syndrom, „lub, czasopisma”

Definicja: sprawie Rywina słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Syndrom „lub czasopisma”?

Słownik: Wchodzi wkrótce na wokandę kwestia nieprzejrzystych zabiegów wokół projektu ustawy medialnej. To skutek prac sejmowej komisji śledczej w tak zwany sprawie Rywina.
Definicja: Po raz pierwszy przed polskim sądem staną wysocy urzędnicy państwowi pod zarzutem nielegalnych praktyk przez wzgląd na pracami legislacyjnymi. Precedens, co do przedmiotu zarzucanych czynów. Czy precedensem jest również sam czyn?

Uchwalanie ustaw, których regulaminy coraz częściej trafiają do Trybunału Konstytucyjnego, może dowodzić powszedniejącego niechlujstwa w pracach legislacyjnych. Lecz próaby wplatania w akty prawne takich regulacji, które miałyby zapewniać osiąganie nieuzasadnionych korzyści określonym grupom czy osobom, traktowane winno być jako przestępstwo przeciwko państwu. Niezależnie od rangi aktu prawnego i rodzaju korzyści.

Być może, na tle tego konkretnego przypadku, warto byłoby przyjrzeć się uważniej innym aktom prawnym. W szczególności tym, których regulaminy kwestionuje Trybunał Konstytucyjny. Niefrasobliwość to tylko, czy także błędy rzekome.

Punktem wyjścia takich ewentualnych rozważań może być zagadnienie, kto – ewentualnie – na takich „błędach” mógłby skorzystać. Brzmi to trochę jak postulat z gatunku teorii spiskowej dziejów, lecz biorąc pod uwagę aktualny mechanizm, jakieś uzasadnienie zdaje się znajdować.

W przeszłości już kilka razy pojawiał się i znikał projekt ogólnonarodowego przeglądu prawa. Wielość przepisów lawinowo stanowionych coraz częściej skutkuje zamęt przez pojawiające się kolizje z innymi przepisami, nie mówiąc już o niekonstytucyjności. Reguły interpretacyjne lub już nie wystarczają i rozpoczyna się nasilać rozbieżność w orzecznictwie, lub Trybunał Konstytucyjny coraz częściej znajduje zatrudnienie w prostowaniu tego, co tam parlament wykoncypował.

Nakłada się na tę niefrasobliwość legislacyjną podobna niefrasobliwość w stosowaniu prawa. W skutku pewność i trwałość mechanizmu prawnego przechodzi do historii. Zakrada się chaos.

Szczególnie niebezpieczne to zdarzenie na poziomie ustaw i rozporządzeń, lecz przecież nie tylko te akty składają się na cały porządek prawny. Warto pamiętać o regulacjach niższego poziomu, które aczkolwiek nie są prawem powszechnie obowiązującym, jednak w ustalonych przypadkach mają ścisłe powiązania z ustawami i rozporządzeniami.

Takimi są np. statuty instytucji państwowych. Określone w statutach podstawy funkcjonowania urzędów administracji publicznej muszą znajdować oparcie w ustawach i rozporządzeniach. Nie mogą własnymi regulacjami naruszać przepisów innych aktów prawnych wyższego rzędu. Niby oczywiste, a jednak zdarzają się przypadki regulacji statutowych, które noszą znamiona takich naruszeń.

W 2005 roku ukazał się raport NIK o efektach kontroli urzędów administracji rządowej zaliczonych do korpusu służby cywilnej. Nadzwyczajnie krytyczny jest ów raport w odniesieniu do sposobów realizacji zasad konkurencyjnego zatrudniania i obsadzania stanowisk w służbie cywilnej.

pomiędzy innymi pojawiła się krytyczna ocena Ministerstwa Sprawiedliwości, dotycząca obsady stanowisk dyrektorów i zastępców z pominięciem konkursów. Umożliwiły to regulacje statutowe urzędu, gdzie zawarto sposobność obsadzania stanowisk poprzez sędziów na podstawie powołań dokonywanych poprzez kierownictwo. NIK oceniła – zastanawiająco delikatnie zresztą – iż takie regulacje są – jak to ujęto – niespójne z przepisami ustawy o służbie cywilnej.

