diabelskie wino co to jest
Definicja: dla nich nienawidzić ludzi Aureliusz Augustyn z Hippony słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Diabelskie wino

Słownik: Poezja to diabelskie wino… Nie powinniśmy kochać ludzi na tyle, by dla nich kochać ich występki, a nie powinniśmy nienawidzić występków na tyle, by dla nich nienawidzić ludzi
Aureliusz Augustyn z Hippony
Definicja: kilka słów: To opowiadanie czytało już dużo osób, podobno trzeba przeczytać całe, tak aby zrozumieć inaczej będzie do bani....











literatura to diabelskie wino… Nie powinniśmy kochać ludzi na tyle, by dla nich kochać ich występki, a nie powinniśmy nienawidzić występków na tyle, by dla nich nienawidzić ludzi.

Aureliusz Augustyn z Hippony





Życie to diabelskie wino w zatrutym złotym kielichu. Pijemy z niego, nie wiedząc co jest na dnie. Co jest ukryte w tym wspaniałym trunku, obyśmy się tylko nie opili. Lepiej umrzeć na skutek naturalnej trucizny, całe życie udając ze nie wiemy, ze istnieje niż z przepicia. Tym winem trzeba się upajać, smakować jak smakuje się wino...






CZĘŚĆ PIERWSZA



Wstęp

Jaka miłość – taki człowiek.
Aureliusz Augustyn z Hippony



Minęło kilka dni. Telefon milczał aż zdobyłam się na odwagę. Serce biło mi oszalałe z niepokoju a głos drżał gdy spytałam: jak się czujesz? Odpowiedział: żyje. Wyłączyłam się. To było straszne. Bezradność która ogarnęła mnie wręcz panicznie. Wobec tej paniki także pozostawałam bezradna. Moja jedyna mała radość ma zostać mi odebrana? Mój maleńki pisarz?...
Przepraszam. Usłyszałam za kilka dni lub chwil. Nie jestem chory. Jestem draniem, idiotą, największym chamem na świecie. Ponieważ tylko ktoś taki bawi się w tego rodzaju PRÓaby. To była próba. Chciałem zobaczyć twoją reakcję i wiem już iż… JESTEM NAIWNĄ KRETYNKĄ?! Dokończyłam za niego…

Nie jesteś! kochanie, skarbie
Nie wytrzymałam: daj SPOKÓJ… proszę Cię.. przestań!!! mam dość ciebie . NAS. Pamiętasz jak w czasie pierwszej rozmowy nazwałam Cię gówniarzem i kazałam wziąć zimny prysznic ;aby ostudzić burze hormonów.?
idealnie wiedziałam ze pamięta. Sam regularnie o tym mi przypominał. Dlatego powiedziałam mu TO CO ZROBIŁEŚ BYŁO SZCZYTEM GÓWNIARSTWA nadal jesteś GÓWNIARZEM!
A mówiłam : NIGDY w życiu młodszych facetów! nawet rówieśników!
Ten gówniarz zabolał go o sporo bardziej niż drań, idiota czy cham.
Do małego poety już się chyba przyzwyczaił… ba a nawet polubił tego gościa który niby był nim lecz zupełnie innym … jegomościem…
On mówi : żegnaj
Co nie pozwolę żebyś mnie zostawił! po tym jak mnie okłamałeś, oszukałeś zraniłeś w najgorszy z możliwych sposobów !! o nie!
Odejdź więc sama na to zasłużyłem
Miał rację kocham go tak iż aż nienawidzę.. uwielbiam go tak ze aż rzygam tym uwielbieniem to chore!!
Wiemy o tym oboje … i co?

I nic! Czas teraz zdobyć się na szczerość…i powiedzieć ze obrzydliwie szczęśliwe pary zostały w książkach i niedrogich filmach. MY JESTEŚMY TU I TERAZ!!!!
Ze własnymi wadami , fochami popełniamy błędy.
Nasz związek fikcyjny mniej albo bardziej jest jak Dom w ciągłym remoncie. Remont trwa nadal. Już ponad pięć miesięcy. Chociaż każdy myślał iż zostawimy te ruiny wymyślonego poprzez nas melodramatu… stoimy w takich ruinach i nie wiemy od czego zacząć ponowną budowę…
Stoimy wiec tak, trzymając się mocno za ręce. Tylko to się liczy pośród tych ruin….






1.

Pragnąłem widzieć siłami umysłu to, w co uwierzyłem.
Aureliusz Augustyn z Hippony


Nie miałam odwagi odezwać się pierwsza drugi raz. Chciałam, tak bardzo chciałam wyciągnąć rękę ku niemu, znowu i znowu i znowu… lecz chyba nie potrafiłam. On jest gówniarzem a ja strachliwą istotką… co nas do siebie tak ciągnie? Nie wiem. Mam tu na miejscu kogoś kto może dać mi spokój i ukojenie. Wewnętrzną siłę jednak daje mi tylko ten prostak! Jak jest zrobiony ten świat, iż nie potrafię czuć do Patryka tego kłębka uczuć co do Piotra? Cholera Bóg nawet chciał tak aby imiona były podobne! Piotr … i Patryk. Z tą różnicą, iż Patryk tu na miejscu a Piotr tam gdzieś daleko… tym wspólnie odezwał się. Dostałam smsa.
On: co u ciebie skarbie?
Nie będę na jego ustach żadnym cholernym skarbem! po tym co mi zrobił chciał tak aby wszystko było w porządku ? nigdy więcej!
Odpisałam: u mnie nic. A kim pan jest?
On: to ja twój gówniarz, ten sam prostak, ten cham i niedorozwój co zawsze… twój mały pisarz…
Mój pisarz? Nie ma już żadnego małego poety, nie ma wierszy i jakichkolwiek dźwięków odpinania guzika od spodni. Nic już nie ma i nic już nie będzie. Nie będzie nocnych rozmów poprzez smsy! Koniec, skończyłeś to. Zostaw mnie w spokoju … proszę
Dzwoni. Nie odebrałam. Dzwoni jeszcze raz, ja dalej twardo, nie ugięta, chociaż palec nerwowo krążył wokół zielonej słuchawki. Nie odebrałam. Dzwonił jeszcze kilka razy. Usnęłam z ręką na sercu, i telefonem pod poduszką…





2.

