tajemnicze światło co to jest
Definicja: słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Tajemnicze światło

Słownik: ........................
Definicja: W jednej z wielu, szarych miejscowości mieszkał również niczym nie wyróżniający się chłopiec. Był pospolitego wyglądu, brunet , niewysoki o brązowych oczach. Nazywał się Michał, jednak pod jednym względem, był niepospolity- zawsze, gdziekolwiek się pojawiał budził strach i niepokój. Nie było to powiązane z jego wyglądem , bardziej ze metodą zachowania. Michał chociaż był niezbyt wysoki i postawny, potrafił wszystkich sterroryzować, a robił to oczami. Gdy budziła się w nim złość równocześnie w jego oczach pojawiała się groza. Nikt nie potrafił tego wytłumaczyć ,lecz wszyscy bali się tego niepostawnego i niewysokiego chłopca. W swojej klasie miał paru kumpli, jednak i oni nie znieśli terroru Michała. W domu rodzice zdawali się go nie zauważać, rodzeństwo (a było ich 2 siostry) uciekały gdy tylko zobaczyły go na schodach domu. Ludziom wydawało się, iż ten samotniczy tryb życia podoba się Michałowi, bo zawsze jeżeli ktoś chciał się do niego zbliżyć, zaprzyjaźnić, odtrącał go boleśnie. Ludzie w miasteczku wspominali jedną dziewczynę, która kierowana ogromną miłością do tego pustelnika, próbowała dotrzeć do niego, aczkolwiek trochę się z nim zaprzyjaźnić. On jednak nic nie robił sobie z jej uczuć, gdy tylko pojawiała się gdzieś w pobliżu, wyśmiewał ją, ubliżał jej, aczkolwiek nic nie mówiła. Ania(ponieważ tak było na imię tej dziewczynie)po jakimś czasie darowała sobie „uspołecznianie” Michała. Próbowała wyrzucić go ze swojego umysłu. Nikt nie potrafił dotrzeć do niego, ani rodzice, ani szkoła. Na lekcjach był opryskliwy, demonstracyjnie siedział na ostatniej ławce i rzucał papierkami po klasie. Czasami trafiał w kolegów, ,lecz zdarzyło mu się także czasem trafić w nauczyciela. Gdy wylatywał do dyrektora również nic sobie nie robił, myślał chyba jak każdy człowiek w okresie dojrzewania , pogada i przestanie. Tak wiec jakiekolwiek dostępne ośrodki wychowawcze w mieście nie potrafiły pomóc jego rodzinie i jemu. Rodzice powzięli decyzję, iż Michała wyślą do ośrodka ojców Dominikanów. Tam miał uczyć się i pracować, ojcowie gwarantowali zrozpaczonym rodzicom, iż chłopiec po roku pobytu u nich wróci jak nowonarodzony. Będzie posłuszny, uczynny i miły- to wg ojców było możliwe do zrealizowania. Rodzice i całe miasteczko jednak nie byli tego samego zdania. Michał miał zostać u zakonników rok , w tym czasie nadrobić zaległości ze szkoły i nauczyć się poszanowania pracy i drugiego człowieka. Plany ojców spaliły na panewce. Michał nie wymienił się nawet odrobinkę, a stał się bardziej opryskliwy i złośliwy. Dominikanie pozbyli się go jako niereformowalnego po 3 miesiącach. Rodzice przywitali go w domu ze smutnymi minami, (ponieważ pomimo, iż nie wierzyli w zapewnienia butnych dominikanów, to jednak w głębi serca wierzyli w to , że ich syn się zmieni, będzie taki jak inni młodzi ludzie w mieście. Będzie bawił się w wesołym miasteczku, jadł lody, spotykał się ze znajomymi, ,lecz Michał nie chciał tego robić, jego ulubioną zabawą było rozbijanie szyb, podkradanie aut i straszenie starszych pani i ich kotów.
