europis, 3000

Definicja: słabnąć począł. Powróciła rzeczywistość słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy EuroPiS 3000

Słownik: Był wybuch radości, euforia, fajerwerki. Polska razem z Ukrainą niektóre na organizatorów Euro 2012. Nie minęła nawet doba, gdy entuzjazm gwałtownie słabnąć począł. Powróciła rzeczywistość.
Definicja: Zaczęło docierać do wczorajszych triumfatorów, iż organizacja imprezy sportowej na skalę międzynarodową to nie sprawa zakupu paru piłek, kompletu majtek i koszulek. Stadiony, drogi, infrastruktura, organizacja, nie tylko na skalę jednego państwie, to zadanie nieco trudniejsze, niż zorganizowanie wiecu partyjnego. By podołać takiemu przedsięwzięciu potrzebne są kapitał, ludzie, wizja i sprawnie funkcjonujący organizm państwa. Poczynając od samego szczytu, rządu, do najmniejszej gminy.

Polska pretendowała do roli organizatora jeszcze przed wyborami w 2005 roku. Należało się liczyć, iż możemy tę szansę dostać. Już choćby ta perspektywa winna wyznaczać kierunki działania nowej władzy. Jaki przypadek przybrała kierunek rozwoju, wszyscy wiemy. Ustawiczne wojny międzykoalicyjne, bitwy na teczki, priorytetowe tworzenie następnych służb do zadań szczególnych od ścigania wszystkiego i wszystkich. Zaczął się masowy exodus w poszukiwaniu normalności i pracy na obczyźnie. Emigracja na skalę porównywalną do tej z lat osiemdziesiątych.

Wiosną 2006 roku władza zafundowała nam następny prezent w formie rozgonienia na cztery wiatry konkursów na wyższe stanowiska w służbie cywilnej. Trzon apolitycznego – z założenia – aparatu administracyjnego państwa został praktycznie unicestwiony. Wprawdzie wcześniejszy mechanizm i tak był w dużej mierze fikcją, jednakże jakieś tam hamulce przed sobiepaństwem ustanawiał. Z końcem października ubiegłego roku hamulce powędrowały na złom.
No i zaczęło się…

wszelakie zawirowania rządowe wywoływały personalne zawirowania w urzędach, agencjach, spółkach skarbu państwa. Dyrektorzy, kierownicy, prezesi – wszystko zaczęło się kręcić jak na gigantycznej karuzeli. Funkcje i stanowiska obejmowane są jak popadnie. Kto przedtem rano wstaje, ten rządzi. To, rzecz jasna, odbija się na obsadzie stanowisk niższych, do ochroniarza włącznie.
Nie inaczej odbywa się w administracji samorządowej. Obowiązujące tu konkurencyjne zasady obejmowania stanowisk, wzorowane na regulacjach poprzedniej ustawy o służbie cywilnej, przejęły także i faktyczne zwyczaje. Regulaminy przepisami, a stanowisko i tak ma otrzymać ten czy ów wybrany zawczasu.

Ciocie, szwagrowie, teściowie, koledzy koleżanek – luz. I jeszcze do tego luz następny w systemie zamówień publicznych. Można sobie wyobrazić, kto aczkolwiek trochę zna od wewnątrz administrację – jak to teraz funkcjonuje. Bezwład, krzyżujące się decyzje, dziwaczne postępowania…, a przy tym i wszechobecny strach. O to, czy jutro jeszcze będę na stanowisku, będę miał pracę, czy będę…czy będę…. I ten nadrzędny teraz kierunek myślenia – byle przetrwać, byle nie podpaść. Lepiej nie zrobić nic, niż o włos zbyt wiele.

Oficjalnie zaś słyszymy - może nie nazbyt nachalnie – iż przygotowania do Euro 2012 idą pełną parą wedle planem. Jakim planem? Któż w ogóle jakiś plan widział i kto go stworzył? Ta wielokrotna koalicja między wewnętrznymi waśniami? Sztaby urzędników, których zmienia się masowo przy byle okazji lub i bez? Zespoły tworzone ad hoc, zgodnie z jedynego kryterium kwalifikacji – ponieważ swój?