Odnaleźć stałość w odczuwanych sprzecznościach
– oto jest cel walki z samym sobą.
Aureliusz Augustyn z Hippony



Minęło kilka dni. Miałam nadzieję, iż wszystko już jest po staremu. Jestem z Patrykiem szczęśliwa. Uczę się go kochać i być z nim. Chociaż brakuje mi jakiegoś impulsu u niego. Tego spontanicznego spotkania, całusa. U niego wszystko jest przemyślane, zaplanowane. Co najmniej tak mi się zdaję.
Mgła opadła. I z serca i z umysłu i na dworze chyba tez jest już fajnie. Nie wiem dawno nie byłam. Dwa dni siedzę już w domu. Cholerne przeziębienie. A Patryk mówił: nie wychodź bez kurtki, ubieraj szalik, zawsze noś czapeczkę. Cholera! Czy on musi być aż tak opiekuńczy? Czemu on daje mi tyle ciepła? Chyba nawet cos do niego czuje. Po pewnym czasie człowiek się przyzwyczaja. Sama osobiście nie chciałabym być dla kogoś przyzwyczajeniem, lecz jemu to pasuje. Nie mówi nic nawet gdy powiem do niego „Piotruś”. Udaje jakby nie słyszał.
Siedzę w pokoju w radiu leci jakaś muzyka. Jest spokój. Nie myślę o niczym. Próbuje zasnąć. lecz nie mogę, dzwonek. Tak bardzo nie chciało mi się wstać. lecz komuś oczywiście nie chciało się odejść. Może umarł na tym dzwonku. I tak teraz stoi i dzwonek sam dzwoni. Dobra niemądra hipoteza. Podeszłam do drzwi. Otworzyłam, w samum szlafroku. Zdębiałam. Szok. Piotrek. Co on tu robi. Przyjechał z Krakowa? Stałam tak i patrzyłam na niego a on na mnie. Nareszcie zaczął mówić
- wybacz mi . . .
- wybaczam – odbąknęłam szybko, byleby sobie poszedł. Zamykając drzwi usłyszałam krótkie :
- mogę wejść?
- nie
- czemu?
- przyjechałeś tu po przebaczenie tak?
- tak – odparł niepewnie
- no to masz moje przebaczenie, mogę ci jeszcze błogosławieństwa udzielić i spadaj stąd! – wkurzyłam się , nie wiedziałam co powiedzieć, tylko to przyszło mi do głowy. Zamknęłam drzwi. On dzwonił. Nie dawał za wygraną. Otworzyłam moje drewniane ‘wrota’ z impetem i krzyknęłam
- spierdalaj !!! słyszysz!!?? Daj mi żyć! Pozwól żyć własnym życiem !
- lecz my . .. – zaczął
- nie ma niczego takiego jak MY- powiedziałam spokojnie – nie ma, powiedzmy, iż było lecz zapomnijmy około? za to wiem, iż z pewnością nie będzie. Rozumiesz??
- i nie dasz mi szansy?
- tobie? Oj Magiku, rozwaliłeś mnie tym pytaniem – zachichotałam szyderczo – tobie, hmm wiesz policzmy ile razy to już dawałam ci szansę? Pierwszy raz był wtedy jak weszłam do klubu a ty lizałeś się z inną…
- lecz byłem pijany ! – tłumaczył się
- nie przerywaj! – krzyknęłam- proszę… – dokończyłam już spokojnie - i myślisz iż tj. wytłumaczenie?! Trzeba było nie pić!! Pyzatym to najgłupsza wymówką jaką słyszałam !
lecz nic liczymy dalej, prawda ?- spojrzałam na niego. Stał tam bezruchu, czyżby myślał co będzie dalej? – drugi raz, to było chyba trzy miesiące temu pamiętasz? Komisariat? No co robisz taką minę? Jak to brzmiało, niech sobie przypomnę: zarzut, posiadanie narkotyków.- tu się zatrzymałam, mówić czy nie? A powiem , nareszcie jest okazja – no i jeszcze jedno fajne, włamanie z pobiciem trzy tygodnie temu? Pamiętasz, musisz pamiętać. – zatrzymałam się. Spojrzałam na niego jeszcze raz. Zamknęłam drzwi. Oparłam się plecami o nie drugą stronę drzwi widział on, usiadłam na podłodze. Zacisnęłam pięści w gniewie. Nie wiem czy na niego czy na samą siebie. – kocham cię debilu!! – krzyknęłam, łzy same napłynęły mi do oczu. Jezu, ja go kocham i za co? Co mnie do niego tak ciągnie, czemu to zło nie odpycha? Tylko każe mi iść w jego stronę? Nie pójdę, nie mogę, przecież nie chce tak aby mnie zabili ponieważ on będzie coś komuś winny. Zasługuje na kogoś innego, na kogoś kto jest więcej wart… może nawet na Patryka?

