kult guevara wiecie co to jest
Definicja: Cóż o nim sądzę? Kim jest idol, archetyp nieustraszonego bojownika w imię biednych.

Czy przydatne?

Co znaczy Kult Che Guevara – co o nim (nie) wiecie, sądzicie?

Słownik: Cóż o nim sądzę? Kim jest idol, archetyp nieustraszonego bojownika w imię biednych?
Definicja: Kiedyś, a było to bardzo dawno temu, przeczytałam gdzieś w gazecie, cukierkowy artykuł o Che Guevara – o człowieku, którego prawdziwe imię to Ernesto, a El Che to tylko przezwisko – koleś. Che -człowiek legenda, pochodzenia argentyńskiego, działający w środowisku lewicowym w latach 50-70 ubiegłego wieku. Pomagał Fidelowi Castro w przeprowadzeniu rewolucji na Kubie, podróżował po całym świecie, szerząc własne poglądy, przeciwnik komunizmu radzieckiego, był w partyzance, był rzekomo lekarzem, miał szczęśliwą rodzinę, nareszcie zdradzony poprzez Castro i Chruszczowa, został zamordowany poprzez boliwijskich bojowników współpracujących z CIA. Lecz są to garstki informacji dla zainteresowanych, które można znaleźć w Internecie.
Ogólnie dowiedziałam się wtedy, ze Che jest boski – cudowna legenda, ikona, obrońca ludzi pokrzywdzonych, walczący w imię rewolucji, proletariatu, w imię swojej ideologii. Ha, po zastanowieniu się, po obejrzeniu wielu dowodów na kult Che – zdjęcia ikony w czarnym berecie w panterce, lub z uroczym chłodnym uśmiechem na twarzy. Shwobiznes wykorzystał to świetnie – zdjęcia Che na koszulkach, na pocztówkach, breloczkach, banery wywieszane na budynkach w miastach Ameryki Południowej.
Zafascynowana wtedy kimś tak wspaniałym, od razu kupiłam naszywkę na plecak z podobizną Che na tle flagi kubańskiej i z napisem „revolucion” (Och, a propos rewolucji to właśnie Guevara powiedział tak ciekawe słowa: „Rewolucja jest jak rower – jeżeli się nie posuwa naprzód to pada.”) i dumnie nosiłam ją na plecaku.
Nikogo to nie obchodziło, nikt nie pytał kim jest ten gościu, a jak spytali, to nie byli zainteresowani. Do czasu… Raz koleżanka spytała się, czy lubię go, a ja : i tak i nie. A ona: to ten co mordował w więzieniu… Ja nie lubię go. Następnym zaś wspólnie, starszy kolega, bardziej obeznany z historią, spytał, co mam na plecaku – czy to che. A ja, iż tak. Zaśmiał się i powiedział bez ogródek, iż jestem nienormalna. No cóż. Nie wszyscy muszą go lubić, lecz postanowiłam się trochę więcej dowiedzieć o tej postaci. I coż, dzięki kilku artykułom z „Gazety Wyborczej” z października 2007r. dowiedziałam się wielu nieprzyjemnych, lecz prawdziwych rzeczy o Erneście.
Pozwolę sobie nie cytować tych tekstów, lecz omówię je pokrótce. Powiedziałam przedtem, iż Che był lekarzem, studiował medycynę – ha, w rzeczywistości taki dyplom nigdy nie istniał. Ten bojownik w imię pokrzywdzonych i poniżanych, był rasistą, homofonem, gardził gejami i Murzynami. Mówiono, iż Che unika materialnych luksusów, w rzeczywistości pławił się w nim –mieszkał w nadmorskich willach. Co więcej, był naczelnikiem więzienia La Cabana – okrutnym egzekutorem przeciwników, nie słuchających błagań matek i rodzin zabijanych wrogów. Ten jego uroczy chłodny uśmiech – uśmiech szaleńca, prześladował muzykę rockową, wprowadził terror na Kubie, chciał wysadzić Nowy Jork (planował zamachy bombowe, oficjalnie przemawiając w ONZ). To mniej więcej tyle ciekawszych wieści. Poczułam się trochę zawiedziona, a nawet mocno.
Przeczytałam następny inny artykuł i tam, nikt nie próbował usprawiedliwić Che Guevary, lecz wyjaśnić jego fenomen. Zacytuję tu: „ Che popsuł wszystko, czego się dotknął”. Jego historia nie była udana, piękna i romantyczna i dobra, za to jego legenda zawsze będzie pokolorowana na piękne barwy. I dla mlnów ludzi, nadal Che będzie charyzmatycznym przywódcą pełnym dobroci i bohaterstwa.
A tak z ciekawostek: podobno wielu hollywoodzkich aktorów wplątało się w kult Che – nosząc biżuterię z jego wizerunkiem, mając tatuaże, realizując filmy o nim, na przykład John Deep, Angelina Jolie, Robert Redford….
A ja? Nadal noszę naszywkę z Che, lecz teraz już znam prawdę i wierzę, nie w idola, w historię, w jego czyny, które na pewno zasłużyły na piekło, lecz w legendę, mit. Piękny mit