Rodzice mieli już dość skarg na syna i opłacania szkód poprzez niego wyrządzonych. Matka przypomniała sobie o starszej ciotce, która mieszkała na wsi całkiem sama w sporym domu. Postanowili tam ukryć czarną owce rodziny. Szybko sklecili parę słów do starej ciotki i z wytęsknieniem czekali na odpowiedź. W liście ciotki były tylko dwa wyrazy : ”niech przyjeżdża”, uradowani rodzice szybko zakomunikowali nowinę Michałowi. Ten nawet nie spierał się, miał już dość tego zakurzonego miasteczka, w którym już wszyscy chowali własne auta do garażu i gdzie starsze panie nie chodziły wieczorami same. Pomyślał, iż nieźle zabawi się u ciotki, traktował to jak niezłą zabawę, która może szybko się skończyć, bo starsza pani mogła go szybko odesłać do domu. Postanowił wiec jak najwięcej „wynieść” z tej podróży. Dzień , w którym po raz następny opuszczał swój dom dla rodziny, był słoneczny i bezchmurny. Wsiadł szybko do pociągu, który wskazali mu rodzice, nie pożegnawszy się z rodzicami wskoczył do wagonu, tam potrącił pana w czarnym meloniku i jak było w jego zwyczaju nie przeprosił, ,lecz uparcie szedł dalej. Kiedy odnalazł własne miejsce, usiadł i bardzo szybko ogarnął go sen. Obudził się dopiero przed własną stacją. Wysiadł czym prędzej i zaczął rozglądać się za jakimś powozem . Nikt jednak na niego nie czekał. Rozgniewało to Michała, jednak przypomniał sobie o kartce, którą dała mu mama. Na kartce znajdował się adres. Podążył szybkim krokiem i równie szybko odnalazł dom ciotki. Była to wielka willa, co prawda zaniedbana, ,lecz wciąż imponująca. Michał wpadł do wielkiego holu domu, tam również nikt na niego nie czekał, złościło go o coraz bardziej, zaczął oglądać dom. Odnalazł ciotkę i jej służbę w jednej części domu ,pozostała była niezamieszkana. Przywitawszy się z ciotką, podążył za wykorzystywaną do pokoju przygotowanego specjalnie dla niego. Gdy wszedł do niego, rzucił walizkę na lóżko, a drzwi zamknął służącej przed nosem. W następne dni nic ciekawego się nie działo, Michał błąkał się po ogrodzie i niezamieszkanej części domu, ciotkę spotykał jedynie przy posiłkach, a i tak udawała, iż go nie zauważa. Michał zauważył, iż ciotkę nie będzie tak łatwo zdenerwować, (ponieważ przecież trąbił już rano pod jej drzwiami, bił wykorzystywanych i ubliżała służkom, raz zdarzyło mu się rzucić ziemniakami w lokaja, jednak ziemniaki trafiły w twarz ciotki. Michał zdębiał uważał, iż po tym incydencie starsza pani odeśle go do domu. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Ciotka zebrała ziemniaki ze swojej twarzy i jadła dalej, jak gdyby nic się nie stało. Zdumiało to naszego bohatera jednak nie miał czasu ani ochoty rozmyślać, co tam myśli starsza pani. W opustoszałej części domu znalazł pokój , którego drzwi zawsze były zamknięte. poprzez następne dni obserwował gdzie służba zostawia klucze. Jednego wieczora podkradł się do szafki i ukradł wszystkie klucze. Pobiegł czym prędzej do tajemnych drzwi i wypróbowywał je. Każdy był lub za spory lub za mały, Michał stracił już nadzieje i myślał, iż do tych drzwi nie ma klucza, (ponieważ się zwyczajnie zgubił a służba nie przyznała się właścicielce, która tu nie przychodziła. Cicha nadzieja i żądza przygód nakazały mu sprawdzenie każdego klucza co do ostatniego. Ostatni, czarny i zardzewiały pasował jak ulał. Michał powoli otworzył drzwi. Pokój był ciemny, ,lecz czemu tu się dziwić, była przecież już późna noc, a Michał nie mógł czekać do rana. Służba szybko zauważyłaby brak kluczy. Wszedł do pokoju, drzwi zamknęły się po cichu. W ciemności Michał nie mógł znaleźć swoich zapałek ani świecy, która przygotował na wypadek braku prądu. Po ścianach szukał włącznika, ale tego także nie było. Kręcił się dookoła, i nie wiedział co począć , chciał się wycofać, ,lecz jak tu się wycofać gdy przygoda sama garnie się do nas? Poszedł w głąb pokoju, ujrzał tajemnicze, dość nikłe światło, podążył za nim. Nagle zauważył, iż idzie po trawie, a wokół niego znajdują się liczne drzewa i krzewy. Ogród był taki sam jak ciotki, ,lecz jak on mógł się tu znaleźć?? Szedł za światełkiem, prowadzony ciekawością, dotarł do zagajnika na środku, którego z pewnością znajdował się ten świecący element. Szybko minął drzewa i ujrzał lustro, zazwyczaj lustro pomyślał, wyszedłem na dwór i znalazłem jakieś niemądre lustro, był nie pocieszony. Odwrócił się i chciał odejść jednak buchnęło światło. Spojrzał w lustro ze strachem. W nim ujrzał siebie jako dziecko. Biegł po piłkę, z chodnika zszedł na ulicę. Naprzeciwko niego jechał rozpędzony samochód, mały pewnie zginąłby gdyby nie tata, który rzuci się za nim. Odepchnął go ,a sam został potrącony. Karetka zabrał ojca, diagnoza w szpitalu mówiła- złamanie nóg z różnymi przemieszczeniami, właściwie lekarze nie dawali jakichkolwiek szans, iż poskładają nogi powrotem .Matka płakała trzymając małego Michała w ramionach. Doktor prowadzący operację wyszedł z sali i powiedział , iż operacja udała się, jednak tata Michała będzie kulał na jedna nogę. To były 3 następne wizje, które widział, lustro nagle zgasło.