Tej nocy nie zmrużyłam oka, płakałam cały czas. Rano tylko mama kazała wziąć mi leki. Wiesz o czym myślałam? O nim… o tym po co tu był. No i iż przyjechał aż z karkowa.



3.

Póki walczę jestem zwycięzcą.

Aureliusz Augustyn z Hippony



Kiedyś usiadłam w okolicy dziadka i poprosiłam, tak aby opowiedział mi coś na poprawę nastroju, chciałam, tak aby powiedział ze mnie kocha…. a on zaczął opowiadać …
„mogę ci słonko powiedzieć pewną historię. Słuchaj uważnie…
Był sobie kiedyś młody chłopak. Szedł drogą, uciekł z domu. Szedł i trafił na rozstaje dróg. W lewo droga wiodła do pięknego zamku i jakiejś dziewczyny > lecz jemu nie w głowie było ani bogactwo ani ożenek, chciał jeść. Leżał także tam tuz za zakrętem skrawek mięsa. Była tez droga w prawo. Tam nie było nic ani mięsa ani dziewczyny a ni zamku, oczywiście wybrał i poszedł w lewo. Później ożenił się i najadł i był bogaty. Pomyślał pewnego dnia ze musi jednak sprawdzić co ;aby było gdyby poszedł w prawo. Wrócił się więc. I poszedł w prawo. Długo szedł nie znalazł nic. Oprócz jednego starszego mężczyzny który już umierał w biedzie i spytał
- czemuś starcze nie poszedł w lewo ?
On na to spokojnie odpowiedział – ponieważ po lewej było wszystko a ja jako człowiek musze walczyć o więcej nie brać to co leży na wierzchu
- > lecz teraz umierasz?
- > lecz całe Zycie walczyłem o to co lepsze nie wziąłem ostatniego kęsa walczyłem o całego kurczaka, nie wziąłem księżniczki ponieważ ona chciała i czekała tam , walczyłem o tą która stałą mi się bliska po jakimś czasie a na początku nie zwracała na mnie uwagi a okazała się najukochańszą a zamek zbudowałem własnymi rękoma
Mężczyzna popatrzy dookoła niczego nie znalazł – i gdzie to masz? Po co ci to było i tak umierasz samotności
- - > lecz kochała mnie najwspanialsza kobieta, zamek oddałem najukochańszym dzieciom i sam przeniosłem kamień po kamieniu tam gdzie oni chcieli a umieram wiedząc iż przeżyłem życie jak rycerz, tak jak chciałem a nie brałem tego co mi życie podsunęło…”




4.

Oddajmy siebie w całości
nie jako równowartość,
- > lecz zwyczajnie dlatego,
iż nie mamy nic więcej.

Aureliusz Augustyn z Hippony




chcieć a móc... chcieć to jedno, tyle rzeczy chcę zrobić, powiedzieć... a móc to drugie, nie mogę nic zdziałać i już.

Pokłóciłam się z Patrykiem zerwałam z nim, > - > lecz już się zeszliśmy, znowu. nakrzyczałam na niego ze nie umie się kłócić, co bym nie powiedziała on zawsze powie "tak jest kochanie", "jak sobie życzysz" nawet nie powie Ok tylko zawsze pełne zdania. On do mnie nie pasuje chyba, nie wiem. znowu niepewność. Jak ja nienawidzę tego uczucia.


Musze stoczyć następny bój sama ze sobą… i z bólem. Wiesz co boli mnie w najwyższym stopniu? Rodzice, ich wieczne kłótnie. Chyba wolałabym… nie jest kolorowo, uwierz mi. Boje się, > iż niedługo dojdzie do tego, > iż się mnie wyprą. Nie chce usłyszeć pytania „matka czy tata?” nie jestem najszczęśliwsza, nie byłam najlepsza, > - > lecz oni także nie byli i nie są. Chciałabym przestać słyszeć rozmowy rodziców o rozwodzie. Obydwoje mnie zapewniają, > iż mnie kochają w najwyższym stopniu na świecie. A czy wy wiecie, ze kochać mnie to również kochać siebie, lub co najmniej tolerować. tata … chcesz mieć ojca ja także > - > lecz nie takiego co wyzywa mamę od kurwy, za każdym wspólnie gdy przyjdzie do domu. Kiedyś był ideałem. Ciężko pracujący, > - > lecz miał dla nas czas zawsze i wszędzie. Później było ciekawie. Fajnie. Ciocia Ela, kazała mi mówić na nią… później mówił, > iż to na życie nowy sposób znalazł, > iż bez cioci, żyć nie może. Miałam 10 lat. Odtąd przewinęło się chyba z pięć nowych cioć i każda była odskocznia od rodziny. Mama uciekała od problemów w pracę.

chwilę na małe retrospekcje , tak aby przytoczyć Ci fragmenty mojego życia. Sprawę dla mnie najważniejszą… Brat …. był jedyną osobą, która mnie uczyła, jak żyć. Mama nie miała czasu, tata starał się jak mógł o następną ciocie . . .

