psychologia internautyki co to jest
Definicja: służących autoprezentacji słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Psychologia internautyki

Słownik: Kiedyś należało kogoś dość dobrze poznać aby wiedzieć czy lubi fasolkę po bretońsku. Dzisiaj takie wiadomości łatwo znaleźć na licznych portalach służących autoprezentacji.
Definicja:

Spędziwszy surfując w internecie setki, jeżeli nie tysiące już godz., trudno nie pokusić się o dogłębną analizę mających tu miejsce zjawisk psychologicznych jak i socjologicznych. Na pierwszy rzut oka stwierdzić już można, iż to są zjawiska nadzwyczajnie ważkie, główne wręcz dla kształtowania się nowego modelu socjalnej mentalności. Przyglądając się wszystkim tym zjawiskom pod kątem naukowej przydatności należy dostrzec ich wielką wartość zarówno w aspekcie globalnym- statystycznym, jak i docenić je jako dokładne narzędzia psychologicznego wzglądu do umysłu jednostki, która sama ów umysł wystawia do powszechnej dyspozycji i czerpie radość z faktu, że ktoś się nim interesuje.
Powszechność dostępu do globalnej sieci spowodowała niewątpliwie przesunięcie schematu organizowania się struktur socjalnych w stronę szeroko pojętej wspólnotowości. Powstające w oparciu o przeróżnego rodzaju klucze doboru formy komunalne, stosunkowo swojego rozrostu zwiększają poczucie alienacji tych, którzy poza nimi pozostają. To skutkuje presję, która prowadzi do jeszcze szybszego rozrostu organizmu wspólnotowego. Doszedłszy do takowych wniosków, przejść należy do przeglądu występujących w omawianej sferze zjawisk, podjąć próbę zrekonstruowania ich rozwoju aż od momentu genezy i przechodząc przez stan aktualny, przygotować prognozę ich socjalnych następstw, co przecież w najwyższym stopniu nas interesuje.
Pierwotna powód tych zjawisk jest oczywiście nadzwyczajnie łatwa do uchwycenia i jest nią naturalnie wpisana w ludzką naturę chęć socjalnej akceptacji i przydatności. Poszukiwanie akceptacji u szerokich kół wiązać się musi z potrzebą eksponowania swoich cech na wszelakie możliwe metody. Sposób naturalnie jest tym lepszy im większa jest nośność danego medium. Na takim stwierdzeniu nie należy jednak poprzestać odnosząc się do atrakcyjności globalnej sieci.