Nie był to jakiś sytuacja odosobniony. Podobną – nazwijmy to za NIK – niespójność można znaleźć w statucie Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej, po jego zmianach w 2004 roku.

Statut pierwotny Urzędu Patentowego RP ustanowiony został rozporządzeniem Prezesa Porady Ministrów z dnia 17 września 2001 r. (Dz. U. Nr 101, poz. 1092) podpisanego poprzez ówczesnego premiera, Jerzego Buzka.

Struktura organizacyjna wspólnie z określeniem komórek organizacyjnych i kierownikami tych komórek nie budziła zastrzeżeń. Opierała się ona na takich komórkach, jak: Departamenty, Biura, Przychodnia Prezesa i Zespoły Ekspertów. Odpowiednio, komórkami tymi kierowali dyrektorzy i Kierownicy Zespołów, rekrutujący się spośród osób o statusie ekspertów patentowych.

wedle ustawą o służbie cywilnej regulaminy o konkursach dotyczyły wszystkich stanowisk dyrektorów, z kolei stanowiska Kierowników Zespołów – na mocy przepisów ustawy Prawo własności przemysłowej powierzane były poprzez Prezesa Urzędu. Klarowna przypadek, przejrzysta struktura.

Uległo to zmianie 7 czerwca 2004 roku, gdy premier Marek Belka podpisał rozporządzenie ustanawiające nowy statut Urzędu Patentowego RP (Dz. U. NR 140, poz. 1484). Na mocy nowych regulacji zmieniły się nazwy komórek organizacyjnych z Zespołów Ekspertów na Departamenty, a Kierownicy Zespołów z dnia dziennie zostali Dyrektorami.

W tym momencie pojawiła się podobna – nazwijmy to nadal – niespójność, jak w razie Ministerstwa Sprawiedliwości. Ani w ustawie o służbie cywilnej, ani w ustawie Prawo własności przemysłowej nie nastąpiły jakiekolwiek zmiany w sposobach obsadzania stanowisk i ich nazewnictwie. W szczególności w ustawie upoważniającej Prezesa do powierzania stanowisk kierowniczych pozostało sformułowanie „kierowników” i nie ma takiej możliwości, ;aby uznać, iż to jest przeciwieństwo stanowiska dyrektora departamentu.

Wyliczone enumeratywnie komórki organizacyjne w § 3 ust. 1 pkt 1-11 statutu w ust. 3 natomiast ustalały ich status: „ Komórkami organizacyjnymi, o których mowa w ust. 1 pkt 1-11, kierują dyrektorzy”.

>>wedle przepisami ustawy o służbie cywilnej departamenty i dyrektorzy i ich zastępcy, w urzędach administracji rządowej, zaliczonych do korpusu służby cywilnej, a takim jest Urząd Patentowy RP, automatycznie z mocy prawa objęte były przepisami o obsadzaniu tych stanowisk w drodze konkursu. Ustawa nie przewidywała jakichkolwiek odstępstw od tej reguły.

w czasie gdy w ust. 4 zmienionego statutu pojawił się nowy, w relacji do poprzedniego przepis: „Prezes Urzędu Patentowego powierza jednemu z ekspertów, o których mowa w art. 264 ust. 1 ustawy, stanowisko dyrektora i zarządzanie komórką organizacyjną, określoną w ust. 1 pkt 2-6, w której orzekają specjaliści”.

Chodzi tu o te właśnie komórki organizacyjne, które w nowym statucie doznały nagłej przemiany z Zespołów na Departamenty. Wynikać zdaje się z tego, że dokonany tu został wyłom w zasadzie konkursowego obsadzania stanowisk w służbie cywilnej. Wyłom na poziomie statutu Urzędu Patentowego i rozporządzenia Prezesa Porady Ministrów. Nie da się więc tych regulacji interpretować jako lex specialis w relacji do ustawy o służbie cywilnej.

regulaminy szczególne, regulujące w odmienny sposób jakąś sferę unormowaną w innej ustawie, same musza być tej samej rangi. Zarówno rozporządzenie, a tym bardziej statut takiej rangi nie mają.

ponadto spójność wewnętrzna samego statutu wydaje się być zachwiana w innej jego części. W powołanym wyżej § 3 wyliczone są komórki organizacyjne i stanowiska dyrektorów w pkt 1-11. z kolei w § 3 ust. 5 pojawia się następny dyrektor, spoza wskazanej jedenastki: „Biurem Finansowo-Księgowym kieruje główny księgowy – Dyrektor Biura w Urzędzie Patentowym.”