Był miłośnikiem HH i mnie. On miał tylko mnie a ja tylko jego. regularnie mi powtarzał „siostrzyczko, żyje tylko dla ciebie i HH jesteście dla mnie wszystkim. Muzyka to moje drugie, życie wiesz o tym.” Zapewniał mnie jako jedyny , > iż będzie dobrze. Mówił „ty i muzyka trzymacie mnie przy życiu.” Pewnie teraz myślisz, ze to extra > iż wszystko było około?? mimo, > iż rodzice się kłócą, ciężkie Zycie to oni trzymają się wspólnie. Kochające się rodzeństwo które zrobi dla siebie wszystko ! czas płynie a ich stosunki bez zmian… masz racje no prawie …
Zawsze uważałam, > iż starszy brat tj. to co każda dorastająca dziewczynka mieć powinna. Mój kochany braciszek zabierał mnie na imprezy, dyskoteki, prywatki, bale, pokazywał świat od tej dobrej strony. Pokazał mi jak wygląda HH od "podszewki". Jak jest na koncertach. Jak faktycznie powstaje. Pokazywał wylane tony potu na próbach i koncertach. Sam grał w zespole, a raczej śpiewał. Zaraził mnie tym. Ta całą muzyką, kultura i wiem, > iż jakby mi ktoś wtedy powiedział, > iż HH to nie muzyka, > iż to łatwy sposób na szybką i sporą kasę, > iż nie wymaga wysiłku ja nie zawahałabym się a on musiałby zbierać zęby po sali. Teraz tez pewnie próbowałabym mu to wyperswadować. Wtedy ta muzyka mnie zauroczyła. Zafascynowała tak bardzo… Nie przeszkadzało mi nawet to, > iż za każdym wspólnie widziałam po kątach siedzących młodych ludzi ze strzykawkami w różnych miejscach. Jedni coś wąchali inny do tego pili piwo, wódkę, to co akurat mieli pod ręką zdarzało się , > iż pili denaturat ponieważ na nic więcej ich nie było stać. Takich przeważnie nie spotykałam już drugi raz… nie wiem gdzie się podziewali, czy zmieniali miejscówkę czy w ogóle oni wiedzieli co się z nimi dzieje. Widziałam kilkaset naćpanych osób po koncercie jak wracaliśmy do domu. Brat mówił, > iż są słabi dlatego w to wchodzą. Są zmęczeni, zestresowani. > - > lecz osobom mocnym to nie grozi.
Kiedyś wyjaśnił mi ze narkotyki to droga jednokierunkowa. Miał racje, to było widać po oczach ty ludzi. Po głosie, kiedy błagali o kilka złoty na następna dawkę.

Wierzyłam mu, ponieważ przecież mój brat był ideałem mężczyzny, człowieka. Był człowiekiem który znał odpowiedź na każde moje pytanie. Nigdy nie odmówił mi odpowiedzi, nie zostawił. Nie pozwolił na to, żebym płakała nawet gdy tata wyzywał matkę. Przychodził wtedy do mojego pokoju siadał w okolicy i bardzo mocno przytulał, do serduszka. Czułam jego ciepło. Dłoniom zasłaniał jedno ucho, żebym jak najmniej słyszała. Zamykałam oczy i jakoś nie chciałam płakać. Przy nim czułam się bezpieczna. Czasami mi ściemniał. Mówił, > iż jak będę dorosła, przyjedzie po mnie Książe. Wejdzie do pokoju poprzez okno i zabierze mnie do pałacu. Obiecywał, > iż mnie będzie odwiedzał. później jak już nie wierzyłam w takie bajki przyrzekał, > iż zamieszkamy wspólnie i nigdy nie będziemy żyć bez siebie. Wierzyłam w każde jego wyraz ponieważ co ja mogłam wiedzieć o życiu?
Miał swój zespół. Zawsze mówił, > iż już niedługo będą nagrywać płytę, > iż z pewnością jest ktoś taki kto im pomoże. Pewnego dnia, powiedział mi, > iż dostali propozycje nagrania singla > - > lecz muszą wyjechać i > iż wyjedzie tylko wtedy jeżeli ja będę go wspierać i pojadę z nim. Wtedy zaczął się czas decyzji dla mnie. Podejmowanych zawsze poprzez mojego brata, mimo, > iż uczył mnie żyć własnym życiem. Mój brat miał być sławny. Nie mogła w to uwierzyć! Sławny, starszy brat to pragnienie każdej nieletniej. Moja duma!
Pojechałam z nim a jak! Warszawa, Kraków, później Berlin, Stany to były wakacje marzeń i jedyne które będę pamiętać do końca. Mimo, > iż wypełnione mnóstwem godz. pracy. na początku singiel w Polsce, później jakaś tam promocja, reklama. później >>chwilę na singiel po niemiecku i po angielsku. Ja cały czas z nim krok w krok. Rodzicom było to na rękę. Mieli wolne od rodzicielstwa. Niestety takie życie nie dla każdego. Ja byłam tam ulubienica wszystkich jego kolegów, w studio. Młoda nie doświadczona czternastolatka co ona może wiedzieć. Pod koniec pobytu w Berlinie mój brat zaczął mieć problemy z samym sobą. Zamknął się w sobie. Tylko ze mną jeszcze rozmawiał normalnie. Wiedział, ze nie może mnie zawieść. Ja wiedziałam, ze teraz to on potrzebuje mnie. I nie mogłam go zostawić. Chodziłam z nim na lody, rozmawiałam, jak tylko miał chwile czasu. > - > lecz robota go męczyła, nie był już taki mocny jak kiedyś. Zaczął popadać w towarzystwo ludzi jak on to mówił „zmęczonych życiem”. Teraz?? jak przed sobą miał całe to popierdolone życie, jak był już szczęśliwy? Przetrwał tyle lat w cierpieniu, w cieniu rodziców. regularnie rozmawialiśmy a on mówił wtedy, ze chce się zabić, > - > lecz wie > iż mam tylko jego i nie może mi tego zrobić. Przyjaciele odeszli, nie miał nikogo.. nikt mu nie pomógł. Zaczął brać coraz więcej. Wrócił oczywiście do polski, zastąpił go jakiś młodszy nie doświadczony gościu. Braciszek pokazał mi piękny i kolorowy świat, który wspólnie z jego śmiercią błyskawicznie wymienił barwy na różne odcienie szarości i czerni. Nie wiedziałam, jak mam żyć. Rodzice zwalili winę ma mnie. Powiedzieli, > iż byłam z nim, ze mogłam coś zrobić. Wiem jednak, ze nie mieli racji. Robiłam co mogłam , nie mogłam go ‘oduzależnić’ nie mogłam już, patrzyłam tylko jak coraz bardziej się stacza, jak niknie w oczach… mogłam jedno być przy nim i byłam. Nie zostawiłam go do końca obiecując mu > iż będzie dobrze. To ja byłam do końca z nim. Wspierałam, ocierałam pot, pomagałam jeść. A oni nie zrobili nić i jak mogą mi wypominać, > iż to moja wina. Gdybym mogła cofnąć czas… > - > lecz nie mogę. Narkotyki zabiły ukochanego człowieka. Niezastąpionego… zabiły kogoś kogo kochałam w najwyższym stopniu na świecie. Zadaje sobie pytanie czy z pewnością nie mogłam zrobić czegoś więcej i wtedy słyszę ostatnie słowa Marcina „ dziękuje ci siostrzyczko, dalej jesteś dla mnie wszystkim i zawsze będziesz. Nie martw się nie mogłaś zrobić nic więcej, zrobiłaś najważniejszą rzecz jesteś przy mnie. Módl się za mnie… czasem, ze mną pogadaj, ja zawsze będę w okolicy ciebie, pamiętaj wciąż jesteś moja mała księżniczką. Kocham Cię….”


