świecie dyplomacji taki brak profesjonalizmu i taki brak realizmu. Dodatkowo – tarcza rakietowa, patrząc na wewnętrzną sytuację w stanach zjednoczonych ameryki – będzie następną porażką prestiżową Polski. I zostaniemy – goli, weseli, bez przyjaciół – za to z otwartymi konfliktami.

Ponoć wszystko to obecna władza robi w tak zwanym interesie narodowym. również walczy oto, by Unia pomniejszyła własne wpływy w Polsce, oto, by nie powstała Konstytucja Europejska, by prawo unijne nie było ponad prawem naszego państwie.
Definicja „naród” to wygodna konstrukcja myślowa, doktrynerska , wykorzystywana politycznym grupom interesu do zarządzania i manipulowania krajem a więc milionami obywateli. Kluczową korzyść z hasła „interesu narodowego” odnoszą ekipy nacisku, ekipy interesu czy ekipy obecnie trzymająca władzę. Biznes narodowy, to ich biznes, biznes prywatny tej ekipy. Nie ma to nic wspólnego z patriotyzmem.

Szermowanie hasłem interesu narodowego, powiązanego z patriotyzmem jako kryterium decyzyjnym o rozwoju ekonomicznym Polski , jest właśnie nadużyciem, jest nie patriotyczne, szkodzi ekonomii, gospodarce państwie a z powodu szkodzi wszystkim obywatelom. Miejsce Polski jest tylko w Unii, i tylko swoista kohabitacja z Unią nam zapewni spokój na długie lata.

Biorąc pod uwagę wszystkie te uwagi, które tu przedstawiłem – jasne jest chyba dlaczego jestem antykaczystą.



ponieważ reprezentuje on precyzyjnie przeciwstawiane wartości i stanowiska niż te, które ja popieram.
Jest zamkniętym, ksenofobicznym, populistycznym w sferze gospodarki, pro klerykalnym, antyunijnym i nie patriotycznym systemem wartości i działań – który grozi mnie osobiście – a Polsce – zniszczeniem jej pozycji w Świecie.

Po roku 1989 w Polsce stworzył się konsensus demokracji parlamentarnej i liberalizmu gospodarczego.

Hasła demokratyczne i liberalizmu gospodarczego zostały zastąpione ideologią nacjonalistyczną z zabarwieniem katolickim – z kolei, liberalizm gospodarczy – zastąpiono populizmem ekonomicznym i co najmniej w warstwie werbalnej – socjalistycznym podejściem do gospodarki. Toczące się duży z Unią, dywagacje na temat prywatyzacji - tylko to potwierdzają.

Równocześnie mamy do czynienia z wyjątkowym, po roku 1989, zjawiskiem, w takiej skali nie znanym – a więc z partyjnym zawłaszczaniem wszelakich instytucji państwa, zarówno w sferze administracji państwowej, jak i w gospodarce i mediach publicznych. Zerwanie z demokracją i liberalizmem a postawienie na populizm i narodowy klerykalizm – zapewnia efekt partii braci Kaczyńskich.

Projekt partii władzy, PiS-u jest przedstawiany jako alternatywa wobec procesu demokratyzacji III RP i pozyskał zaufanie odrzuconych obywateli, pozostawionych na marginesie społeczeństwa, poprzez mechanizmy modernizacyjne. Kaczyńscy obiecali poprawę ich bytu i zniszczone więzi socjalne czasów PRL zastąpili identyfikacją z wyobrażoną wspólnotą narodowo – katolicką.
A do tego doszło jeszcze pokazanie tym odrzucony wroga z którym należy walczyć.
Tym wrogiem okazał się układ Okrągłego Stołu, określany zbiorczo mianem postkomunistów i agentów.
To oni mają być odpowiedzialni za wszelakie winy i niedostatki III RP. To na nich ekipy odrzuconych mają wyładowywać własne frustracje.. Najwspanialszym rozwiązaniem jest atak na autorytety III RP. Na Wałęsę, Jacka Kuronia, na Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka i wszystko, co jest powiązane z „liberalizmem” a najlepiej – jest niezgodne „z polskim duchem narodowym”. Najwspanialszym rozwiązaniem oczywiście – byłoby napisanie historii ostatnich lat na nowo –
lecz to wszystko w swoim czasie. Tą historię teraz będziemy próbować na nowo pisać teczkami SB,


ponieważ niewiele kto już wierzy, iż lustracja ma służyć oczyszczaniu i uzdrowieniu państwa.

Oczywiście, istotnym elementem jest sojusz z Kościołem Katolickim. Dlatego sojuszu warto iść na ustępstwa, jak choćby przy lutowej ustawy lustracyjnej, gdzie KK występował o znaczące zwolnienia jego funkcjonariuszy z obowiązku poddania się rygorom ustawy lustracyjnej. Kaczyński, dla zwycięstwa wyborczego swojej formacji w 2005 roku zdecydował się na udanie do Torunia, po głosy Tadeusza Rydzyka, pomimo, iż w tym czasie był z nim w nie najlepszej komitywie. Nie przeszkadzało mu to, iż zaangażowanie księdza katolickiego w politykę, od dawna zresztą – jest moralnie naganne. Nie przeszkadzały mu także niezbyt jasne interesy redemptorysty, dziwne operacje finansowe, a również ksenofobiczne wypowiedzi, czy przynajmniej dwuznaczne działania rozłamowe Kościoła Katolickiego.

PiS jest narzędziem realizacja kaczyzmu , który miał Kaczyńskim utorować drogę do władzy i zapewnić panowanie. Kaczym to projekt marketingowy – dlatego taki groźny.
To projekt pozbawiony własnej idei politycznej – i pozbawiony moralności i działający wbrew biznesom Polski i jej Narodu.

Azrael