burton jego realna rzeczywtość co to jest
Definicja: fascynuje stare lecz jare kino sprzed dwudziestu lat. Czyż Żukosoczek Burtona nie był.

Czy przydatne?

Co znaczy Tim Burton i jego a-realna rzeczywistość

Słownik: Ostatnie sporo mówi się o brytyjskim duecie Pegg & Wright, kreującym Zombie. Wiadomo, krwawe horrory cieszą się sporą popularnością. Mnie jednak fascynuje stare lecz jare kino sprzed dwudziestu lat. Czyż "Żukosoczek" Burtona nie był slodki?
Definicja: Początek lat osiemdziesiątych okazał się swego rodzaju momentem przełomowym w dziedzinie powstawania nowych horrorów. Takie filmy jak Szczęki, Mucha czy Obcy ósmy pasażer Nonstromo prezentowały klasykę wywołującą w widzu emocje takie jak lęk, strach czy zdziwienie. Pokazywały gdyż potwory, których ewentualne pojawienie się w świecie dałoby się, stosunkowo możliwości, wytłumaczyć naukowo. W razie Spielberga mamy do czynienia z istotą prawdziwą, siejącą naturalne zagrożenie. W innych sytuacjach chodzi o UFO, bądź także o mutację genetyczną. Należy się zatem zgodzić, że powyższe filmy ustala się mianem widowiskowych, których pierwowzór wiąże się z niemieckim ekspresjonizmem albo także kinem meliesowskim. Jednakże koncepcja tworzenia horrorów z efektami zaczęła ulegać zmianie, mniej więcej w tym czasie, kiedy na arenę polityki filmowej wkroczył młody i utalentowany reżyser Tim Burton.
aktualnie Burton jest jednym z najoryginalniejszych reżyserów współczesnego kina. Sławę zawdzięcza ciężkiej pracy i specyficznemu surrealistycznemu poczuciu humoru. Początkowo otrzymał pracę przy produkcji disneyowskich kreskówek, jednak jego talent szybko został dostrzeżony i doceniony. Pierwszym filmem fabularnym wyreżyserowanym poprzez Tima był Sok z żuka. Dzięki swojemu humorowi stał się on nie koronowanym przebojem roku. Fabuła skonstruowana jest w taki sposób, iż widz nie może się tu nudzić ani poprzez chwilę.
Już na samym początku pojawiają się przedmioty zaskakujące oglądającego. Video zapowiada dziki, psychodeliczny utwór instrumentalny, który jest przewodnią nutą w ścieżce dźwiękowej. Widz zaczyna podróż poprzez sielankowe miasto w Nowej Anglii. Naszym oczom ukazują się, z lotu ptaka, domy mieszkańców owego miasteczka. W pewnym momencie widz zawiesza wzrok na jednej z budowli i ku naszemu zdumieniu na dachu pojawia się wielki pająk. Jaki z tego morał? Miasto to tylko makieta! I właśnie w tym momencie następuje pierwsze sprytne oszustwo Burtona. Następną jego sztuczką była przewrotność losu ludzkiego, prowadząca w skutku do najgorszego. A może nie tak do końca...?
W jednym ze ślicznych pastelowych domów zamieszkała młoda para, pragnąca ucieczki od zgiełku i chcąca odnaleźć spokój i ciszę. Pewnego dnia Adam (w którego postać wcielił się Alec Baldwin – znany między innymi z Nothing Hill i z Aviatora) i Barbara (którą gra Geena Davis – znana z Muchy i Długiego pocałunku na dobranoc) wybierają się do sklepu po zakup kleju do makiety, którą Adam konstruuje. W drodze powrotnej spotyka ich jednak ogromne nieszczęście. Mianowicie jadąc samochodem Barbara skutkuje wypadek samochodowy mający ocalić życie pieska, który chwile przedtem stanął im na drodze. Cała przypadek staje się- nie smutna, ale groteskowa, gdyż ciężar zwierzęcia oparty jest na desce, która utrzymuje auto w linii prostej. Gdyby psina pobiegła, samochód przechyliłby się na bok i z mostu wpadł prosto do rzeki. Oczywiście, poznawszy już specyficzny humor Tima Burtona nie trzeba pytać o sukces końcowy. Małżeństwo ginie, zatopione w prądach porywistej rzeki. Lecz każda przypadek ma zawsze dwie strony medalu.
