Definicja:
Drzewo od drzewa różne,
choć całkiem podobne,
człowiekowi usłużne,
w owoce zasobne.
Aleje równo nasadzonych
roślin spowitych wiosny tchnieniem…
W kwiatów przyozdobionych,
z zapachów przytuleniem…
Spacer wśród słońca zachodu
i rześkiego letniego poranka,
gdzie zieleń z tyłu i z przodu,
gdzie kwitnie macierzanka.
W smaku owoców sprószonych
świeżością, rozkoszą…
Wśród dzieci rozbawionych,
co kosze jabłek noszą.
Przechadzka po tkanym dywanie,
kolorowym, plecionym,
co niczym posłanie
wśród drzew zamyślonych…
I znowuż wśród śniegu białego,
oczami wokół wodzę…
Nie widząc pozornie niczego,
oprócz „badyli” na drodze…
Lecz w sercu widzę te drzewa,
co śpią smutne w śniegowym kocu…
Słyszę jak sójka śpiewa…
Ot tam… wśród setek owoców.
choć całkiem podobne,
człowiekowi usłużne,
w owoce zasobne.
Aleje równo nasadzonych
roślin spowitych wiosny tchnieniem…
W kwiatów przyozdobionych,
z zapachów przytuleniem…
Spacer wśród słońca zachodu
i rześkiego letniego poranka,
gdzie zieleń z tyłu i z przodu,
gdzie kwitnie macierzanka.
W smaku owoców sprószonych
świeżością, rozkoszą…
Wśród dzieci rozbawionych,
co kosze jabłek noszą.
Przechadzka po tkanym dywanie,
kolorowym, plecionym,
co niczym posłanie
wśród drzew zamyślonych…
I znowuż wśród śniegu białego,
oczami wokół wodzę…
Nie widząc pozornie niczego,
oprócz „badyli” na drodze…
Lecz w sercu widzę te drzewa,
co śpią smutne w śniegowym kocu…
Słyszę jak sójka śpiewa…
Ot tam… wśród setek owoców.
Data powstania utworu: nieznana
Autor: nieznany
Tytył: Drzewo od drzewa różne, choć całkiem podobne, człowiekowi.