teraz albo nigdy lt sławomira co to jest
Definicja: tego tekściku okaże się nawet samą Krytyką Polityczną (przecież to podobno matecznik.

Czy przydatne?

Co znaczy Teraz albo nigdy. List do Sławomira Sierakowskiego.

Słownik: Chcę by tekst ten został potraktowany poprzez czytelników krytycznie, by zmusił do refleksji, a może nawet działań. Nie obrażę się jeżeli krytyka tego tekściku okaże się nawet samą Krytyką Polityczną (przecież to podobno matecznik spin do
Definicja: Oczywiście to powyżej to żart. Gołym okiem gdyż widać, iż lewica cokolwiek to aktualnie w Polsce nie oznacza, nie ma jakichkolwiek spin-lekarzów. Nie ma również żadnej spójnej strategii działania wbrew temu co insynuują niektórzy komentatorzy sceny politycznej. Co gorsza dla sympatyków lewicy nie widać, tak aby ktokolwiek taką strategię opracowywał, aczkolwiek przydałoby się. Wbrew pozorom nie to jest w ogóle takie trudne i nie wymaga ani wielkiego umysłu ani szczególnie sporo pracy.

Jest wielce zastanawiające dlaczego wszelakie działania podejmowane poprzez coraz mniejsze i dziwniejsze pozostałości po „millerowsko-kwaśniewskim” SLD, kończą się kolejnymi coraz dotkliwszymi i upokarzającymi porażkami. Nie odkryję Ameryki twierdząc, że ten stan rzeczy wynika z straty wiarygodności w oczach wyborców. Są tego dwie główne powody:


1.Niespełnione obietnice wyborcze z momentów gdy lewica sprawowała władzę (przykład: sprawa konkordatu podnoszona w jednej z dawniejszych kampanii wyborczych, następnie kompletnie odpuszczona poprzez rządy lewicowe uległe wobec Kościoła) takich przykładów niestety jest znacząco więcej.
2.Afery (ze Starachowicami i Rywinem na czele) i zdecydowane stanowisko mediów w takich kwestiach, niekiedy wyraźnie inspirowane poprzez prawicę (odpowiednikiem na to drugie jest choćby kwestia Jaruckiej).

gdyż jestem zwolennikiem tezy, że lewica jest konieczna dla prawidłowego funkcjonowania demokratycznego społeczeństwa, uważam iż wypracowanie nowej formuły funkcjonowania lewicy jest konieczne. Przez wzgląd na tym, iż aktualnie polska „lewica” przeżywa kryzys przywództwa nieodzowne wydaje się odnalezienie jakiegoś lidera, który nie byłby tak zużyty jak pokolenie „Kwaśniewski-Miller-Cimoszewicz- Borowski”. I nie chodzi tu bynajmniej o formalne przywództwo takiego czy innego szyldu ale raczej o intelektualne dowództwo na lewej stronie sceny politycznej. Pusty śmiech ogarnia mnie gdy mówi się o rywalizacji o fotel przewodniczącego SLD pomiędzy Olejniczakiem i Napieralskim. Nie oszukujmy się żaden z wyżej wymienionych nie uratuje lewicy przed groźbą totalnej katastrofy jakim jest realne i definitywne zniknięcie ze sceny politycznej.

I tu już absolutnie zostanę sKrytykowany Politycznie...) Tak, drogi Panie Sierakowski, niech się Pan domyśli! Jesli nie Pan to kto!? Urban- za stary i zbyt nielubiany, Oleksy- wiadomo, jest ostry jak brzytwa, Cimoszewicz- „zbyt katolicki”, Borowski- zawsze powiedzą, iż to bratanek wiadomo kogo. Kwaśniewski- zbyt wiele czasu spędza w tropikach. Wśród działaczy młodzieżowek wszystkich lewicowych partii (i nielewicowych także) dominują niewiele myślący teczkowi w stylu Bierny Mierny Wierny, w najwspanialszym wypadku za kilka lat zmienią się w jakiś Olejniczaków i Napieralskich. W ten sposób mimo wszystko liczny elektorat lewicowy zostanie pozbawiony jakiejkolwiek reprezentacji politycznej w przeciągu najbliższych kilku lat. Czy da się coś z tym zrobić? Mimo wszystko uważam iż tak i więcej należy coś z tym zrobić.

Kto mógłby to zrobić i jak? Na pierwsze pytanie jest tylko jedna odpowiedź : Sławomir Sierakowski. Dlaczego? Ponieważ w odróżnieniu od większości wyżej wymienionych: samodzielnie myśli i teczki za nikim nie nosi, nie jest skompromitowany, jest jak na polityka wciąż bardzo młody i perspektywiczny, ponieważ nikt go nie oskarży, iż stał tam gdzie ZOMO ( w grudniu 81 za zimno było, tak aby niemowlęta na demonstracje prowadzać)i wreszcie najważniejsze jest AUTENTYCZNIE LEWICOWY.

