mogłabym zaprzyjaźnić co to jest
Definicja: Barokowy idealista czuł to samo, co my, teraz. Tylko nie mógł tego wyrazić na GG słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Mogłabym się zaprzyjaźnić z Kopernikiem.

Słownik: Barokowy idealista czuł to samo, co my, teraz. Tylko nie mógł tego wyrazić na GG.
Definicja: Głupota jest dowodem na istnienie nieskończoności - takie słowa wypowiedział niegdyś na wykładzie szanowany pan lekarz Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. I oto tej kwestii poświęcam ten tekst. Nieskończoności, rzecz jasna.

Zaczytując się w literaturze Macieja Kazimierza Sarbiewskiego, poety barokowego (z przymusu, nie z wyboru) dotyczącej metafizycznego malowidła boskości, dążenia do wspomnianej przedtem nieskończoności Sacrum, aniołów i niebieskozłotej Maryi, dochodzę do wniosku, iż głupota nie wynika z niewiedzy, co z naiwności. Mimo, iż jestem reprezentantem zarówno polonistów, jak i leśników, co dla niektórych może wydać się dziwne, znajduję złoty środek, który niezmiernie pomaga mi zrozumieć ten świat. Lecąc w przestworza przy czytaniu literatury i analizując zarazem fotosyntezę można się nieźle zabawić. Czy my, społeczeństwo XXI wieku, jesteśmy mądrzejsi od takiego Maćka Sarbiewskiego, który zajmował się kwestią boską tylko i wyłącznie? Mamy własne komputery, własne satelity, własną technologię. Jesteśmy społeczeństwem informacyjnym, nastawionym na multimedialną papkę, którą spożywamy każdego dnia w tramwajach czytając "Metro". A taki człowiek baroku, czerpiący wiedzę jedynie od kumpli z sąsiedztwa, bez telewizora, internetu (o, zgrozo!), żył sobie całkiem Około
Czy jesteśmy mądrzejsi?
Nie. Mamy zwyczajnie większe możliwości. To, co mamy dzisiaj, zawdzięczamy pomiędzy innymi tym, co byli przed nami. Arystotelesowi, Hipokratesowi, et cetera, którzy to nie mając jakichkolwiek środków technicznych wpadali na genialne pomysły. To oni stworzyli podwaliny dzisiejszej edukacji, poruszyli ten kamień milowy mądrości, która ciągle - po ponad 2000 lat - jest niewystarczająca, ułomna. Tu zmierzam do nieskończoności wiedzy ludzkiej i ludzkiego pojmowania. Za następne 2000 lat (o ile przedtem Ziemia nie pójdzie z dymem) nasze pseudowynalazki będą pojmowane tak, jak wynalazek druku. Fajnie, iż Gutenberg go wynalazł, lecz kto dziś zastanawia się nad wielkością i wagą tego wynalazku? Czym będą nasze satelity w przyszłości? Prototypami?

Naiwność jest wprost proporcjonalna do głupoty. Nie twierdzę zaraz, iż jestem alfą i omegą - zdaję sobie sprawę z marności mojego życia i z niewielkiego procentu mojego mózgu, pozwalającego mi wiedzieć i analizować. Rozumiem z kolei Sarbiewskiego. Cofnijmy się zatem 400 lat wstecz.
Nie ma telewizora (to już mówiłam). Nie ma płytek Petriego, nie ma zapłodnienia in vitro, nie ma faxu ani EKG. I wielu innych rzeczy, oczywiście. Jest mroczny moment baroku, w którym wszystko było czarne i nijakie, życie rozłamało się na "sex" i "nie sex", grzeszność wychodziła z każdego kanału ściekowego (o ile były kanały ściekowe). Ludzie niedawno dowiedzieli się, iż świat nie jest płaski, niewiele tego! iż jest okrągły! Nie wyobrażam sobie tego szoku i tej paniki. Pozostaje pustka. To, co niewytłumaczalne, niezrozumiałe przestało istnieć. Ludzie wyciągnęli ręce do Stwórcy. Przerażeni z jednej strony, z drugiej zachwyceni ideałem świata. Jedni, grzeszni, jak chociażby Morsztyn, drudzy uduchowieni na maksa, jak Sarbiewski. Obecność Boga działała kojąco, zatem w Niego wierzono i ufano Mu bezwzględnie. Niemądre? Naiwne?
Nie. Zagubienie, osamotnienie na tym ogromnym, trójwymiarowym okrągłym świecie.

Czy jesteśmy inni? Czym się różnimy od naszych pradziadów? Wymieniła się mentalność i spojrzenie na pewne sprawy. lecz tak samo kochamy, w to samo wierzymy, to samo czujemy. A głupotą jest wiara, iż tak nie jest