wypadki butelki co to jest
Definicja: słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Wypadki a butelki

Słownik: Ile wypadków jest wywołanych poprzez roztargnienie albo bezmyślność? I zwykle o tym nigdy nie dowiadujemy się...
Definicja:

Pewien poseł, mieszkaniec nadmorskiego województwa, uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu - jego skoda zjechała na przeciwległy pas ruchu, a następnie dachowała. Z drogi wyleciał również nadjeżdżający z przeciwka fiat. Kierowcy byli trzeźwi.
Wypadek jakich sporo. Jednak rzadko zdarzają się tak szczere wypowiedzi osób winnych. Otóż pan poseł opowiada - "Jechałem niezbyt szybko. W pewnym momencie moją uwagę przykuła leżąca na bocznym siedzeniu butelka z wodą mineralną. Wystarczył okres nieuwagi, aby wyniosło mnie na łuku drogi. Z przeciwka nadjechał samochód. Na szczęście powiodło się uniknąć zderzenia czołowego. Mimo to oba auta wylądowały w rowie. Poduszka powietrzna nie otworzyła się".



Jaki udział w wypadkach mają kierowcy, którzy gadają poprzez telefon, podziwiają krajobrazy, konsumują kanapki, gapią się na cudze kolana lub na swoją butelkę z braku przedtem wspomnianych niebrzydkich przegubów... Pół biedy, kiedy to jedynie oni ponoszą skutki swego roztargnienia albo braku wyobraźni. Byłaby kwestia trywialnie prosta - wina i kara. Jednak z przeciwka jedzie kierowca rozsądniejszy, przykładowo z wnukami na spacer. Dochodzi do wypadku, kara boska z reguły dosięga obu załóg, lecz winny zazwyczaj jest tylko jeden kierowca, jak w opisanym przypadku. I najczęściej takim w najwyższym stopniu sprzyja szczęście... Nie ma sprawiedliwości ani bożej ani ateistycznej. Tutaj wszyscy przeżyli, samochody pewnie zostaną wyzłomowane, ubezpieczyciel pokryje utraty. Niby nic się nie stało. Przy okazji przetestowano poduszki, które zawiodły (jak i kierowca, ich właściciel, zatem nie wiadomo, co zgłosić do reklamacji...).



W stosunku brakuje najważniejszego - co stało się z obsadą drugiego samochodu. Nasz wątpliwy bohater zawinił, lecz zajmuje się wyłącznie sobą i swoim samochodem, w czym wtóruje mu kronikarz - "Miałem dużo szczęścia, iż nie uderzyłem w pobliskie drzewo. Mimo to samochód prawdopodobnie nadaje się do kasacji".



Jest podmiotem zdarzenia, zaś drugi samochód, który został zniszczony poprzez bezmyślność, i ludzie, którzy przecież w nim przebywali, zostali sprowadzeni do roli przedmiotu - ani wzmianki o nich, jakby ich nie było. No ponieważ ich nie było - był pan poseł i jego maszyna, a reszta to jedynie tło. Gdyby (nie daj Boże) wszyscy zginęli, to winnemu prasa wydrukowałaby najwięcej nekrologów, a reszta byłaby posądzona o spowodowanie wypadku. Nie byłoby odważnego do wyznania prawdy o butelce... A tak to został niemal bohaterem - nic to, iż wgapiał się w butlę i rozbił dwa samochody, istotne iż "Na szczęście powiodło się uniknąć zderzenia czołowego". Ci z przeciwka to powinni jeszcze mu podziękować, iż żyją...