Adam i Barbara powracają do swego domu, jak gdyby ich śmierć nigdy nie miała miejsca. Na pewno oni sami nie mają definicje co zaszło. Powoli zaczynają odkrywać dziwne rzeczy dziejące się nie tylko z nimi samymi, ale również z ich domem. Gdy zdają sobie sprawę z tego, iż nie żyją, okazuje się, iż ich przytulne ściany mają już nowych lokatorów. Do willi sprowadza się bardzo ekscentryczna rodzina z Nowego Jorku. W jej skład wchodzą pan domu – Charles (Jeffrey Jones z Adwokata diabła), Delia (Caterine O’Hara – z filmu Kevin sam w domu), ich nastoletnia córka Lydia (Winona Rider z Syren i Edwarda Nożycorękiego), a również kuzyn Otho (Glenn Shadix – aktor z Lunatyków). I wszystko byłoby dobrze, gdy nie to iż duchy i żywi mają ze sobą mieszkać poprzez 125 lat. W dodatku młodym nie przypadł do gustu światopogląd owej rodzinki. Nowi lokatorzy pragną za wszelaką cenę zamienić dom w centrum sztuki nowoczesnej, kreowane poprzez Delię – rzeźbiarkę. Barbara i Adam nie mają zatem innego wyjścia, jak wezwać na pomoc Beetlejuice’a, bio-egzorcystę mającego wypędzić żywych z domu. Szybko pożałują swojej decyzji, bo tytułowy bohater sam okaże się nieco kłopotliwym problemem...
video Burtona utrzymany jest w konwencji surrealistycznej, pełen jest zaskakujących zwrotów akcji i nieprzeciętnego humoru. Potrafi nawet spowodować w widzach obrzydzenie. Nie polecam tego filmu oglądać przy jedzeniu, gdyż po obejrzeniu sceny z krewetkami można nabawić się niestrawności. Regularnie także pojawia się obiekt zaczerpnięty rodem z fantazy. Oryginalność węża żyjącego w podziemiu, czy także monstrualnych żuków jako personifikacji podziemia, nie bazuje jedynie na powstaniu postaci jako czegoś nowego. Chodzi tu w pierwszej kolejności o przesadny, wręcz komiksowy sposób narysowania owych stworów. Dlatego, iż > video jest zabawnym horrorem, Burton osiągnął zamierzony cel. Dekoracyjność Soku z żuka jest dosyć złożona. Złożona jest na nią sporo miejsc. Dom mieszkańców poznajemy w gruncie rzeczy z dwóch stron. Wpierw z punktu widzenia młodej pary, która pragnie spędzić w nim resztę życia. Wówczas mury wilii mają ciepłe i pogodne barwy. Z upływem czasu, nowa rodzina modyfikuje pomieszczenie zgodnie z własnego pomysłu, który odzwierciedla jej sposób patrzenia na rzeczywistość. Wtedy dom staje się posępny i nieprzyjazny, nieco przypominający stare mury domu Rodziny Addamsów. Bardzo istotną dominantą są tu odcienie szarości, granatu, a również przedmioty czerwieni, bieli i czerni. W domu nie brakuje tez nowoczesnych rzeźb i ukrytych pomieszczeń. Jednym z nich jest strych, na którym ukrywają się Adam i Barbara.
Postacie filmowe uosabiają całą gamę barwną począwszy od jasnego aż po najciemniejsze barwy. Charlesa określiła bym mianem bezbarwnego, który miesza się z wszystkimi innymi kolorami. Prywatnie zajmuje się inwestycjami, jednak jego prawdziwą pasją jest ornitologia. To jest człowiek kompletnie podporządkowany zdaniu żony, artystki drugiej kategorii, która prezentuje wszelakie jaskrawe barwy swego charakteru. Delia jest artystką drugiego rzędu, kompletnie przekonana co do swych umiejętności twórczych. Jest ekscentryczna pod względem ubioru i zachowania i ma nadzwyczajnie wybuchowy charakter.
