wyrabia

Definicja: rodem z absolutyzmu (niekoniecznie) oświeconego słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Nie wyrabia się

Słownik: Kto? Premier Kaczyński. Co z tego wynika? iż skoro porównanie z Putinem było przegięciem, to może bliższe formie rządów pana Jarosława są sposoby rodem z absolutyzmu (niekoniecznie) oświeconego?
Definicja:

Sympatycy PiS odetchnęli z ulgą. Premier potrafi wybaczać. Trzeci bliźniak wrócił z wywczasu i nawet pozostał na stołku wicepremiera. Myli się więc poseł Niesiołowski porównując Kaczyńskiego do Gomułki. Za czasów Gomułki zdarzało się, iż Ci, którzy wyjeżdżali na urlop, nie wracali już z niego.



w czasie konferencji, na której Kaczyński mianował Dorna swoim pierwszym zastępcą premier powiedział, iż taka przypadek zdarza się pierwszy raz od 1989 roku. I naprawdę, nie było dotąd w III/IV Rzeczpospolitej (a i w II trzeba chwilę poszukać w myślach) premiera, który tak blisko realizowałby hasło „Króla Słońce” Ludwika XIV – „kraj to ja”. Bracia Kaczyńscy mają starannie przygotowaną koncepcję odnowy państwa, którego realizacja wymaga iście szwajcarskiej precyzji. By odnowa przyniosła sukces, główny architekt planu – Jarosław, nadzoruje wykonanie każdego elementu. Niestety nie wiem, czy jego wzorem jest miłościwie panująca Cesarstwem Austrii Maria Teresa, która najpierw XVIII wieku kontrolowała nawet przysłowiową liczbę świeczek na austriackich stołach.
Nie wiem, ponieważ w kwestiach merytorycznych premier wypowiada się zwykle dość oględnie. Brakuje konkretów, jakimi sypie choćby artykułując własną dezaprobatę dla pewnej gazety, nazywając ją pogardliwie „organem prasowym”.



Do realizacji planu premier potrzebuje zaufanych ludzi. Takich, którzy mają identyczne jak on poglądy, nie zadają niepotrzebnych pytań i nie kwestionują decyzji szefa. W jego gabinecie nie ma miejsca na tak zwany niezależnych ekspertów, o czym przekonali się już Stefan Meller i Radek Sikorski. Wszelaki sprzeciw karany jest z całą stanowczością. ponieważ przecież nawet kiedy najwierniejszy współpracownik braci Ludwik Dorn podpadł premierowi, nawet z wypowiedzi Kaczyńskiego można było wnioskować, iż zakończenie jego kariery w tym rządzie jest możliwe. Ostatecznie zdecydowała bliskość poglądów obu panów i problemy z czasem premiera, ponieważ można sobie tylko wyobrazić, jaką część doby zajmuje samo koordynowanie wszystkich ministerstw ( iż o innych obowiązkach nie wspomnę). Powierzył więc Dornowi kilka mniej istotnych spraw między innymi kolegium do spraw służb szczególnych, reformę ZUS czy komitet do spraw informatyzacji państwie. Będzie je i tak nadzorował, lecz już z mniejszą atencją mając aczkolwiek przeciętne zaufanie do swego przyjaciela.



Aleksander Smolar w przedostatnim numerze „Przekroju” trafnie skonstatował obecną sytuację: „Polska stała się zakładnikiem indywidualnych problemów psychologicznych prezydenta i premiera. To rzadki sytuacja w historii”. Mówiąc łagodniej, rodzima polityka wewnętrzna i zewnętrzna w dużej mierze zależy od tego, którą nogą prezydent (w mniejszym zakresie) i (w szczególności) premier wstaną z łóżka. W rządach PiS nie ma miejsca na koncyliację, współpracę, nieodzowne wydawałoby się w demokracji chodzenie na kompromis. Nie podoba się – wynocha. Wierni hunwejbini trwają, a Ci, którzy chcieliby się zbuntować (jak Samoobrona i LPR) truchleją na samą myśl o ponownych wyborach, po których ich rola w parlamencie byłaby w najwspanialszym razie kompletnie zmarginalizowana.
Koalicjanci rozumieją zresztą własną sytuację i usiłują się przypodobać udzielnemu władcy. Dobry przykład mieliśmy w ostatni weekend, gdy z obywatelskim donosem na Macierewicza wystąpił Andrzej Lepper, a wkrótce dołączył do niego Roman Giertych. Odkryli mianowicie w słynnym już raporcie o WSI kilka nieścisłości i liczyli aczkolwiek na łaskawe spojrzenie premiera. Zamiast tego spotkało ich następne upokorzenie – Kaczyński zbagatelizował ich donos, jeszcze raz pokazując Samoobronie i Lidze miejsce w szeregu.


