potter, satanistyczny, raczej, lewicowy

Definicja: negatywnym świetle słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Potter satanistyczny? Raczej lewicowy!

Słownik: Jeżeli nie wierzycie, iż "Harry Potter" jest lewacką propagandą, to przeczytajcie mój felieton! Dlaczego J. K. Rowling ukazuje prawicowców w skrajnie negatywnym świetle?...
Definicja: Sporo razy zetknęłam się z opinią, iż "Harry Potter" jest serią nadzwyczajnie demonicznych, okrutnych i new-age'owskich książek. W Radiu Maryja regularnie mówi się o tym, iż bohaterzy cyklu posługują się magią, chociaż to jest sprzeczne z religią chrześcijańską (pamiętajmy, że w Starym Testamencie można znaleźć cytat: "Nie pozwolisz żyć czarownicy"!). Małgorzata Nawrocka zwraca również uwagę na więzy krwi, podobieństwo różdżek, doświadczenia życiowe, znajomość mowy wężów i bliznę-stygmat, łączące Harry'ego z diabolicznym Voldemortem (czarnoksiężnikiem, który zabijał ludzi między innymi po to, by podzielić własną duszę na siedem części i ukryć ją w starożytnych skarbach). Zgadzam się ze stwierdzeniem, że "Harry Potter" należy do dzieł mrocznych. Obszerne opisy tortur i morderstw, turpizm, dekadentyzm i ciemność są stałymi elementami książek J. K. Rowling. Martwi mnie jednak fakt, iż niewielu badaczy zwraca uwagę na przedmioty lewicowe, które mogą szkodzić młodym czytelnikom jeszcze bardziej, niż tysięczna stosunek z wykorzystania zaklęcia Cruciatus. JKR tworzy gdyż stereotypy, którym mogą ulec miliony nieświadomych czytelników...

W "Harrym Potterze" występują magowie, których można uznać za alegorie prawicowców - patriotów, nacjonalistów i tradycjonalistów. Mam tu na myśli Czarodziejów Czystej Krwi, nadzwyczajnie przywiązanych do swojego narodu. CzCzK odznaczają się zachowawczością, dbają o czarodziejskie obyczaje, pielęgnują pamięć o zasłużonych przodkach, martwią się o suwerenność swojego świata, sprzeciwiają się kosmopolityzmowi i globalizacji (wymieszaniu kultury magicznej z mugolską).

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, iż Rowling ukazała tych ludzi w skrajnie negatywnym świetle. W "HP" to właśnie prawicowcy są "okrutnymi, pozbawionymi skrupułów wiedźmami i czarnoksiężnikami, stosującymi czarną magię do prześladowania mugoli bądź mieszańców, zdobywania władzy i pomnażania majątków". bohaterzy o poglądach prawicowych są przedstawieni w taki sposób, iż młodzi, łatwowierni czytelnicy nabierają wstrętu do konserwatystów, tradycjonalistów, nacjonalistów i patriotów! To wyjątkowo krzywdzące dla prawdziwych prawicowców, którzy w ogóle nie muszą się zachowywać jak Lord Voldemort, Lucjusz Malfoy czy Bellatriks Lestrange. JKR przyzwyczaja dzieci do myśli, iż kosmopolityczni, liberalni lewacy to jednostki "szlachetne" i "odważne". Chyba nie muszę przypominać, że w realnym świecie może być nieco inaczej... Oto fragment, udowadniający, iż w "Harrym Potterze" konserwatyści są "tymi niedobrymi":

"- Sprowadź więźniów do piwnicy, Greyback!
- Zaczekaj - powiedziała ostrym tonem Bellatriks. - Wszystkich oprócz... oprócz tej szlamy.
Greyback zamruczał lubieżnie.
- Nie! - krzyknął Ron. - Weźcie mnie!
Bellatriks wymierzyła mu siarczysty policzek, który rozległ się echem w komnacie.
- Jeżeli ona umrze w czasie przepytywania, ty będziesz kolejny. U mnie zdrajcy krwi są zaraz po szlamach. Sprowadź ich na dół, Greyback, i dopilnuj, tak aby nie mogli uciec, lecz nie waż się zrobić im krzywdy... na razie.
Odrzuciła mu z powrotem różdżkę, a później spod szaty wyjęła krótki srebrny nóż. Przecięła więzy łączące Hermionę z resztą więźniów, złapała ją za włosy i wywlokła na środek pokoju".

