będąc młodą konowałką co to jest
Definicja: Historia pewnej karty kredytowej i ludzkiej głupoty słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Będąc młodą konowałką cz.6

Słownik: Historia pewnej karty kredytowej i ludzkiej głupoty
Definicja: Będąc młodą konowałką-reaktywacja 
Na skutek zaburzeń pamięci zmuszona jestem do zmiany nicka, ot bywa….

Już dawno obiecałam sobie, iż opiszę historię karty kredytowej wydanej poprzez bank reklamowany min. poprzez pana Janusza W.
Gdyż to jest moja swoja historia, tj. ona jak w najwyższym stopniu wiarygodna i jak w najwyższym stopniu subiektywna …
W 2000 roku wpadłam na genialny pomysł i ubezpieczyłam się na życie. W ramach promocji otrzymałam kartę kredytową co-branded z limitem 15000 zł
Fajnie było, stałam się taka bogata na kredyt od ręki!
Aktywowałam kartę, spłacałam co miesiąc duży limit jak na początkującą konowałkę (450 zł) i po 2 miesiącach użytkowania karty spostrzegłam z zaskoczeniem, iż sięgnęłam dna…oznacza się nie posiadam funduszy !
Nie mogłam dłuższy czas wyjść ze stuporu… W/g moich obliczeń wykorzystałam daj Boże 5000 zł…lecz 15000??? Nie było to możliwe choćbym nie wiem jak bardzo się starała… Rozpoczęłam swoje śledztwo. Zdobyłam wyciągi transakcji i odkryłam kilka wypłat po 1000-1500 zł… Ha, nic takiego nie wypłaciłam przecież… Może inaczej, próbowałam dokonać kilkakrotnie takich wypłat, …lecz otrzymywałam odpowiedź „transakcja niemożliwa do zrealizowania”… Oczywiście kwitki z tą wiadomością wyrzucałam… Ponieważ skoro nie wzięłam pieniędzy nie widziałam powodu by je zatrzymywać (nie tak jak te z wypłatami, prawda???)… W te pędy zwróciłam się do szanownego banku z wiadomością, że pieniędzy nie wypłaciłam z kolei otrzymywałam takie odpowiedzi i proszę o wyjaśnienie problemu… Odpowiedź była porażająca, bank nie ma możliwości sprawdzenia danych i ja muszę udowodnić zaistnienie takiej sytuacji, najlepiej zwracając się do wszystkich banków gdzie bankomatach usiłowałam zrealizować polecenia wypłaty… Upsss… Kraków, Warszawa, Poznań, Wrocław i kilka mniejszych miejscowości (jestem okrutnie mobilna  )…No i w pierwszej kolejności sklepy… Czarna dziura !
Co było robić, posłałam pisma i udałam się do najbliższego banku, gdzie wg moich obliczeń zaginęło mi około 2500 zł… Bingo! Bankomat w danym dniu wykazał nadwyżkę! Moja kasa się odnalazła!!!!
Niestety były to jedyne kapitał jakie odzyskałam 
Bank-właściciel karty nie kiwnął palcem by mi pomóc. Zdzierał ze mnie odsetki od 15000 zł nie zawracając sobie głowy faktem , że posiada DZIURAWY mechanizm , nie poczuwając się w ogóle do odpowiedzialności. Po kilku miesiącach (precyzyjnie 5-ciu) odzyskałam 2500 z zaginionych 10000 zł… Dobre i tyle, …lecz szlag mnie niewiele nie trafił…
Będąc wciąż młodą konowałką ze skromnymi dochodami ograniczyłam się do spłacania limitu, który powinien mi zapewnić powolną acz systematyczną spłatę „niezaciągniętego” długu…
Wrzuciłam spłatę do konta i przestałam sobie zawracać głowę kartą, którą zdążyłam na równi z rzeczonym bankiem szczerze znienawidzić.
Po roku jednak zainteresowałam się ponownie problemem,
gdyż okazało się iż spłata idzie w tempie „dwa naprzód trzy do tyłu”…tzn. mam coraz większy dług!!!
Jeeeeesssssuuusssss!!!! Niemozliwe!!! Dotrzymuję terminów, spłaty idą systematycznie…Co jest?????!!!!!!!
Ano…było…rozliczanie karty 2-3-7 dni po przelaniu funduszy… Zawsze po terminie naliczania odsetek!!!!
Zdziwienie!!!! Szok!!!
Pierwsze, pretensja do własnego banku: przetrzymujecie kapitał! Odp. Nic podobnego, idą w każdej kolejnej sesji… ????
Więc???Gdzie giną???
Dzwonię do rzeczonego coraz bardziej znienawidzonego banku. Czeski video, odbiera niekompetentna, niezorientowana konsultantka, nieprzyjemna… wręcz bezczelna. Nic się nie dowiedziałam, prócz tego , iż podejrzewam ich o złodziejstwo a oni sobie to wypraszają z ową konsultantką na czele!
