frustracja perspektywy co to jest
Definicja: Zadzwonimy do Pana. - Lecz ja nie mam telefonu!! - Tak, tak zadzwonimy do Pana słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Frustracja +10 perspektywy -2

Słownik: - Zadzwonimy do Pana.
- Lecz ja nie mam telefonu!!
- Tak, tak zadzwonimy do Pana.
Definicja: To do Was dziennikarze. Jak Waszym zdaniem powinna wyglądać droga, normalna droga po studiach na miejsce w redakcji, obojętnie jakiej. Wg mnie przebiega ona mniej więcej w taki oto metodyczny sposób. Wysyłamy CV z notką, iż jakieś doświadczenie mamy, no i ukończyliśmy studia kierunkowe. Drugi krok to staż, powiedzmy 3 miesiące i lub się nadajesz i zostajesz, lub nie i grzecznie dziękują.
Zastanawiam się, ilu z tu piszących pukało, wysyłało maile, komu z Was się powiodło, a ilu spala się zawodowo pisząc w tych potralach jak ten. Ilu z Was usłyszało: "a skąd pan/pani jest?", ilu musiało zabiegać o względy ludzi z mediami zwiazanymi, by umożliwono im odbycie praktyki. Czy przejście poprzez tą "ścieżkę zdrowia" nie oddala trochę celu, jaki chcemy zrealizować będąc publicystą? Czy kiedy nareszcie uda nam się dostać posadę w redakcji, będziemy się wtapiać w tło, chowając w buty własne wyobrażenia o ujawnianu spisków, tropieniu afer, demaskowaniu przekrętów? A skupiać będziemy się tylko na utzymaniu na powierzchni.
Jestem początkującym, świeżo upieczonym licencjatem, myślę o uzupełniających, lecz także poszukuję jakichś możliwości "wkręcenia" się do redakcji. Ktoś może się zapytać, czy się żalę, iż skoro to takie trudne, to po co w ogóle wchodziłem na tą drogę. Otóż powiem tak, żalę się jak cholera, w momencie obecnej nie da się, co najmniej ja nie znam przypadku, by komuś się powiodło przebić bez protekcji. Nie powiem, iż nie ma doświadczenia, ponieważ takowe zdobyłem w jednej z gazet regionalnych, lecz okazuje się to niewystarczające. lecz czy trzeba być Durczokiem, tak aby pracować w newsroomie, nawet nie ogólnopolskiej stacji radiowej?
Nikt nie mówił, iż bedzie lekko. Wykładowcy, którzy regularnie na dziennikarce zęby zjedli, ostrzegali, iż to ciężki kawałek chleba, a teraz jeszcze panowie posłowie chcą ograniczyć dostęp do zawodu. Zastanawiam się, czy tj. potrzebne, gdyż teraz przejść poprzez sito jest trudno. Sito ustawione poprzez niewiadomo kogo, panią kadrową, która przerzuca dziesiątki CV-ek na dzień, może niskie zapotrzebowanie ludzkie, lecz chyba nie, ponieważ okazuje się, iż rynek medialny cały czas się rozwija i przepompowuje masę pieniędzy, a co za tym idzie ludzi. W dobie wszędobylskich testów może zwyczajnie ciężko załapać się pod klucz cech wymaganych u kandydatów, powtarzam - kandydatów na praktykantów.
W sumie nie wiem, czy piszę to ku przestrodze, czy to taki mój osobisty krzyk w pustkę, lecz gdzie mogę popełnić taki tekst, jeżeli nie na łamach tego potralu. Widocznie Reczpospolita, Newsweek, RMF FM, BRAVO, nie przewidzieli mnie, a może nas, w swoim planie na rok 2007. Zachęcam do pomarudzenia w komentarzach