o[lśnienie co to jest
Definicja: krzyczę słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy o[lśnienie]

Słownik: to kapitał rządzą światem żądzy / to układy tworzą sieć istnienia rządowych podukładów / to zanieczyszczenie ‘odmacierza’ komórki macierzyste [ ] ja krzyczę
Definicja: Szanowni Kraj, doznałam olśnienia! Oto, niczym błyskawica, rozdzierająca ciemnogranatowe niebo, pojawiła się w mej głowie filozofia współczesności i już wiem ‘co’, ‘kto’ a nawet ‘po co’. Pozwólcie, iż Wam tę nowinę przekażę.



to kapitał rządzą światem żądzy



Idąc ulicą omijamy ich wzrokiem jak zakurzony zakamarek w ciemnej piwnicy, jak obrzydliwe graffiti na gładkiej powierzchni nowego centrum handlowego, jak swoje odbicie w dniu określanym aktualnie na łamach żeńskich czasopism mianem ‘dnia-okropnych-włosów’. Nie zniechęca ich to jednak i trwają, licząc na, choćby w najwyższym stopniu przelotne z ulotnych, spojrzenie, dające im szansę wyżebrania złotówki. To z ich perspektywy należałoby zobaczyć ten cudowny, dwudziestopierwszowieczny świat : rynsztok, kałuża, sklepienie dworca centralnego, kartonowy namiot - oto ich swoja kara za to, iż nie zdążyli ‘mieć’. Oczywiście nie zawsze- wielu przecież pali, ćpa i pije. Nigdy jednak świat nie pyta: kiedy i dlaczego się to zaczęło. Ja za to pytam świat i jedyne co słyszę to pusty chichot. Jakże na rękę jest zaludnianie ciemnych zakamarków metropoliii brudem zamiast szukać przyczyn i rozwiązań, w czasach, gdy nawet w więzieniach nie ma miejsca dla kryminalistów, w czasach, gdy w każdej celi skazany ma dostęp do telewizji satelitarnej i bezprzewodowego Internetu. 

Mogą się zamieniać mechanizmy, rządy i tendencje polityczne, zawsze jednak trzymanie człowieka w odległości przynajmniej milowego kroku od władzy było celem nadrzędnym. W socjalizmie obywateli spijano, w faszyzmie pojono doktryną, dzisiaj się znieczula na uczucia, oferując szybkokojące zastępniki. Żądza to dziś miłość, walka to kariera, prawny akt to rodzina. Nie ma miejsca na ‘chwilę’. Wszystko jest ‘teraz i tu’ aby ‘przeżyć pełniej życie’ - pełniej a więc drożej. 
Nie ma wartości czy przedmiotu nieprzeliczalnego na którąkolwiek z walut. Nagłówki krzyczą ‘gwiazda warta mln’, ‘dług sięgający mld’, ‘umrze bez respiratora za dziesięć tys.’, ‘przeżyła dzięki rozrusznikowi za pięć’, ‘spełnia pragnienie za bilion’. . Chcemy mieć i ... mieć możemy, gdy szeleszczące banknoty komfortowo spoczywają w naszych portfelach, aczkolwiek i one nie są prawdziwe- zaklęte w plastikowej skorupce siedzą zamknięte w podziemiu genewskiego banku.



to układy tworzą sieć istnienia rządowych podukładów



Ostatnimi czasy coraz częściej mówi się o wyznaczeniu nowej epoki - czasu rewolucji komputerowej. To właśnie niepozorne blaszane pudełko sprawiło, iż wszystko, nie wyłączając mycia zębów /teraz inteligentną szczoteczką jonową/ ani opalania /inteligentna kontrola nasłonecznienia/ , stało się łatwiejsze i szerokodostępne. Zamknięcie tysiąca zwojów w krzemowym elemencie otworzyło drogę ku miniaturyzacji. Układ scalony przeniósł się daleko poza elektroniczne labolatoria, niepostrzeżenie organizując ekipy człowiecze w układy. Formacje te, zupełnie inne od układów poprzednich, będących zwykle odzwierciedleniem sympatii politycznych /Układ Warszawski/ czy uzgodnień międzynarowodych /Rapallo/, powoli poszerzały własne horyzonty w myśl, przedstawionej już przedtem zasady - ‘pełniej, szybciej, mimo wydatków’, i to, zdaniem wielu, jest powodem obecnej klęski. Zabawne w istocie to jest, iż aczkolwiek wszysycy zgodnie zauważają nieprawidłowości w działaniu różnorakich związków, organizacji czy wreszcie partii, zawsze w dyskusji opowiadają się po którejś ze stron, negując samą zasadność istnienia ich jako takich.



