burmtrz wesołej respektuje co to jest
Definicja: chronionymi drzewami, a przede wszystkim podjazd dla samochodów słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Burmistrz Wesołej nie respektuje decyzji sądu

Słownik: Na posesję Jolanty i Wojciecha Gdowskich z Wesołej lada dzień mogą wjechać buldożery. Zniszczą ogrodzenie, fragment zadbanego ogrodu z prawnie chronionymi drzewami, a przede wszystkim podjazd dla samochodów.
Definicja:

Zdewastują nieruchomość - majątek życia tej rodziny. Wszystko po to, aby odciąć im kawałek działki w celu poszerzenia drogi dojazdowej. Po ich stronie są sądy, przeciwko – jak twierdzą -burmistrz Wesołej, który nie respektuje prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego.


Pokrzywdzeni stworzyli Komitet



Urząd Dzielnicy Wesoła, znany naszym Czytelnikom z głośnej, absurdalnej decyzji o postawieniu przystanku autobusowego na środku wjazdu do posesji jednego z mieszkańców – zamiast na planowanym w projekcie placu przy sklepie monopolowym, nie spoczywa, w opinii mieszkańców, w procesie tworzenia następnych abstrakcyjnych rozwiązań. Część obywateli jest zdania, iż tutejszy burmistrz Edward Kłos znajduje swoistą satysfakcję w uprzykrzaniu życia tym, którzy nie chcą poddać się wszechpanującej korupcji. Socjalny Komitet Pokrzywdzonych poprzez Urząd w Wesołej zrzesza coraz większą grupę mieszkańców.

Wesoła tylko z nazwy



Wesoła to miejsce pełne kontrastów. Na pierwszy rzut oka położona w lesie malownicza sypialnia Warszawy. Życie tutaj powinno upływać w spokoju, z dala od zgiełku centrum stolicy. W czasie gdy już w czasie krótkiego spaceru po okolicy jej część jej mieszkańców wskazuje na – ich zdaniem - ogromną niesprawiedliwość, z jaką traktowani są poszczególni obywatele i ich posesje. Drogi dojazdowe, skarżą się mieszkańcy, wyglądają porządnie tylko na tych odcinkach, na których prowadzą do enklaw radnych. Część osób żyjących w Wesołej jest zdania, iż zaprzyjaźnionym z urzędnikami mieszkańcom tutejszy Ratusz funduje kameralne parkingi, aby ich klienci czy goście mieli ułatwiony dojazd, zwykłym obywatelom zaś serwuje wątpliwy zaszczyt posiadania pod domem przystanków autobusowych, które, nie dość, iż postawione są kosztem posesji, dodatkowo utrudniają codzienne życie. Skarżą się, iż tutejszy Urząd funduje im brnięcie ulicami bez asfaltu i chodnika w kurzu albo błocie, do wyboru. To tylko wierzchołek góry lodowej. Opowieści o tym, jak faworyzowani są zaprzyjaźnieni z Ratuszem mieszkańcy, można aby przytaczać bez przerwy. W opinii mieszkańców bez umiaru i namysłu władze wyrzuciły olbrzymie środki na festyn, zorganizowany w tym samym terminie, co pierwszy niedzielny mecz polskiej reprezentacji na Euro 2008. Mieszkańcy zignorowali tę imprezę, wielu z nich do dziś jest także zirytowana faktem organizowania jej na leśnej polanie w momencie największej suszy owocującej zakazem wstępu do lasów. Jeden niedopałek podpitych wyrostków mógł ich zdaniem zniszczyć nie tylko domy, lecz również Mazowiecki Park Krajobrazowy. Uważają to za skrajny brak odpowiedzialności i wyobraźni Urzędu.