Właśnie Ministerstwo Finansów w trybie ekspresowym przeprowadza konkursy na dyrektorów izb skarbowych i naczelników urzędów skarbowych. Wystarczy spojrzeć na obowiązki stawiane kandydatom. Stanowiska te są, bądź co bądź, stanowiskami organów administracji publicznej. Z władztwem wydawania decyzji administracyjnych. W czasie gdy od zwykłego specjalisty w jakimkolwiek urzędzie żąda się znacząco wyższych kwalifikacji.

poprzez dwa lata nie wprowadzono niezbędnych regulacji prawnych, aby umożliwiły sprawną realizację zadań związanych z organizacją mistrzostw. tak aby to nadrobić, wprowadzono właśnie specustawę, która umożliwia udzielanie zamówień publicznych na wielomilionowe inwestycje bez przetargów. Nikogo nie wzruszają sygnały płynące od Komisji Europejskiej, iż taki mechanizm może zostać zakwestionowany, jako niezgodny z prawem wspólnotowym. Poskutkuje to nie tylko karami finansowymi, lecz także i cofnięciem środków unijnych, które miały być przeznaczone na organizacje Euro 2012.

Reformy finansów publicznych, fundamentu dla wielu innych reform, jak nie było tak nie ma. Za to rząd, niemal rzutem na taśmę, w tempie ekspresowym uchwala opłaty, które już uzyskały miano „wydatków wyborczych”. Co się z tych planowanych wydatków ostanie po zmianie władzy?

Przy okazji uchwalenia specustawy przewidziano w niej tworzenie spółek celowych skarbu państwa do udzielania tychże zamówień. Na początku jednak należy te spółki zaopatrzyć w personel. Na jakich zasadach, nietrudno zgadnąć. Teściowie ze szwagrami już zacierają ręce. Co będzie w tym czasie robić CBA, okaże się po wyborach. Na razie odnotowało następny efekt – przechwyciło w Krakowie architekta-łapownika. Jednego. lecz, jak widać, władza zadbała, aby CBA nie spoczęło na laurach i miało zapewniony front robót ma najbliższe kilkanaście lat.

Ogłoszono także inny efekt. Stadion w Warszawie dostał lokalizację. Po kilku miesiącach. I tak dobrze, ponieważ mogła się ta lokalizacja rodzić niczym parę kilometrów autostrady – kilka lat. Nikt jakoś specjalnie głośno nie mówi o braku dwustu tys. pracowników budownictwa, którzy pojechali szukać szczęścia i pracy za granicą. Zresztą może i słusznie nie wspomina, ponieważ i cóż aby ci pracownicy mieli tu robić? Na początku trzeba coś zaplanować i wdrożyć. A kto ma to zrobić? Za miesiąc zmieni się układ rządzący. Obecna władza samodzielnie raczej rządzić nie będzie. Znów koalicja i znów karuzela stanowisk.

W zależności od rezultatów wyborów, nie da się wykluczyć gremialnego sprzątania po poprzednikach. Od góry do dołu, wszerz i wzdłuż. Zamiast naprawiać, fikcyjny w dużej mierze, mechanizm profesjonalnego aparatu administracyjnego państwa, zafundowano nam nieustające igrzyska i permanentną loterię stanowisk. Rano referent, wieczorem dyrektor, lub na odwrót. Świadomość takiego stanu rzeczy niewątpliwie bardzo jest pomocna w codziennej pracy koncepcyjnej i perspektywicznym planowaniu

w momencie uchwalania ustawy o państwowym zasobie kadrowym, dziwolągu, który między innymi „zalegalizował” fakt zajmowania >poprzez dziesiątki osób wyższych stanowisk w służbie cywilnej bez konkursów, a więc nielegalnie de facto, opozycja larum wznosiła pod niebiosa o zamachu na apolityczną administrację. Przed kilkoma miesiącami temat znikł w ogóle z programów wszystkich partii. Dlaczego?

Stało się jasne, iż wybory są nieuniknione. Władza jest zainteresowana utrzymywaniem takiego metody obsadzania stanowisk. A opozycja? Po wyborach otrzyma od obecnej władzy wspaniały prezent. Czyszczenie stanowisk z elementu niesłusznego pójdzie sprawnie i gładko.

Mamy mieć mistrzostwa w piłkę nożną, lecz na razie intensywnie trenujemy rugby i wolną amerykanę. O Ukrainie lepiej nie wspominać. Akurat i tam odbywają się igrzyska wyborcze.

Imprezę na miarę Euro 2012 przeprowadzimy zapewne, jeżeli w ogóle, w kolejnym tysiącleciu.

Witold Filipowicz
Warszawa
mifin@wp.pl