coke live music festival co to jest
Definicja: zapomnieć słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Coke Live Music Festival - organizacyjna klapa?

Słownik: Ogromne muzyczne święto pod znakiem Coca-Coli miało być niezapomnianym przeżyciem. Rzeczywiście, takiego niezorganizowania organizatorów nie można zapomnieć.
Definicja: W dniach 24-25.08.2007 r. w Krakowie odbył się Coke Live Music Festival. W ciągu dwóch dni, na trzech scenach wystąpiło łącznie ponad 30 wykonawców. Nie trzeba dodawać, iż spośród nich wartych wysłuchania było raptem kilkoro - Lily Allen, Brainstorm, Faithless. To oni zgromadzili największą liczbę widzów i chyba tylko dzięki nim można zaliczyć tą imprezę do udanych.

mało brakowało, a doznania kulturalne przysłoniłby totalny brak profesjonalizmu ze strony organizatora - spółki Alter Art. W misternie usnutej pajęczynie logistycznej, niemal każda z nici bezwiednie powiewała na wietrze. Uczestnik festiwalu był zdany na siebie już od momentu przybycia.

Godz. 14.00. Planowany start godz. 16.00. Wejście na teren od ul. Bora-Komorowskiego (ruchliwa "dwupasmówka", płot przy samej jezdni, za płotem panowie ochroniarze). Kiedy już jakimś cudem powiodło mi się wjechać autem na skrawek chodnika tuż przed bramą wjazdową, jeden z panów poinformował mnie, iż parking jest popularny tylko dla posiadaczy biletów z polem namiotowym (nie mniej jednak, zapytany o to kilkanaście min. przedtem inny członek grupy nie wspomniał o tym ani słowa). Zostałem skierowany na inny parking (cyt. "Prosto, na skrzyżowaniu w prawo i jeszcze raz w prawo"). Przy wjeździe następny ochroniarz:

- Przykro mi lecz jeszcze nie wpuszczamy.
- A kiedy zamierzacie zacząć?
- Ok. 16.

Ta odpowiedź utwierdziła mnie w przekonaniu, iż należy znaleźć miejsce parkingowe na swoją rękę, w innej części Krakowa.

Godz. 15.00 Wejście na teren od ul. Bora-Komorowskiego (tym wspólnie już bez auta). Panowie sprawdzają bilety, po czym kierują nas do baraku na lewo. Czekamy w kolejce. Kiedy dobrnęliśmy do okienka, uprzejmie poinformowano nas, iż powinniśmy się zgłosić do białego namiotu p drugiej stronie, gdzie bilety zostaną zamienione na opaski na rękę (cyt. "Tutaj tylko bilety z polem namiotowym").

Godz. 15.10 Biały namiot. Opaski będą wydawane od godz. 16.00. Czekamy. W namiocie jest kilka stanowisk (bilety jednodniowe, dwudniowe, cyfrowe - zamawiane poprzez internet) do których powoli zaczynają ustawiać się kolejki.

Pewien pan pyta:
- Z biletem jednodniowym to tutaj?
- Tak tutaj.

Ja pytam:
- Z biletem jednodniowym to tutaj?
- Nie- tam, z drugiej strony.

Pewna pani pyta:
- Z biletem jednodniowym to tutaj?
- Nie- tu w okolicy.

Godz. 16.00 Biały namiot. Ludzie przed namiotem zaczynają się niecierpliwić. Nikt nie ma pewności, czy wybrał właściwą kolejkę. Zdezorientowani młodzi ludzie z "crew" stoją w namiocie nerwowo zerkając w stronę tłumu oddzielonego cienką linią szkolnych ławek.

Godz. 16.20 Biały namiot. Przyszedł jakiś "Enter all areas". Pochodził po namiocie, porozglądał się i zwrócił się do swojej grupy: "To chodźcie, pokaże wam jak wyglądają bilety". Po jakichś 10 minutach instruktarzu i dodatkowych 10 minutach edukacji obsługi szczególnych przyrządów obrączkujących zaczęto wreszcie wymianę biletów. Już wtedy miałem dość.

Na terenie festiwalu, każda usługa sprawiała członkom grupy mniej więcej tyle samo kłopotu co wydawanie obrączek. Nalewanie piwa np., odbywało się w mniej więcej 4 etapach (w pierwszym to piwa było "na dwa palce", a piana wypełniała resztę kubka).

Strach pomyśleć co aby się działo w wypadku zagrożenia (pożar, bomba, szaleniec z bronią). Podejrzewam, iż niewielu ludzi organizatora miałoby definicja co robić w takim wypadku.

Podsumowując:
Bywają imprezy zorganizowane dobrze i źle. Coke Live Music Festival na pewno należał do tych drugich, aczkolwiek mogłoby się wydawać, iż kto jak kto, lecz tak doświadczona spółka jak Alter Art powinna sobie poradzić. Drodzy kraj jak wam nie wstyd?! Jednym zdaniem- musicie się jeszcze sporo nauczyć