-To stąd tata kuleje nigdy mi nie mówił- pomyślał.
Szybko znowu tajemnicze lustro zmieniło swą barwę i zajaśniało nowym silniejszym światłem. Teraz zobaczył mamę, która stała nad zlewem w kuchni i płakała. W okolicy stał ojciec i siostra matki. poprzez łzy matka skarżyła się na Michała, iż z nikim się nie liczy, iż nie kocha nikogo. Po paru sekundach jednak powiedziała:
- ,lecz to mój syn, kocham go takim jakim jest.
Wizja urwała się , Michał poczuł, iż po policzku płynie mu łza. Szybkim ruchem rękawa obtarł ją , jakby obawiał się , iż ktoś go zobaczy. To jednak nie był koniec, była i następna wizją, która Michał zobaczył w tajemnym lustrze. Przedstawiała ona jego nauczycielkę matematyki, tę w najwyższym stopniu nielubianą. Siedziała ona u dyrektora w okolicy niej jego rodzice. Dyrektor coś mówił trudno jednak było go zrozumieć. Wyraźnie słyszał tylko nauczycielkę, która mówiła:
- Michał to bardzo bystry i inteligentny chłopak, trochę leniwy, - ,lecz gdyby się uczył wysłałabym go na konkurs matematyczny.
Znów wszystko znikło. Nagle w lustrze pojawiła się dziewczyna, ta , która go kochała i próbowała zmienić. Rozmawiała z przyjaciółką, którą również znał ze szkoły. Zapłakana dziewczyna mówiła jej, iż pomimo upokorzeń nadal kocha tego pustelnika i łobuza, nie potrafi wymazać go z pamięci. Na koniec w lustrze pokazał się napis: Miłości nie da się zniszczyć, ona wszystko zniesie. Lustro zgasło i Michał znowu znalazł się u siebie w pokoju. Decyzje powziął bardzo szybko. Musi wszystko naprawić, nie może czekać do rana. Przecież on myślał , iż go nie kochają, iż uważają go za tępaka , iż nabijają się z niego. Nie mógł dłużej czekać, nie mógł również czekać aż obudzi się ciotka, tak aby jej wszystko wytłumaczyć. Spakował się pośpiesznie i wybiegł przed dom, biegł tak 10 min., aż napotkał samochód, który zatrzymał się w okolicy niego. Mężczyzna wychylił się za kierownicy i zapytał- podwieźć? Michał szybko wsiadł do samochodu , miał powiedzieć nazwę miejscowości , - ,lecz mężczyzna przerwał mu kiwając głową. Przysnął. Nagle obudził się przed domem, podziękował kierowcy, aczkolwiek zdziwił się, skąd ten znał adres. Patrzył za odjeżdżającą ciężarówką, która jednak nagle zniknęła z drogi. Nie miał jednak czasu na myślenie, wskoczył do domu, przytulił ojca, ucałował matkę i siostry, powiedział, , iż wszystko się zmieni, , iż on się zmieni. Pobiegł rano do swojej ukochanej przeprosił i poprosił aczkolwiek o przyjaźń. Wszyscy dziwili się tej jego przemianie. Rodzice napisali do ciotki, pytając ją o sposób w jaki wymieniła ich syna. W jej liście były trzy słowa „Bóg. Prawda. Miłość”.
Sporo lat później Michał był pewien , iż kierowcą był anioł, lustro było od Boga, (ponieważ jak mógł to inaczej wytłumaczyć?