Cóż było robić, przesuwam termin spłaty i czekam na sukces…
((precyzyjnie to samo…
Jadę do filii banku… Nikt nic nie wie, nie umie wyjaśnić, radzą wpłacać jeszcze przedtem… Robię to… sukces ten sam… W czym problem??? No w umowie napisano…” termin rozliczenia a nie wpłaty” jest wiążący, nikogo nie obchodzi kiedy przekazuję fundusze…. Najdłuższe rozliczenie, rekordowe wręcz zbliżało się do 2 tygodni…. Ręce opadły kiedy dziesiąta niekompetentna i niemiła k…. (tu zwierzę parzystokopytne, rogate, udomowione…) informuje mnie, iż wina z pewnością nie leży po stronie banku, który reprezentuje tylko po mojej…
Jasny gwint… Trzy lata horroru a ja mam coraz większe zadłużenie, coraz wyższe odsetki i nie stać mnie na jednorazową spłatę rzeczonego zadłużenia, ponieważ wciąż jestem młodą konowałką z pensją netto 980 zł!!!
tak aby mnie dobić los spowodował bankructwo osoby, której żyrowałam kredyty…
Z tegoż powodu zarzuciłam problem karty, zakasałam rękawy, zadyżurowałam się na śmierć i zajęłam się spłatą horrendalnych kwot… Nadal będąc młodą konowałką… Konowałką specjalizującą się, konowałką próbującą być matką… Konowałką w ogóle…
Rok 2005… dług 17000 blisko!!!
Wpłacone 60x450=27000 + stracone 10000 daje wspólnie po 5 latach (-) 37.000 zł!!!!
A tu jeszcze 17000 trzeba spłacić!!! Co daje łącznie kwotę 54.000 zł za 5000 wykorzystanych przeze mnie pieniędzy !!!
Rany boskie, jeszcze chwila i zwariować mi przyjdzie!
A iż kiedyś musiał nadejść kryzys i strata „płynności finansowej” stwierdziłam , iż mam w nosie „niespłacalny bubel” i zredukowałam własne starania na korzyść innych zadłużeń, co zaowocowało wypowiedzeniem umowy korzystania z karty…
Wbrew pozorom byłam szczęśliwa… Wreszcie nie będę musiała spłacać limitu i martwić się o terminy. Zagrażała mi jednak wizja komornika…
Cóż, po dwóch latach układania się z przeróżnymi bankami, po przestudiowaniu prawa bankowego czułam się już weteranką mogącą poradzić sobie z niekompetencją i umysłową indolencją panienek obsługujących infolinię… Niestety po raz następny spotkałam się już nie z nieuprzejmością …lecz ze zwykłym chamstwem …
Oj, przelało mi się mimo nieziemskiej cierpliwości. Złapałam za telefon i zadzwoniłam do rzecznika prasowego najgorszego banku świata. Pokrótce zreferowałam swój problem i wyłuszczyłam własną prośbę- chcę restrukturyzacji karty, chcę mieć sposobność spłacenia długu, którego nie zaciągnęłam a który rozpoczyna być bezcenny, chcę normalnego zachowania ze strony nienormalnego personelu, chcę…
Po ok. 15 minutach od odłożenia słuchawki, oddzwoniono do mnie i poinformowano mnie , , iż jednak jest sposobność zrestrukturyzowania zadłużenia na ustalonych zasadach a o szczegółach zostanę poinformowana pisemnie.
Tora-tora!!!
Po 2,5 roku spłaciłam wreszcie kartę z kolejnymi odsetkami które od 17000 zł wynosiły 4700 zł, co ostatecznie dało kwotę
58700 zł!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Krótko mówiąc spłaciłam nie 100%, nie 200% …lecz
(((precyzyjnie 1200% od stawki którą wydałam poprzez moment 8 lat posiadania kredytu w w najwyższym stopniu reklamującym się banku w państwie, obiecującym kompetencje i złote góry… Byłam i nadal jestem zarejestrowana i wykazana poprzez ten bank w BIKu jako klient WINDYKOWANY ( ponieważ tym jest restrukturyzacja!!!!!!) i nadal dzwoniąc w jakiejkolwiek sprawie dostaję białej gorączki, kiedy rozmawiam z konsultantkami, które nic nie wiedzą, nie są zdolne niczego od ręki sprawdzić i zweryfikować, domagają się podań wręcz jak w Asterixie a na normalne pytanie :”czy mogę ufać, że wedle otrzymanym od was pismem będę wykreślona w rzeczonym terminie z BIKU” stwierdzają „”Pani mnie obraża, czy pani mi zarzuca kłamstwo???”……
Nic dodać nic ująć….
No może oprócz tego, , iż jak zazwyczaj mądry Polak po szkodzie.
Ja… nigdy więcej nie pozwolę sobie wcisnąć żadnej karty kredytowej, wysoko kompetentny bank omijać będę szerokim łukiem, znajomych będę odwodzić od żadnych z nim związków
Do wszystkiego co napisałam, dodam jedynie, , iż prawo bankowe jest nadrzędne w relacji do Konstytucji RP.
Jak nie wierzycie to sobie sprawdźcie…