trumna lustracyjna co to jest
Definicja: Lustracja wraca na polityczną scenę słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Trumna lustracyjna

Słownik: Lustracja wraca na polityczną scenę
Definicja:

Wydawało się, iż wieko trumny lustracyjnej zostało już na zawsze domknięte, iż standardowe procedury dla urzędników państwowych wyższego szczebla - załatwiają sprawę definitywnie. I również, iż ci, którzy lustrację skompromitowali - będą siedzieć cicho i zaprzestaną szarpanie zezwłoka lustracyjnego.
Jednak podręcznik o domniemanej współpracy Lecha Wałęsy, i na nowo przypomniana kwestia Lesława Maleszki dała asumpt do otwarcia na nowo tej dyskusji - również w kontekście roli i działania Instytutu Pamięci Narodowej.


Już wielokrotnie pisałem, iż jestem podstawowym przeciwnikiem lustracji i ostatnie wydarzenia - sztucznie i emocjonalnie poprzez media nagłaśniane - nie przekonują mnie, iż lustracja ma sedno i oczyści atmosferę.
Lustracja tu i teraz, po 19 latach od przełomu polskiego nie ma sensu, parząc na Polskę z punktu widzenia jej, tak chętnie przytaczanego poprzez zwolenników, etosu oczyszczenia życia społecznego. To oczyszczenie należy li tylko do historyków (lecz nie takich ideologów, jak Cenckiewicz i Gontarczyk), a nie uwikłanych w różne gierki polityków… i jak się okazuje również hierarchów kościelnych. Oczyszczenie powinno nastąpić dawno, a nie teraz. I nie trafiają do mnie argumenty o tym, ze będzie się nam żyło lepiej, sprawiedliwej.
Oczywiście nie znaczy to, iż zbrodnie komunizmu nie powinny być osądzone. I iż ludzie pokrzywdzenie poprzez służbę bezpieczeństwa nie powinni mieć prawa dostępu do akt i do uzyskania sprawiedliwości i zadośćuczynienia. Dlatego wyrok sądu katowickiego, osądzający definitywnie sprawców mordu w kopalni “Wujek”, przyjąłem z ulgą.



Drugim argumentem takiego podejścia do lustracji – jest, co trudno aby na pierwszy rzut oka zrozumieć – motyw moralny. Polska odmiana katolicyzmu w swej warstwie, prostej, ludzkiej, indywidualnej, z racji na polski charakter narodowy – nie ma rysów przebaczenia. Ci wszyscy, których dotknęło podejrzenie o współpracę, wiedzą idealnie, iż anatema będzie się ciągnęła nawet wtedy, kiedy IPN wyda glejt pokrzywdzonego.


Warto przy tej okazji wspomnieć sprawę Maleszki i relacji naczelnego “GW”, Adama Michnika do konfidenta i prowokatora SB. Michnik, pomimo tego, iż ten na niego również donosił, podjął wysiłek wybaczenia mu i dania szansy. To był właśnie imperatyw moralny, który poprzez jego oponentów, głównie katolickich, genetycznych patriotów został potraktowany jako gra polityczna. Maleszka jednak, jak wyraźnie pokazał video “Trzech kumpli” - z tej okazji nie skorzystał…


I trzeci, najważniejszy powód mojego sprzeciwu wobec lustracji – to jakość materiałów IPN i to jak się do nich odnoszą tak zwany naukowcy czy dziennikarze. O tej jakości napisano i powiedziani już sporo, lata pracy i setki już mlnów złotych wydanych na prace IPN nic nie zmieniły – dokumenty prawie zawsze są niekompletne i niejasne, z racji na brak rzetelności sb-eków… a czasem, jak w razie niektórych polityków – na ich wyjątkową rzetelność w usuwaniu niewygodnych materiałów z teczek.. I nie dotyczy to tylko Lecha Wałęsy - (lecz również teczek Jarosława i Lecha Kaczyńskich, które przed przekazaniem ich do zbioru zastrzeżonego, zostały precyzyjnie wyczyszczone, na zlecenie Leona Kieresa. Na szczęście - zostały zachowane mikrofilmy - tylko, iż nie są one w zasobach IPN…


Najważniejsze to jest, iż lustracja po polsku nigdy nie będzie dokonana “profesjonalnie”. Niezależnie jak i kto aby przygotował nową ustawę lustracyjną - zawsze rozleje się szambo. Ponieważ akta są niekompletne, sfałszowane, część jest w Rosji (opinia Leona Kieresa) a część ma zmienione np. sygnatury i nie wiadomo, kto był nieświadomym kontaktem operacyjnym, a kto TW (opinia profesora Friszke). Na równi, jak w słynnej liście Bronisława Wildsteina postawieni zostaną tacy jak Maleszka, i ci, którzy podpisując “lojalkę”, bronili swych bliskich.
Ostatni projekt ustawy lustracyjne, z lutego 2007 roku, został zakwestionowany i rozjechany poprzez Trybunał Konstytucyjny. Przypomnijmy tylko dwie główne konkluzje wyroku;