to zanieczyszczenie ‘odmacierza’ komórki macierzyste



Cokolwiek aby się działo, wszystkiemu winna jest dziura ozonowa i topniejące lodowce. Nikomu nie przyszło do głowy definicja przeznaczenia. Może tak być musi? Od razu, w niemal każdym, budzi się to ‘homo sapiens sapies’, ego istoty podobno wyższej, głoszące wieczną cywilizację ludzką osadzoną w zmieniającym się świecie. Ktoś faktycznie musi się ‘nieźle bawić’, oglądając Ziemię w maleńkiej szklanej kuli - kosmicznej zabawce. Dopiero co dowiedziałam się, iż samych owadów jest więcej niż żadnych innych zwierząt /w tym ludzi/ wspólnie wziętych, jeszcze przedtem trafiło w moje ręce porównanie, gdzie to Ziemia była tak mała, iż nawet w powiększeniu piksela nie bylo widać jej zarysu - my za to kłócimy się o jeden lodowiec. Ba! - Więcej. Tworzymy filmy o ogólnoświatowej zagładzie , gdzie w obliczu niebezpieczeństwa, nawet wyrodny tata, grany poprzez boga kina - Toma Cruisa - odzyskuje poczucie odpowiedzialności za dzieci i odkrywa na nowo nieskończone pokłady miłości. Może to zabrzmieć paranoicznie, lecz jakimi ludźmi jesteśmy, skoro sami przed sobą nie wstydzimy się uznać za oczywiste codziennego zapominania o tym, co najważniejsze. Dlaczego czekamy na katastrofę, nie dostrzegając tej, która powoli wysyca nasze życie jak sole wapnia pancerzyk stawonoga? Odpowiedź jest prosta - już za pięc lat nastąpi przebiegunowienie i koniecv świata- przepowiedzieli to Majowie, Nostradamus i czterdziestu rozbójników. To nic, iż ponad 90% Polaków to zdeklarowiani katolicy, a Pismo Św. mówi, iż ‘nie znacie dnia ani godziny’. Sensacja to dzisiaj wartość nadrzędna, a jak nie ma wojny to wroga znaleźć sobie trzeba - padło na zanieczysczenie.



to ja krzyczę do was teraz
 ... to ja teraz straciłam głos.



William Butler Yeats w swoim wierszu o Irlandzkim żołnierzu przewidującym własną śmierć idealnie wytłuszcza problem przeznaczenia. Nie jestem fanatykiem tego ustalenia w rozumieniu ogólnym , nie uważam, iż nie mamy na nic wpływu i, iż wszystko jest z góry przesądzone. Z drugiej strony nie jestem w stanie inaczej zdefiniować przeznaczenia ponieważ to, moim zdaniem, czysty, niemal bezpośrednio wynikający z logiki, aksjomat. Użytek można czuć, tak jak czuje to Irlandzki żółnierz /I know I shall meet my fate/. My także powinniśmy czuć. Tak faktycznie tylko (wy)czucie pozwala na doświadczenie pełnego odczucia, aby kiedyś spełnić się w jednym uczuciu. Przeciwnicy emipryzmu zarzucą mi powrót do minionych epok, trudno gdyż wyczuć zderzenie pojedynczego elektronu w genewskim akceleratorze, z drugiej strony proszę o zastanowienie nad tym jak elektron sobie wyobrażamy. Ta maleńka kuleczka jest łudząco podobna do naszej starej piłki, za którą z taką pasją biegliśmy mając kilka (a może i naście) lat. To ona nas tak boleśnie kiedyś uderzyła w sam środek rozczochranej głowy. Do dzisiaj czujemy siniaka.... czuję.


Wspomnienia także można czuć. Nie doceniamy naszego mózgu ograniczając pokłady pamięci do roli taśmy z obrazem i dźwiękiem!



Do dzisiaj jasność letniego poranka widzianego z naszego dziecięcego pokoju wywołuje uśmiech na twarzy... a to jest przecież coś najzupełniej darmowego, gratis w promocji od ludzkiego życia - prezent od losu, który może rządzić naszym światem... niekoniecznie samych żądz.



Jestem pewna, iż potrafisz przypomnieć sobie swojego pierwszego prawdziwego przyjaciela, tego, który pomógł Ci się wdrapać na drzewo, przeskoczyć poprzez płot, odwiedzał Cię, gdy leżałeś chory, opatulony pierzyną w zaciszu chorobowej nudy swojego pokoju. On nie lubił Ciebie za coć. Lubił Ciebie, To nie twoje układy tworzyły sieć w waszym podukładzie. Nie byliście formacją, wspólnie byliście czystą siłą i esencją dziecięcej fascynacji życiem. Oto, co się liczy.



To nie zanieczyszczenia ani brak autostrad jest czemukolwiek winien. Wręcz przeciwnie, to dzięki nim możemy dostrzec to, co ukryte jest poza wierszami naszej codzienności. Nie jest szara od zanieczyszczeń, ani czarna od asfaltu /zresztą i zanieczyszczenia mają różne barwy od toksycznej zieleni po krwiopijczą czerwień/ . Koloru lśnienia nie da się niestety opisać - trzeba poczuć, tak jak użytek:



‘ I have a little shadow that goes in and out with me,

And what can be the use of him is more than I can see.

He is very, very like me from the heels up to the head;

And I see him jump before me, when I jump into my bed. (...)’ Robert Louis Stevenson