Z jakiego powodu dokonano takiego wyodrębnienia tego akurat stanowiska? Z jakiego powodu niezaliczone zostało do owej jedenastki, o której wyżej, a Biuro Finansowo-Księgowe znalazło się na tej liście na pozycji 12 i nie zostało objęte tym zaliczeniem do zarządzania poprzez dyrektorów?

Pojawia się za to o dwa > regulaminy dalej i tu już jest i Biuro i dyrektor? Po co ustanowiona została taka zadziwiająca konstrukcja statutu, skoro wystarczyło wskazać w owym § 3 ust. 1 pkt 1-12 i powtórzyć to w następnym przepisie. Wszystko byłoby w porządku. Co najmniej do tego momentu, dokąd nie natykamy się na ów przepis-wyłom w § 3 ust. 4 wyłączający konkursy w razie kilku nowych dyrektorów równie nowych departamentów.

Sformułowania nazw komórek organizacyjnych i ich kierujących – departamenty, biura i dyrektorzy sytuuje te komórki - oprócz tego wyłomem w § 3 ust. 4 - w obszarze obowiązkowego przeprowadzania konkursów. Przy takim pomięciu Biura Finansowo-Księgowego i jego dyrektora, stanowisko to niejako dokonuje następnego odstępstwa od obowiązku przeprowadzenia konkursu.

Nie wiadomo tylko, o jakiego właściwie dyrektora teraz chodzi, skoro w tym wyliczeniu w pkt 1-11 wyraźnie jest wskazane, iż tymi komórkami organizacyjnymi kierują dyrektorzy. Stąd należy przyjmować, iż pozostałymi komórkami, spoza tej listy, nie kierują dyrektorzy, ale osoby o innym statusie. lecz przeczy temu natomiast ów przepis § 3 ust. 5 mówiący o Dyrektorze Biura.

O jakiego więc Dyrektora tu chodzi? Czyżby któryś z dyrektorów, wskazanych expressis verbis w pkt 1-11, miał kierować równocześnie dwoma komórkami organizacyjnymi? Czy może Dyrektor Biura Finansowo-Księgowego jest jakimś specjalnym dyrektorem, spoza listy w § 3 ust. 1 statutu? lecz równocześnie napisane jest wyraźnie, iż tym dyrektorem jest główny księgowy, więc tym bardziej takie wyodrębnienie tej właśnie komórki organizacyjnej jest niezrozumiałe.

Prowadzi także ta dziwna konstrukcja do dalszych niejasności. Pomijając chwilowo niespójność z ustawą o służbie cywilnej, przez wyłączenie części departamentów i dyrektorów spod działania reguł konkursowych, wszystkie jedenaście komórek ma jednak własne usytuowanie w strukturze organizacyjnej.

Również w sprawie obsadzania stanowisk. W odniesieniu do komórek w pkt 2-6 stanowiska dyrektorów powierza Prezes, w pozostałych, w pkt 1 i 7-11 obowiązują procedury konkursowe. Na jakiej zatem podstawie prawnej obsadzane jest stanowisko dyrektora Biura Finansowo-Księgowego? Nie mieści się ono w żadnej z dwóch kategorii.

Nasuwać zdaje się wniosek, iż stanowisko to – główny księgowy Dyrektor Biura Finansowo-Księgowego – zostało z jakichś tajemniczych przyczyn wyłączone spod rygoru obsady w drodze konkursu. równocześnie nie można było wobec tego stanowiska wykorzystać konstrukcji odnoszącej się do ekspertów, ponieważ i nic wspólnego z ekspertami nie ma. W każdym urzędzie administracji rządowej tego rodzaju stanowiska podlegały wówczas, z mocy przepisów ustawy o służbie cywilnej, obsadzie w drodze konkursu.