Usiadłam na łóżku, oparłam się o ścianę i podciągnęła kolana pod brodę.
Rozglądając się po pokoju znowu płynęły mi łzy… również Cię kocham braciszku. Mam wszystko co od ciebie otrzymałam głęboko w sercu.



5

Zrozum człowieku,
jak sporo znaczysz!
Aureliusz Augustyn z Hippony


Jest mi dziwnie. . . nie wiem coś czuje, > iż zanikam . . . zamazuje się, znikam . . .
- za kogo ty mnie masz?!?!?!
- za próżnego gnojka !!!
- co ty opowiadasz?
- wiesz co może masz rację, może za bardzo się różnimy, może i ja jestem prosta > - > lecz ty jesteś PROSTAKIEM!!!
- ?!
W tej chwili chłopak poczuł się jakby otrzymał cegłówką w głowę i to w najmniej oczekiwanym momencie. No ponieważ pomyśl przychodzisz do kogoś, spotykasz go albo ją na korytarzu, na mieście uśmiechasz się a druga osoba cię olewa, fajnie nie?
No zwyczajnie extra.
Mówisz 'cześć' on rzuca spojrzeniem, jakby Cię nie znał i traktuje jak psychola co się doczepił jak rzep psiego ogona. Chcąc nie chcąc odchodzisz lekko zażenowany/zażenowana nareszcie to tylko znajomy. Idziesz dalej. spotykasz przyjaciela tego najwierniejszego od podstawówki na całe życie, również Cię nie zauważa. Znowu spotykasz znajomego. Przypadek się powtarza, a ty zastanawiasz się czy ja by z pewnością nie mam czegoś na nosie? a może na włosach. Poprawiasz fryzurę, ubrania. Wzrok coraz to nowych przechodniów czujesz na sobie jak wodę pod prysznicem. Przylega jak bluzka z elastycznego materiału. Idziesz w kierunku domu. Wchodzisz na klatkę, twój sąsiad schodzi z psem który rozpoczyna się wściekać a przecież wczoraj jeszcze się z Tobą bawił? co jest? zadajesz sobie pytanie. Wchodzisz do mieszkania, i kierujesz się do sypialni. Pod ścianą stoi lustro, przeglądasz się . . . nie ma cię . . . no przecież ludzie się na mnie gapili. Może i się gapili > - > lecz uświadom sobie jedno > iż dla innych nie istniejesz.
siadasz na łóżku i zaczynasz płakać. wchodzi przyjaciółka i ktoś z rodz.. Pytają co Ci jest, dlaczego płaczesz?
- widzicie mnie? - pytasz cichutko
- widzimy a czemu nie? - odpowiadają
uświadom sobie człowieku jedno zostaną tylko prawdziwi przyjaciele, Ci którzy są z tobą i widzą, > iż cierpisz i coś ich to obchodzi i zostanie rodzina. Nieliczni maja lepiej zostanie im jeszcze wiara . . . w Boga. . . a nawet w innych ludzi, > iż może są tacy co jednak widzą innych a nie tylko widują. . .



Są ludzie dla których sporo znaczysz… > - > lecz zrozum także, > iż najwięcej znaczysz dla Boga… dla niego również jesteś nie zastąpiony.















CZĘŚĆ DRUGA


1.

Łatwiej tacie mieć dzieci, niż dzieciom ojca.
Jan XXIII





Miałam koleżankę kiedyś… w wieku osiemnastu lat zaszła w ciąże.

Fajnie - pomyślą niektórzy.
Inni powiedzą – zdarza się.
Ktoś stwierdził – a kim jest tata?
Jakaś ciotka powiedziała – > iż tez jej się chciało robić w tym wieku.
Koleżanki – wspieramy cię kochana, > - > lecz wiesz my jutro na balety idziemy
Matka – nie martw się jakoś to będzie
tata – a który to gnojek?!
Katechetka – Panie nie zapomnij o niej
Ksiądz tez się wypowiadał – teraz ślub, dziecko drogie teraz ślub.
Ona sama – za co?
> tata dziecka – > - > lecz ty myślisz, ze ja bachora będę niańczył? Marzysz kobieto!


