blog idioty co to jest
Definicja: Polityk piszący bloga musi się liczyć z odpowiedzialnością słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Blog nie dla idioty

Słownik: Polityk piszący bloga musi się liczyć z odpowiedzialnością
Definicja:

Politycy piszą blogi, z różnych powodów i dla realizacji różnych celów – politycznych i osobistych. Już dość dawno blog publicystyczny, polityczny, czy społeczno – kulturalny, przestał być traktowany w kategoriach zabawy, prywatnej opinii, czy nic nie znaczącego wybryku człowieka sfrustrowanego.


„Polska XXI”, portal polityczny konserwatystów, zawiera blogi polityczne, które posiadają swój mirroring na innych portalach – i zamieszczane tam poglądy Jana Maria Rokity, czy Kazimierza M. Ujazdowskiego traktowane są jako wypowiedzi oficjalne. Podlegają analizom i polemikom.


Ludwik Dorn prowadzi na swoim blogu subtelną i kąśliwą polemikę ze swoim już byłym (?) przyjacielem, Jarosławem Kaczyńskim, umieszcza tam ciekawe analizy i projekty – i jest ten jego blog traktowany bardzo poważnie i cytowany w innych mediach, nie tylko elektronicznych. Jego adwersarz nie odpowiada mu w ten sam sposób, ponieważ dla Kaczyńskiego internet to miejsce spotkań pijaków i miłośników pornografii…


Janusz Palikot natomiast na blogu zadał trudne pytania pod adresem urzędującego prezydenta – i wywołał burzę medialną i polityczną – lecz osiągnął efekt – poznamy raport o stanie zdrowia Lecha Kaczyńskiego. Będzie on zapewne poświęcony jego dolegliwościom somatycznym – ponieważ o jego (prezydenta) stanie psychiki możemy się przekonywać codziennie, jak choćby w trakcie wywiadu telewizyjnego dla redaktora Tomasza Lisa, gdzie psychiczna trauma, na skutek porażki brata w 2007 roku, w wyborach parlamentarnych, została zamieniona na fobię wobec złych mediów…



Niektórzy politycy traktują blogi jako protezę aktywnego życia politycznego – taki Janusz Korwin – Mikke istnieje w świadomości internetowej jako ogromny przywódca, a tak faktycznie jest czymś w rodzaju podstarzałego działacza internetowego Komsomołu… ciągnie za sobą watahy dzieci internetu, które po jakimś czasie odchodzą – ponieważ dorastają. Korwin – nie dorasta…


Inni się lansują – tak jak Ryszard Czarnecki, nieformalny król blogerów – polityków, który ma znaczne sukcesy w „przeciekach” istotnych informacji politycznych, które miały miejsce na jego blogu – jak i znacznych wpadek i konfabulacji, jak choćby wpis o domniemanych podsłuchach telefonicznych – a więc słynne odgłosy przewijanej taśmy w jego telefonie.


Blog jest już opiniotwórczy – szczególnie pisany poprzez polityka, czy znanego publicystę – i dlatego każdy zapis powinien być przemyślany.


Kazimierz Marcinkiewicz prowadzi bloga od czasu, kiedy Jarosław Kaczyński wysadził go z siodła premiera, i postawił go na czele Warszawy, jak pisowskiego namiestnika. Blog został powołany dla politycznego PR i dla typowego lansu politycznego – i tak był traktowany – tym bardziej, iż znać było na nim pióro… Konrada Ciesiołkiewicza, asystenta Marcinkiewicza.


Marcinkiewicz się „nie sprawdził”, przegrał z Hanią Gronkiewicz – Waltz – i odszedł na polityczną emeryturę. Blog jednak został – i jeż prowadzony już osobiście poprzez byłego premiera. I jest w dalszym ciągu tak infantylny i prosty – tak jak jego twórca. lecz można na nim znaleźć perełki – perełki, które wiele mówią i są groźne.
ponieważ zapisy na blogu mogą być orężem politycznym.


W dniu 7 maja Kazimierz Marcinkiewicz zamieścił na swoim blogu wpis pod tytułem


“Cel nie uświęca środków”


Jest on swoistym rozliczeniem z działalnością w PiS, oskarżeniem polityków Prawa i Sprawiedliwości o wybiórcze traktowanie mediów i o współpracę z SLD.
Zostawmy jednak główne tezy tego wpisu. Znalazłem na nim jednak pewną informację , która powinna wzbudzić zainteresowanie – nie tylko internautów i komentatorów politycznych.


Otóż były premier przyznaje, iż Prawo i Sprawiedliwość używało służb szczególnych dla zadań politycznych – wręcz pisze o prowokacji tych służb.


Oto cały akapit z tym sformułowaniem;


Czy wówczas ktokolwiek dopuściłby chociaż myśl, iż dla realizacji swoich szczytnych celów możliwy jest sojusz z lewicą? Z Postkomunistyczną lewicą? Nigdy. Nigdy nawet w najwyższym stopniu szczytny cel nie uświęca niegodziwych środków. Pierwszą granicę przekroczyliśmy, gdy uznaliśmy, iż możemy to realizować wspólnie z Samoobroną. Bolało. Wszystko w środku krzyczało: TO NIEMOŻLIWE. Później posunięto się jeszcze dalej. Użyto prowokacji służb szczególnych do politycznych celów. W mocnych, zakorzenionych demokracjach byłoby to niemożliwe, decydenci zostaliby usunięci z publicznej sceny, w naszej młodej i owszem.


Chodzi oczywiście o sprawę prowokacji wobec wicepremiera Andrzeja Leppera, słynną akcję w Ministerstwie Rolnictwa. Chyba, iż nie tylko o to. A może o sprawę Barbary Blidy?


Wpis na blogu anonimowego blogera na niewielkie znaczenie – jednak opinia byłego premiera rządu, człowieka znającego tajemnice i systemy działania – ma zupełnie inny ciężar gatunkowy.


Co wie Kazimierz Marcinkiewicz. ponieważ jeśli chodzi o sprawę w MR – to kwestia zbliża się ku końcowi – ku umorzeniu postępowania wobec Andrzeja Leppera, oskarżonego o wzięcie łapówki, więc wiadomości Marcinkiewicza mogą nadać nowy impuls sprawie.


Jeszcze poważniejsza jest kwestia, jeśli opinia Kazimierza dotyczy sprawy akcji ABW i prokuratury wobec byłej posłanki SLD.


A może Kazimierz tylko sobie tak rzucił? Od, tak – dla rozładowania frustracji?


Niejednokrotnie już pisałem, iż uważam Kazimierza Marcinkiewicza za bufona, wydmuszkę polityczną i kogoś, kto zaistniał w polityce tylko dlatego, iż ktoś (Kaczyński) wyciągnął z pudełka i postawił na postumencie politycznym. O, taki figurant – słup, jak się takich ustala, intelektualnie i wizualnie - skrzyżowanie komiwojażera krawatów z kościelnym, taki sztuczny twór. lecz był premierem, szefem rządu – i dalej ma ambicje zaistnienia.


Mogę rozumieć jego frustracje, jego chęć odegrania się na byłych kolegach z PiS.


I dlatego jego wypowiedź nie może być potraktowana lekko – mam nadzieję, iż służby podległe ministrowi Ćwiąkalskiemu zainteresują się wpisem na blogu byłego premiera.


Azrael


[Źródło: Blog KM]