Każdy sobie
Przewaga internetowych machin do eksponowania jednostek bazuje na tym, iż to samej jednostce pozostawia się zadania zredagowania informacji na swój temat, poprzez co wyklucza się sposobność komunikowania treści dla danej osoby niepożądanych. Aczkolwiek fakt ten przedstawiam jako istotą zaletę i tak jest on także odbierany poprzez samych zainteresowanych autoekspozycją, to w tym właśnie punkcie należy zwrócić uwagę na to, że redagowanie informacji o sobie przysparza miażdżącej części populacji wielkich problemów. Powody tego mogą być dwojakie. Pierwszą i dość oczywistą jest niewystarczające opanowanie reguł stylistycznych pozwalających na budowę zgrabnego tekstu. Częstszą jednak powodem wydaje się fakt nikłej znajomości siebie, własnej osobowości i własnego rysu charakterologicznego. Braki te w zestawieniu z ciągłą chęcią eksponowania prowadzą z powodu do poprzestania na prezentowaniu własnej powierzchowności, (którą o sporo łatwiej ująć w obiektywie aparatu niż charakter odpowiednio dobranymi słowami) albo po prostu prezentowania samego faktu własnej egzystencji. Stąd natomiast przechodzimy do pierwszych prognoz dotyczących przyszłych zmian ludzkiej architektury psychicznej. To, że coraz więcej osób eksponuje fakt własnej egzystencji, prowadzić musi do przekonania, iż obce oko potrzebne jest podtrzymywania tej egzystencji. Przy wykształceniu się takich zapatrywań, zyskać na wartości musi znowuż wspólnotowy schemat stosunku socjalnych.
Niesprawiedliwym byłoby jednak wszystkich posądzać o brak umiejętności samodefiniowania. sporo oczywiście osób oddaje się kreatywnemu kształtowaniu własnej osobowości, sporo także tworzy trwałe dzieła natury artystycznej, które stanowią przedłużenie ich ego. Osoby te mają podniesione poczucie własnej wartości i atrakcyjności, co są w stanie argumentować bardzo konkretnymi artefaktami. Poczucie wysiłku włożonego w ten twórczy mechanizm prowadzi naturalnie do jeszcze większej potrzeby eksponowania się. Obserwacja portali internetowych prowadzi do bardzo czytelnych wniosków co do stopnia desperacji wielu jednostek w usiłowaniach uzewnętrznienia się.
Świadczą o tym nie tylko tak oczywiste zjawiska jak blogowanie lecz także fakt, iż przykładowo portale randkowe, stworzone w założeniu dla osób poszukujących partnera, w coraz większym stopniu są używane jako salony próżności dla osób, które partnera już mają albo nie są zainteresowane jego znalezieniem. W tego typu portalach częstym przyczyną eksponowania się, paradoksalnie nie jest chęć nawiązywania kontaktów, ale chęć ich nie nawiązywania. Każde gdyż nieodpowiedzenie na wirtualną zaczepkę może stanowić asumpt do podniesienia swojego poczucia wartości. Potrzeba podnoszenia swojego poczucia wartości naturalnie została prędko dostrzeżona poprzez oferentów internetowych usług i portale temu wykorzystywane pojawiły się w następnej kolejności po serwisach randkowych. Przyjrzymy się im jednak bliżej po uprzednim dokonaniu oglądu giełd partnerskich.

Randki bezspojrzeniowe
wszelakie dostępne wyniki badań jak i autopsja zdają się wskazywać na w miarę niską skuteczność tego typu portali w kojarzeniu par. Aczkolwiek przedstawione powyżej zdarzenie można traktować jako jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy, to przy rozpatrzeniu globalnym ta niska skuteczność może dziwić. Serwisy takie pozwalają przecież na bardzo dokładne wskazanie pożądanych cech poszukiwanego partnera i szybkie dokonanie wstępnej preselekcji w bardzo krótkim czasie. Zdaje się jednak, iż przedstawiciele gatunku homo sapiens, bez względu na stopień rozwoju umysłowego nie są predysponowani do dokonywania wyboru partnera w oparciu o same tylko przesłanki racjonalne. Stąd także częste rozczarowania w czasie spotkań w realu, gdzie kandydaci na partnerów muszą zaakceptować szereg trudnych do uprzedniego zestandardyzowania czy nawet opisania nowych faktów dotyczących poznanej osoby. Do takich ciężkich do werbalnego ogarnięcia zjawisk należy niewątpliwie język ciała, który odgrywa ważną rolę w ewaluacji obiektu zainteresowania. Do tego koniecznie dodać należy szereg czynników parawerbalnych takich jak tembr głosu i oczywiście dodać należy zapach, który, wg niektórych badaczy tematu, odgrywa nawet najważniejszą rolę. Gdyż trudno liczyć na to, iż w najbliższym czasie pojawi się sposobność zapoznania się poprzez internet przykładowo z próbką zapachową osoby, która wzbudziła nasze wstępne zainteresowanie, należy liczyć się z niską skuteczności tego typu sposoby kojarzenia się w pary. Zdaje się, iż to jest dla osób pragnących dokonywać wszystkich wyborów racjonalnie, mająca duże skutki, nieudana próba wyrwania się ze szponów natury i praw, które w wielu przypadkach muszą pozostać silniejsze niż czysty rozsądek.
W obliczu tego, co właśnie stwierdzono, należałoby się obawiać, iż skoro portale takie nie przynoszą skutków pozytywnych to mogą przynieść konsekwencje niekorzystne. Będzie to obawa bardzo słuszna a podstawy ku niej są następujące. Portale randkowe kuszą do stosowania dość ostrych i dokładnych kryteriów wyboru przyzwyczajając użytkownika z powodu do takiej surowości. Surowość ta staje się w dalszej perspektywie naturalną przeszkodą w wyszukaniu satysfakcjonującego dopasowania. Przeszkodą może być również nadmiar informacji, który przedtem opisano jako pozorny atut omawianych giełd partnerskich. Zważmy jednak na fakt, iż zapoznając się naraz z tak sporą ilością faktów na temat innej osoby, niemożliwością jest byśmy nie natrafili na coś, co może być czynnikiem odpychającym. Prawdopodobieństwo rezygnacji z nawiązania kontaktu z taką osobą jest potęgowane jeszcze poprzez fakt, że osoba ta nie ma możliwości doprecyzowania tej informacji. Ze względu braku takiej możliwości czynnik odpychający może stanowić sformułowanie bardzo ogólne, ściśnięte znaczeniowo do jednego wyrazu o szerokim polu interpretacyjnym, które w razie uprzedniego rozbudzenia zainteresowania danym osobnikiem w realu nie odgrywałoby większej roli.
Podsumowując wyniki z obserwacji takich serwisów na przestrzeni lat dało się łatwo zauważyć, iż anonsy licznej ekipy osób pozostawały aktualne na przestrzeni całego tego czasu, mimo że osoby te deklarowały zainteresowanie nawiązaniem stałego związku partnerskiego. Obserwacja ta pozwala wysnuć wniosek o dużej nieskuteczności podejmowanych działań połączonej mimo wszystko z sporym uzależnieniem od obecności na portalu. Indykator aktywności w serwisie należy do wspaniałych narzędzi będących do dyspozycji psychologa-amatora i pozwala mu wyrokować na temat czyjegoś ewentualnego uzależnienia.