Bóg - Kocham Cię …. I twoje dzieciątko również, naucz je kochać mnie.





Od tamtego wydarzenia minęło trochę, tak samo jak od śmierci mojego brata, czy od odwiedzin Pawła u mnie w domu. O jednym i o drugim nie potrafię zapomnieć. wciąż jestem z Patrykiem już pięć lat, > - > lecz chyba tylko dlatego, > iż nie chce mi się z nim pogadać i powiedzieć, > iż już dość. Ostatnio zaczął rozmowy o ślubie. Nie chce tego, > - > lecz sama poprzez całe życie także nie będę więc może lepiej się zgodzić. Mam 22 lata i wszyscy myślą, > iż jestem z Patrykiem doskonałą parą. Na razie odwodzę go od tego tematu, > - > lecz czuję, > iż nie długo tak pociągnę. Za jakiś czas pewnie zacznie znowu ten temat. Pieprzył cos ostatnio o wspólnym mieszkaniu. Nie wiem co precyzyjnie nie słucham go nawet.
własną drogą miałam piętnaście jak lat zmarł mój brat. Jak poznałam Pawła 16 gówniara byłam i co z tego ? Pojechałam wtedy do Krakowa z koleżanką, na wakacje. Byłam blisko niego raptem dwa miesiące a później nie mogłam bez niego żyć. Byłam z nim prawie rok, > - > lecz zerwałam, ponieważ związek na odległość to nie to., to nie miało prawa przetrwać. I miałam racje. Wróciłam do siebie, poznałam Patryka, i wydawało mi się, > iż przestane myśleć o Pawle, > iż zapomnę szybko i łatwo, przy boku innego chłopaka. > - > lecz tak się nie dało, może z kim innym tak, > - > lecz nie z Patrykiem. Jemu nie przeszkadzało, to, ze tymczasem go całowałam wypaliłam kilka razy „Paweł” on jest uparty, mówił, ze pomoże mi o nim zapomnieć. I myśli, > iż mu się powiodło. Nie wie o tym > iż Paweł był u mnie rok temu. Co prawda było to nasze ostatnie spotkanie, > - > lecz było. Te moje wyjazdy przedtem do Krakowa, to oprócz tego, > iż wysyłała mnie szkoła spotykałam się z Pawłem, kilka razy. Historia Pt: ‘Paweł’ ucichła rok temu, chyba sama z siebie. No trochę jej pomogłam



2.

Ludziom poprzewracało się w głowach!


- szkoły w całym państwie na sporą skale ;aby podreperować budżet, wynajmują sale gimnastyczne, stołówki na wesela, chrzciny, komunie albo inne uroczystości. Kapitał zarobione w ten sposób wydają na remonty i zakup pomocy dydaktycznych. Na potrzebne środki czystości. Minister zapowiada, > iż muszą z tym skończyć. Dozwolone w murach szkolnych są tylko imprezy bez proc.ów. Wszystko wiąże się z tym, by uczniów nie namawiać do pijaństwa : „Na studniówce można wznieść toast, > - > lecz tylko jeżeli szampan jest bezalkoholowy - wyjaśnia Ferdynand Sańko, lubuski wicekurator. - I nieważne, czy uczniowie mają 18 lat, czy nie. Szkoła nie jest miejscem do spożywania alkoholu. Zakaz dotyczy również studniówek w innych lokalach”

- Anna Mucha: poczułam się tak, jak zgwałcona kobieta
- Reality show z Beckhamami?
- Od dawna podkochiwał się w Britney Spears
- Rozbierze się, ;aby udowodnić, > iż nie jest gruba
- kobieto do kuchni!
- erotyka czy pornografia ?
- czaty i smsy – uzależnienie czy niewinna gra?
- fan czy kochanek?
- ich małżeństwo znowu się rozpada!!
- co zrobi mąż gdy żona zdradzi?
- ile kosztował ją ten nowy nos?
- coraz więcej polaków mieszka zagranicą !


- W piątek w Kaiserslautern. poprzez cały dzień na miasto w Nadrenii - Palatynacie padał deszcz niebieskich banknotów - w sumie 75 tys. euro, w banknotach o nominale 5 euro.
Dobroczyńcą rozrzucającym kapitał z wysokiego dźwigu był kierowca Marko Hilgert, zwycięzca konkursu zorganizowanego poprzez prywatną rozgłośnię radiową RPR1 z Ludwigshafen. Na konkursowe pytanie, co zrobiłby ze 100 tys. euro, Hilgert udzielił w najwyższym stopniu oryginalnej odpowiedzi: - 75 tys. wyrzuciłbym poprzez okno ratusza w Moguncji, a pozostałe 25 tys. zachowałbym dla siebie. Ta odpowiedź zapewniła mu zwycięstwo.





3
Czasami trzeba usiąść w okolicy i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście
Wacław Buryła



Byłam w szkole. Znowu nie wiedziałam nic, > - > lecz szczęście nie opuszcza takich tumanów jak ja. Wracając do domu weszłam na cmentarz. Siedziałam nad jego grobem chyba z godzinę. Zapaliłam znicza, jak zawsze. W domu nie było nikogo. Cisza, pustka. Weszłam na gg. Było kilka osób. Podłączył się Damian. Pytał co słychać i tak dalej, jak zawsze. Uwielbiam z nim gadać. Jest taki zabawny, spontaniczny taki no kochany. Tego dnia gadaliśmy chyba z trzy godziny. nareszcie musiałam iść zrobić obiad a on zapytał
- może masz ochotę na spacerek?
byłam w dobrym nastroju wiec się zgodziłam. Oprócz tego znam Damiana ponad rok. A dawno nie byliśmy na spacerze. Właściwie to nigdy, tylko kilkanaście razy w Pubie na piwie , raz na baletach.
- no to może spotkamy się przy fontannie co?

