aniołek co to jest
Definicja: słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Aniołek

Słownik: ...............
Definicja: Ta historia rozpoczyna się dość banalnie. W niebie mieszkał sobie jeden anioł, bardzo młody i niedoświadczony, lecz zawsze uważał, iż wie wszystko i iż wie to najlepiej ze wszystkich. Ten przemądrzały maluch nazywał się Karol. Przechadzał się każdego dnia po niebie tłumacząc starszym aniołom, iż Bóg niepotrzebnie dał ludziom wolność, dlatego są teraz źli, zawistni i nic nie warci. Z Karolem rozmawiali nawet sami archaniołowie, ostrzegali go równocześnie przed gniewem Boga. Aniołek jednak nic sobie z tego nie robił. Siedział na chmurkach i przypatrywał się ludziom. Widział wojny, tragedie, krzywdy ludzi wyrządzane poprzez ich współbraci. Coraz bardziej utwierdzało go to w przekonaniu, ze ludzie na uwięzi byliby znacząco lepsi, niż ci którzy żyją na świecie. Każdemu spotkanemu aniołowi, młodszemu czy starszemu, zawsze mówił , iż ludzie są źli. Wszyscy ostrzegali go, aż pewnego dnia Karol został zaproszony na rozmowę do Boga. Aniołowie bali się o Karola, uważali, iż spotka go zasłużona kara od Szefa(tak nazywali aniołowie Boga). Nasz aniołek miał duszę na ramieniu, gdy szedł na spotkanie z Ojcem. Wszedł do Jego chatki chybocząc się na nogach, Bóg zauważywszy, iż aniołek przekroczył próg odwrócił się do niego i szeroko uśmiechnął się. Ten uśmiech podniósł na duchu Karola, dusza jego napełniła się dziwnym uczuciem szczęścia i błogości, nadal jednak czuł się skrępowany. Bóg zaprosił go do stołu, a tam czekała go już ciepła herbatka malinowa, którą uwielbiał. Zastanawiał się czy Bóg zna upodobania każdego aniołka czy tylko niektórych? Szef jednak szybko odpowiedział mu na pytanie:
-Znam Was wszystkich i aniołów i ludzi. Wiem co lubicie, co was smuci, a co raduje, co lubicie robić , jeść. Wszyscy jesteście z natury dobrzy. lecz właśnie Karolu co ja słyszę, czy to Ty mówiłeś, iż ludzie są źli? lecz na początku usiądźmy i napijmy się herbaty.
Karol był onieśmielony, pomimo tego, iż mieszkał w niebie Boga widywał tylko czasem w przelocie miał tyle spraw na głowie, a teraz siedzi z nim w Jego domu i piją herbatę. Czuł się strasznie, gdyż pewnie sprawił przykrość Szefowi swoim gadaniem. Bóg szybko i tę myśl aniołka odczytał. Powiedział:
-Karolu nie sprawiłeś mi przykrości, lecz chce , żebyś poznał ludzi z bliska i zweryfikował swój pogląd.
Karol wzdrygnął się, ponieważ czyż nie widział tego wszystkiego z własnej chmury?? Czy nie widział wojen , morderstw, narkotyków, bijatyk?? Bóg przerwał mu te rozmyślania dość szybko.
- Karolu-powiedział -siedzisz zawsze na nieodpowiedniej chmurce. Nie twierdzę, iż wszyscy ludzie są dobrzy , lecz nie możesz mówić , iż jest także na odwrót. Postanowiłem, więc wysłać Cię na ziemię, byś poznał, iż ludzie również umieją być dla siebie dobrzy. Dlatego wyśle Cię z Gabrielem na ziemię, jeżeli uznasz ,ze ludzie nadal są źli , po tym co zobaczysz, nie będę robił Ci jakichkolwiek problemów.
