między słowami co to jest
Definicja: zwyczaje, nie wspominając tu nawet o samych przekleństwach, które są niczym krnąbrny.

Czy przydatne?

Co znaczy Między słowami

Słownik: Nasze pokolenie popadło tak dalece w zwyczaj kaleczenia ojczystego języka, iż nie sposób nawet wyjść na ulice, by nie napatoczyć się na utarte zwyczaje, nie wspominając tu nawet o samych przekleństwach, które są niczym krnąbrny akustyczny od
Definicja: Wyrostki z zerówek przeklinają niczym zgryźliwi tetrycy z ponad półwiecznymi doświadczeniami reumatycznymi, strasząc tym samym własne znerwicowane mamusie, które w wypadku: lać czy olać, wybierają wygodnego pata.
Dzieci jednak rozumiem. Tyle mają zmartwień, tyle spraw na głowie, a dookoła wszyscy i tak bluzgają aż miło Więc co mają do stracenia?
lecz nie o tym być miało.
Inną, wiele bardziej skomplikowaną, ale nie mniej niepokojącą sprawą jest wyraźny niedobór słownictwa, który wpływa zdecydowanie niekorzystnie na możliwości percepcyjno-intelektualne naszych przyszłych premierów, ministrów oświaty, burmistrzów, lekarzy i policjantów. Największą barierą myśli jest bariera języka. Dwieście lat temu słowacki napisał: „Chodzi mi o to by język giętki, powiedział wszystko co pomyśli głowa”, dzisiaj, zapewne popadłby w depresję maniakalna, po wysłuchaniu pięciu zdań wypowiedzianych poprzez naszego byłego prezydenta, słynącego z nadzwyczajnie bujnych wąsów i nadzwyczajnie okazałego długopisu.
Chciałbym również poruszyć kwestię neologizmu „se”, a nawet poświęcić mu cały akapit. W moim mniemaniu to jest nadzwyczajna, skrótowa forma słowa „sobie”, z którego ktoś, o niewątpliwie nieprzeciętnym talencie słowotwórczym, usunął w sposób radykalny spółgłoskę „b” i samogłoski „i” i „o”, niewątpliwie kierując się dalekosiężną troską o ubytek tlenu w atmosferze ziemskiej, nie chcą marnować go dla wypowiadania marnych trzech głosek. Utworzył więc ekologiczne „se”, które następnie zostało pochwycone w czułe objęcia leniwych umysłów ówczesnej wszechmłodzieży polskiej, wchodząc na stałe do gwary, nie tylko uczniowskiej. Wskutek tych transformacji powstały więc zwroty „kup se”, „zrób se”, „weź se”, wycofując z użycia dźwięczne kup- zrób- weź- sobie, za to wprowadzając do naszego języka następny orientalny smaczek, w moim przypadku powodujący poważną niestrawność.
Czyż świat nie byłby piękniejszy, gdyby zamiast „no” usłyszeć „naturalnie”, zamienić „spoko” na „wybornie”, wybić do nogi wszelakie „de facto” i „generalnie”?
Potraktujcie moje słowa jako swoistą przestrogę: spieszmy się mówić po polsku, póki ktoś jeszcze rozumie.