padaczka, andrzeja, leppera

Definicja: nie był już taniec chocholi, a padaczka słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Padaczka Andrzeja Leppera.

Słownik: Przy okazji meczu bokserskiego: Lepper kontra PiS, panu przewodniczącemu Andrzejowi wyrwała się nietrafiona wypowiedź, jakoby postępowanie PiS-u to nie był już taniec chocholi, a padaczka.
Definicja: Porównanie to, a więc figura poetycka użyte zostało aby dosadnie przedstawić elektoratowi sytuację negocjacji politycznych. Jakież było moje zdziwienie, gdy prezenter informacje Polsatu poddał przypuszczenie, iż wyrażenie pana Andrzeja graniczy z głupotą, bo używając takich zwrotów jak padaczka uraził 400 000 (!!!) chorych na tę chorobę. Zaraz później wyemitowano materiał o chorych na epilepsję, w którym neurolog (autorytet medyczny, a jakże) dowodzi, że takimi wypowiedziami chorzy na padaczkę z pewnością czują się dotknięci i jest im niezmiernie przykro. Jakby tego było niewiele, zaraz później wystąpiła starsza pani, polonistka (autorytet językowy, a jakże), która mimo choroby wspaniale się realizuje w życiu i nawet opublikowała kilka książek, a pan Lepper własnymi wypowiedziami krzywdzi chorych. To jeszcze nie koniec szanowni kraj, tuż przed pointą pana redaktora młoda dziewczyna z fundacji, pomagającej chorym na epilepsję odnaleźć się w świecie (ciekawe gdzie się zgubili?) prezentuje koszulki z nadrukiem: "Padaczka nic strasznego", dzięki którym fundacja walczy ze stereotypami (wyraz wytrych oczywiście) w społeczeństwie. Jeszcze był list kobiety, którą zwolniono z pracy na skutek choroby i nawiązanie do akcji - "Stop wariatom drogowym", która odnowiła stereotyp wariata w społeczeństwie, a przecież to jest normalny inaczej.

Jedno ((wyraz pana Leppera spowodowało taką lawinę politycznej poprawności. Szkoda tylko, iż idioci nie zaprotestowali, gdy pan redaktor porównał to do głupoty, czym odnowił stereotyp kretyna w społeczeństwie. Następny raz ktoś użył choroby i chorych aby doprowadzić własne teorie do granic absurdu i na tak przygotowanym sosie upiec swoje teorie.

Drodzy kraj, dożyliśmy pięknych czasów, gdy Polsat schyla się czule nad maluczkimi (przepraszam, jeżeli uraziłem niskich wzrostem) i dba o szczęście wszystkich dyskryminowanych (a jakże!) grup socjalnych, począwszy od chorych na trądzik, a skończywszy na zalanych w trupa, nie mniej jednak nie wiadomo czy w ostatnim przypadku broni pijaków, czy denatów. Lecz któż z nas nie ma wad? Ilu jest kompletnie zdrowych, ilu myśli logicznie, mówi składnie, pracuje uczciwie? Dzięki takim akcjom nagłaśniającym niepoprawność już wkrótce jąkający się będą konferansjerami, niesłyszący urzędnikami, niewidomi poprowadzą gimbusy, a brzydale takie jak ja będą wygrywać konkursy piękności i zapanuje powszechna szczęśliwość. aby nastąpiło to jak najszybciej proponuję na początek zacząć walkę ze niedobrym słownictwem.

Na początek należy wymazać z języka słowa, które mogą kogokolwiek przyprawić o łzy. Na pierwszy ogień wyrzuciłbym wszystkie przymiotniki, bo naturalnie mogą pełnić rolę epitetów, a te już z samej nazwy źle się kojarzą.

Przysłówki w następnej kolejności, ponieważ stwierdzenie: -siedź prosto, obraża ludzi z wadami postawy. Rzeczowniki także są podejrzane, ponieważ wieżowiec i kurduple obraża ludzi wysokich albo niskich (o kurcze przymiotniki), więc precz z rzeczownikami! (Precz! Obraża wypędzonych, no i ten wykrzyknik). Myślę, iż politycznie prawidłowych zadowolą same czasowniki, najlepiej w bezokoliczniku i zaimek ja (ty, on, ona pozwala na wytykanie i dyskryminuje płeć). Poeci pewnie nie będą zadowoleni, lecz zawsze mogą tworzyć dadaizm albo wiersz biały, żółty, czerwony albo czarny aby Afroamerykanie, Azjaci i rdzenni mieszkańcy ameryki nie byli rozczarowani.
Na straży nowego porządku stanie Polsat i panie: Jaruga Nowacka i Środa. Z takim składem do soboty się wyrobimy (cokolwiek miałoby to znaczyć).

Ja pozdrawiać.
Koniec