komórka komora celna co to jest
Definicja: erotyczne zmagania z kobietą, zamieszaną w przekupstwa celników słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Komórka czy komora celna?

Słownik: Amatorski pornofilm z polskim celnikiem w roli głównej krąży po internecie. Funkcjonariusz zarejestrował telefonem komórkowym w komorze celnej własne erotyczne zmagania z kobietą, zamieszaną w przekupstwa celników.
Definicja:



Ktoś powie - to wyjątkowa przypadek i rzadko spotykana... Niestety, to jednak dość typowa przypadek, a jej nowatorstwo bazuje na nagraniu poprzez samego winnego, który jest funkcjonariuszem... państwowym!
najprawdopodobniej "moda" przyszła z USA - ileż to filmików pokazywano na kablówce, kiedy to tamtejsza młodzież podkręcała sobie stan emocjonalny filmując własne chuligańskie wybryki? Ileż to widzieliśmy demolek sklepów, bijatyk, napadów? Filmują sami przestępcy, by się podkręcić i pochwalić przed kumplami. Ileż to wszczęto postępowań karnych, po przejęciu materiałów nagranych poprzez durnowatych pseudofilmowców? Ileż to u nas było skandali, choćby szkolnych, z molestowaniem, wyszydzaniem nauczyciela i bijatyk tak prawdziwych, jak inscenizowanych?



Gdyby nie nagrania, to w zdecydowanej większości społeczeństwo toczyłoby swój senny egzystencjalny żywot w przekonaniu, iż nic złego wokół się nie dzieje... Gwoli ścisłości - niektóre nagrane incydenty zostały zainicjowane wyłącznie z potrzeby uwiecznienia działań "bohaterów" i gdyby nie wysoki poziom techniki w tej materii, to nie doszłoby do ich wyreżyserowania.



Można wyliczyć ostatnie przypadki skandali spowodowanych nagraniami poprzez przestępców albo nagranych poprzez osoby spoza ich grona. Metoda daje coraz lepsze narzędzia do podglądania i nagrywania. Dawniej Tartuffe ("Świętoszek") był podsłuchiwany w oryginalnej sztuce, ponieważ Molierowi nie marzyło się nawet posiadanie cudów techniki, lecz pewien reżyser w Teatrze Telewizji Polskiej zastosował szpulowy magnetofon schowany pod stołem... I to był wówczas (przełom lat 60. i 70.) tyle odważny interpretacyjny wyczyn, co szczyt techniki podsłuchowej w PRL.



Z branży celno-pogranicznej należy przypomnieć dwie historie. W czasie masowych wyjazdów z Polski w latach 80. tygodnik "Solidarność" opisał nasze panie oczekujące na wyjazd na Zachód, które korzystały z przyspieszonej wyjazdowej ścieżki legislacyjnej - parominutowa wizyta w toalecie z urzędnikiem decyzyjnym o wyjeździe wg scenariusza opisanego w notatce o celniku. Inna kwestia (również z tego okresu) - autokarowa wycieczka powracająca z Turcji zostaje zatrzymana na granicy i pewna niebrzydka polska blondynka jest proszona do kontroli. Tam jest molestowana i autobus bez przeszkód (bez przestoju i ceł nakładanych na pasażerów wiozących ciuchy z Azji Mniejszej) wraca nad Wisłę. Po powrocie pani daje sprawę do sądu przeciwko całej wycieczce o zbiorowe sugestywne zmuszenie jej do prostytucji w zamian za umorzenie wszystkim opłat celnych.



Rzecznik prasowy Izby Celnej w Olsztynie, przyznaje, iż celnicy pracujący na granicy narażeni są na sporo pokus - "Gdy były prowadzone postępowania, słyszeliśmy o tym, iż były także wręczane jakieś prezenty w formie telefonów komórkowych. lecz o tym, iż były oferowane usługi seksualne nigdy nie słyszeliśmy". Rzeczywiście nie słyszał?



Opisane przeze mnie dwa przypadki to z pewnością szczyt góry lodowej. Na pewno o takich sytuacjach, choćby tylko jako plotki, można się poprzez lata nasłuchać... W obu sytuacjach nie istniały niedrogie i powszechne mechanizmy podglądania i zapisu, aczkolwiek nagrania magnetofonowe były już możliwe dzięki miniaturowemu sprzętowi, jednak naród nie miał
głowy do powszechnego nagrywania wszystkich, wszystkiego i wszędzie. Zapewne zmieni się to - już się wymienia, gdyż dziennikarze i zwyczajni obywatele coraz częściej włączają choćby tylko telefony komórkowe rejestrując wręczanie łapówek, oszustwa, kradzieże albo molestowania. W sukurs idą kamery montowane w bankach, sklepach i na ulicach. Nikt z nas nie może być pewny, kiedy listonosz wezwie nas do sądu w charakterze (oby
tylko) podejrzanego...



A ten celnik? No cóż... Sam celnie się trafił!