Definicja:
Budzisz się nagle i pustka wokół...dziwny ból samotności...
łzy płyną strumieniami po licach.
Nic nie ma,nikogo...sam,ciągle sam,nadal sam...
Dlaczego?
Bo nie kochałeś,bo nie dawałeś...ciągle,wciąż brałeś...
Nie szanowałeś,nie rozumiałeś,nie próbowałeś...
Pewnie to boli za późno zrozumieć...kiedy dojrzałość przychodzi po czasie...
Świadomość przeraża,samotność zabija nadzieje istnienia...
Budzisz się nagle...i wszyscy są wokół nadal?
Musisz zatrzymać tą mądrość...poznać zwykłego człowieka.
Nauczyć się kochać,lubić,szanować...
Zacząć dawać od siebie,dawać siebie....
odrzucić wszelką ślepotę.
Widzieć dalej,widzieć więcej...czuć dobro i zło.
Poprostu pomagać nie licząc na chwałe...
I żyć z tym ciepłem w środku.
..
By zawsze,kiedy otworzysz oczy...wciąż w tobie było.
łzy płyną strumieniami po licach.
Nic nie ma,nikogo...sam,ciągle sam,nadal sam...
Dlaczego?
Bo nie kochałeś,bo nie dawałeś...ciągle,wciąż brałeś...
Nie szanowałeś,nie rozumiałeś,nie próbowałeś...
Pewnie to boli za późno zrozumieć...kiedy dojrzałość przychodzi po czasie...
Świadomość przeraża,samotność zabija nadzieje istnienia...
Budzisz się nagle...i wszyscy są wokół nadal?
Musisz zatrzymać tą mądrość...poznać zwykłego człowieka.
Nauczyć się kochać,lubić,szanować...
Zacząć dawać od siebie,dawać siebie....
odrzucić wszelką ślepotę.
Widzieć dalej,widzieć więcej...czuć dobro i zło.
Poprostu pomagać nie licząc na chwałe...
I żyć z tym ciepłem w środku.
By zawsze,kiedy otworzysz oczy...wciąż w tobie było.
Data powstania utworu: nieznana
Autor: nieznany
Tytył: Budzisz się nagle i pustka wokół...dziwny ból samotności.