Dwa życia
Dzisiejszy człowiek żyje niewątpliwie w dwóch światach- realnym i wirtualnym, nie mniej jednak egzystencja w tym wirtualnym rozpoczyna stawać się czymś w rodzaju warunku koniecznego dla podtrzymania bytu realnego. W tym momencie przejść możemy do opisu innych machin autoprezentacyjnych aktualnych w internecie, powstałych nie tylko w celu nawiązywania kontaktów towarzyskich. To one gdyż są katalizatorami mechanizmów prowadzących do wykształcenia się przekonania, iż aby istnieć realnie, trzeba istnieć wirtualnie.
Serwisy takie jak osobie.pl umożliwiają zapisanym prócz prezentowania wszelkich możliwych danych o sobie, prezentowanie listy swoich znajomych a portal fotka.pl, stworzony głównie w celu umożliwienia eksponowania swojego ciała czy rzadziej talentu fotograficznego, daje nawet sposobność zrzeszania się w zamknięte kliki. Liczba „posiadanych” znajomości jest najprawdopodobniej dla wielu osób jednym z ważnych wyznaczników własnej wartości. Oczywiście liczba ta sama w sobie nie miałaby większego znaczenia gdyby nie sposobność pochwalenia się nią publicznie. Portale jak fotka sankcjonują czy wręcz sprowadzają do poziomu automatyzacji zachowania, które w realu byłyby uznane za niemieszczące się w kanonie. Nie jest przecież normą informowanie rozmówcy o ilości swoich znajomych przy okazji przygodnej rozmowy. Osoba wirtualna jest więc bogatsza o cały pancerz informacyjny, o mechanizm etykietek, które dostrzega każda zbliżająca się obca świadomość. Kiedyś należało kogoś dość dobrze poznać aby wiedzieć czy lubi fasolkę po bretońsku, dzisiaj takie wiadomości łatwo znaleźć na licznych portalach wykorzystywanych autoprezentacji.