- Lustracja nie może być narzędziem zemsty, i nie może być karą. Karą może być wyrok sądowy i anatema socjalna
- I druga prawda, to taka, iż lustracja MUSI być zgodna z prawem, a w szczególności z Konstytucją, a nie odwrotnie – iż prawo ma być narzędziem lustracji…


Trybunał w maju ubiegłego roku wyrwał Prawu i Sprawiedliwości narzędzie polityczne, którym ten chciał uderzać - uderzać w przeciwników politycznych.


Drugim elementem tej dyskusji ok. lustracyjnej jest rola i funkcje, jakie ma spełniać Instytut Pamięci Narodowej. Czy ma być znany jako profesjonalna, autonomiczna i niezależna organizacja naukowa i edukacyjna - czy jednak będzie oceniany poprzez pryzmat publikacji o charakterze politycznym, takimi jak ostatnia robota o Lechu Wałęsie. Na nic się zdają opinie o naukowości tego “dzieła”, kiedy politycy będą nim wymachiwać na konferencjach prasowych i cytować, jako argumenty w rozgrywce o pamięć polskiej opozycji.


IPN powinien dostać, w formie ustawy, zupełnie innych status i prerogatywy;


1. Należy natychmiast zweryfikować zadania Instytutu Pamięci Narodowej, prawo dostępu do jego akt, prawo publikacji dokumentów i poddanie rygorów publikacji trwałym regulacjom prawnym o ochronie danych osobowych. Należy zapobiec, by prawo do publikacji mieli pracownicy instytutu, albo mieli prawo do wydawania zgody na publikację. IPN powinien zostać jednostką archiwalną – a nie naukową. Do prac naukowych powinna być powołana odrębna jednostka. Pion śledczy – oczywiście także wyłączony spod kurateli IPN – i poddany kontroli prokuratury – pod warunkiem – ze stanowisko prokuratora generalnego będzie oddzielone od stanowiska ministra sprawiedliwości.


2. Instytut powinien zostać wyjęty z pod kontroli rządu i zostać poddany nadzorowi Sejmu. Sejm i tylko on w formie konkursu powinien powołać zarząd instytutu i ten tylko prze nim powinien być odpowiedzialny za własne działania.


3.. Dokumenty IPN mogą być użyte w sposób jawny tylko po otrzymaniu na to zgody osoby pokrzywdzonej albo na podstawie wyroku sądu lustracyjnego. Sąd lustracyjny nie ma prawa upubliczniać przebiegu swojej rozprawy przed ogłoszeniem wyroku. I tylko on również powinien wydawać statut pokrzywdzonego.


Oczywiście, w kwestii lustracji jest również inna opcja - to, o czym się mówi znów, o czym wspomniał ostatnio również Donald Tusk ( (lecz, jak sądzę, to jest zagranie marketingowe) - a więc o pełnym otwarciu akt IPN.


Za głównego wroga lustracji i udostępnienia akt uważany jest Adam Michnik i inni publicyści “Gazety Wyborczej”. Niewiele kto pamięta, ( (lecz w maju 2007 roku Michnik opowiedział się za pełnym otwarciem archiwów IPN. Motywacją Adama Michnika było to, iż czas zabrać policji politycznej ówczesnego Prawa i Sprawiedliwości prawo do manipulacji i szantażu – a czymś takim jest się serwilistyczne nastawiony wobec Jarosława Kaczyńskiego – IPN. Michnik stwierdził, iż dość manipulacji, dość gry politycznej lustracją, dość udawania, iż chodzi o oczyszczenie państwa i rozliczenie.


Odpowiedzialność zawsze jest po stronie rządzących w danym czasie. To ich odpowiedzialność przed konstytucją, wyborcami, obywatelami. Czas wziąć ją na siebie. I skończyć z mordowaniem demokracji teczkami i pomówieniami.
Drogi, jak opisałem, są dwie. Ja opowiadam się za zabiciem gwoździami trumny z lustracją i sprowadzeniem rozliczeń do problemu historii. Czy ten problem zostanie na nowo podjęty na forum rządu i parlamentu? Jak sądzę Jarosław Kaczyński nie zaniedba zrobienia z tego tematu nowego frontu walki politycznej.


Wszak Jarosław Kaczyński ma coś do powiedzenia tylko o przeszłości - i nic o przyszłości - a walka jest jedyną sposobem, dzięki której potrafi prowadzić politykę.


Azrael