zmierzch gigantów co to jest
Definicja: W związku z rocznicą tragedii 11 września 2001 w nowojorskim centrum światowego handlu.

Czy przydatne?

Co znaczy Zmierzch gigantów?

Słownik: W związku z rocznicą tragedii 11 września 2001 w nowojorskim centrum światowego handlu...
Definicja:

Oba wieżowce WTC były najprawdopodobniej zaprojektowane przy wykorzystaniu techniki obliczeniowej zwanej sposobem elementu skończonego. Były liczone na max. uderzenia boczne od wiatru. Kilka lat temu, wskutek wybuchu gazu w Gdańsku, budynek mieszkalny równomiernie zapadł się zmniejszając swą wysokość o dwie (najniższe) kondygnacje. Co większe śpiochy nawet nie zorientowały się w dramacie. Dość wysoki budynek (jak na polskie wyobrażenia) nie był zapewne liczony najnowocześniejszymi sposobami, lecz dlatego przewarzająca część mieszkańców przeżyła. W Stanach Zjednoczonych Ameryki taki budynek byłby lżejszy i tańszy, lecz po wybuchu mało aby z niego zostało. W Oklahoma City zawaliło się wnętrze wysadzonego w powietrze budynku, lecz zostały ściany i podpory i stropy między nimi (przy ścianach). Znane są wszystkim widoki z lotu ptaka na rozdmuchane amerykańskie miasteczka po przejściu tornada. Podobno gdański dom był na tyle solidny, iż saperzy podwójnie wysadzali go w powietrze... Może nie narzekajmy na wysoki wydatek jednego metra kwadratowego polskiego budownictwa...



Oba wieżowce WTC były zaprojektowane i wykonane w identyczny sposób - budynek uszkodzony jako pierwszy zawalił się jako drugi, gdyż został uderzony poprzez samolot znacząco wyżej niż sąsiedni. Oba wieżowce WTC podobno były zbudowane ze stalowych kształtowników. Wiadomo, iż pod wpływem wysokiej temperatury konstrukcje stalowe tracą wytrzymałość na wyboczenie. Nie wiem, w jaki sposób łączono ze sobą przedmioty stalowe, lecz sposób zawalenia budynków (gwałtowność i pionowe złożenie) nie "wyglądał" na katastrofę konstrukcji stalowej. Może konstrukcja była tak oszczędna, iż podwojenie liczby pracowników i wyposażenia komputerowego również spowodowałoby katastrofę...



w razie pożaru budowle powinny zapewniać bezpieczną ewakuację ludzi i gwarantować min. moment przetrwania niszczonych ( lecz stojących!) budynków (od momentu stworzenia pożaru do czasu zakończenia ewakuacji). Taki czas powinien być znany projektantom, pracownikom i ratownikom. Gdyby wszyscy znali ów wskaźnik, ewakuacja zapewne byłaby bardziej nerwowa (a nawet niebezpieczniejsza), ( lecz uratowano aby więcej pracowników i klientów, przemieszczono aby więcej gapiów z pola rażenia zapadających się budynków i wycofano aby w odpowiednim czasie grupy niosące pomoc.



Zginęło ok. trzystu strażaków i policjantów, którzy dostali polecenie wejścia do budynków, których los już był przesądzony (i budynków, i ludzi). Bohaterstwo ratowników (opiewane dzisiaj) było niezamierzone - oni są (byli) przygotowani do ofiarnego ( ( lecz i rozsądnego!) niesienia pomocy z narażeniem swego życia, jednak wysłano ich na pewną i niepotrzebną śmierć, aczkolwiek niechcący.



Amerykanie słyną z posiadania wszelkich potrzebnych i zbędnych informacji - w katastrofie zabrakło najważniejszych danych na temat pożarowej żywotności budynków. Im większa wytrzymałość konstrukcji obliczonej na działanie ognia, tym późniejszy okres zniszczenia, a nawet... kłopoty z ewentualną rozbiórką wypalonego gmaszyska, które nie zawaliło się. Im stalowa konstrukcja lżejsza, tym tańsza, ( ( lecz i niebezpieczniejsza dla użytkowników. Im tańsza jednostkowa powierzchnia budowli, tym większa konkurencyjność spółek wynajmujących biura. Wyścig między zyskami a nakładami wciąż trwa - ofiarami są przypadkowi ludzie. Tysiące ludzi.



