tłok ofensywie co to jest
Definicja: także mistrza Anglii, Manchesteru United. Przyjrzyjmy się zatem sytuacji napastników.

Czy przydatne?

Co znaczy Tłok w ofensywie

Słownik: Lato w piłce nożnej to czas intensywnych zakupów. Wiadomo, gdy ktoś nowy przychodzi do drużyny, to regularnie ktoś musi z niej odejść. Dotyczy to także mistrza Anglii, Manchesteru United. Przyjrzyjmy się zatem sytuacji napastników tego klubu.
Definicja: Od kilku miesięcy kibice Manchesteru United zastanawiają się, jak będzie wyglądać kadra napastników w sezonie 2007/2008. Jeszcze przed 1 lipca klub z Old Trafford sprowadził w własne szeregi trzech pomocników: Owena Hargreavesa, Naniego i Andersona. Takie działanie dawało do zrozumienia, iż sprawa zakupów w tym oknie transferowym jest załatwiona, lecz już po kilku dniach pojawiły się spekulacje o tym, iż sir Alex Ferguson będzie chciał jeszcze sięgnąć po napastnika...

sporo pisało się o Dymitarze Berbatowie, Darrenie Bencie, Nicolasie Anelce, Javierze Savioli i Carlosie Tevezie (możliwe, iż kogoś pominąłem, pamięć ludzka jest zawodna). Doniesienia prasowe regularnie mijają się z prawdą, co i tym wspólnie, co najmniej częściowo, się potwierdziło. Bent trafił do Tottenhamu, Anelka zapowiedział, iż zostaje w Boltonie, to samo czynił, i to już wiele przedtem, Berbatow, a transfer Savioli byłby dość sporym, tak aby nie powiedzieć - gigantycznym, zaskoczeniem. Co do jednego dziennikarze się nie mylili. Ferguson zainteresował się Tevezem, co potwierdził w czasie konferencji prasowej zwołanej z okazji oficjalnej prezentacji Hargreavesa i Naniego. Przejście Argentyńczyka na Old Trafford wydaje się być tylko formalnością.

w czasie gdy w kadrze "Czerwonych Diabłów" jest już czeterech podstawowych napastników - Wayne Rooney, Louis Saha, Alan Smith i Ole Gunnar Solskjaer. Po sezonie do klubu z wypożyczenia ma wrócić Giuseppe Rossi, a w odwodzie Ferguson posiada jeszcze młodego Chińczyka Donga. Jakby to nie wyglądało, pod względem atakujących kadra jest dość szeroka, dlatego jest oczywiste, iż klub musi się kogoś pozbyć. Pojawia się tylko pytanie - kogo? Pozycja Rooneya jest niepodważalna. Myślę, iż to samo dotyczy Solskjaera, aczkolwiek z innych względów. Norweg jest ulubieńcem Fergusona i ten z pewnością nie chciałby się go pozbywać. Wątpliwości nasuwają się, co do trzech zawodników: Sahy, Smitha i Rossiego.

Pierwszy z nich miałby równie wysoką pozycję, co Rooney, gdyby nie jeden problem - Francuz jest kontuzjogenny. Nie było jeszcze sezonu, w którym poprzez dłuższy czas nie leczyłby jakiegoś urazu. I aczkolwiek jego zdolności są faktycznie imponujące, wada ta jest bardzo drażniąca. Nie ma gwarancji, iż były gracz Fulham będzie zdrowy poprzez, powiedzmy, 90% sezonu i, iż w głównym momencie nie zawiedzie.

Alan Smith? Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż to jest jeden z ulubieńców na Old Trafford. aczkolwiek przyszedł do klubu ze znienawidzonego Leeds United, to szybko zyskał sobie sympatię nowych kibiców. Anglik gra zawsze z ogromnym poświęceniem, nie boi się ostrych pojedynków, walczy za dwóch, a czasami nawet za trzech, aczkolwiek przy tym wszystkim łatwo zbiera żółte kartki. Można aby rzec - prawdziwy "Czerwony Diabeł". I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie bardzo poważna kontuzja z lutego 2006 roku. Smith złamał nogę i zwichnął kostkę. Wielu ekspertów nie wierzyło, iż w ogóle będzie mógł biegać, lecz "Smudge" to wojownik. Zdeterminowany, aby powrócić na boisko, rozpoczął długie leczenie, a później rekonwalescencję. Po blisko półtora roku powiodło się. Niestety, nie prezentował formy sprzed kontuzji i część fanów nie wierzy, aby kiedykolwiek do niej powrócił.

