sercu, pieniądz, kościele

Definicja: Następnie rodzi chłopca, który nareszcie zmienia wodę w wino, rozmawia z Niebem słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Bóg w sercu, pieniądz w kościele

Słownik: Pewna kobieta ma przyjaciela. Nie uprawiają seksu, lecz zachodzi w ciążę. Mówi mu, iż odwiedził ją we śnie Anioł i powiedział, iż urodzi Króla Świata. Następnie rodzi chłopca, który nareszcie zmienia wodę w wino, rozmawia z Niebem...
Definicja: wstaje z martwych, dodatkowo chodzi po wodzie i leczy dotykiem. Czy cała ta historia nie wydaje się aczkolwiek trochę absurdalna?

Zastanówmy się nad cała historią Jezusa Chrystusa. Jest z pewnością ciekawa, pełna pięknych zdarzeń, istotnych życiowo i moralnie treści. Uczy jak żyć - czego się wystrzegać i czego natomiast powinniśmy przestrzegać. Jakich zasad, "aby żyło się lepiej. Wszystkim." Wierzymy, iż Bóg istnieje, a wszystko, co napisane jest w Biblii - jest prawdą. No, może poza stworzeniem świata. Modlimy się do Niego, chodzimy dla Niego do kościołów, składamy datki, śpiewamy Jego pieśni. A teraz wyobraźmy sobie, iż Bóg zsyła Jezusa ponownie. Czy ktoś uwierzyłby, iż Jezus zstąpił na ziemię? To nie byłby Jezus przecież, tylko człowiek cierpiący na schizofrenię: słyszący głosy, mający omamy, halucynacje, co więcej przekonany o swojej boskości i wielkości, leczący ludzi niczym szarlatan (dotykiem? wyrazem? proszę Was!). Zostałby najprawdopodobniej zamknięty w zakładzie dla obłąkanych albo co najmniej wysłany na konsultacje psychologiczne, psychiatryczne.

We wszystkie historie opowiedziane nam poprzez kościół, o sporo łatwiej było wierzyć w średniowieczu. Nadpobudliwe dzieci leczono masturbacją, podobnie jak kobiety cierpiące na "histerię" - to przecież uspokajało, lepiej, niż puszczanie krwi. Nie znano powodu powstawania większości chorób, nie znano zdecydowanej większości powodów uzdrowienia - można to było przypisać boskiej opatrzności czy modlitwom. Tysiące mieszkańców miast zastanawiało się dlaczego Bóg zsyła zarazy, nie myśląc, iż być może ma to związek z wylewaniem nieczystości na ulice, myciem się raz w miesiącu (po co się myć? są przecież perfumy!) i niedobrym trybem życia. Dziś kwestia wygląda inaczej - znamy sporą liczba występujących chorób, najczęściej wiemy jak się je leczy i zdecydowanie mniej miejsca zostawiamy boskiej opatrzności. Wiemy, iż zarazy nie biorą się znikąd, wiemy, iż wolny i nieszczęścia tez nie są wywołane gniewem Boga. Dostrzegamy burze nie jako Jego niezadowolenie, lecz wyładowania atmosferyczne, śmierć pod kołami nie tytułujemy "nieszczęśliwym wypadkiem" lecz po imieniu - "pijanym kierowcą". Mimo wszystko ciągle wierzymy w Boga. A w zasadzie w kościół, który przyodział Boga w takie szaty, w jakich chcieli - i chcą - widzieć Go kapłani.

Zasady dotyczące kościoła katolickiego są zastanawiające - wymagają ;aby członek zebrania wyspowiadał się zawsze przed księdzem. Ten każe mu odmówić kilka zdrowasiek i będzie po sprawie (grzechy fru-odlecą). Czy tj. ok? Kapłan, który nigdy nie miał żony, co więcej, nie ma definicje co to życie w związku, i wychowywanie dzieci mówi mi, jak mam je chować, uczyć i w jaki sposób powinienem rozwiązywać domowe problemy. Człowiek ten, po dowiedzeniu się, iż moje dziecko jest homoseksualistą, zaproponowałby mu chłostę, ;aby wygonić diabła z ciała! Oczywiście, taki wcielony diabeł, nie miałby możliwości otrzymać się do nieba (jeszcze zdeprawowałby Anioły i co ;aby się stało). co więcej - człowiek, który poprzez celibat (nałożony tylko i wyłącznie poprzez kościół w celu zamknięcia drogi wyprowadzania majątków poprzez dzieci duchownych) nie może spełnić jednej z głównych potrzeb fizjologicznych ma uczyć moje dzieci. W psychologii kwestia jest prosta - jeżeli nie możesz znaleźć naturalnego obiektu seksualnego, wybierasz taki, który jest w najwyższym stopniu popularny. A więc? A więc dzieci, ministranci. Inni kapłani. Moim pośrednikiem z Bogiem ma być człowiek, który przestrzega wiernych, iż wschodnie sztuki walk to narzędzie szatana i tak faktycznie to są sekty (słynny reportaż na gazeta.pl), który niezgodnie z prawem kanonicznym czerpie dochody z działalności gospodarczej i okrada stoczniowców, czy może ten, który donosił na członków Solidarności?

Nigdy nie dowiemy się, ile testamentów zostało poprzez kościół uznanych za apokfryfy i spalonych. Nie wiemy przecież nic o większości życia Jezusa Chrystusa, nie wiemy, co się z nim działo, do momentu sądu. Pewien znany izraelski historyk, badający życie Jezusa stwierdził, że z pewnością miał żonę. Był przecież Żydem, sądzili go żydowscy kapłani - jeżeli nie miałby żony w wieku 30 lat, z pewnością zwróciłoby to ich uwagę i podsunęło następny argument, który z pewnością zostałby przytoczony w czasie sądu (Mesjasz? Bez żony w wieku 30 lat? Niemozliwe! To oszust!). Można założyć, że spora część historii Chrystusa została wyrwana poprzez kościół, który uformułował go, przemodelował na swoje potrzeby. Nie wątpię, iż istniał - wątpię, ;aby żył w taki sposób, w jaki opisuje go kościół.

A może tak faktycznie nie potrzebujemy pośredników? Może nikt nie potrzebuje kościoła jako takiego? Oczywiście, musimy dowiedzieć się skądś o istnieniu Boga, posłuchać o nim. lecz przecież możemy równie dobrze spotkać się na polance i porozmawiać o Bogu przy piwie. Możemy o Jezusie porozmawiać na kawie, ze znajomymi. Może nareszcie niepotrzebnie dajemy datki na nowe, złote, kościoły, bogate szaty i piękne samochody dla duchownych? nareszcie "Bóg jest wszędzie". Nie w kamiennych pałacach ze złotymi kielichami i świecznikami, lecz właśnie w sercach ludzi