szkolne bestie co to jest
Definicja: wybuch chóralnego śmiechu. Postać podąża jednak dalej korytarzem, wiedząc, iż lepiej.

Czy przydatne?

Co znaczy Szkolne "bestie"

Słownik: Postać w czerni wchodzi do złowrogo rozwrzeszczanego budynku. Jej uszu dobiega wesoły komentarz, „Co jest kur.. batman". Komentarzowi towarzyszy wybuch chóralnego śmiechu. Postać podąża jednak dalej korytarzem, wiedząc, iż lepiej udawać, iż
Definicja: Gdzie mogła zdarzyć się powyższa przypadek i kogo dotyczyć? Jeżeli czytacie gazety, a i telewizja nie jest wam obca, odpowiecie bez wahania - w szkole, zaś tajemnicza postać w czerni to oczywiście ksiądz. Co więcej, podobnego komentarza może się spodziewać przewarzająca część personelu pracującego w polskich szkołach. Co najmniej wg obrazu polskiej szkoły, jaki prezentują nam współczesne media.

W jednym z serwisów internetowych przeczytałem z niemałym przerażeniem, że:

"Kradzieże telefonów komórkowych i odtwarzaczy mp3 w szkołach to już prawie codzienność. Filmy z życia seksualnego gimnazjalistów można obejrzeć w internecie. Znieważanie nauczycieli poprzez uczniów jest na porządku dziennym."

Nie wiem skąd autor tego tekstu wziął takie dane? Jestem nauczycielem i w mojej szkole żadna z powyższych sytuacji nie jest na porządku dziennym, wręcz przeciwnie. Również moi znajomi, pracujący w innych szkołach nie spotykają się na co dzień z takimi sytuacjami. Niewątpliwie, tego typu zachowania się zdarzają, ale wypadałoby się nieco zastanowić nad wyborem odpowiedniego przysłówka częstotliwości. Jednak pokusa generalizowania jest zbyt atrakcyjna dla części „dziennikarzy”.

Od pewnego czasu, znieważanie nauczycieli jest czynem karalnym, więc gdyby zdarzało się to "na porządku dziennym", sądy powinny pękać w szwach od tego typu spraw, a gro uczniów przebywałoby na salach rozpraw albo w aresztach, a nie na lekcjach.

Sytuacje prezentowane poprzez spory proc. mediów jako powszechne i codzienne, w rzeczywistości zdarzają się sporadycznie, to są przypadki jednostkowe. Jednakże odpowiednio nagłośnione i wyeksponowane poprzez media, zaczynają pełnić rolę codzienności. Zastanówmy się, kiedy ostatnio słyszeliśmy w mediach jakąkolwiek informację dotyczącą pozytywnych zachowań dzieci w szkole i poza nią, ich osiągnięć, efektów i tym podobne Liczba informacji tego typu jest znikoma. Dlaczego? Powód jest dziecinnie prosty. Gorzej się sprzedają. Niestety w Polsce termin "odpowiedzialnego dziennikarstwa" zanika, wypierany systematycznie poprzez pogoń za sensacją.

Kończę cichutkim apelem do dziennikarzy „odpowiedzialnych inaczej”: Zanim sklecicie kolejny przerażający artykuł o bestiach uczących się w naszych szkołach, zastanówcie się, aczkolwiek poprzez chwilę, czy nie dokładacie cegiełki do nasilania się i propagowania owych przerażających sytuacji i zachowań? Nareszcie te szkolne „bestie” także oglądają telewizję i także czytają gazety. Waszą telewizję i wasze gazety…