Tytułowy bohater cyklu obraca się w towarzystwie lewicowców, z kolei prawicowcy są jego wrogami (skądinąd bardzo "brutalnymi" i "demonicznymi"). Nieformalny opiekun Pottera, prof. Albus Dumbledore (ogromny autorytet dla "bohaterów pozytywnych") był właśnie lewakiem i - jak zdradziła Rowling - homoseksualistą. Pytam: czy taki osobnik powinien być stawiany za wzór dla "milusińskich"?! Dumbledore był ponadto człowiekiem o kontrowersyjnej, kompromitującej przeszłości, co udowodniła autorka "Życia i kłamstw Albusa Dumbledore'a" (postać "niekorzystna", bardzo znienawidzona poprzez tytułowego bohatera). AD zmarł wskutek zaplanowanej eutanazji, ukazanej jako czyn "słuszny" i "chwalebny". Harry również dał się zabić, jednak później - nie wiadomo, w jaki sposób - powrócił do życia. Poniżej załączam kilka cytatów, w których J. K. Rowling usprawiedliwia "zabijanie na życzenie". Boję się pomyśleć, co będzie, jeżeli czytelnicy uwierzą w te kłamstwa i zaczną mordować starszych ludzi...

"- Skoro nie dbasz już o życie, to dlaczego nie chcesz, aby ci je odebrał Draco?
- Ponieważ jego dusza jeszcze nie jest do końca przeżarta złem. Nie chcę, aby ją stracił z mojego powodu.
- A moja dusza, Dumbledore? Co z moją duszą?
- Tylko ty możesz odpowiedzieć na pytanie, czt twoja dusza dozna uszczerbku, jeżeli zaoszczędzisz staremu człowiekowi bólu i poniżenia. Proszę cię o to, proszę cię o wyświadczenie mi tej łaski, ponieważ to, iż wkrótce umrę, jest równie pewne jak to, iż Armaty z Chudley zajmą w tym roku ostatnie miejsce w lidze. Wyznam, iż wolałbym odejść z tego świata szybko i bezboleśnie, zamiast narażać się na powolne i niezbyt miłe dla oka konanie, jeżeli zabierze się do tego np. Greyback... Podobno Voldemort już go zwerbował. Lub nasza kochana Bellatriks, która lubi pobawić się z ofiarą, zanim ją pożre".

"- lecz... - Harry instynktownie dotknął ręką czoła i nie wyczuł na nim blizny w kształcie błyskawicy. - lecz przecież powinienem umrzeć... nie broniłem się! Chciałem, tak aby mnie zabił!
- I właśnie na tym, jak sądzę, bazuje zasadnicza różnica.
Szczęście promieniowało z niego jak światło, jak ogień.
Harry jeszcze nigdy nie widział go tak głęboko, tak namacalnie rozradowanego".

"- DUMBLEDORE NIE ŻYJE! - krzyknął Voldemort tak, jakby rzucał na Harry'ego zaklęcie, które miało mu sprawić straszliwy ból. - Jego ciało gnije w marmurowym grobowcu na błoniach tego zamku! Widziałem je, Potter, i wiem, iż Albus Dumbledore nigdy nie powróci!
- Tak Dumbledore nie żyje - odparł spokojnie Harry - lecz to nie ty go zabiłeś. Sam wybrał sposób, w jaki umarł, wybrał go sporo miesięcy przed własną śmiercią, zaplanował wszystko z kimś, kogo uważałeś za swojego sługę.
- Cóż to za dziecinne mrzonki? - zakpił Voldemort, lecz ciągle nie atakował, utkwiwszy własne czerwone oczy w zielonych oczach Harry'ego".

"Dumbledore był już umierającym człowiekiem, kiedy Snape go dobił!".