Drogą w nieruchomość niepokornych

Jolanta i Wojciech Gdowscy mieszkają w domu jednorodzinnym przy ul. Równej 10. Sąsiadujące z ich posesją domy należą do członków ich rodziny, teren ten gdyż w przeszłości był własnością przodków pani Jolanty. Aleja Równa była początkowo szeroką jedynie na trzy metry drogą, z której korzystał dziadek pani Gdowskiej. Z czasem, kiedy wyodrębnione zostały następne posesje, droga ta stała się dla nich drogą dojazdową. Niektóre ogrodzenia powstawały bliżej niej, inne były nieco cofnięte. Na terenie jednej z działek znajdowała się sadzawka. Droga uformowała się więc w dość przypadkowy sposób, nigdy także nie wypłacono odszkodowania za oddany pod nią teren. Na pewno dziś ma mało wspólnego z nazwą ulicy. Jest piaszczysta i kręta, na tyle jednak szeroka, aby swobodnie mogły tędy przejeżdżać samochody. Po przeciwnej stronie, niż posesja Gdowskich znajduje się szereg słupów wysokiego napięcia, postawionych tu zresztą niezgodnie z prawem i tarasujących i tak wąską uliczkę.
Gdowscy mieszkają tu od 1974 r. W roku 1988 naczelnik miasta Wesoła wydał decyzję dotyczącą przebudowy i modernizacji ul. Równej, która dla posesji nr 10 była zdecydowanie krzywdząca. Dotychczasowe poszerzenie drogi odbyło się na niekorzyść strony zachodniej, a więc tej, na której mieszkają Gdowscy. Od ich strony droga została gdyż poszerzona o 4 metry, po stronie wschodniej zaś jedynie o 1 metr. Wg planu nie istniały jakiekolwiek punkty ograniczające sprawiedliwe wytyczenie ulicy, a więc poszerzenie jej o te same odległości z obydwu stron od osi. W uzasadnieniu projektu modernizacji ul. Równej tłumaczono taką sytuację zaawansowanym stanem budowy sieci elektrycznej, której stawianie, jak już wspomnieliśmy, rozpoczęto łamiąc stosowne regulaminy dla tego typu inwestycji. Ponadto posesja Gdowskich została obudowana słupami sieci elektrycznej: od strony południowej na odcinku około 40 m stoją cztery takie słupy i stacja transformatorowa. Małżeństwo Gdowskich zwróciło się w 1989 roku z odwołaniem w tej sprawie do Biura Architektury i Planowania Przestrzennego Urzędu m.st. Warszawa. Do chwili obecnej nie otrzymało odpowiedzi.

Urząd się rządzi?

w czasie gdy Urząd Dzielnicy Wesoła w ramach projektu modernizacji ul. Równej postanowił poszerzyć drogę o fragmenty posesji znajdujących się po stronie zachodniej- w tym działki Gdowskich. Wedle tym projektem z działki zostanie odcięty fragment ogrodu i podjazd dla samochodów. Nowe ogrodzenie miałoby przebiegać tuż pod schodkami ganku. Decyzja ta zbulwersowała Gdowskich, z przynajmniej kilku powodów. W pierwszej kolejności działania te, jak wynika z posiadanych poprzez nich dokumentów, są bezprawne. Droga , którą tak lekką ręką chce rozporządzać gmina, nie należy do niej, a jedynie jest w jej władaniu, które w orzecznictwie Sądu Najwyższego znaczy, że teren w całości dysponują Gdowscy. Jej poszerzenie nie jest niezbędne i w żaden sposób uzasadnione ze względów komunikacyjnych. Za fragment posesji, który miałby zostać odcięty na potrzeby modernizacji ul. Równej Urząd, żali się małżeństwo, nie zamierza zwrócić pieniędzy właścicielom działki, wszelakie utraty powiązane z przesunięciem ogrodzenia i likwidacją fragmentu ogrodu musieliby ponieść sami. > w czasie gdy na tym właśnie spornym fragmencie posesji znajduje się cała instalacja elektryczna i gazowa domu. Jej przesunięcie również wiązałoby się z kosztami. Ostatnim, lecz równie istotnym czynnikiem przemawiającym przeciwko odcinaniu fragmentu posesji jest automatyczny spadek wartości nieruchomości, na której nie będzie miejsca na podjazd dla samochodów a brama będzie niemalże wchodzić na schody ganku.

