ekipa postpolityczna co to jest
Definicja: i Magdalenę Łazarkiewicz jest największą polską produkcją minionego sezonu słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Ekipa postpolityczna

Słownik: Właśnie ukazały się na DVD pierwsze dwa odcinki reklamowanej od jakiegoś czasu "Ekipy". Video wyreżyserowany poprzez Agnieszkę Holland, Kasię Adamik, i Magdalenę Łazarkiewicz jest największą polską produkcją minionego sezonu.
Definicja: Całość ma się składać z 14 odcinków. Ambicją producentek było utworzyć prestiżowy, odmienny od dotychczas ukazywanych serial w gatunku political fiction. W polskiej kinematografii po restauracji kapitalizmu, kino polityczne praktycznie nie istnieje, co najmniej w głównym nurcie. Chociażby z tego powodu "grupa" wydaje się być oryginalnym przedsięwzięciem na krajowym rynku filmowym.

Agnieszka Holland przy realizacji serialu postawiła pytanie "Co tj. demokracja?" i, jak napisano w notce od producenta: "fabuła promuje wartości demokratycznego państwa, społeczeństwa obywatelskiego i czystości politycznej". Stąd także "Gazeta Wyborcza", jako rzeczniczka liberalnej demokracji w naszym państwie, objęła patronat medialny na tym projektem. ";grupa" w rzeczy samej jest idylliczną projekcją Polski Michnika.

Akcja filmu zaczyna się w gabinecie premiera (w rolę którego wcielił się Janusz Gajos), gdzie wspólnie z najbliższymi współpracownikami w pocie czoła prezes Porady Ministrów rozważa co zrobić przez wzgląd na ujawnioną teczką, gdzie zostaje oskarżony o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Premier Henryk Nowasz, był działaczem opozycyjnym - na początku prawdopodobnie w Komitecie Obrony Robotników (dowiadujemy się jedynie, iż działalność dysydencką rozpoczął w 1976 roku.), a następnie w "Solidarności". Jak przewarzająca część reprezentantów swojego pokolenia, lewicowo-liberalne przekonania młodości na starość zamienił na umiarkowanie prawicowe. A więc zostaje on wpisany w ten nieco przebrzmiały stereotyp dyskredytujący lewicową orientację aksjologiczną; poważny i spokojny premier wyrósł z "romantycznego idealizmu" - wedle absurdalną, ale popularną maksymą - "kto nie był socjalistą w młodości ten nie miał serca, a kto jest socjalistą na starość ten nie ma rozumu". Premier dowiedziawszy się o teczce, postanawia zrezygnować ze stanowiska jak przystało na prawdziwego "patriotę". Agnieszka Holland nieco przerysowuje postać prezesa porady ministrów, dobrego, uczciwego stawiającego kraj ponad partykularny biznes, bardzo to naiwne, zresztą ten zarzut można odnieść do całego filmu. Jednakże w opisanej sytuacji został zaprezentowany ważny aspekt lustracyjnej inkwizycji, albowiem "teczki" regularnie są zinstrumentalizowane w celu pogrążenia danej osoby - na przykład adwersarza politycznego, już nie wspominając o wiarygodnej zawartości danej teczki, którą trudno zweryfikować. Tak także jest z premierem Nowaszem, który przed własnymi przyjaciółmi wypiera się zarzutu o współpracę z bezpieką i uważa, iż cała afera jest inspirowana poprzez opozycyjną skrajną prawicę. Niestety reżyserka nie pogłębiła wątku lustracyjnego, a oskarżenie szefa rządu miało służyć jedynie otwarciu drogi dla politycznej kariery Konstantego Turskiego.

Turski, zagrany poprzez Marcina Perchucia, zostaje następcą Nowasza. Kandydat popierany poprzez odchodzącego premiera, jest politycznym homo novus, enigmatyczny człowiek z poza "układu", który jak sam podkreśla z dala się trzyma od polityki. Również od tej poprzez duże "P". Jest on reprezentantem czystej postpolityki, pragmatyczny technokrata i oczywiście neoliberał (do tego po stażu na amerykańskiej uczelni). Jako wykładowca akademicki, w ramach zajęć ze studentami wygrał wybory parlamentarne dla aprobowanej poprzez niego partii. Ten precedens prezentuje techniczny relacja Turskiego do zawiłości jakie stawia polityka, on chce tylko "rozwiązywać konkretne problemy". Doskonale wpisywałby się w habermasowską demokrację dyskursywną, gdzież każdy spór byłby racjonalizowany i na naukowo-komunikacyjnym paradygmacie rozwiązywany, oczywiście tak by aby przyniósł jak największe korzyści dla wszystkich. Wiara w kompromitujący się na Zachodzie konsensus liberalny jest nadzwyczajnie silna u twórców filmu. Egzemplifikować to może sposób w jaki przyszły premier Turski pertraktuje ze strajkującymi pracownikami bankrutującego zakładu produkcyjnego. Przybywa na miejsce protestu i pierwsze co robi to rozpoczyna nakłaniać współczującym tonem - niczym lekarz Judym - głodującą pracownicę, tak aby raczyła pojechać do szpitala i przestała narażać własne życie, lecz jego troska nie przekonuje kobiety. Dopiero w momencie konsultacji z komitetem strajkowym Turski ma własne "wejście smoka", zanim to nastąpiło niedołężna doradczyni ekonomiczna premiera - filmowy kobiecy odpowiednik Balcerowicza, tłumaczyła pracownikom, iż nie opłaca się w nich inwestować ponieważ i tak import z Chin będzie tańszy. W tym momencie przyszły szef rządu dumnie wkroczył z propozycją wybudowania eksperymentalnej fabryki biopaliw sfinansowanej poprzez środki unijne, która da miejsca pracy i wykorzysta lokalny potencjał naturalny (słoneczniki). Wszystkim pomysł się spodobał strajk zakończono, a kobieta przerwała głodówkę, innymi słowy mówiąc iście amerykański happy end. Szkoda, iż tak niewiele realny, zamykanie fabryki będącej w regionie gdzie jest 30% bezrobocie nie jest takie proste jak się zadawało twórczyniom "grupy". Należy również dodać, że Turski jest kochającym mężem i ojcem, rodzina jest dla niego kwestią pryncypialną, no a również co najistotniejsze katolikiem - w momencie przysięgi składanej prezydentowi z patosem dodaje ostatnie zdanie "tak mi dopomóż Bóg". Nasz nowy premier przedstawiony został w tych superlatywach, iż jest aż mdły, brakuje mu charakteru. Wyjątkowo papierowa rola.