"- Zabił...
- Czy ty mnie nie słuchasz? Snape nigdy nie pokonał Dumbledore'a! Wspólnie tę śmierć zaplanowali! Dumbledore chciał umrzeć niepokonany i to on byłby ostatnim prawowitym panem Czarnej Różdżki! Gdyby wszystko potoczyło się wedle tym planem, różdżka na zawsze utraciłaby własną niezwykłą moc, ponieważ nikt mu jej nie odebrał!
- W takim razie, Dumbledore mógł mi równie dobrze sam dać tę różdżkę, Potter! - wycedził z mściwą satysfakcją Voldemort. - Wykradłem tę różdżkę z grobu jej ostatniego pana! Wziąłem ją wbrew woli jej ostatniego pana! Do mnie należy jej moc!".

Widzicie? Nawet taki okrutny łajdak, jak Voldemort, wie, iż eutanazja jest morderstwem, a nie "uczynkiem miłosiernym"!

W "Harrym Potterze" występują nie tylko ludzie, lecz również rozmaite magiczne powstania, obdarzone uczuciami i wysoką inteligencją. Fantastyczne istoty (alegorie mniejszości socjalnych) bywają ukazywane jako "ofiary losu", które są "nieustannie dyskryminowane" i zmuszone do "walki o własne prawa". O dziwo, tymi "ofiarami losu" są niekiedy potwory, uznawane za symbole zła (na przykład wilkołaki)! Z jednej strony, to dobrze, iż Rowling zawarła w swoich książkach antyrasistowskie przesłanie. Z drugiej - najpopularniejszy cykl powieściowy świata staje się natrętnym krzewicielem "poprawności politycznej", mogącej doprowadzić do zmiany mentalności czytelników. Dzieci, które współczują dyskryminowanym skrzatom domowym, mogą kiedyś popierać ((na przykład "dyskryminowanych" homoseksualistów! Oto dwa fragmenty, przypominające permanentny spór antysemitów z filosemitami:

"- Nie! - krzyknął goblin, wyciągając ku niemu długi palec. - Znowu ta arogancja czarodziejów! To był miecz Ragnuka Pierwszego, Godryk Gryffindor mu go zabrał! To nasz utracony skarb, arcydzieło rąk goblinów! Należy do goblinów! I jest ceną za moje usługi! Wybierajcie!
Obrzucił ich buntowniczym spojrzeniem. Harry spojrzał na Rona i Hermionę, po czym powiedział:
- Musimy to rozważyć, Gryfku. Możesz nam dać kilka min.?
Goblin kiwnął głową.
Na dole, w pustym salonie, Harry podszedł ze zmarszczonym czołem do kominka, zastanawiając się, co zrobić.
- Śmichy sobie robi - usłyszał za plecami głos Rona. - Przecież nie możemy mu dać tego miecza.
- Czy to prawda? - zapytał Harry, zwracając się do Hermiony. - Gryffindor ukradł ten miecz?
- Nie wiem - odpowiedziała, kręcąc głową. - Nasi historycy regularnie prześlizgują się nad krzywdami, jakie czarodzieje wyrządzili innym magicznym istotom. Nie znam żadnej stosunku, która aby głosiła, iż Gryffindor ukradł ten miecz.
- To z pewnością jedna z tych bajeczek krążących wśród goblinów, mających dowieść, iż czarodzieje zawsze próbowali ich zastosować - powiedział Ron. - Może jeszcze powinniśmy się cieszyć, iż nie zażądał jednej z naszych różdżek.
- Gobliny mają dość powodów, aby nie darzyć nas sympatią - powiedziała Hermiona. - W przeszłości obchodziliśmy się z nimi okrutnie.
- lecz gobliny także nie są milutkimi barankami, prawda? Pozabijali wielu czarodziejów. I nie zawsze walczyli uczciwie".

