apokalipsa nadejdzie co to jest
Definicja: i wykrakałem słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Apokalipsa nadejdzie... światłowodem

Słownik: Pisałem, groziłem, krzyczałem i ostrzegałem. Wyrazem oficjalnym, językiem potocznym i jeden Wszechmogący wie, czym jeszcze – w połowie lat 90-ych. No i wykrakałem.
Definicja: Amerykański instytut Pew przeprowadził badania nad przyswajalnością informacji podawanych poprzez media. Rezultatem tych badań okazało się, iż co czwarty ankietowany, poniżej 30 roku życia nie przyswaja informacji w ogóle. A tj. przecież w najwyższym stopniu aktywna ekipa socjalna, korzystająca z Internetu. No i doczekaliśmy się. Wiadomości, które zalewają nas jak woda z oberwania chmury blokują umiejętność przyswajania. Jako iż bezkrytyczne czerpanie niczym wodę wiadrem z rzeki, ze Stanów Zjednoczonych stało się u nas niemal obowiązującą normą, boję się, iż i nareszcie ta patologia spadnie na nas, jak średniowieczna zaraza na całą Europę.
Pisałem, groziłem, krzyczałem i ostrzegałem, po wyjściu z kina, z premiery filmu Matrix: Skończymy jak ci ludzie, a w najwspanialszym wypadku dojdzie do paraliżu informacyjnego. Im bardziej doskonałe będą narzędzia teleinformatyczne, tym przepływ informacji będzie szybszy i większy. I w pewnym momencie zawiedzie jeden drobny czynnik. Mianowicie czynnik ludzki. Łudziłem się nadzieja, iż mam jeszcze w zapasie jakieś 30 – 40 lat i już tej swoistej apokalipsy nie doczekam. Poczym zadowolony z życia wsiadam w pociąg ICE stosunku Hamburg – Monachium, wyciągam z torby laptopa i uruchamiam Internet. ICE pędzi jakieś 300 km/h, a ja się z nim ścigam transmisją danych. Wygrywam. Wiadomość do Monachium dotarła szybciej niż pociąg. O pociągu, którym jadę – następne stacje informują się dzięki komputera sprzęgniętego z siecią. Od kilkunastu osób obsługujących te urządzenia zależy bezpieczeństwo. Moje i współpasażerów.
Boję się pomyśleć, co się stanie, kiedy na całym świecie w przeciągu 15 min. zawiodą wszystkie mechanizmy komunikacji. Przestają funkcjonować banki, na kolei, na morzu i w powietrzu zapanuje chaos. Stanął elektrownie, komunikacja i Bóg wie co jeszcze. A to dlatego, iż ludzie przestaną przyswajać żadne wiadomości.
lub odwrotnie. Każdy, kto zna twórczość Stanisława Lema z pewnością czytał opowiadanie, w którym dochodzi do wypadku wielkiego transportowca lądującego na Marsie. Komputer pokładowy z niewyjaśnionych przyczyn przerywa procedurę lądowania i próbuje wzbić pojazd w powietrze. Kończy się to upadkiem na powierzchnię planety, zniszczeniem statku, i śmiercią załogi. Jednym z powodów tego zdarzenia była wada komputera, który – mówiąc językiem współczesnej informatyki został błędnie zaprojektowany i skonfigurowany. Oto komputer pokładowy, nagle zapętla się: Pobiera coraz to większe ilości danych z pamięci zewnętrznej. Badanie danych wykazuje wzrost następnych niewiadomych. By je rozwiązać komputer potrzebuje... kolejnej porcji danych. Tak właśnie stworzyła się pętla, która sparaliżowała prace mechanizmu sterowania. Komputer doskonały? A może błąd programowania? A jeżeli tak, to kto jest winny? Człowiek.
W tak zwanych społeczeństwach wysoko rozwiniętych panuje swoisty trend dostosowywania życia, pracy, czasu wolnego czy także zabawy do najnowszych osiągnięć z dziedziny telekomunikacji i informatyki. Czasami dochodzi do absurdalnych sytuacji, kiedy nawet życie prywatne podporządkowujemy komputerowi. Tutaj nasuwa się pytanie: Czy metoda ma być narzędziem ułatwiającym życie ludziom, czy tez ludzie są tylko dodatkiem obsługującym technikę. A może stoimy już przed sytuacją rodem ze słynnego filmu Matrix, gdzie człowiek pełni rolę baterii energetycznej dla maszyn, które wymknęły się spod kontroli swoich stwórców?
Z teoretycznego punktu widzenia, człowiek jest w najwyższym stopniu niedoskonałym ogniwem w tym łańcuchu zależności. Odbiorca i analityk generowanych poprzez maszyny danych, równocześnie obsługujący owe urządzenia, nie jest tak szybki i dokładny, jak maszyny, które stworzył. Również z teoretycznego punktu widzenia można postawić śmiałą tezę, iż gdy rozwój technologiczny pozwoli na skonstruowanie inteligentnego komputera, mogącego samodzielnie podejmować decyzję – może się okazać, iż człowiek, jako ten w najwyższym stopniu niedoskonały – zostanie poprzez maszyny wyeliminowany.
Zagrożenie, o którym piszę powyżej jest trochę wymyślone na siłę. Daleko idące wnioski niekoniecznie muszą zamienić się w rzeczywistość, która nas nieuchronnie czeka. Jak na razie komputer i komórka są tylko bezdusznymi narzędziami. Narzędziami, dzięki którym liczba przepływu danych znacząco wzrosła. A czy te dane niosą za sobą jakąś wartość, albo jakość - to już zupełnie inna sprawa. Instytut Pew już dziś informuje. O czym pokornie Państwu donoszę i pod rozwagę poddaję. Już bez krzyku, gróźb i ostrzeżeń.