buszujący zbożu salinger co to jest
Definicja: zaczniecie tęsknić.” słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy "Buszujący w zbożu" J. D. Salinger

Słownik: . „Żałuję, iż tylu ludziom tę historię opowiedziałem. (...) Dziwna rzecz. Lepiej nigdy nikomu nic nie opowiadajcie. Ponieważ jak opowiecie- zaczniecie tęsknić.”
Definicja: Kiedy 18 letnia dziewczyna uzależniona od komputera zasiada do czytania książki, możecie mi wierzyć czuje się dziwnie. Pomimo że czytać ponoć lubi to i tak zawsze to uczucie jej towarzyszy i jak się domyśla zapewne nie tylko jej. Lecz kiedy w reku trzyma książkę zachwalaną pod niebiosa poprzez ludzi, których zna, nie jakiś tam żyjących gdzieś tam i mówiących o czymś tam krytyków literackich i innych snobów, lecz poprzez własnych znajomych, to myśli sobie „Hm! Chwilę na cos bardziej interesującego niż codzienne walenie w klawiaturę!”
A podręcznik nie byle, jaka. Nie jakieś tam tandetne romansidło typu „ona go kocha on ja nie” albo „nie mogą ze sobą być, ponieważ on jest bogaty ona myje podłogi w jego biurze” i sporo innych typowych historyjek dla spragnionych wrażeń kobiet w podeszłym wieku, które co dzień podając mężowi obiad pod nos marzą o gorącym romansie z synem listonosza.
Wracając do lektury, o której staram się opowiedzieć od dłuższego czasu...
Tak, więc przeczytałam i w trakcie czytania cały czas czekałam na rozwój wypadków, który się niestety nie pojawił. Czekałam, ponieważ przyzwyczajona jestem do tego ze wszystko na tym świecie ma swój początek, pkt. kulminacyjny i koniec. A tu klops, punktu kulminacyjnego można aby ze świecą szukać.
podręcznik natchnienie dla amerykańskich zbrodniarzy. Pierwszym z nich był Mark Chapman morderca Johna Lenona, drugi to John Hinckley niedoszły zabójca prezydenta Ronalda Reagana.
ponieważ „Buszujący w zbożu” to nie jest standardowa książeczka, którą się czyta i posłusznie oddaje do biblioteki.
Rzecz mówi o pewnych młodym dżentelmenie, który po raz następny w ciągu swojego krótkiego życia zostaje wyrzucony ze szkoły i nic sobie z tego nie robiąc wraca do swego rodzinnego miasta, którym jest Nowy Jork. Niestety obawiając się reakcji rodziców na to przykre wydarzenie, jakim jest konieczność opuszczenia poprzez niego szkoły, spędza kilka dni w New York City bez ich wiedzy robiąc rzeczy, które mogłyby się wydawać, przynajmniej nieodpowiednie jak na chłopca w wieku lat 16.
Opowieść o młodym, intrygującym człowieku, który chce udawać [bądź także nim jest] zbyt dorosłego jak na swój wiek mężczyznę, szukającego celu w życiu.
Po pierwsze. Co się roi w głowie młodego chłopaka, buntownika, który nie lubi chyba niczego poza rozmowami z młodsza, strasznie inteligentną siostrą, dwiema przypadkowo spotkanymi zakonnicami i chłopakiem, który niegdyś pożyczył od niego sweter, a niedługi czas po tym szykanowany poprzez kolegów popełnił samobójstwo wyskakując z okna?
Chłopca, który tak bardzo podkreśla różnice miedzy światem dorosłych a światem dzieci idealizując ten drugi, czego słowem może być metaforyczne przesłanie samego buszującego w zbożu, a więc osoby, która chwyta dzieci na okres przed upadkiem z klifu. Sam upadek jest metaforą dorosłości. Obraz człowieka, który tak faktycznie sam nie wie, czego chce, poza papierosem i whiskey z sodą.
Po drugie. Pokazany upadek społeczeństwa amerykańskiego i krytyka kultury masowej.
Jakie wnioski ze swej podróży pozornie po Nowym Jorku, a w rzeczywistości po świeci dorosłych wyniesie Holden? Czy nadal pozostanie buntownikiem? A może przejmie poglądy swoich bogatych rówieśników odkładających cały czas ma swojego cadillaca, którymi do niedawna tak pogardzał?
I aczkolwiek wydawać aby się mogło, iż punktu kulminacyjnego w tej opowieści nie ma to można go znaleźć, kiedy się lepiej zastanowi.
Opowieść uznana za dość kontrowersyjną, a język, którym została napisana za niecenzuralny, a jednak podręcznik skłaniająca do refleksji.
Może nie tylko tak młodego człowieka, jakim jestem ja...