następna ważna postać w grupie postpolityków, to szefowa gabinetu politycznego Aleksandra Pyszny (w jej role wcieliła się Katarzyna Herman); już samo nazwisko jest sugestywne. Aleksandra to makiawelistka w zwulgaryzowanym znaczeniu, dla niej liczy się tylko władza, intrygi polityczne, gry partyjne, poglądy i idee dla Pysznej nie istnieją. Tym się trudzą naiwni intelektualiści, a nie tacy wytrawni politycy jak ona. W swoim cynizmie posuwa się do ustalenia strajkujących mianem terrorystów, co prawda później tego żałuje, przemawia głos sumienia, lecz rzekomy tragizm, dysonans jest w jej przypadku mocno naciągany. Mimo to Katarzyna Herman aktorsko lepiej wypada od Marcina Perchucia. W filmie pojawiają się jeszcze dwie znaczne osoby - uczciwy, prostolinijny Adam Niemiec (zagrany poprzez Krzysztofa Stroińskiego) pełniący funkcje szefa kancelarii premiera, i następny bezideowy pragmatyk, bardziej przypominający biznesmana niż polityka - Hubert Kowerski (grany poprzez Rafała Maćkowiaka) będący rzecznikiem rządu.

";;grupa" w obecnej konfiguracji politycznej jest explicite filmem antypisowskim. Wizja rządzenia odbiega o tej forsowanej poprzez braci Kaczyńskich, Agnieszka Holland zdecydowanie broni w nim projektu III RP. Polska w " grupie", to Polska konstytuującego się konsensu kapitalistyczno-demokratycznego, gdzie konflikt i emocje zostają wyrugowane z dyskursu publicznego. Doskonały premier to typowy "ekspert", którego apolityczności i sprzeciw wobec całościowych, systemowych zmian, świadczą o jego całkowitym podporządkowaniu się neoliberalnej hegemonii, obowiązującej w naszym państwie. Zanik ideologicznych podziałów, jest również symptomatyczny dla postpolitycznego liberalnego ładu. W "; grupie" mamy tego doskonały przykład, dychotomia pomiędzy prawicą a lewicą nie występuje, a nawet więcej tej drugiej de facto nie ma. W parlamencie poza koalicją Polskiego Bloku Centrum (odpowiednik PO w realnej Polsce) i Porozumienia Prawicy, mamy opozycyjny Konwent Patriotyczny - skrajną prawicę. W tak ustrukturowanym polu politycznym miejsce lewicy, z założenia zakładającej przekształcenia socjalne, zajmuję radykalna prawica dążąca do zmian, obalenia układu , ustanowienia praworządności i sprawiedliwości. Nasuwa się tutaj analogia do sukcesu wyborczego PiS-u który w swojej retoryce odwoływał się do emocji i prezentował (jak się okazał zupełnie złudną) alternatywę dla III RP. Dlatego Konwent Patriotyczny jest niejako filmowych przykładem obecnej rządzącej partii w rzeczywistej Polsce, chociaż nie odnosi sukcesu gdyż twórczyni filmu pozostaje wierna złudnemu fantazmatowi sukcesu przemian po 1989 roku. Stąd w ";; grupie" mamy rekonstrukcje obrazu III RP i nakreśloną propozycję kontynuacji tegoż projektu politycznego. Innymi słowy video ma pokazać jakby wyglądała Polska gdyby w 2005 wygrała Platforma Obywatelska, dlatego takie entuzjastycznie stanowisko wobec tej produkcji zajęło środowisko "Gazety Wyborczej" - dostrzegając w tym filmie własne niespełnione pragnienie.

Reasumując, narracja Agnieszki Holland jest peanem na część III Rzeczpospolitej. Wpisuje się tym samym w bałwochwalczą obronę osiągnięć polskiego kapitalizmu i jego politycznej nadbudowy w formie demokracji liberalnej. Trudno się spodziewać w tym przedsięwzięciu pró aby krytycznej analizy obecnego kryzysu w jakim się znajduje nasz państwo, całe rzesze spauperyzowanej ludności która straciła na transformacji zostały jak zazwyczaj zignorowane. Mamy w zamian za to spektakl politycznych intryg, walki o władze, życia elit i czynów cudotwórczego premiera. Pozostaje nam zobaczyć co przyniosą następne odcinki.

";;;grupa" - odc. 1 i 2, reż. Agnieszka Holland, Kasia Adamik, Magdalena Łazarkiewicz, scen. Dominik W. Rettinger (odc.1), Wawrzyniec Smoczyński (odc.2); wyst. Janusz Gajos, Katarzyna Herman, Rafał Maćkowiak, Marcin Perchuć, Andrzej Seweryn, Krzysztof Stroiński; zdj. Wojciech Todorow, Jacek Fabrowicz, muz. Antoni Łazarkiewicz; Polska 2007.