szalejące dziewuchy co to jest
Definicja: co? Przecież tam tylko stare chłopy piją wódkę i czekają całe mokre i deszczowe lato.

Czy przydatne?

Co znaczy Szalejące dziewuchy

Słownik: Dyskoteka Vanessa to jeden z moich ulubionych przedmiotów wsi polskiej. Inne są bez znaczenia. Kto aby przejmował się budynkiem straży pożarnej? A po co? Przecież tam tylko stare chłopy piją wódkę i czekają całe mokre i deszczowe lato...
Definicja: Swego czasu dość regularnie poruszałem się autobusami na dalekiej linii wiochastrasznezadupie – Płock – Toruń poprzez co miałem okazję być świadkiem inteligencji narodu polskiego. W szczególności młodzieży narodu polskiego, do którego, pomimo iż nie widać, jeszcze się wtedy zaliczałem. Żyjemy w specyficznym państwie, gdzie za kradzież roweru idzie się do więzienia i odsiaduje się karę w celi z pedofilami, a za kradzież 35 hektarów ziemi pod budowę mostu idzie się do sejmu. Nie, nie protestować. Idzie się w charakterze posła. Przykład idzie z góry i gdy na „wyżynach” dzieją się takie cuda to co ma się dziać na dole?
W miejscowości mamynawetkościół wsiadało zawsze trochę młodzieży w wieku szkolnym. Może to było to bezstresowe gimnazjum, a może już to luzackie liceum – nie wiem. Wiem z kolei, iż osobnicy płci męskiej nie pochodzili z tego samego gatunku co wiekszość ludzi. Może kiedyś tam w przeszłości, gdy małpa był człowiekie, lub człowiek małpą, może właśnie wtedy oni wybrali rozwój innej części ciała niż mózg... Cóż im wystarczał do podstawowych czynności życiowych i do opanowania jakiś 100 słów. A na co więcej? Przecież tyle starczy, tak aby kupić ulubione piwo Lech i załapać się na transport do dyskoteki Vanessa.
Dyskoteka Vanessa to jeden z moich ulubionych obiektów wsi polskiej. Inne są bez znaczenia. Kto aby przejmował się budynkiem straży pożarnej? A po co? Przecież tam tylko stare chłopy piją wódkę i czekają całe mokre i deszczowe lato, tak aby coś się zapaliło. Poza papierosami. Są jeszcze kościoły pełne starych bab spiewających przedwojenne pieśni i harcerzy stojących jak matoły z czapkami w dłoniach. Więc nie ma zbyt wiele atrakcji. W oddalonym o kilka kilometrów miasteczku jest jakieś liceum, jakaś zawodówka, kościoły, remizy i tak dalej
Więc gdzie jest dyskoteka Vanessa? A to musimy namówić znajomego, co to pracuje na stacji benzynowej jako nalewajek, kilka koleżanek z sporym biustem i permanentnym makijażem i pożyczyć od kogoś jakiś samochód. Jakiś samochód nie znaczy nowego czarnego BMW tylko starego kaszlunga.
Kaszlungi wyszły z produkcji kilkanaście lat po tym jak powinny to zrobić. Małe trzeszczące gówna na kolkach, których konstruktorzy nie mieli bladego definicje jak zrobić samochód. Strefa zgniotu na silniku, zapożyczona z mercedesa sprawdzała się znakomicie, bagażnik na parę adidasów i silnik od sporej kosiarki były kultowe, lecz najważniejsza była i jest ładowność. Konstruktorzy przewidzieli Kaszlunga na 4 chude włoskie dziewczyny. Fakt w naszym pięknym państwie cztery dziewczyny się mieszczą, lecz poza mini jeszcze kierowca, brat kierowcy i dwóch kolegów z zawodówki. Łącznie, niech policzę, tj. siedem osób! Siedem! A miało być cztery! Cud na miarę rozmnażania chleba poprzez Chrystusa.
Skoro już mamy samochód i towarzystwo, to pozostaje nam jeszcze odwiedzić monopolowy, by kupić kilka piw Lech i już jesteśmy gotowi do drogi. Ktoś aby pomyslał, iż vanessa znajduje się w mieście... Błąd... zgaduj dalej! No to może przy głównym szlaku komunikacyjnym? Źle! Vanessa znajduje się cztery kilometry za miejscowością niemamysklepu i dojechać trzeba poprzez podwórko pana Józka.
lecz jak już dojedziemy naszym kaszlungiem na imprezę to się dopiero dzieje. Przy drzwiach przywitają na Gruby i Kapusta – koledzy naszego kolegi z zawodówki, wiec wchodzimy „za friko”. W środku mogłaby zrobić lekcje polskiego niejedna nauczycielka z gimnazjum. I miałaby lepszą frekwencję niż w szkole. Pełno małolatów po lekkich dragach gibie się w coś co przypomina mi dźwięki, które puszczał pan technik jak mi ustawiali kino domowe. lecz tam tj. non stop! Cały czas dudni! Głośnik basowy wielkości bębna od pralki, który zamontował sobie mój sąsiad w fieście tj. nic.
Skoro już wybawiliśmy się ładnie w Vanessie to jeszcze nam pozostaje powrót do domu w jednym kawałku i bezproduktywne czekanie do następnej soboty.
Ja się faktycznie przestaje dziwić młodzieży z autobusu, tym stu wyrazom i temu tępemu wyrazowi twarzy. Przecież w Vanessie to i tak nie pogadasz, ponieważ za głośno, nie błyśniesz znajomością książek, ponieważ i jakich? Jak wziąć dwa kilo metaamfetaminy i ewentualnie przeżyć? Natura nie lubi zbędnych rzeczy, więc w procesie ewolucji zostali oni zaopatrzeni w większą tolerancje na alkohol a mniejszą przyswajalność wiedzy. Mniej inteligencji, a więcej siły fizycznej. Oto przyszłość narodu, oto elektorat samogwałtu i różowego romana, cóż