modlitwa co to jest
Definicja: winna być opisana, by jej piękno zostało wieczne słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Modlitwa

Słownik: Spisując to wszystko, co miało miejsce w dniach ostatnich, być może narażę się wielu osobom, lecz nie dbam o to. Każda przeżyta chwila człowieka winna być opisana, by jej piękno zostało wieczne.
Definicja: Spisując to wszystko, co miało miejsce w dniach ostatnich, być może narażę się wielu osobom, lecz nie dbam o to. Każda przeżyta chwila człowieka winna być opisana, by jej piękno zostało wieczne. Nie ma dwóch takich samych okresów, są tylko podobne. Każdy dzień, każda godzina i minuta jest inna, ponieważ z każdym dniem, każdą godziną i minutą człowiek starzeje się, a co przeminęło już nie powróci. Dlatego ludzie winni cieszyć się każdą chwilą swojego życia, ponieważ już do niej nie wrócą, nawet jeśliby była ona straszną. ponieważ co przeminęło, już nie wróci.
Początki wydarzeń tych sięgają momentu, w którym dobry Pan włączył mnie do nich, i w którym na nowo pozwolił odczuć, że mam misję na tym świecie. Misją ową, wydaje mi się, jest uratowanie życia człowieka. Uratowanie go, od czynu, który sprzeciwia się Boskim Prawom, a który skazuje na wieczne potępienie. Zda się, iż mam tym winy moje odkupić, lecz to tylko pokorne życzenie sługi Pana.
Historia tyleż trudna do opisania, co do zrozumienia przeze mnie, mimo że dotknęła i mnie. Mówią, iż historia lubi się powtarzać, a każde kolejne pokolenie nie potrafi wyciągnąć poprawnych wniosków z poczynań poprzedników. Teraz widzę, iż stwierdzenie tj. jak w najwyższym stopniu właściwe. Człowiek jest stworzeniem niedoskonałym, by mógł do owej doskonałości dążyć, jednak w uporze własnym, nie chce stać się podobnym do naszego Pana. To właśnie największy grzech ludzkości: składanie miecza, porzucenie tarczy, porzucenie nadziei, iż mimo wszystko będzie można coś osiągnąć. Zwyczajne tchórzostwo. I ja kajam się Panie, ponieważ tchórzem jestem i nim pozostanę. Znasz mnie, Panie, wiesz kim jestem, mimo to proszę ześlij na mnie Pocieszyciela, niech w łaskawości swojej użyczy mi daru męstwa, rozumu i porady. O to proszę ja, grzesznik, a mimo to sługa Twój, Panie.
Raz spojrzawszy w Ciemności Wieczne, nie można już odwrócić się od nich i iść w stronę Jutrzenki. Dlatego znając swój los, staram się uchronić innych, by nie popełniali moich błędów. Wszyscy będziemy sądzeni poprzez Łaskawego i mam nadzieję, iż starania moje zauważone będą.
Wspominając dzień dzisiejszy wiem, iż zgrzeszyłam sporo razy. Wypierając się niczym Piotr, wielokrotnie odrzucałam to, czego chce ode mnie Król królów. Wracam jednak niezmiennie na tą jakże trudną ścieżkę, gdzie kamieniami raniącymi moje bose stopy są ludzie naokoło, a cierniami wbijającymi się w me ciało jest człowiek, do którego zmierzam. Ubrana jedynie w tunikę, idę dalej przed siebie, ponieważ tego oczekuje ode mnie Pan, a ja postaram się dać zadość tym oczekiwaniom. Nawet za cenę szczęścia mojego, a nawet życia, którym prawa rozporządzać już nie posiadam. Wszechmogący! Wybacz wszystkie moje słabe myśli, pozostaw tylko te, które gorące są od miłości do Ciebie i wiary, iż wszystko co robisz jest słuszne. Nie pozwól mi błądzić w ciemnej dolinie, bym nie zgubiła Cię i bym pomóc zdołała Twemu dziecku.
Jakże człowiek stworzeniem marnym jest. Ze wszystkimi własnymi słabościami, uczuciami, ambicjami. A ja będąc nim, również jestem nic nie warta. I chcąc pomóc, nie wiem jak mam to zrobić.