Można byłoby tu postawić dalsze pytania. np., czy ta zdumiewająca konstrukcja stworzona została przez wzgląd na samym stanowiskiem – głównego księgowego – po to, ;aby mieć wolną rękę w decydowaniu o obsadzie stanowiska? Czy może chodziło o konkretną osobę, mającą na stanowisku pozostawać jako dyrektor, lecz bez obowiązku przystępowania do konkursu? Czy także może chodziło o jedno i drugie łącznie? Celów tak udziwnionej konstrukcji statutu można byłoby zapewne doszukiwać się wielu.

Niejasności są szczególnie niepokojące, ponieważ dotyczą stanowiska głównego księgowego, w którego rękach skupiają się wszelakie sprawy gospodarki finansowo-rzeczowej urzędu. To tworzy dość niepokojący układ niepewności, co do celu takich zagadkowych rozwiązań.

Nasuwa się jednak pytanie fundamentalne w doniesieniu do całego statutu Urzędu Patentowego RP. Po co w czerwcu 2004 roku w ogóle były te zmiany dokonane, skoro nie wynikały z jakichś zmian w ustawach, które mogłyby taką konieczność uzasadniać. Na bonus zmiany o tak zadziwiających konstrukcjach.

Przemiana Zespołów na Departamenty i Kierowników na Dyrektorów z powodu podnosi prestiż Urzędu i stanowisk. Za tym idą możliwości podniesienia uposażeń i innych apanaży osób, którym z dnia dziennie zmieniono status na znacząco wyższy w strukturze organizacyjnej administracji rządowej. równocześnie zaś zachowano swobodę w odniesieniu do obsady tych stanowisk, wbrew regulaminom ustawy o służbie cywilnej. Powstała tak zwany niespójność, jak eufemistycznie nazwała taką sytuację NIK w odniesieniu do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Nadto swoboda obsadzania stanowiska, odpowiedzialnego za finanse Urzędu i kierowania całym jego dorobkiem, nasuwa pytanie o cel tej swobody. Nic nie uzasadniało tego wyłączenia spod obowiązku przeprowadzania konkursów na jego obsadę.

jeżeli tak na chłodno popatrzeć, to nasuwa się konkluzja, iż być może chodziło o podniesienie prestiżu i osiągnięcia z tego tytułu wyższych korzyści dla określonej ekipy stanowisk. lecz równocześnie z zachowaniem swobody i nie wypuszczeniem z ręki cugli, na których osoby obsadzane z nadania pozostają. Swoboda w obsadzaniu stanowisk znaczy identyczną swobodę w ich pozbawianiu. Niech tylko ktoś spróbuje tymi cuglami szarpnąć.

W relacji do pozostałych stanowisk, podlegających obsadzie w drodze konkursów, Prezes Urzędu Patentowego RP całymi latami – od połowy 2002 roku, gdy stanowisko objęła z nadania Leszka Millera Alicja Adamczak – uchylała się od przeprowadzania tych procedur albo doprowadzała do unicestwiania tych, których wyniki były nie pomyśli kierownictwa.

Tym metodą cały praktycznie Urząd Patentowy RP zarządzany jest sposobem dość powszechnie znaną – kija i marchewki.

W ilu urzędach administracji publicznej stosuje się podobne praktyki? Sądząc z wypowiedzi regularnie przewijających się w setkach programów i artykułów – w wielu to jest powszechna praktyka kierowania instytucjami państwowymi. Wobec zasady przejrzystości władzy publicznej dość oryginalne to sposoby.

Do przeprowadzania badań w tym zakresie nikt się jakoś nie kwapił. Co gorsza, również i do kontroli, aczkolwiek to akurat nie było kwestią woli czy chęci, ale ustawowym obowiązkiem. Pewnie są ważniejsze sprawy wagi państwowej, podstawowe dla status quo RP. Choćby ten wstrząsający sytuacja ingerencji wysokich urzędników państwowych w tworzenie aktów prawnych dla celów, delikatnie rzecz ujmując, podejrzanych. Porażający precedens.

Dlatego, iż się zdarzył czy dlatego, iż go ujawniono?

Witold Filipowicz
Warszawa, marzec 2007 r.
mifin@wp.pl