kroniki pociągowe rozdział co to jest
Definicja: do pracy, z rozrzewnieniem zaczęłam wspominać własne swoje przygody pociągowe słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Kroniki pociągowe - rozdział 1

Słownik: Oglądając nie tak dawne obrazki wściekłych i rozżalonych podróżnych, którzy z powodu wykolejonego pociągu standardowo w tych przypadkach spóźnili się do pracy, z rozrzewnieniem zaczęłam wspominać własne swoje przygody pociągowe.
Definicja: O polskiej kolei powiedziano i napisano już niejedno. Analizowano, ratowano, strajkowano i niezmiennie psy wieszano. Likwidowano nierentowne połączenia, wprowadzano autobusy szynowe, dodatkowe udogodnienia dla podróżnych w formie 3 przesiadek, wszystko tak aby było szybciej i wygodniej, lecz jak jest każdy widzi i słyszy.

Pociągami jeżdżę często. Z moich obliczeń będzie już siódmy rok. I tak dochodzę do wniosku, iż było już chyba wszystko. Podró iż regularnie i gęsto umilane opóźnieniami, pijanymi i awanturującymi się żołnierzami, tablicami na peronach na których co jakiś czas można było odczytać, że pociąg z Olsztyna do Ełku poprzez Katowice odjedzie z peronu 6. Tylko jakim cudem, skoro jest ich tam tylko 4. No i oczywiście w okresach przedświątecznych i wakacyjnych całkowity brak miejsc. Aczkolwiek nie przepraszam, w wakacje to zazwyczaj po kilka przedziałów na wagon jest rezerwowanych dla kolonistów, którzy regularnie wsiadają pod sam koniec jazdy, lecz i tak owe przedziały poprzez całą drogę są puste i na głucho zamknięte. No lecz cóż, kolonista rzecz święta.

Z tych wszystkich siedmiu lat jeżdżenia pociągami w najwyższym stopniu utkwiła mi w pamięci jedna podróż. Było to przed świętami wielkanocnymi. To było jeszcze w czasach bez przesiadkowych, jednym pociągiem prosto do celu. Zwyczajnie wsiadało się i jechało. Aż łezka się w oku kręci. Nie to co teraz. W ramach udogodnień dla podróżujących trasę pokonuje się trzema pociągami. A z moich obserwacji to jest wielobój siłowy z przeszkodami. Na początek sprint do pociągu celem szybszego dostania się do środka przed innymi podróżnymi, następnie tor przeszkód, slalom między podróżnymi i w niektórych sytuacjach rozłożonym na podłodze ich bagażem. Na koniec można pokusić się o wdzięczny rzut w dal bagażem na z góry upatrzone miejsce. Model ulega powtórzeniu przy każdej przesiadce. No lecz wybaczcie dygresję już wracam do rozpoczętego przedtem wątku.

Tak więc początkowo podróż przebiegała bez większych problemów. Pociąg z Olsztyna wyjechał punktualnie o 16.00. Do Ełku dojechaliśmy gdzieś około 19.30 i wszystko było w porządku. Ale o zgrozo w Ełku zaczęło się opóźnienie, zanim ruszyliśmy przestaliśmy w Ełku ponad pół godziny, lecz i tak idealne było jeszcze przed nami. W trakcie drogi okazało się, że w miejscowości poprzez którą przejeżdżał pociąg robotnicy dokonujący napraw na torach zerwali trakcję i dalej to my nie pojedziemy. I naprawdę, dojechaliśmy tylko do Prostek, gdzie przesiedzieliśmy w pociągu, praktycznie w szczerym polu, jakieś 2 godziny, w trakcie których nikt nie był władny tak aby podjąć jakąkolwiek decyzję o tym co z nami zrobić. Upłynęło jeszcze z pół godziny gdy usłyszeliśmy, że mamy szybko się spakować i sprawnie wysiąść ponieważ zostaną podstawione autokary które przewiozą nas do następnej stacji, gdzie dalej mieliśmy już jechać pociągiem. Po zajęciu miejsc w autokarze przeczekaliśmy następne pół godziny, a autokary które szybko i sprawnie miały nas powieść do kolejnej stacji jakoś w ogóle nie ruszały. Cóż się okazało, ano okazało się, ; iż w międzyczasie trakcja została naprawiona i niewiele tego nadjeżdża pociąg do którego mamy szybko i sprawnie wsiąść ponieważ tj. pociąg pospieszny i nie będzie na nas czekał. Dla tych którzy może już się domyślają, śpieszę z potwierdzeniem, ; iż tak, w pociągu przesiedzieliśmy następne pół godziny, a na pociąg pospieszny ktoś jakby urok rzucił ponieważ w ogóle ruszać nie chciał. Nareszcie pociąg ruszył, jednakże wkrótce okazało się, że podpici żołnierze zaczęli się awanturować i demolować przedział, więc pociąg znów stanął w szczerym polu. Ostatecznie, pociąg wreszcie dojechał do końcowej dla mnie stacji i jakoś tak po pierwszej w nocy powiodło mi się wreszcie położyć w swoim łóżku. Wtedy nie miałam sił tego komentować, więc teraz także napiszę tylko, ; iż nic dodać nic ująć