Oczywiście, tak aby nie było tak pięknie ma Pan mnóstwo wad: jest Pan intelektualistą co w polskiej polityce nigdy nie było dobrze widziane. Jest Pan jak dziewica, która chce i boi się równocześnie, rano coś politycznego, wieczorem jednak krytyk literacki...) Nigdy nie będzie Pan miał daru do przekonywania tłumów jak Wałęsa, nie będzie Pan miał kindersztuby jak Kwaśniewski, nie będzie miał Pan takiego pióra jak Urban ( to pewnie zabolało w najwyższym stopniu), nie będą się Pana bać jak Jaruzelskiego, ani nie będzie z Pana taki „swój chłop” jak Kuroń.

Celowo przewarzająca część z wymienionych powyżej postaci, z którymi Pana porównuje to osoby powiązane z PRL. Uważam (z pewnością się Pan nie zgodzi), iż nie da się aktualnie zbudować czegoś w rodzaju „lewicy antypeerelowskiej” chociaż powoli należy do tego dążyć. Dlaczego? ponieważ pokolenia nie odchodzą w ciągu roku czy dwóch potrzeba na to całych dekad. Lewica bez infrastrukury, pozbawiona osób o autentycznych lewicowych poglądach, lecz nieco bardziej doświadczonych życiowo może co najwyżej zmontować małe pisemko o ambitnej poezji i tyle.

Nie znaczy to, iż przywódca odnowionej lewicy nie może mieć poglądów tych jak pańskie, lecz nie powinien (co najmniej publicznie) brzydzić się kontaktów z ludźmi, którzy mają inne zdanie o PRL czy Jaruzelskim. ponieważ wtedy w oczach ciągle dużej liczby osób o lewicowych poglądach na świat będzie Pan uchodził za „zdrajcę” podstawionego poprzez różne Semki i Wildsteiny i nie będzie Pan miał szansy na zbudowanie czegokolwiek na lewicy (a o przejmowaniu żadnych struktur to już absolutnie może Pan zapomnieć).

Nie może Pan się krzywić na Urbana tylko za to iż jest tym kim jest, w szczególności gdy on występując w tym samym programie telewizyjnym zgadza się z Panem w 99%. Mógłby Pan sobie na to pozwolić tylko wówczas gdyby pański program miał być z założenia prawicowy, lecz skoro jest lewicowy i wszedł Pan do tego samego studia to czemu Pan marudzi? Czytelnicy „NIE” i przyległości nie są głównym problemem na lewicy. Tym problemem są działacze z pokolenia „Czarzasty-Miller-Kwaśniewski- Borowski” i to ich trzeba zwalczyć w walce o przywództwo na lewicy i (co ważniejsze) o infrastrukturę, co ma znaczenie szczególnie w razie SLD.

Mamy więć jedną z odpowiedzi na pytanie jak nie dopuścić do upadku lewicy w Polsce?

1.Nie krytykować jawnie okresu PRL do spólki z prawicą, natomist krytykować i to ostro SLD za moment gdy ta partia rządziła już w III RP (głównie za korupcje i niespełnione obietnice wyborcze choćby odejście od lewicowego programu gospodarczego w kierunku neoliberalnym).

Drugą sprawą ważną dla przyszłości lewicy jest coś co roboczo można nazwać „tęczowym syndromem”. Można tym terminem w skrócie określić próbę budowania poparcia dla lewicy na problemach obyczajowych takich jak feminizm czy prawa gejów. Czasami obserwując działania różnych "lewicowych" polityków na tym polu można odnieść wrażenie, iż Polska to kraina wiecznej szczęśliwości, ociekająca bogactwem, w której jedynym problemem jest sprawa gejowska albo dyskryminacja kobiet stawiających karierę zawodową ponad rodziną. Oczywiście to są problemy, lecz nie takiej wagi by mogły być głównymi kwestiami programowymi jakiegokolwiek środowiska politycznego (a w szczególności takiego, które liczy na przekroczenie progu wyborczego).