Kuzyn Otho złożona jest wyłącznie z czerni, z racji na ogólny światopogląd i zamiłowanie do egzorcyzmów. Od samego początku daje się poznać jako antypatyczna postać. Jedyną osobą, pozwalającą się szczerze polubić z całej czwórki jest córka Charlesa i pasierbica Delii. Lydia jest dziewczyną o wrażliwej duszy i dobrym sercu. Od dziecka pasjonowały ją zjawiska paranormalne, bądź jak sama to ustala rzeczy dziwne i niezwykłe. I to te cechy prowadzą to tego, że właśnie jej –jako pierwszej- udaje się dotrzeć do duchów. Dlatego jej przypisałabym raczej barwy chłodne, lecz łączące się z jasnymi odcieniami. Jeśli chodzi o parę małżeńską, należą oni do ludzi obdarzonych pomysłem, lecz i nie umiejących zastosować go we właściwy sposób.
główną postacią całego filmu jest nikt inny jak Michael Keaton (grał między innymi w Batmanie), a więc tytułowy bohater. Beetlejuice idealnie wie czego chce, zachowuje się w bardzo ekspresyjny, regularnie także, nietaktowny sposób. Należy on do świata pozagrobowego, zamieszkałego poprzez ludzi którzy po śmierci przybierają taką postać, w jakiej zostali unicestwieni. Np. mamy tu do czynienia z mężczyzną, któremu w dalszym ciągu tkwi w gardle kość kurczaka. Poznajemy również ‘plaskatego’ wesołka, potrąconego poprzez ciężarówkę, spalonego człowieka palącego papierosa i dwie połówki jednej kobiety. Zwyczajnie istny humor Burtona! Powróćmy jednak do samego Beetlejuice’a.
Główny bohater został zagrany poprzez Keatona precyzyjnie zgodnie z wyobrażeń reżysera. Aktor wykorzystał w pełni własne możliwości, podobnie z resztą jak pozostała cześć obsady. Cały zespół stworzył w filmie niepowtarzalny klimat. Kiedy pierwszy raz obejrzałam Sok z żuka, byłam zaskoczona ilością pomysłów jakie zaprezentował Tim Burton. Po kilkunastej projekcji tego filmu, widz uświadamia sobie, że za każdym wspólnie odkrywa coś nowego. Co i raz uchyla się przed nim rąbek tajemnicy na temat twórczości Burtona, być może przepis na dobry transcendentalny horror. Ponadto warto zwrócić uwagę nie tylko na grę i dekoracje, lecz i na tło muzyczne.
Autorem ścieżki dźwiękowej do Soku z żuka nie mógłby być nikt inny jak słynny Danny Elfman – nota bene- przyjaciel Burtona.
Kompozytor ten stworzył do filmu niezapomnianą muzykę, zawierającą w sobie przedmioty psychodelicznych dźwięków, zagranych głównie na skrzypcach, organach kościelnych i bębnach orientalnych. Chór przeplata się w tle pomiędzy innymi z kastanietami, kontrabasem i delikatną harfą. Ponadto dwie piosenki pochodzą z jednego z albumów Harry’ego Belafonte. Mianowicie chodzi tu o Day O i Jump In The Line.
Elfman stworzył muzykę do innych ogromnych produkcji Tima Burtona, pomiędzy innymi do Edwarda Nożycorękiego, filmu Charlie i fabryka czekolady, Marsjanie atakują, do Gnijącej panny młodej, Dużej Ryby, Powrotu Batmana. Można aby jeszcze długo zmieniać.
I tak jak wspaniała jest oprawa muzyczna, tak ogromne są filmy Tima Burtona. Jego niekonwencjonalna twórczość prowokuje współczesne kino do otwarcia się na nowe pomysły wymagające kreatywności reżysera. Filmy takie jak Sok z Żuka czy Edward Nożycoręki motywują widza to samodzielnego myślenia, działania i zastanowienia się nad sensem swojego istnienia. W gruncie rzeczy jego filmy mają duszę, bo opowiadają o istocie człowieczeństwa i proponują życie w nadnaturalnym świecie. W świecie w ogóle nie pozbawionym chaosu i niespodzianek. Podobnie odbywa się w filmach Davida Lyncha, Feliniego czy choćby Spike Jonza. Tam smak widza zawsze zostanie zaspokojony, bo serwuje mu się prawdziwą dawkę ‘nowokainy’.
nareszcie gdyby nie komiksowa groteska, cyrkowe sztuczki i a-realny świat bohaterów, czym byłaby nasza egzystencja?
Nie byłaby niczym inny, jak marnym życiem bez > videoów Tima Burtona.