tylko spartanie polegli co to jest
Definicja: pamiętać tylko fani komiksu Millera i księgowy wytwórni filmowej słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Czy tylko Spartanie polegli?

Słownik: Pospieszam z moja wersją odpowiedzi: poległ także Zack Snyder, reżyser '300'. Poległ w tym sensie, iż za kilkanaście miesięcy o tym filmie będą pamiętać tylko fani komiksu Millera i księgowy wytwórni filmowej.
Definicja: Blue boxowe dzieło Snydera pokazuje wyśmienicie dylematy, jakie napotykają filmowcy chcący w medium filmowym odzwierciedlić rysunki komiksowe. Muszą oni stanąć twarzą w twarz ze Scyllą kultowego dzieła komiksowego (obrazkowego) i Harybdą współczesnej techniki filmowej. Blue box rządzi i dzieli, buduje i zabija. W pewnym sensie dylemat, o którym mówię bazuje na tym, jak efektywnie dziełu dwuwymiarowemu nadać nieskończenie sporo wymiarów filmu.

To oczywiście uproszczenie, lecz może służyć jako adekwatna ilustracja.
W moim przekonaniu Snyder w tym aspekcie poniósł porażkę: na ekran przeniósł komiks niemal dosłownie dodając tylko dźwięk. To zbyt niewiele. O ile komiks jako dzieło specyficzne - opierające się na syntezie i skrócie - broni się i tj. jego właśnie jego siła, to realizacja tego w formie filmu przynosi dzieło płaskie, rytualne, schematyczne i po prostu nie interesujące. Taki w moich oczach jest video '300'. A mogło być tak dobrze...

Krępującą sztywność konwencji przyjętej poprzez Snydera widzę boleśnie w samym aktorstwie. Zarówno Gerard Butler jako Król Sparty Leonidas, czy Lena Headey grająca królową Gorgo, niemiłosiernie męczą się chcąc tchnąć w własne postacie choćby iskrę życia. lecz udaje się to raczej w ilościach śladowych. Sukces jest dość pożałowania godny, ponieważ nieuprzedzony widz ogląda jedną ogromną scenę batalistyczną, którą jest video Snydera, lecz nie zrozumie, o co toczy się walka i jaki jest sedno dramatu (o ile w ogóle wyraz 'dramat' ma w razie tego filmu właściwe wykorzystanie). Aktorzy wypowiadają kwestie z Ogromnymi Słowami, lecz brzmi to całkiem niewiarygodnie - my in nie wierzymy. Nie widać przecież w filmie niczego, co pozwalałoby przekonująco pokazać, iż oglądamy starcie opartej na podbojach tyranii Kserksesa z osamotnionymi obrońcami wolności ze Sparty. Jest precyzyjnie przeciwnie - przecież oglądamy starcie dwóch ustrojów niewolniczych. Kserkses ma posmak kosmopolitycznej dekadencji Wschodu, a Sparta to militarystczne społeczeństwo kastowe. Pozostaje jedynie prężyć blueboxowe muskuły.

Pod pewnym względem '300' realizuje to, czego się po nim można było spodziewać - opiera się na mitologii i archetypach. lecz tylko: 'opiera się' - on ich nie generuje, nie tworzy. Tę jego jałowość łatwo dostrzec, jak zestawimy go z innym dziełem mito-twórczym - Galdiatorem (2000) Ridleya Scotta. Zresztą Snyder usiłuje stylizować '300' na modłę wspomnianego filmu - zwracam uwagę choćby na powracający motyw muzyczny niemal cytujący Lisę Gerard. Po obejrzeniu Gladiatora można słusznie mieć wrażnie, iż oto uczestniczyliśmy w opowiadaniu jakiejś istotnej i ciekawej opowieści. Po oglądnięciu '300' mamy wrażenie, że oglądnęliśmy ledwo ekranizację komiksu.
Zatem Snydera nie było stać na powstanie dzieła poruszającego. Takiego, które zostaje w pamięci z jakichś ciekawych powodów. Zgoda: '300' to sprawna, z ruchomymi obrazkami realizacja komiksu pokazującego beznadziejną walkę herosów, kiedy widzowi krew chlupie w butach. lecz nic ponad to.

Pustkę tego filmu widać także w groteskowej niekonsekwencji - opowiada nam się historię heroiczną, lecz Snyder nie mógł powstrzymać się przed paroma hollywódzko dowcipnymi wtrętami, które miały na widowni spowodować śmiech. Sukces był jednak przeciwny: widz jest bardziej zdezorientowany, niż rozbawiony. Gdyż lub idziemy w poważny, koturnowy i propagandowy klimat i konsekwentnie go realizujemy, lub usiłujemy puszczać oko do widza. W tego typu kinie nie można stać okrakiem na barykadzie. Wybornie zrozumiał to choćby Robert Rodriguez realizując Sin City.

Jedno jest jednak pewne: efektowna i efekciarska rozrywka. Być może jej poziom jest raczej niski, lecz jest co oglądać. Nie czuję się na siłach oceniać, czy Snyder popsuł, czy nie kultowy komiks mistrza Millera. Miller bezpośrednio wpółpracował przy '300', więc być może trzeba przyjąć, że dzieło Snydera ma jego błogosławieństwo. Jednak jako //// video, który mógłby zyskać sobie trwalsze miejsce w kinematografii '300' zawodzi. Nie wykazuje własnej autonomicznej siły przetrwania