Lepiej zrób siebie sam
Ciekawe dodatkowe możliwości stwarza oparty na sympatycznym pomyśle odkopywania starych znajomości serwis nasza-klasa.pl. Idea jest stosunkowa niegroźna dla osób, które rzeczywiście ukończyły już edukację i próbują odnaleźć dawnych znajomych, z którymi mogą nawiązać kontakt tylko wirtualnie. w razie obecnie funkcjonujących zespołów klasowych zachodzić może całkiem spore ryzyko ostracyzmu wobec osób, które nie zapisały się do wirtualnej społeczności. Wspomniane ciekawe możliwości biorą się z faktu, iż dowolna osoba może utworzyć profil komuś, kierując się przy tym swoim wyobrażeniem o tej osobie. Przypadek złośliwego wyręczania kogoś w zakładaniu profilu może właśnie dotyczyć osób objętych bojkotem towarzyskim na skutek jej postaw wobec świata wirtualnego. Aczkolwiek to jest w świetle moich obserwacji przypadek dość rzadka to jednak hipotetyczna sposobność jej zaistnienia może również być źródłem pewnego poczucia presji. Możliwości manipulowania wizerunkiem swoim jak i innych na każdym z omawianych typów portali są oczywiście wielkie i wkrótce narodzi się zapewne potrzeba sprawniejszego weryfikowania wprowadzanych do sieci informacji, w szczególności tam gdzie profil opatrzony jest nazwiskiem.

Co jeszcze?
Podsumowując, do internetu przenosi się powoli całe życie. Prócz nieopisanych tu już bliżej związanych z tematem psychologii sieci zjawisk jak blogowanie, czat czy fora tematyczne, obserwujemy zjawiska powiązane bardziej z samym stylem życia. Spadają nakłady szablonowych gazet, coraz mniej osób chodzi do kina, muzeów czy na koncert. O popularności internetowych zakupów nie trzeba wspominać. Wszystko to oczywiście ma sporo zalet- bezsprzecznie. Problem w tym, iż zalety te przesłaniają absolutnie fakt, iż istnieją również realne zagrożenia. Od lat prowadzi się szeroko zakrojone kampanie informacyjne wśród młodzieży i dorosłych mające uświadomić społeczeństwu sposobność uzależnienia od alkoholu czy innych środków odurzających. wielką część pudełka papierosów zajmuje aktualnie ostrzeżenie o szkodliwości palenia. Absolutnie nikt nie wydaje się uświadamiać społeczeństwu uzależniającego potencjału internetu. A przecież dla tak wielu osób mrugająca w dole ekranu koperta jest jak kojąca dawka narkotyku. Zaznaczenie swojej obecności na dziesięciu forach to dla wielu niezbędny obiekt dnia naznaczony strachem przed wykluczeniem ze wspólnoty. Do tego jeszcze tak wielu czuje palącą potrzebę aby sprawdzić czy ktoś czyta i komentuje artykuły zamieszczone na Ithink, sprawdzić czy ktoś interesuje się naszym profilem, wprowadzić ciekawy opis na GG, uaktualnić zdjęcie na Skype, i tym podobne, i tak dalej
Czy zostaje jeszcze chwilę na coś innego? Czy kiedyś autorzy portali internetowych zostaną zmuszeni do informowania użytkowników o potencjalnej szkodliwości? Czy kiedyś po długotrwałym siedzeniu przy komputerze pojawi się któreś z pytań:
Nie uważasz, iż siedzisz tu już za długo? Czy poświęciłeś dzisiaj już trochę czasu na ruch? Czy popatrzyłeś dziś komuś w oczy?
Czy część psychologów i pedagogów zaabsorbowanych dziś czymś innym przekwalifikuje się na redagowanie broszurek uczących jak doceniać magię autentyczności? Magię normalnych kontaktów czy magię pachnących świeżością gazet? Nie dajmy obedrzeć się z tego, co piękne i zamienić całą rzeczywistość w zerojedynkowy kod.