Naraz w chatce zjawił się Gabriel jeden z archaniołów. Zabrał Karola bez słowa, ale Bóg wyszedł z nimi i długo przyglądał się, jak się oddalają. Kiedy Karol odwrócił głowę, Bóg stał jeszcze na progu swej chaty i machał im na pożegnanie. Po jakiś 15 minutach marszu Gabriel odezwał się, : Dochodzimy do chmury, z której przedostaniemy się na ziemię. Trzymaj się moich skrzydeł. Stanęli ma krawędzi chmury i skoczyli. Karol kurczowo trzymał się Gabriela, nagle zauważył jakieś budynki i drzewa, a później nagle uderzyli w ziemię. Archanioł wstał szybko otrzepał się i powiedział:
- Nie umiem lądować bezpiecznie z pasażerem na plecach. Nic ci się nie stało?
Karol wstał i potwierdził, iż nic mu nie jest. Ruszyli przed siebie. Nagle Gabriel powiedział: --Miałem Ci udowodnić, iż nie wszyscy ludzie są źli i wiem gdzie na początku pójdziemy. Gabriel jednak nie chciał zdradzić nazwy miejsca, do którego zmierzali. Nagle stanęli przed ogromnym budynkiem archanioł powiedział:
- To szpital, tu leczą się chorzy ludzie. Regularnie nie daje się ich uratować i wtedy idą do nas lub do piekła .My idziemy na szczególny oddział, tam znajdują się nieuleczalnie chore dzieci. Wtem przedostali się na korytarz budynku, Karol chciał wszystkiego dotknąć, z wszystkimi się przywitać, Gabriel jednak szybko wyjaśnił mu, iż są niewidzialni, nikt ich nie widzi, ani nie czuje. Karol był trochę nie pocieszony, podreptał szybko za oddalającym się przewodnikiem. Gabriel zatrzymał się nagle przed jedną z sal. Długo wpatrywał się w leżące na łóżku dziecko, łza spływała po jego policzku. Szybko jednak machnął skrzydłem i zagadnął Karola.
-To Ania, jest chora na nowotwór kości, ludzie nazywają to białaczką. Jest nieuleczalnie chora, leki nic nie dają, Ania umiera Karolu powoli i w cierpieniach, lecz umiera i pewnie niedługo nas odwiedzi.
Karol wpatrywał się bez słowa w trupio bladą twarzyczkę dziewczynki. Może miała 10 albo 11 lat. Nie wyróżniała się niczym, była zwykłą dziewczynką. Leżała bezruchu. Gabriel przerwał te rozważania aniołka. Powiedział:
-Ania czeka na Magdę. To dziewczyna 20 letnia, przychodzi do małej poczytać pobawić się, porozmawiać.
Karol nie mógł tego zrozumieć, przecież ona umiera jak można z nią rozmawiać??!! Gabriel zniecierpliwiony tłumaczył dalej:
- Właśnie o to chodzi, tak aby mała nie myślała o tym co ja czeka, musi być radosna, ktoś musi się nią zająć. Po tj. Magda- studentka i pracownica baru. Kiedy ona ma czas jeszcze na odwiedzanie Ani nikt nie wie. Pytana o powód przebywania w szpitalu mówi:
- Ktoś mnie potrzebuje.
Karolku i tak aby uprzedzić twoje insynuacje, powiem , iż nie dostaje za to żadnego wynagrodzenia. tj. wolontariat aniołku niedowiarku.
Karolowi nie mieściło to się jednak w głowie. Za darmo i bezinteresownie, to nie byli ludzie, których widział z chmurki. Wracając tym samym korytarzem widział jeszcze wielu takich dorosłych ludzi, którzy zajmowali się małymi pacjentami. Pomyślał tylko :
-To niemożliwe.