Kompromitacją współczesnej techniki ratowania ludzi w czasie pożaru jest (co było widoczne na wstrząsających filmach) zupełna bezradność ratowników i ofiar >>w razie dotarcia (tych drugich) do okien albo na dachy. Wszystkie osoby znajdujace się ponad rejonem ognia powinny być ewakuowane z dachu budynku. Nie zastosowano śmigłowców, aczkolwiek wydawać aby się mogło, iż to odpowiednia akcja ratownicza dla tych maszyn. Jesteśmy przyzwyczajeni do bohaterów amerykańskich kasowych videoów, którzy nie z takimi problemami sobie idealnie radzili, jednak atak na WTC to nie był video, aczkolwiek miliardy ludzi obserwujących na telewizyjnych ekranach tę szokującą tragedię, momentami miały wątpliwości.



Ubezpieczenia to totolotek - lub ubezpieczyciel ma zyski, lub ma utraty. >>>w razie ogromnych naturalnych i terrorystycznych katastrof to kraj powinno być ubezpieczycielem i poręczycielem. Ze społecznego punktu widzenia jest ogromną rozrzutnością ubezpieczanie wszystkich budynków, statków, samolotów od nieszczęść wszelakich. Czy ktoś policzył owe wydatki (operacje finansowe, sprzęt komputerowy, zakup i eksploatacja lokali, płace pracowników i wszelakie składki)? Wszak owi pracownicy mogliby realizować się w sferze produkcji albo innych usługach. Składki ubezpieczeniowe byłyby pobierane jako odpowiednie dopłaty do cen towarów i jako nieznacznie zwiększony podatek od dochodów. Po katastrofie budowlanej, lotniczej, morskiej, po powodzi, trzęsieniu ziemi, epidemii i tak dalej i po terrorystycznym zamachu, odszkodowania byłyby wypłacane poprzez kraj. Wysokość odszkodowań byłaby proporcjonalna do zgłaszanych opodatkowanych dochodów, przy zagwarantowaniu pewnego minimum. Tak bodaj należy rozumieć nowoczesną solidarność socjalną. Zachowana byłaby z kolei organizacja ubezpieczeń "drobnych" (od kradzieży i wypadków) i "wyższej rangi" jako wariant fakultatywny.

wydatki socjalne zamachu na WTC:
- spadek wpływów w dziale lotnicze przewozy pasażerskie i pracownicze zwolnienia w tym sektorze (obawy potencjalnych pasażerów),
- spadek cen wynajmu lokali w wysokich budynkach, w szczególności w centrach ogromnych amerykańskich miast (obawy pracodawców i pracowników przed zamachem albo "zwykłym" pożarem),
- spadek wydajności pracy pracowników zatrudnionych w wysokich amerykańskich biurowcach (sfera psychologiczna - na skutek obaw),
- sposobność straty wiarygodności zawieranych umów poprzez spółki ulokowane w wysokich budynkach (niepewność isnienia budynków - sposobność dokonania zamachu),
- przyrost panicznych nastrojów, które mogą przerodzić się w tragedię >>>>w razie "zwykłego" aktu terrorystycznego (od 11 września 2001 można mówić również o ludobójczych aktach terrorystycznych), niewielkiego pożaru albo rozprzestrzenienia się jedynie pogłosek na wspomniane tematy,
- przyrost nastrojów wrogości wobec Arabów i wobec osób podobnych do Arabów,
- przyrost nakładów na ratownictwo i przyrost wydateków budowy i eksploatacji wysokościowców po zaostrzeniu przepisów budowlanych w zakresie ochrony przeciwpożarowej i w związku ze zwiększeniem odporności budynków na wstrząsy (pochodzenia tektonicznego i w wyniku działań terrorystycznych),
- zahamowanie ekspansji budownictwa wysokiego (koniec wyścigu "kto wyżej"), a również przebudowy (a nawet rozbiórki) istniejących wieżowców (co najmniej w Stanach Zjednoczonych).



A zatem, czyżby zmierzch gigantów?