teraz szwecja co to jest
Definicja: proponuje Szwecja, a w zasadzie pięć Szwedek słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Teraz Szwecja!

Słownik: W momencie obecnej w Polsce toczy się spór aborcyjny w dużej temperaturze. W gorącej atmosferze stopić się może nawet rozum. Z tego piekła azyl proponuje Szwecja, a w zasadzie pięć Szwedek.
Definicja:

To nie Ogromna Brytania, ani USA dostarczyły w ostatnim czasie na rynek muzyczny świeżą krew. Z państwie wikingów i Abby do Polski przybyły płyty w sumie pięciu kobiet. W tym miejscu chowam własną męską dumę i oddaję tym artystkom cześć i chwałę. Obie płyty pogrubią każdą wrażliwość istot, które jej jeszcze nie zatraciły.



Zacznijmy od Fredriki Stahl. Jej nazwisko, w znaczeniu polskim, zobowiązuje. To dziewczyna, która własne, w dotychczasowym krótkim życiu, przeszła. Jej głównym celem jest muzyka. To nie sytuacja, iż jej debiut fonograficzny przypada, gdy ona na koncie ma dopiero 21 lat. Zdążyła już: urodzić się w Szwecji, zamieszkać w Paryżu i pracować w barze po nocach. Potrafi swobodnie odnaleźć się w Hiszpanii czy USA. Nie ma dla niej ograniczeń, muzycznych także. Jej determinacja sprowadziła na jej drogę Toma McClunga, pianistę, legendę jazzowej sceny w Ameryce. Tom wysłuchał jej nagrań demo. Zakochał się. Skrzyknął dla niej imponujący skład w tym między innymi Karla Jannuske czy Jose Palmera. Ciepłym okiem na dziewczynę o porcelanowej cerze spojrzała również Dee Dee Bridgewater. Debiut dostał własną nazwę, która brzmi „A Fraction Of You”. Pomimo młodego wieku, Stahl jest współautorką całości materiału. Na płycie możemy posłuchać jej kompozycji. To rzadkość w dzisiejszej muzyce. Ta płyta w cudowny sposób nigdzie nie biegnie. Jest przyjemna. Kiedy wymaga tego chwila głos wokalistki z z angielskiego: przechodzi we francuski. Nie ma mowy o kantach. To czyste piękno. Więcej tu jazzu niż popu. Daje się usłyszeć odcień folkowej nuty spod znaku Joanny Newsom. Głos Fredriki to kompromis pomiędzy naturalnością, pewnością siebie a świeżością. Nie będę tutaj podpierał się znanymi nazwiskami ogromnych div jazzowych, ta artystka obroni się sama. Podkreślenia wymaga oprawa muzyczna. Zanim muzyka na płycie zdoła wylądować w banale, pojawia się niespodziewanie instrument taki jak na przykład flet, który zabija model i przegania banał. Fredrika Stahl nareszcie nie musi się ścigać z Norah Jones, ona jest lepsza. Pokazują to już niektóre zestawienia list sprzedanych płyt, gdzie Fredrika przebiją pannę Jones. Oprócz tego z okładki płyty spoglądają na nas fascynujące oczy. Zniewolił mnie również utwór „What About…”. Ta płyta stanowi następny dowód, iż szczerość w muzyce jest najważniejsza. Osobiście jest mi miło, iż jestem świadkiem narodzin wielkiej artystki. Dodam, iż płytę wydała spora spółka fonograficzna, co jest zarówno jej sukcesem, jak i samej artystki.



Drugim przybyszem ze Szwecji jest zespół Audrey. Zespół ten złożona jest z czterech utalentowanych kobiet. Są nimi: Anna Tomlin, Victoria Skoglund, Emelie Molin i Rebecka Kristiansson. Ich debiutancka płyta nosi tytuł „Visible Forms”. Miejmy to od razu za sobą. Pierwsze skojarzenie jakie mi przyszło na myśl po przesłuchaniu płyty to: Sigur Ros. Z tą różnicą, iż tutaj słyszymy tekst w języku angielskim. Zbieżność w mistrzostwie formy pozostaje. Genetyczne połączenie pomiędzy nimi słychać głównie w stylu grania. Takim chłodnym z wierzchu, a gorącym w środku. Zespół działa już od roku 2002. Widać więc, iż materiał na płytę jest rezultatem ciężkiej pracy i dokładności. Płyta zawiera tylko 9 utworów. To wystarczy. Już po pierwszym przesłuchaniu wychwycić należy, iż dziewczyny cudownie wymieniają się tu głosami. Nie ma jednej wokalistki. Wszystkie zabierają głos. Muzyka Audrey sprawia wrażenie, iż nie przejmuje się tym co jest poza nią. Ona sama w sobie jest najważniejsza i równie istotne są emocje w niej zawarte. Złudzeń nie pozostawiają również refleksje po przeanalizowaniu tekstów. Są niejednoznaczne, tajemnicze i nieco mistyczne. Zupełnie jakby za nimi stał David Lynch. Wywołują w słuchaczu niepojęte napięcie i dreszcze. Nie ma tutaj publicystyki jest literatura, a co najmniej jej duch. Piękna struktura muzyczna to zasługa umiejętnego zastosowania instrumentów tych jak gitara, pianino, perkusja czy wiolonczela. Przestrzenne brzmienie skutkuje we mnie wyciszenie. Ta płyta sprawia, iż człowiek skupia się na rzeczach istotnych. Idealną piosenką na płycie jest „Six Yields”. Takich emocji w muzyce ostatnio nieco mi brakuje. Od Audrey bije również ta sama szczerość i siła emocjonalna co od Antony`ego Hegarty. Ten album w sposób cudowny zamraża „polskie piekiełko” i przywraca wiarę w prawdziwą muzykę. O takiej muzyce najtrudniej jest pisać, to trzeba usłyszeć. Dla sierot po Portishead.


Ocena:


Fredrika Stahl – A Fraction Of You – ***** / 6
Audrey – Visible Forms – ***** / 6