muzyka języka boga co to jest
Definicja: Agnieszki Holland “Kopia Mistrza” słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Muzyka to języka Boga

Słownik: “Każdemu śmiertelnikowi Bóg szepce do ucha, mnie krzyczy!” - tymi słowami Ludwik van Beethovena wyjaśnia źródło swojej inspiracji w najnowszym filmie Agnieszki Holland “Kopia Mistrza”
Definicja: “Kopia Mistrza” to fikcyjna historia przedstawiająca stosunki między, starzejącym się, Ludwikiem van Beethovenem (w tej roli niesamowity Ed Harris) i młodą Anną Holtz - idealną studentką konserwatorium podejmującą się pracy w charakterze kopistki. Anna ma nadzieję, iż robota u mistrza pomoże jej rozwinąć swoje zdolności ale szybko przekonuje się jak trudnego we współpracy wybrała sobie nauczyciela. Zafascynowana Beethovenem Anna przygląda się jak tracący słuch, szacunek i rodzinę mistrz tworzy dzieło życia. Silna wiara w Boga, połączona z tytaniczna robotą u podstawy, której leży boskie powołanie, spycha geniusza na rubieże społeczeństwa. Bez względu na wszystko pozostaje wierny jedynie sobie i muzyce.

Oglądając "Kopię mistrza" nie sposób nie zauważyć dokładności z jaką reżyser i scenarzyści nakreślili historię, mocno bazując na biografii muzyka. Jednak video Agnieszki Holland to bardziej subtelne studium jego muzyki i jej znaczenia, aniżeli biografia ukazująca życie mistrza. Struktura filmu i konstrukcja scenariusza sprawiają problem przy interpretacji i ukształtowaniu pointy. Z pewnością celem twórców filmu nie było przedstawienie, iż genialne dzieła doceniane są po śmierci ich twórców, a geniusze poprzez swą wyjątkowość skazani są na samotność i skomplikowane związki ze światem. Są to komunały, lecz w takim układzie co ma być przesłaniem filmu? Dla mnie osobiście jest muzyka i sposób jej pojmowania. Ponieważ muzyka to nie tylko nuty i dźwięki, to sposób na życie i jego główna pasja. Akt kreacji w wykonaniu Beethovena to był niesamowity chaos, a jedyny porządek w jego życiu panował na pięciolinii. lecz jego muzyka, jej tworzenie to była nieustanna walka i dążenie do z góry zaplanowanego celu, ponieważ geniusz wiedział jak wszystko ma brzmieć, Bóg grał mu to w głowie.

W filmie znalazła się trwająca kilkanaście min. scena prezentująca pierwsze publiczne wykonanie nieśmiertelnej "IX Symfonii" - jednego z najsłynniejszych dzieł Beethovena. Gdy chór wykonuje “Odę do radości po plecach” przechodzą ciarki, lecz nie dla melomanów ten fragment będzie zdecydowanie za długi. Nie zgodzę się jednak z głosami, iż ten fragment nic nie wnosi do filmu. “IX Symfonia” jest muzyczną ilustracją życia mistrza, którą trzeba analizować sensualnie i emocjonalnie, ponieważ muzyki rozumem się nie pojmie.

Na pochwały zasługują kreacje aktorskie. Ed Harris jak zawsze niedościgniony, wzór do naśladowania dla wielu. Zwyczajnie fenomenalny. Warto zwrócić również baczną uwagę na początkującego Joe Andersona naturalnie przedstawiający postać kuzyna Beethovena - Karla. Nie podzielam jednak zachwytów nad Diane Kruger. Moim zdaniem zagrała bardzo sztywno i jednopłaszczyznowo a jej szlochy i wyrazy radości bardziej pasowały w Troi niż w muzycznym Wiedniu.