"- Przecież gobliny uprawiają czary bez różdżek - wtrącił się Ron.
- To nie ma znaczenia! Czarodzieje odmawiają podzielenia się tajemnicami różdżkarstwa z innymi magicznymi istotami, nie godzą się, byśmy mogli używać z większych możliwości czarodziejskich!
- lecz gobliny także nie podzielone są z nimi własną wiedzą magiczną - rzekł Ron. - Nie chcecie nam powiedzieć, jak wykuwacie miecze i zbroje. Gobliny znają takie tajemnice obróbki metalu, o których czarodzieje nie mają definicje...
- To nie jest w tej chwili istotne - przerwał mu Harry, widząc, iż na twarzy Gryfka pojawiły się rumieńce. - To, o czym mówię, nie ma nic wspólnego z uprzedzeniami pomiędzy czarodziejami i goblinami czy innymi rodzajami magicznych stworzeń...
Gryfek roześmiał się złośliwie.
- Ależ ma, i to bardzo wiele! Stosunkowo jak coraz bardziej wzrasta potęga Czarnego Pana, umacnia się panowanie waszej rasy nad moją. Bank Gringotta jest już we władaniu czarodziejów, morduje się skrzaty domowe, a kto z was, posiadaczy różdżek, protestuje przeciw temu?
- My! - powiedziała Hermiona. Wyprostowała się, oczy jej płonęły. - My protestujemy! A na mnie polują tak samo, jak na jakiegoś goblina czy skrzata! Jestem szlamą!
- Nie nazywaj się... - burknął Ron.
- A niby dlaczego nie? Tak, jestem szlamą i w ogóle się tego nie wstydzę! Pod panowaniem nowego reżymu nigdy nie osiągnę wyższej pozycji od ciebie, Gryfku! To mnie torturowali tam, we dworze Malfoya!".

"Gazeta Wyborcza" się kłania, no nie?...

Siódma część "HP", w odróżnieniu od innych książek dla dzieci, emanuje delikatną erotyką. Jak wiadomo, lewicowcy są zwolennikami swobody seksualnej i otwartego mówienia o kwestiach intymnych:

"- A teraz złap mnie mocno, Ron - powiedziała Tonks, a Harry dostrzegł, jak Ron rzucił ukradkiem zakłopotane spojrzenie na Lupina, zanim objął ją od tyłu w talii".

"- A kto aby go wolał, jaka kobieta aby go chciała? Jesteś dla niego nikim, nikim, nikim - zapiała Riddle-Hermiona, po czym wyciągnęła się jak wąż i oplotła Riddle'a-Harry'ego: ich usta połączyły się".

"- Tj. ta dobra strona tego złego... a tak długo jej szukałam - szepnęła, a po chwili już całowała go tak, jak jeszcze nigdy nie całowała, a Harry całował ją, zapominając o całym świecie... to było lepsze od Ognistej Whiskey... istniała tylko Ginny, tylko Ginny i on... czuł ją całym sobą... jedną ręką ją obejmował, drugą zanurzył w jej długich, tak słodko pachnących włosach".

"- Czy to odpowiedni okres? - zaprotestował nieśmiało Harry, a kiedy ich jedyną reakcją było to, iż przywarli do siebie jeszcze mocniej i zaczęli się oboje lekko chwiać w miejscu, podniósł głos. - EJ! Jest wojna!
Oderwali się od siebie, lecz ciągle nie wypuszczali się z objęć.
- Wiem, stary - powiedział Ron, który miał taką minę, jakby przed chwilą otrzymał tłuczkiem w tył głowy. - Więc teraz lub nigdy, prawda?
- No dobra, lecz co z horkruksem?! - krzyknął Harry. - Czy możecie się wstrzymać, dopóki nie odnajdziemy tego diademu?
- Taak... przepraszam - bąknął Ron i wraz z Hermioną zabrał się do zbierania kłów bazyliszka. Oboje mieli rumieńce na twarzach".

"- Weasley? - wychrypiał Greyback. - No to jesteś spokrewniony ze zdrajcami krwi, choćbyś nawet nie był mugolakiem. No i jeszcze nam została twoja lalunia...
Lubość w jego głosie sprawiła, iż Harry poczuł gęsią skórkę na całym ciele.
- Spokojnie, Greyback - powiedział Scabior, a inni zarechotali szyderczo.
- Och, jeszcze jej nie ukąszę (...). Jak myślisz, rudzielcu, chyba dostanie mi się kąsek twojej panny, jak już z nią skończy, co? - zachrypiał wilkołak, gdy szli, potykając się, ciemnym korytarzem. - A może nie jeden, lecz ze dwa, co, rudy?
Harry czuł, jak Ron cały dygoce".