Głównym zagrożeniem jakie płynie dla lewicy z tak mocnego akcentowania tych kwestii jest groźba zepchnięcia do „tęczowego narożnika” (to pragnienie kleru i prawicowych konserwatystów). W ten sposób lewica sama wpycha się w nakreślony poprzez prawicę obraz ugrupowania na które głosują tylko małe grupki paJacyków z postawionymi do góry włosami szalejący do rana w dziwnych klubach i mający jakieś zamglone „szklane” oczy. Nie oszukujmy się dla lewicy w Polsce to może oznaczać tylko koniec. Dla niektórych środowisk lewicowych jak na przykład SDPL Marka Borowskiego to właśnie jest koniec (a więc 3% przy niskiej frekwencji).

Należy także, moim zdaniem oczywiście, odpuścić sobie takie pomysły jak firmowana poprzez Manuelę Gretkowską, Partia Kobiet. Pomimo słusznie podkreślanego poprzez samą panią Gretkowską ograniczonego sukcesu medialnego jakim było na pewno samo zwrócenie uwagi na problemy kobiet w okresie kampanii wyborczej nie można traktować takich inicjatyw poważnie. Pani Gretkowska jako polityk prezentuje się mniej więcej jak Gandalf, któremu weszły na głowe młode hobbity w ramach promocji bezstresowego wychowania. I to ma być lewica!? Litości!sukces: ok. 1% poparcia przy niskiej frekwencji. Panie Sławku idąc tą drogą można założyć na przykład Partię Gaszących Papierosy w Kawie! Mamy więc drugą odpowiedź na pytanie jak nie dopuścić do zaniku polskiej lewicy?

2.Zachować równowagę w propagowaniu poszczególnych pkt.ów programu politycznego. Nie eksponować nadmiernie kwestii feminizmu i praw gejów. Nie dać się zepchnać do roli "zielono-tęczowego" folkloru politycznego! Nie czynić z tych spraw pkt.ów numer 1 i 2 w programie politycznym, co najwyżej nr 14 i ileś tam.

następnym problemem ( a raczej szansą!) dla lewicy w Polsce jest sprawa Kościoła i jego funkcjonowanie w społeczeństwie polskim A.D 2008. Po 1989 roku mieliśmy do czynienia z niesłychaną wręcz eskalacją wpływów Kościoła na życie socjalne w naszym państwie objawiającą się w niemal każdym aspekcie życia. Istniała i nadal istnieje spora część społeczeństwa, która łagodnie mówiąc nie była tym stanem rzeczy zachwycona i nadal nie jest.

Po 1989 roku Kościół za aprobatą walczących o jego względy polityków tak z prawa jak i niestety z lewa zdobywał następne przywileje i profity. Co zrobiła w tej sprawie lewica? Nic! Doszło do tego, iż nie tylko mamy krzyże w teoretycznie świeckich urzędach i instytucjach, maturę z religii, ks. Jankowskiego i jego "biznesy" lecz praktycznie każda ekipa socjalna czy zawodowa ma własne katolickie stowarzyszenie na przykład lekarze, prawnicy i tym podobne Nic to, mamy nawet ewenement na skalę światową (a więc tak zwany katolickie feministki (sic!). A kwestii „rydzykanizmu- torunianizmu” nie bedę tu poruszał ponieważ każdy wie jak jest.

Jak powinna do tych spraw podchodzić prawdziwa lewica? To oczywiste, powinna się takiemu stanowi rzeczy sprzeciwiać i to stanowczo, ostro bez obaw, kulturalnie (nie po Urbanowsku) lecz zdecydowanie. Nie powinna się bać Kościoła (jak Cimoszewicz), ani dawać się zakrzyczeć (jak Pan). Jeżeli oni krzyczą to lewica także powinna! Czego się bać?

Właśnie w tej kwestii najdobitniej widać słabość lewicy i brak strategii działania wszystkich bez wyjątku "lewic" w naszym smutnym państwie. w najwyższym stopniu dziwi fakt, iż praktycznie wszystkie środowiska lewicowe w Polsce są mniej albo bardziej zgodne w tej sprawie różniąc się jedynie co do stopnia radykalizmu proponowanych działań. Mogłaby to więc być pewna „platforma” łącząca te środowiska w Polsce wykorzystywana do utworzenia we względnie nieodległej przyszłości jakieś wspólnej inicjatywy politycznej. Dziwi marazm w tej kwestii.

jeżeli media donoszą o >następnym noworodku porzuconym koło śmietnika gdzieś w Polsce „B”, to „spin-doktorzy” lewicy (gdyby istnieli oczywiście) powinni juz nakazać swoim posłom pojechać na miejsce zwołać konferencję prasową i "rąbać" w prawicę i Kościół za restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, niesprawiedliwy podział dochodów, brak dofinansowania do środków antykoncepcyjnych, nauki seksualnej i tak dalej.. i tym podobne >>gdyż lewica (wszystko jedno która) tego nie robi, a gdy SLD rządził to także tego nie robił, to i o wiarygodności nie ma co mówić. Wniosek: ((z pewnością powyżej progu wyborczego. Następna odpowiedź na postawione wyżej pytanie?