Gabriel pośpieszył go, tak aby się nie guzdrał, jest jeszcze sporo miejsc, które powinien zobaczyć. Przenieśli się na jakąś ulicę. Zobaczył starszą panią, która szła podpierając się laską. Nagle potknęła się i upadła. Natychmiast przybiegło dwóch dorosłych chłopaków, podnieśli babcie i doprowadzili ją do domu i nie chcieli jej nic ukraść, pomogli nie chcąc nic w zamian. Karol nie zdążył nic powiedzieć, ponieważ przenieśli się już do jakiegoś mieszkania. Tam matka z trójką dzieci. W wózku leżały bliźniaki 2- letnie, a w okolicy matki kręcił się 4- letni chłopiec. Zabiegana mama szybko gotowała, to zerkała na bliźniaki, to wstawiała pranie. Nagle zadzwonił dzwonek. Do mieszkania weszła 18-letnia dziewczyna. Zapytała matkę dzieci, czy trzeba jej cos pomóc, może kupić? Kobieta szybko porządziła listę zakupów, dała kapitał i podziękowała wybawczyni. Zawsze chodziła po zakupy wieczorem gdy dzieciaki już spały. Karol przypatrując się pilnie całej scenie zapytał się gdzie tata dzieci? Gabriel czekał na to pytanie. Wyjaśnił aniołkowi, , iż ojciec jest w pracy, pracuje długo aby utrzymać rodzinę, a ta młoda dziewczyna to sąsiadka, która regularnie pomaga młodej matce. Karol otworzył tylko usta ze zdziwienia i znowu znalazł się na ulicy. w okolicy niego przebiegł umorusany chłopiec, biegł dalej nie patrząc przed siebie, nagle uderzył w nadchodzącego mężczyznę, przewrócił się. Pan szybko podbiegł do niego sprawdzić czy nic się nie stało pechowemu biegaczowi. Chłopiec podniósł się i powiedział tylko:
- Jestem głodny.
Mężczyzna popatrzył na tego brudnego i zaniedbanego dzieciaczka, zaszkliły mu się oczy. Wstał i wszedł do najbliższego sklepu. Gdy wyszedł miał torbę pełną smakołyków dla malca. W torbie były bułki, cukierki, rogaliki i inne pożywne jedzenie. Mężczyzna wręczył chłopcu torbę powiedział smacznego i odszedł . Chłopiec patrzył długo za odchodzącym mężczyzną , krzyknął jeszcze słowa podziękowania i zabrał się do jedzenia. Gabriel wziął Karola za rękę i bez słowa pociągnął za sobą. Po chwili lecieli już do nieba. Wylądowali na chmurce, Gabriel zapytał się malca:
-Czego nauczyła Cię ta podróż?
Karol nie odpowiadał, zastanawiał się co ma odpowiedzieć. Archanioł wziął go za rękę i powiedział:
-To czy ludzie są dobrzy czy źli wynika z ich wyboru, ci dobrzy wybierali Boga, ci źli szatana.
Karolowi na samą myśl o władcy diabłów zrobiło się zimno. Gabriel ciągnął dalej :
-Człowiek ma prawo sam wybrać, a dobro człowieka nie musi być ogromnym czynem, może być codziennym uśmiechem, miłym wyrazem , zło jest zwyczajnie bardziej widoczne i dlatego Karolu nie dostrzegałeś przedtem dobra, które jest niepozorne i nie rzuca się tak w oczy. Rozmawiając anioły doszły do chatki Boga, Ten już czekał na nich z uśmiechem.
-No to czego się nauczyłeś młody podróżniku?
Karol bez zastanowienia jednym tchem powiedział:
-Są ludzie dobrzy na świecie, jest ich więcej aczkolwiek tego nie widać, dobro jest niepozorne i nie zawsze go widać z chmurki, a zło jest przeciwieństwem, widać go aż za precyzyjnie. Ludzie mają prawo wyboru, aczkolwiek nadal nie rozumiem dlaczego wybierają zło.
Bóg i Gabriel spojrzeli na siebie i uśmiechnęli się znacznie. Na koniec Bóg powiedział: -Zapraszam na herbatkę malinową i biszkopty – przysmak Gabriela