Wszystko to zaczęło się od tego, iż ją poznałam. Jak na ironię, strasznie podobną do mnie - ukrywającą wszystko co złe i smutne, gdzieś głęboko w sobie i jak na nieszczęście, wydobyłam to z niej. Z moją małą zachętą, otworzyła się przed niewłaściwą osobą. Nie mogąc pomóc sobie, jakżebym mogła pomóc jej? Nie mogę. Mimo to, chcę. Ciągle błądząc, wypowiadam słowa, które zdaje się, nie mają dla niej znaczenia, ponieważ widzi tylko siebie i swój smutek, nie widząc cierpień ludzi naokoło. O wszystkim wiedzą trzy osoby, a mnie wydaje się, iż tylko ja nie śpię po nocach, poświęcając każdą czas na rozmyślaniu o niej i o tym co mogę dla niej zrobić. Tyle razy ją okłamałam, tyle razy. Jednak, gdy raz powiedziałam jej prawdę, zadałam tylko większy ból. Dlatego nie powiem jej już nigdy więcej prawdy. Nie chcę dokładać jej cierpień, ponieważ mimo że zdaje mi się, iż go rozumiem, wiem, iż ona tego nie pojmie.
Tak strasznie mi źle, ilekroć spojrzę na jej bladą twarz z oczami podkrążonymi z niewyspania i spuchniętymi od płaczu. Dlatego nie powiem jej nigdy tego co wiem. Być może nie będzie to potrzebne. Może sama się dowie, a może nie.
jeśli dla mnie każdy świt jest następnym przyczyną do strachu, to czym jest dla niej? Boże, daj jej ukojenie, nie pozwól jej więcej cierpieć. Ześlij to wszystko na mnie, a przyjmę to z radością, ona sobie nie poradzi. Panie, jeżeli musisz kogoś doświadczyć, wypróbować - oto jestem i czekam na to.
każdego dnia wypowiadam tysiące słów. Słów bez znaczenia, pustych słów. lecz jak wyrazić to, co czuję? Inaczej nie potrafię, a wiem, iż ona nie oczekuje słów tylko gestów i czynów. Nie moich jednak. To chyba w najwyższym stopniu przeraża mnie w tym wszystkim. Moja swoja niemoc. Mimo to próbuję jeszcze raz, i następny, i następny wytłumaczyć, iż uciekając nic nie można osiągnąć, iż uciekając tylko odwlekamy to, co nieuniknione. Mówiąc jej to wszystko, wiem, iż zrozumie to inaczej, iż wyjdzie naprzeciw tej, która do wszystkich przychodzi. Wyjdzie przedwcześnie i nie spotka jej. Spotka kogoś, kogo spotkać nigdy aby nie chciała.
Nie wiem, co mogę jej jeszcze powiedzieć. Mam tylko nadzieję, iż zrozumie, iż ja obietnicy dotrzymam. Dotrzymam, aczkolwiek nie chcę i się boję. Wybacz mi, Panie, iż po raz wtóry sprzeciwię Ci się tak bardzo, lecz obiecałam jej to i aczkolwiek jedną obietnicę mam zamierzenie dotrzymać.
Poszukując słów zdolnych oddać moje myśli, nie znajduję ich. Proszę o pomoc. Proszę o radę, o cokolwiek, co mi pomoże dotrzeć i zrozumieć ją, Panie mój. Nieśmiertelny, proszę daj mi umysł czysty, abym mogła pojąć ją i jej uczucia, ponieważ nie pamiętam już, co one oznaczają. Lub ześlij to na mnie jeszcze raz, lecz jej zabierz. Złóż na moje barki jeszcze jeden ciężar, a przyjmę go z radością. Tylko jej odpuść, ponieważ ona nie rozumie, iż to próba, Panie, lub zrozumieć nie chce.
Żyję w świecie, którego zrozumieć i pojąć nie potrafię. A mimo to jestem. >jeśli ja mogę, to ona także powinna. Powinna żyć, ponieważ śmierć nie jest żadnym rozwiązaniem