nasza klasa dlaczego niej co to jest
Definicja: miałoby mnie tam nie być słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy „Nasza-klasa.pl” dlaczego na niej jestem?

Słownik: Tak, jestem na „Naszej klasie”. Podzielam fascynację jedenastu mln Polaków, aczkolwiek w tym jednym zgadzam się z większością. Ponieważ niby czemu miałoby mnie tam nie być?
Definicja: Serwisy społecznościowe, internetowe hity. Jednym z pierwszych głośniejszych projektów tego typu było chyba warszawskie „Grono”: do którego dołączyć można było tylko po otrzymaniu zaproszenia od kogoś, kto już założył tam profil. Rozwiązanie psychologicznie ciekawe, jakieś tam „Grono”: a człowiek czuł się lepszy, gdy logował się tam po raz pierwszy. Ponieważ inni nie mogą, a ja – owszem! Nieważne, iż zaproszenie wysłał mi ktoś z kieleckiego podwórka, przecież i tak jestem teraz w ekipie wybranych, na znanym, w założeniu stricte warszawskim forum mogę zmieniać opinie z ogromnym światem. Do tego, mam ponad sto kontaktów na liście, a to już o czymś świadczy!
W moim życiu następnym – aczkolwiek nie polskim hitem – okazał się „MySpace”. Tu do pokonania miałam barierę językową, więc również byłam w jakiejś „elicie”, tak? Nareszcie nie wszyscy moi znajomi mają pozakładane profile. „MySpace” pozwoliło mi poznać muzyków, malarzy i innych szaleńców z odległych państwoów, do tego dzięki niesamowicie bogatej ofercie związanej z profilowym designem, byłam wyróżniana poprzez moich znajomych, lecz i zupełnie obce osoby z innych kontynentów, z którymi zaprzyjaźniłam się tylko dzięki wyglądowi mojej strony. Ech, same korzyści. Jak na tym tle wypada „Nasza klasa”?
Ano, blado wypada: podejrzewam, iż dlatego tak bardzo przypadła do gustu milionom Polaków. Otrzymać się do niej może każdy, wymagane jest tylko połączenie z internetem i zdolności pisania i czytania, nabyte w momencie szkolnej nauki. jakichkolwiek ograniczeń. Prosty mechanizm logowania, wprowadzane wciąż udoskonalenia i – co najważniejsze – banalny pomysł na powstanie społeczności everymenów, na który nie wpadł nikt dotąd. I cały ten psychologiczny czar, który pociąga za sobą założenie sobie profilu.
Wydaje mi się, iż najlepiej na „Naszej Klasie” mają pięćdziesięciolatkowie. Skończyli szkołę dawno, dawno temu, od kilkudziesięciu lat nie widzieli swoich znajomych, z którymi przecież przeżyli w najwyższym stopniu intensywne emocjonalnie lata swojej młodości: przecież miło aby wiedzieć, co jest z Mietkiem, z którym paliło pierwsze papierosy za szkołą, lub z Aśką, co jej się spaliło warkocza na przerwie, a z Anką się całowało, z Gośką chodziło na potańcówki... gdzie oni są, co się stało z naszą klasą? Faktycznie czasem się o tym intensywnie myśli, wraca się do tamtych beztroskich chwil, chciałoby się spotkać, zobaczyć jak oni teraz wyglądają, co robią, jak im się życie ułożyło. Nie z zawiści, tylko ze zwykłej, życzliwej ciekawości. Do zeszłego roku nie było takiej możliwości, teraz jest: i mi się to podoba! Dobrze, ze w sieci powstało miejsce, gdzie w prosty sposób można odnaleźć swoją młodość, pewne dobre rzeczy przeżyć jeszcze raz. „Nasza klasa” pomyślana została jako portal mający łączyć, a nie dzielić ludzi.
Niektórzy zarzucają jej twórcom, iż stworzyli miejsce, będące największym w Polsce zbiorem danych osobowych: nie zgadzam się z tą tezą. Ponieważ aktualnie przewarzająca część danych można ukryć, użytkowników zablokować, a profil udostępnić tylko tym osobom, które naprawdę chcemy mieć w gronie znajomych... problem ze zbyt sporą dostępnością danych osobowych na „Naszej klasie”, nie istnieje. Przeciwnicy portalu, czepiają się zdjęć... one mogą być w profilu i może ich nie być, wszystko przecież zależy od indywidualnego wyboru użytkownika, nie rozumiem więc zarzutu. Ponieważ skierowany on jest nie w stronę „Naszej klasy” czy także jej twórców, lecz w stronę konkretnych osób... które mogą poczuć się urażone, co najmniej ja się tak czuję, gdy słyszę, gdy ktoś mówi, iż „na ty naszy klasie to wstawiają zdjęcia, tak aby się chwalić, lansować”... Jeśli mają czym, to czemu nie? Niech się chwalą, byle nie był to nagi tyłek, lub zdjęcie z małżonką, w sypialni... aczkolwiek nawet, gdyby takowe się pojawiły, to również będzie to wina użytkownika półtora-idioty, a nie portalu w ogóle. Podobnie drażni mnie, gdy w stronę twórców portalu kierowane są zarzuty, iż ułatwiają oni oszukiwanie ludzi: idiotyzm tego typu usłyszałam po wykryciu głośnej sprawy, gdzie ktoś podszył się pod Marię Peszek i tą drogą próbował wyłudzać kapitał... wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba z danych nam rzeczy umiejętnie używać. Alfred Nobel wymyślając dynamit, tworzył go z myślą o pokoju, nie o wojnie.
No, lecz dlaczego ja konkretnie jestem na „Naszej klasie”? Ponieważ dzięki niej mam kontakt ze starymi przyjaciółmi. Wiem jak wyglądają, co robią, jak im się ułożyło w życiu. „Lansuję się” ostro, ponieważ wrzucam zdjęcia zrobione aparatem trochę lepszym, niż Kodakiem, poprzez co poznałam wielu ludzi, lubiących oglądać rzeczy w podobnym guście. Dzięki „Naszej klasie” mogę chodzić nie tylko na następne piwa, lecz również na pogrzeby. Wiem, co odbywa się z ludźmi, którzy teraz być może są daleko, lecz wciąż blisko mojego serca. Lubię ideę przyświecającą młodym twórcom portalu, layout jaki zaproponowali, szybkie już teraz serwery i wszystkie dostępne opcje i udogodnienia. I wreszcie - jest mi piekielnie miło, ponieważ mogę sobie bez wyrzutów sumienia powspominać, jak na wackach w drugiej klasie prawie wpadłam do parkowej sadzawki, po wypiciu całego "Kawaliera": pierwszego winiaka w kartonie