Koło piętnastej poszłam na spotkanie. Miałam dobry humor, i nic nie było w stanie mi go zepsuć; tak myślałam. Idąc ulicą zmarzłam trochę. Na miejscu byłam trochę po czasie, jak zawsze z resztą. Damian siedział już na ławce i czekał

-hej – krzyknęłam z daleka, machając ręka.
- hej piękna – wypalił w odpowiedzi.
Wstał i podszedł. Wesołym i wolnym krokiem. Poszliśmy na spacer.

Gdzieś po godzinie, nagle z rozmowy o cukierkach, balonach, płytach i piosenkarzach wymienił temat i zadał mi pytanie które zbiło mnie z tropu, zupełnie.
- a co byś zrobiła, jakbyś stanęła przed decyzją…?
- w zależości jaką decyzją … - no ponieważ zależy
- przyzwyczaić się nie mogę, > iż cos takiego we mnie trafiło… czuje, > iż byłoby Ci dobrze ze mną… a raczej mi z tobą…
- jakiej decyzji ode mnie oczekujesz?
- chciałbym, tylko rano budzić się w okolicy Ciebie…
- tylko?
- tylko tyle, żebyś była ze mną w nocy… w dzień także
- ja jestem z Patrykiem
- wiem, znam twoje życie znam nawet twoja przeszłość. Wiem, o Pawle przecież sama mi się zwierzałaś…
Nastała cisza. Niespokojna i denerwująca cisza.
- wiem…
- a Patryka nie kochasz …. Prawda? – spytał z taką nadzieją w głosie …
- nie, nie kocham go- odparłam bez zastanowienia - > - > lecz on planuje ślub
-a ty chcesz się zgodzić.? Zamiast spróbować być szczęśliwą ?
- a skąd pewność, > iż z tobą będę szczęśliwa?
- nie ma na świecie rzeczy pewnych, > - > lecz czyż nie warto spróbować? Nie chce żebyś odpowiadała teraz, możesz się zastanowić
- ach dziękuje!! faktycznie mogę??! – chyba usłyszał ironie

poprzez następne parę min., nie odezwał się. Szedł ze spuszczona głową. Spojrzał na mnie może dwa razy. Zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć, przecież bardzo go lubiłam. A Patryka nie kochałam… może warto spróbować? A jak nie wyjdzie? Próbuję otworzyć oczy, > - > lecz nie bardzo potrafię, nie mam siły. Sama wiem, > iż nie dam porady a może Damian ;aby mi pomógł?

Zapytałam
- a pomożesz mi? – spojrzał na mnie szybko podnosząc głowę
- nie wiem w czym > - > lecz wiem, > iż tobie zawsze i wszędzie.
-a jakbym się zgodziła…
- to byłbym najszczęśliwszym facetem na ziemi malutka – przerwał mi
- na początku muszę zerwać z Patrykiem… - taka myśl wypowiedziana szeptem – to będzie trudne
Damian odparł tylko krótkie – wiem


Rozstaliśmy się. Ja z głową pełną myśli, za i przeciw. Po prawie pięciu latach bycia z Patrykiem nie sądziłam, > iż tak łatwo przyjdzie mi zgodzenie się na inny związek. Nie przypuszczałam także, > iż będzie więcej ‘za’ zerwaniem z nim niż przeciw. On chyba faktycznie do mnie nie pasował.
Głowa Damiana była pełna pomysłów na nasze „My”. Zadzwonił zaraz do mnie, powiedział tylko , > iż jest szczęśliwy, nawet jeżeli powiem „nie” ponieważ obiecałam przemyśleć. I coś tam, ze cieszy się ze spotkania.