Założę się, ( iż bracia Kaczyńscy żałują czasem, ( iż rządzą krajem o ustroju demokratycznym. Mają konkretną wizję przemian, a demokracja mocno krępuje ruchy idealistom. Ich ambicje sięgają dalej, ponieważ obaj są ludźmi o charakterze autorytarnym. Nie znoszą sprzeciwu, mają monopol na prawdę i alergicznie reagują na krytykę. Przebłyski prawdziwej twarzy, (w szczególności premiera ( ponieważ prezydent ze względu pełnionego urzędu siłą rzeczy usunął się w cień) widać, gdy czasem ponosi ich ułańska fantazja. Szkodniki, wykształciuchy, przestępcy to tylko kilka inwektyw, których premier Kaczyński użył w ciągu kilku ostatnich miesięcy w stronę politycznych przeciwników. A kiedy mówił o tym, ( iż mógłby sprawować władzę do 2047 żartował, lecz gdzieś w głębi duszy pewnie kołacze mu takie marzenie.



Symptomatycznym odpowiednikiem jest reakcja na krytykę. Premier jej nie znosi, niezależnie od tego, czy artykułuje ją „Organ prasowy”, opozycja, czy pseudośmieszny niemiecki satyryk porównujący jego aparycję do kartofla. Reaguje na nią z wielką zaciekłością, stawiając na szali relacje polsko-niemieckie, czy otwarcie pouczając dziennikarzy na konferencjach prasowych. Ostatnio wydawało się, ( iż trochę stonował swe zapędy, nie wytrwał jednak długo w tej przemianie. Na początku >w czasie debaty nad odwołaniem Andrzeja Leppera powiedział, ( iż opozycja może mówić o nim co chce, podległa jej prasa może wylewać na niego kubły pomyj, a po nim spłynie to jak przysłowiowa woda po równie przysłowiowej kaczce (to nie cytat, tylko literackie wyjaśnienie kontekstu wypowiedzi – przyp. MP). A więc jakby się uspokoił, jakby nabrał trochę dystansu do krytyki, która jest nieodłącznym przywilejem każdego demokratycznego państwa. aczkolwiek z drugiej strony wypadałoby zapytać, po co w takim razie opozycja, jeżeli i tak będzie ignorowana? Wiadomo, rządzący nie zwyczajni słuchać tych siedzących po przeciwległej stronie trybuny sejmowej, jednak niejednokrotnie zdarzało się (o dziwo, nawet w Polsce), gdy konstruktywna krytyka mniejszości wpływa pozytywnie na projekty ustaw egzekwowane poprzez przychodnia.
Jarosław Kaczyński szybko jednak powrócił do dawnej retoryki. Krytyczny wobec Polski artykuł dość prestiżowego „Financial Timesa” określił jako „pisany na zamówienie mający na celu osłabienie pozycji Polski”.



Widząc pewność siebie premiera, poszczególni ministrowie również puszczają wodze fantazji. Przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień zagalopował się twierdząc, ( iż za ferowanie wyroku na aresztowanym lekarzu z kliniki MSWiA Zbigniew Ziobro powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, to fakt. lecz czy uprawnia to ministrowi sprawiedliwości do aroganckich wypowiedzi, z których wynika, ( iż ma za nic instytucję stojącą na straży praworządności w tym państwie? Pozostawiam ocenie Państwa.



Czy taki schemat sprawowania rządów okaże się sukcesem? Trudno przewidzieć korzystne dla nas trendy w gospodarcie i dalszą efektywną walkę z bezrobociem (Czytaj: otwieranie rynków pracy poprzez coraz to nowe państwa „starej UE”). Jedno jest jednak pewne: w kolejnych wyborach Prawo i Sprawiedliwość lub powtórzy wyborczy efekt, lub poniesie spektakularną klęskę, dzieląc los dwóch formacji, które rządziły Polską poprzez ostatnie 8 lat, kompletnie dyskontując w tym czasie spory zakres społecznego poparcia. Bez stanów pośrednich. Kochaj lub rzuć. ( ponieważ i taką osobą jest premier Kaczyński – nie można wobec niego zachować postawy obojętnej. A mając na uwadze dobro Polski życzę mu, by jak najrzadziej wstawał z łóżka lewą nogą.