3.Lewica powinna zawsze i wszędzie podkreślać dążenie do pełnego rozdziału Kościoła od państwa. Powinna zawsze walczyć z klerem wszelkimi dostępnymi sposobami i podkreślać jego nadużycia, zdecydowanie i stanowczo. Powinien być to jeden z priorytetów w jej programie politycznym. Zawsze podnosić larum gdy prawica chce obdarować Kościół kolejnymi przywilejami. Konsekwentnie dążyć do zniesienia przywilejów, które już Kościół zdobył. Nawet na szczeblu lokalnym działacze lewicy powinni zawsze „robić dym” gdy na przykład porada jakiejś gminy chcę przeznaczyć fundusze z budżetu na remont świątyni . i tym podobne Podsumowując: pkt. numer od 2 do 4 w programie politycznym.

fundamentalnym punktem lewicowego programu powinny być jednak kwestie społeczno-ekonomiczne jak to się dzieje we wszystkich demokracjach. Jest w Polsce nadmiar problemów, które są precyzyjnie jakby wyjęte z marzeń lewicowego polityka, który chce coś zdziałać. to są: problem tak zwany pokolenia 1200 złotych, emigracja i jej konsekwencje, nierówności w dostępie do nauki w szczególności na wyższym szczeblu, poważne dysproporcje w rozwoju między poszczególnymi regionami państwie,a nader wszystko tendencja do wybierania zawsze w najwyższym stopniu skrajnie neoliberalnych propozycji rozwiązań wszelkich problemów ekonomicznych na wzór Thatcher i Reagana (tak modna w dominującym aktualnie w polskiej polityce pokoleniu 40 i 50 latków). Właśnie przeciwstawienie się tej tendencji powinno być głównym punktem łączącym młodą polska lewicę bez względu na szyldy i docelowo doprowadzić do stworzenia wspólnego progrmu i partii politycznej. Podsumowując pkt. 1 w programie politycznym, absolutny priorytet i główna sprawa odróżniająca lewicę od innych podmiotów życia politycznego.Odpowiedź na pytanie jak nie dopuścić do zaniku lewicy?

4. Zawsze stanowczo i twardo bronić szablonowych lewicowych wartości dostosowanych do współczesnych realiów. Nie proponować rozwiązań komunistycznych (jak Ikonowicz) lecz w sposób zbliżony do europejskich socjaldemokracji czy amerykańskich demokratów ( na przykład John Edwards) walczyć i dbać o interesy osób, które nie są dopuszczone do korzystania ze zdobyczy współczesnego świata (jak choćby nauka) tylko z racji na ( na przykład pochodzenie czy inne niezależne od nich czynniki. Przeciwstawiać się populistom, który żerują na tym , iż przywłaszczyli sobie pasującą im część lewicowego programu tylko ze wzgledów koniunkturalnych i demaskować ich obłudę (chyba wie Pan kogo mam na myśli).

No widzi Pan, co tu więcej gadać o polskiej lewicy, przecież to „oczywiste oczywistości” są ,trzeba tylko chcieć i działać! Pomimo, , iż nie zawsze i nie we wszystkim się z Panem zgadzam to życzę zarówno Panu jak i „KP” jak najlepiej i mam nadzieję, , iż kiedyś będziecie „mainstreamowym” medium i środowiskiem politycznym. aczkolwiek nie jest Pan ewidentnie tak zwany „zwierzęciem politycznym” tj. Pan dla lewicy jedyną szansą na wyjście z obecnego beznadziejnego marazmu intelektualnego. Z bardzo prostego powodu: jest Pan jedyną w Polsce nieskompromitowaną osobą, która jest kojarzona z szeroko pojetą lewicą. to jest odpowiedzialność i wymóg z tego także powodu szczerze Panu współczuję. Trzeba się jednak kiedyś zdecydować i wejść w ten „brud” o nazwie polityka. > jeżeli nie teraz to kiedy? Nie można być wciąż jedną nogą w rzece a drugą na jej brzegu. Tylko Pan może uratować lewicę w Polsce, więc proszę się nie rozklejać jak przedszkolak, tylko wreszcie zacząć działać! I proszę pamiętać, , iż najwybitniejsi politycy w historii nigdy nie chcieli nimi zostać, oni musieli w to bagno wejść precyzyjnie tak samo jak Pan dzisiaj i wiedzieli, , iż czeka ich długa i trudna droga pełna wielu przykrości i porażek.