NSA popiera właścicieli

Gdowscy już sporo lat walczą z urzędnikami. Pani Jolanta , jeszcze będąc w ciąży z 4- letnią dziś córką, chodziła po sądach i urzędach. Małżeństwo wniosło również skargę na uchwałę Porady Miasta Wesoła do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Władze Wesołej obstawały, że poszerzenie ul. Równej jest niezbędne komunikacyjnie i konieczne dla zrealizowania sieci infrastruktury technicznej. Musi odbyć się kosztem strony zachodniej, uzasadniał dalej Urząd, gdyż to jest mniej konfliktowe, jako iż przewarzająca część właścicieli działek tej strony zgadza się na takie rozwiązanie a strona przeciwna to działki ogrodzone. Przez wzgląd na powyższym Gdowscy w swej skardze zarzucili Radzie Miasta Wesoła naruszenie zasad równości wobec prawa. NSA uznał skargę za zasadną i stwierdził, iż Porada Gminy, rozpatrując zarzuty zgłoszone do projektu planu nie może efektywnie powoływać się na biznes grupowy jako jedyne kryterium zasadności rozstrzygnięć planistycznych. W tej sytuacji, podkreślił NSA, podejście do proponowanych rozwiązań powinno być zgoła odwrotne – w razie realizacji nawet najsłuszniejszych celów socjalnych nie powinien być naruszony biznes jednostki. Ponadto, sąd wykazał ważne rozbieżności pomiędzy protokołem z sesji Porady, z którego w ogóle nie wynika, że wszyscy właściciele działek położonej po stronie zachodniej ulicy są za jej jednostronnym poszerzeniem. Ówczesny burmistrz Jastrzębski przepraszał nawet za zamieszanie i cały ten incydent. Mieszkańcy obawiają się jednak, iż obecne rządy Edwarda Kłosa koszmar związany z poszerzaniem ulicy urzeczywistnią.

Kto ma w tym biznes?

Kiedy dziś spacerujemy ul. Równą, co parę kroków natykamy się na wbite paliki wyznaczające przebieg nowej drogi. Co ciekawe, po przeciwnej stronie posesji Gdowskich są one w dość dużej odległości od ogrodzeń. Dlaczego więc nie można przesunąć planowanej drogi tak, aby biegła tuż przy ogrodzeniach strony wschodniej oszczędzając działkę Gdowskich i ich sąsiadów? Zastanawia także fakt, iż przy większych posesjach, które na pierwszy rzut oka należą do bardzo zamożnych ludzi, problemów z wytyczeniem drogi nie ma, aczkolwiek domy te są bez porównania młodsze, niż dom Gdowskich. Niektóre są dopiero w trakcie budowy. Czy to czysty sytuacja? Do naszej redakcji dotarła wiadomość, iż poza Gdowskimi jeszcze pięciu właścicieli nieruchomości przy ul. Równej dysponuje wyrokami NSA, do których Urząd się nie stosuje.
W rozmowie z nami burmistrz Wesołej Edward Kłos tłumaczy, że postępowanie w sprawie poszerzenia ul. Równej jest dopiero we wstępnej fazie, a samą decyzję o zleceniu projektu tej ulicy Urząd podjął w konsekwencji wniosku tutejszych mieszkańców. Burmistrz zapewnił nas, iż jest planowane spotkanie ze wszystkimi właścicielami nieruchomości przy ul. Równej, w czasie którego nasza redakcja będzie mogła zapoznać się z ich opinią na temat przebudowy ulicy. Być może uda nam się doprowadzić do porozumienia władz Wesołej z mieszkańcami ul. Równej, którzy czują się pokrzywdzeni decyzją Urzędu.


Zródło: Katarzyna Kukieła / Warszawska Gazeta