stan polskiej służby zdrowia co to jest
Definicja: słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Stan polskiej służby zdrowia

Słownik: Wizyty u lekarza wystrzegam się bardziej niźli diabeł święconej wody. Pytanie tylko dlaczego przecież lekarze mają nam pomagać?.
Definicja: Dzisiaj zmuszony byłem udać się do jednego ze szpitali przez wzgląd na kontuzją jakiej doznałem w czasie uprawiania sportu popularnie zwanego piłką nożną. Pomimo tego iż sport to zdrowie jednak przyjmowanie go w nadmiarze bywa szkodliwe.

Obraz polskiej służby zdrowia jest bez przesady tragiczny. Szpitale wyglądają jak zaraz po wojnie, po wejściu do środka daje się jeszcze słyszeć nadlatujące helikoptery ratunkowe i wszechogarniający krzyki umierających pacjentów. Wracając do reala, przyjechałem ledwie żywy na izbę przyjęć, tak aby do niej dotrzeć musiałem zwalczyć sztab oczekujących osób do okienka "recepcja". Przewarzająca część osób przy nim stojących wyglądała jak aby wróciła już z tamtego świata.

wg nowych wytycznych (chyba?) panie pielęgniarki już nie mogą wdawać się w dyskusję z pacjentami i pytać co dolega a jedynie proszę dowód, pesel, NIP, dlaczego Pan do nas przyszedł?, nie mógł Pan umierać w poczekalni, lub najlepiej przed budynkiem, jeszcze nam tutaj Pan nabrudzi. Panie iż pozwolę sobie je tak nazwać pierwszego kontaktu są przemiło nieprzyjemne. Po przejściu procedury po co i na co, nadszedł czas oczekiwania, tylko cholera nie wiem na co?. Gdyż czekało nas ok. 4 osoby wstyd było zapytać po co czekamy?. Nikt nie pytał to wydawało mi się iż to normalne. Po ok. 30 minutach zjawił się Pan Lekarz w białym kitlu i zaczął przy ladzie izby przyjęć odprawiać pacjentów. - Jak Pani może chodzić ze złamaniem 2 dni?, siostro do zabiegowego na szynę, o w takiej pozycji - Panu co się stało? wiór do oka wpadł? Dopiero teraz Pan przyjechał proszę do końca korytarza do okulisty - Panu co się stało? Rozebrać się na kozetce o tam, proszę Pana od tego jest gabinet - Pani pójdzie na prześwietlenie...

Po chwili na korytarzu zrobiło się pusto. Jak w wojsku w tył do zajęć rozejść się. W moim wypadku okazało się iż to zwyczajnie nadwyrężenie mięśnia i "proszę udać się do okręgu po L4". W najwyższym stopniu w tej historii z lekarzem boli mnie fakt że nadal w służbie zdrowia w wielu wypadkach brakuje tej służby. W pewnym momencie doktor staje się inżynierem, który naprawia ludzi.

Jestem pełen podziwu dla pracy lekarzy i rozumiem, iż być może mają trudną sytuację finansową, lecz proszę w imieniu pacjentów: miejcie litość. Nie jesteśmy tylko statystyką w NFZ`cie lecz żywymi ludźmi. Nie wywierajcie presji na pacjencie który przyszedł prosić o pomoc a jest zwyczajnie "załatwiany" i do tego jeszcze z łaską.

Jak bym mógł to bym powiedział "łaski bez..." lecz niestety, pozostaje wierzyć iż ludzie pozostaną ludźmi a lekarze lekarzami