"Rozkoszna dziewczynka... lecz mi się trafiło... jak ja lubię taką gładką skórę...".

Pamiętajmy, iż Harry Potter przeżył swój pierwszy pocałunek w wieku 15 lat. Obawiam się, że ten fakt może zachęcać młodych ludzi do wczesnych zachowań seksualnych. Osoby wierzące dodałyby pewnie, iż zacytowane fragmenty sieją zgorszenie i gwałcą Szóste Przykazanie.

"HP i Insygnia Śmierci" to nie tylko erotyka i dyskusje rodem z "Gazety Wyborczej", lecz również... feministyczna propaganda! Poniżej znajdziecie odpowiedni fragment:

"- Harry złowił tę rybę, a ja zrobiłam, co w mojej mocy, tak aby jakoś ją przyrządzić! Zauważyłam, iż jeżeli chodzi o jedzenie, to zawsze na mnie wszystko się skupia, pewnie dlatego, iż jestem dziewczyną!
- Nie, dlatego, iż podobno jesteś idealna w czarowaniu!
Hermiona zerwała się na równe nogi; kawałki pieczonego szczupaka pospadały z jej cynowego talerza na podłogę.
- Jutro to ty zajmiesz się kolacją, Ron, ty znajdziesz odpowiednie ingrediencje i spróbujesz je zamienić w coś jadalnego, a ja będę sobie siedzieć, robić miny i narzekać, a wtedy zobaczysz, jak tj., kiedy...
- Cicho! - krzyknął nagle Harry, zrywając się z miejsca i unosząc ręce. - Zamknijcie się!
Hermiona spojrzała na niego z oburzeniem.
- Jak możesz stawać po jego stronie? Przecież on prawie nigdy nic nie gotuje...".

Warto wspomnieć, że w "HP" prawicowcy to nie tylko "czarnomagiczni sadyści i mordercy" lecz również "antypatyczna, mugolska rodzina Dursleyów". Cóż z tego, iż krewni głównego bohatera są konserwatystami, skoro Rowling ukazała ich w skrajnie negatywnym świetle?! Wyobrażam sobie, co będzie, jeżeli dzieci - na dźwięk słowa "konserwatyści" - wyobrażą sobie Dursleyów... Stworzenie wówczas stereotyp "prawicowca - wstrętnego mugola", równie niesprawiedliwy, niebezpieczny i krzywdzący jak stereotyp "prawicowca - śmierciożercy". Rety! To ja już wolę makabryczne opisy morderstw i zakażeń! Zastanawiam się, dlaczego JKR uczy dzieci, że lewica jest "dobra" a prawica "zła"... Moim zdaniem, jest precyzyjnie odwrotnie!

Książki o Harrym Potterze są nadzwyczajnie wielowątkowe i posiadają dużo ukrytych znaczeń. Tymczasem wielu rzeczoznawców bada przedmioty okultystyczne w utworach Rowling, lewicowy charakter "HP" pozostaje niezauważony i przemilczany. Wierzę, iż dzięki mojemu tekstowi społeczeństwo pozna ciemną stronę najpopularniejszego cyklu powieściowego świata. "Harry Potter" to nie tylko fascynująca fabuła, wartka akcja, magia i atmosfera tajemniczości, lecz również... kosmopolityzm, globalizm, antypatriotyzm, antykonserwatyzm, tolerancjonizm, poprawność polityczna, liberalizm, libertynizm i feminizm...




P.S. Mogę gorzko zażartować, iż gdybym trafiła do świata HP, zostałabym jedną z "tych złych". Byłabym śmierciożerczynią (służką Voldemorta) w czarnej szacie z kapturem, masce-czaszce i z Mrocznym Znakiem wypalonym na ramieniu. regularnie wołałabym "Avada Kedavra!", nadużywałabym zaklęcia torturującego, padałabym na kolana przed Czarnym Panem i walczyłabym przeciwko postaciom pierwszoplanowym. SZKODA TYLKO, iż TAKI SCENARIUSZ w ogóle MI NIE ODPOWIADA!!!