4
Love is the answer, but while you are waiting for the answer sex raises some pretty good questions.
Woody Allen


Od razu udałam się do niego. Zadzwoniłam do drzwi. Po chwili otworzyły się bardzo delikatnie. Stał w nich Patryk. Uśmiechnięty i pełny energii. Był bardzo spocony. Rzadko go takiego widziałam. Przeważnie był poważny i zorganizowany. Zawsze nie nagannie ubrany, nic nie mogło odstawać, jakichkolwiek zagniecionych koszul, czy spodni. Wszystko kupował najwyższej jakości. Odpowiedzialny i zadowolony z życia. Nawet w mieszkaniu zawsze miał poukładane. Uświadomiłam sobie, > iż nigdy nie widziałam go nawet w podkoszulku, dresie czy innym luźnym ubraniu. Nawet jak u niego miałam być zawsze ubierał jakieś spodnie i koszule. A teraz wreszcie zobaczyłam swojego chłopaka inaczej. Zobaczyłam, > iż ma czym się pochwalić, > iż gdyby nie te głupkowate okularki i beznadziejna fryzura wyglądałby całkiem seksownie. Spojrzałam na niego jak na faceta. Wreszcie.
Zaprosił mnie do środka jednym gestem.
- przepraszam ćwiczyłem – powiedział, czym przerwał moje myślenie – pójdę, wezmę prysznic poczekasz?
- około???
- poczęstuj się czymś , tam w barku leży rafaello są także torciki tiramisu. – powiedział w drodze do łazienki – a i otwórz kochanie szampana, lub wino – dodał po chwili – nie wiedziałem, > iż wpadniesz ponieważ bym cos ugotował > - > lecz szampan jest schłodzony…
Coś jeszcze mówił > - > lecz ja nie bardzo wiedziałam co. Nie docierało to do mnie. Jakaś myśl zaświtała mi w głowie, a serce podskoczyło… Poszłam do kuchni. To był raczej aneks, taki spory, zrobiony coś ala dobrze urządzony bar. Wszystko utrzymane w kolorach ciemnych i przecinanych jasnymi dla kontrastu . Aneks zrobiony na niebiesko. Kilka odcieni. Pokój gościnny, ciepła zieleń, i pomarańczowe pionowe paski na jednej ze ścian. Sypialnia… w kolorze krwistej czerwieni . . . ogromne łóżko na środku z baldachimem. Po jednej ze ścian spływała woda , to był taki bajer, Patryk lubił takie rzeczy. Płynęła woda, podświetlana, na żółto, pomarańczowo, niebiesko, był także fiolet, róż … barwy zmieniały się co parę min.. Byłam tu już nie raz, wiedziałam, co gdzie trzyma. Przygotowałam szybko kieliszki, udekorowałam stół. Sama nie wiem dlaczego, nagle zapłonęło we mnie uczucie, > iż nie mogę go zostawić, > iż mimo wszystko przywiązałam się do niego. Czyżbym go kochała? Czekałam chwilę, > - > lecz on nie wychodził z łazienki. Nalałam więc wina i poszłam do niego. Drzwi były otwarte, nigdy nie zamykał … weszłam do środka. Brał prysznic a ja stałam z kieliszkami w rękach . otworzyły się drzwi od kabiny i wyszedł owinięty ręcznikiem.
- o Jezu ! - krzyknął - co ty robisz?
- mam wyjść ? – spytałam
- nie tylko mnie wystraszyłaś – dokończył, biorąc kieliszek do ręki. Uśmiechnął się. Powąchał wino… i oparł o ścianę
- aj zimne - wyksztusił i szybko odsunął się od ściany. - masz dobry gust kochanie
-czemu??
- ponieważ stoisz w łazience ze mną – nienawidziłam czasem tego jego samouwielbienia - pozatym w reku trzymam wino które ty wybrałaś wiesz co to za wino?
- nie bardzo …
- Miało być na specjalna okazje … to wino z 1984 roku ….
- a ja nie jestem specjalna okazją ? – spytałam > - > lecz on już zaczął mówić o winie, to jego pasja i jak zacznie mówić może nie kończyć . . .
- Vintage Port to cudowne, bogate wino, dobrze zbudowane, mocne, złożone, o bogatym owocowym aspekcie. Czerwone, słodkie wino ten rocznik kosztuje tera z ok. sześćset złoty za butelkę …
Chciałam zamknąć mu buzie więc go pocałowałam
- a to za co?
- raczej po co … -odparłam – zamknij gębe około???? iż mam niewyparzony język . . . również wziął łyka i czekał co zrobię dalej. W tej chwili przypomniało mi się po co tu przyszłam.
- odwróciłam się i skierowałam wzrok w kieliszek. Nie byłam pewna czy chce zrywać i burzyć to co zbudowaliśmy a raczej bardziej on zbudował….
Zrobił krok w moja stronę. Na półce w okolicy postawił kieliszek, zaczął masować mi kark. Przytulił się, ja dalej stałam nie wiedziałam co zrobić… był cały mokry… > - > lecz to było miłe… pocałował na początku w szyję, później obrócił się tak, > iż stał patrząc w moją twarz, i złożył na ustach najdelikatniejszy pocałunek. Wyjął kieliszek z mojej dłoni i odstawił nie patrząc na niego. Podniósł moja głowę, nie wiem co się stało, spojrzałam na niego i oddałam pocałunek. później zaczęłam oddawać coraz więcej. Wiedziałam do czego zmierza… chyba sama trochę tego chciałam… zaczął rozpinać mi bluzkę… on całował całe moje ciało aż przeszedł dreszcz, jeden później drugi. Rękoma oplotłam jego szyje. A on wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni… nie znałam go z tej strony… gdzie był ten mój opanowany i spokojny Patryk bez spontanicznych akcentów? A cholera wie!! Teraz byłam z nowym Patrykiem. A może to ten sam tylko to ja dopiero otworzyłam oczy… Damian dziękuje sprawiłeś, > iż widzę w nim mężczyznę… zamienił się w kogoś kogo nie znałam, zaczęłam go poznawać na nowo. Poznawać całego. Próbowałam zapamiętać jego ciało... ustami.

Minęło kilka godz.. Patryk spał w idealne a ja wzięłam telefon i wyszłam do łazienki. Wybrałam numer do Damiana
- hej
- cześć
- przepraszam nie mogę – powiedziałam cicho
W odpowiedzi dostałam cisze… po chwili krótkie pytanie
- próbowałaś?
- chciałam, jestem u niego w domu, nie mogę ja go jednak kocham…
- weź ty się dziewczyno zdecyduj !!! – huknął na mnie
Rozłączyłam się. Do oczu napłynęły łzy. Do łazienki wszedł Patryk, zaspany. Kiedy zobaczył, > iż płaczę otrzeźwiał
- co się stało?? – spytał - żałujesz??
- nie, niczego nie żałuje – próbowałam się uspokoić. Dotarło do mnie, > iż mogłam go stracić i nigdy się nie dowiedzieć, > iż zdążyłam go pokochać.
- co mam zrobić żebyś przestała płakać ? – zapytał przytulając mnie
popatrzyłam na niego – wyrzucisz okulary kupimy ci soczewki i pójdziemy do fryzjera, tak aby coś zrobić z tymi kłakami... – powiedziałam i przeczesałam jego włosy własna dłonią. uśmiechnął się, to był jego najładniejszy uśmiech