dziecko, wakacjach

Definicja: Wyjechały dzieci na wakacje, jak głosi piosnka naszego sławnego artysty. Ja się tylko pytam, z kim wyjechały słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Dziecko na wakacjach

Słownik: Wyjechały dzieci na wakacje, jak głosi piosnka naszego sławnego artysty. Ja się tylko pytam, z kim wyjechały?
Definicja: Zaczął się sezon wyjazdów wakacyjnych, a wspólnie z nim sezon na złe informacje z wakacji. Pomijam tragiczne sytuacje, jak ta w Serbii – bo wg mnie to inna kategoria i myślę, iż badanie przyczyn nie zależy ode mnie.

Chciałabym bardziej zająć się kwestią podejścia rodzica. Nasza pociecha dorasta i potrzebuje coraz większej dawki samodzielności i coraz większej ilości czasu spędzonego z rówieśnikami. Wakacje są świetnym czasem, żebyśmy mogli to wszystko im umożliwić.

na początku wybieramy ofertę – patrzymy na ceny, warunki, opiekę, ubezpieczenia. Wszystko załatwione, pociecha spakowana, ulubiona przytulanka jest, więc adieu. I teraz powinien przyjść czas relaksu i niczym nieograniczonej zabawy rodzica. Błąd. Nie ma lekko. Teraz dopiero rozpoczynają się problemy, ponieważ rodzicielski umysł szatański jest i czarne scenariusz pisze. Dla przykładu: „Już dojechali?” „z pewnością wszystko około?” „ Nie będzie mu za zimno w nocy?” „Tylko tak aby nie biegał i sobie nic nie zrobił..” „Mam nadzieję, iż wszystko mu smakuje” „a jak nie polubi kolegów?” „;;z pewnością coś jest nie tak..”
Właśnie, więc może nie warto wysyłać dziecka na wakacje? Może warto po kwokowemu, pod skrzydełko wrzucić i wtedy ;;;;z pewnością będzie dobrze?

Chyba nie, ponieważ korzyści są niezaprzeczalne. Nasza pociecha zdobędzie mnóstwo doświadczeń, może nawet po raz pierwszy ulegnie „szczeniackiemu zauroczeniu”. Lecz w pierwszej kolejności będzie samodzielna jak nigdy dotąd – ponieważ mama już nie pomoże i nie pogłaszcze po głowie – po raz pierwszy tak faktycznie będzie musiała sobie radzić sama. Wniosek jest taki: wysyłać, wysyłać, wysyłać! I nie odbierać doświadczeń, które miało się samemu. (Pamiętacie, jeszcze wiem.)

lecz – przecież wiecie, iż zawsze musi być > lecz. > lecz gdzie są granice samodzielności? I co robić, jeżeli zostaną przekroczone? A mianowicie: jaki powinien być wychowawca naszego dziecka?

Taki? - „Szef obozu wymyślił sobie, iż jednym z zadań było wypicie słonej herbaty – no dobra może być czasem nawet śmieszne, > lecz z tego, co Michał opowiadał nie było. Jasne on mi opowiadał o tym ze śmiechem, > lecz kilkoro dzieci zwymiotowało i później się źle czuło. Do tego wychowawca kazał sobie lizać kolano posmarowane masłem... Słyszałyście coś takiego?”
Czy może taki? - „Mojej siostry syn wyjechał na kolonie pierwszy raz i ten wychowawca był jakimś faszystą kompletnym…jasne sport to zdrowie nie ma co… > lecz chyba nie myślał sobie, iż 6-letni chłopczyk przebiegnie 3 kilosy po plaży? I jeszcze później jakaś gimnastyka... Mały, gdy dzwonił do mamy, był zapłakany, iż chce wracać i ze już nie chce tam być. Gdy ona zapytała się: dlaczego? to mówił, iż tęskni… Pózniej się dopiero okazało, iż ten psychol zakazał mówienia czegokolwiek rodzicom, ponieważ wtedy przyejedzie do nich do somu i tez będzie kazal im biegac…no ewpnioe ze wierutna bzdura ; > lecz taki dzieciak to z przerazaenia nic nie mowil..dopiero jak wroicil do domu to się okazalo ze on się bal powiedziec mamie tak naprade wszytsko..”
A może taki: „a mój Patryk jak raz pojechal na wakacje z kolega to wrócił ze zlamana reka:( ponieważ wychowawczyni sobie urzdziala wieczorem imperzke z inymi wychowawcami a dzieciaki poszly w tany na pomost i Patryk się przewrocil i tak to się zakończyło..:( dobrze ze chociaż inc innego mu się nie stalo ; > lecz co najgorsze musieli wzywac taksowke!!!!!”
Wyobrażam sobie, iż wychowawca – maniak sportowy, wyglądał na schludnego i odpowiedzialnego młodzieńca. I oto pytanie: jak odróżnić wychowawcę-„faszystę”, wychowawcę „imprezowicza” od wychowawcy, który będzie odpowiedzialnie zajmował się naszą pociechą?
Nie da się powiecie. Pewnie, iż się nie da. ; > lecz nie można w tych przypadkach załamywać rąk, ponieważ to najgorsza rzecz, którą rodzic może zrobić.
Są drogi formalne: http://www.skp.pl/ - Stowarzyszenie Konsumentów i http://www.brpd.gov.pl/detail.php?recid=54 – Rzecznik Praw Dziecka. Tego typu sytuacje powinny być zgłaszane, ponieważ ci ludzie nadal będą pracować z naszymi dziećmi, nie można – dla dobra naszego i cudzego dziecka – zostawiać tych sytuacji własnemu biegowi, ponieważ z tego może wyniknąć tylko i wyłącznie tragedia.
Są także drogi nieformalne: białe listy biur podróży i wychowawców tworzone poprzez samych rodziców. Namawiam do korzystania z dobrodziejstw Internetu i dzielenia się własnymi doświadczeniami – jak już powiedziałam , dla dobra swego i cudzego dziecka.
Pierwszą listę, o której mi wiadomo, stworzyłyśmy my – użytkowniczki forum. Mam nadzieję, iż będziemy nawzajem sobie pomagać, my rodzicielska braci, i uda się nam wszystkim, a w pierwszej kolejności naszym dzieciom, uniknąć sytuacji przedstawionych powyżej. Pomóżmy sobie sami, ponieważ nikt nie zrobi tego za nas: http://smyk.com/index.php?option=com_forum&action=post&id=13397&Itemid=0 - Biała Spis; pochodzenie cytatów: http://smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=13261&Itemid=0