Pozostaje jeszcze Giuseppe Rossi. Młody Włoch, urodzony w stanach zjednoczonych ameryki, który dwa sezony temu trafił do rezerw MU z włoskiej AC Parmy. Filigranowy, lecz bajecznie utalentowany. Szybko stał się rewelacją zespołów rezerwowych. W sezonie 2004/2005 w raptem 19 występach strzelił 13 bramek, a jego gra pomogła rezerwom zdobyć poczwórną koronę. W kolejnym sezonie zdobył już 30 goli, lecz ciągle nie miał szans na przebicie się na stałe do pierwszej drużyny, właśnie na skutek zbyt dużej ilości napastników. Dlatego wypożyczono go do Newcastle na pół roku, lecz tam także nie powiodło się wywalczyć miejsca w wyjściowej "jedenastce". W drugiej połowie sezonu bronił barw Parmy, gdzie zdobył 9 bramek.

Koncepcje kibiców co do jego przyszłości są różne: sprzedać za jak największą kwotę, wprowadzać do składu kosztem Smitha, wypożyczyć na następny sezon. Optuję za tym ostatnim wariantem, aczkolwiek nie wypożyczałbym Włocha na całe rozgrywki, ale jedynie do stycznia. Ponieważ nigdy niewiadomo jaka będzie przypadek z resztą napastników. Louis Saha i Ole Gunnar Solskjaer leczą urazy, Alan Smith może jednak nie powrócić do dobrej formy, a Tevez, o ile naprawdę uda się go sprowadzić, może mieć problemy z zaadaptowaniem się do stylu gry Manchesteru. Pozostałby wtedy tylko Rooney, który w minionym sezonie nie zdobywał bramek zbyt często ( aczkolwiek jego końcowy majątek to 23 gole we wszystkich rozgrywkach), i Dong Fanghzuo, który wielkiego doświadczenia nie ma i jest raczej ogromną niewiadomą. W takim przypadku ratunkiem mógłby być właśnie powrót Rossiego w połowie sezonu, ( aczkolwiek nie jest do końca pewne czy udałoby mu się zaaklimatyzować do twardego, brytyjskiego stylu gry.

Jak to najlepiej rozwiązać? Można powiedzieć, iż opinii na ten temat jest tyle, ilu jest kibiców. Jedni wolą oddać Smitha, ponieważ niewiele strzela, inni upierają się, iż wiecznie kontuzjowany Saha już się na nic nie przyda, kolejni nie widzą miejsca dla Rossiego. Z tego, co zauważyłem, przewarzająca część optuje za pozbyciem się blondwłosego Anglika, czego doprawdy nie potrafię pojąć. Może to jest wywołane zbyt pochopną oceną tego piłkarza? Nie pokazał on jeszcze pełni swoich zdolności po rehabilitacji, lecz już w kilku spotkaniach widać było, iż jest silny psychicznie - bez zastanawiania ostro atakował piłkę, wykonując czasem brutalnie wyglądające wślizgi, nie bojąc się o odnowienie kontuzji. Najczęstszym argumentem wśród zwolenników transferu Smitha, jest stwierdzenie, iż nie gra finezyjnie, jest "toporny" i nic ciekawego nie wniesie do ataku United. Dla mnie, być może paradoksalnie, właśnie tj. jego atut. Owszem, dobrze jest mieć jak najwięcej świetnie wyszkolonych technicznie, grających z polotem zawodników. lecz siłą drużyny, w moim odczuciu oczywiście, jest uniwersalność. Czasami zdarzają się pojedynki z przeciwnikiem, który wielkiego futbolu nie zagra, a mecz będzie bardziej przypominał pojedynek gladiatorów, a nie piłkarzy. Ciężko jest wtedy wygrać samą finezją. I w takim właśnie spotkaniu sporą rolę może odegrać Smith, który własną agresją może wywalczyć piłkę gdzieś w strefie obronnej rywala i wyprowadzić efektywny atak. Jego walory przydać się mogą również w meczach o większą stawkę, gdy drużyna będzie prowadzić z trudnym przeciwnikiem. Cóż były napastnik Leeds może wtedy zrobić, aby pomóc zespołowi? Choćby przeszkadzać i straszyć obrońców i pomocników, próbujących odrobić stratę. I Smith w ogóle nie musi grać wtedy na pozycji napastnika, można aby go ustawić tuż za napastnikami, ewentualnie w środku pola. Doświadczenie na tej pozycji już ma, chociaż nie okazał się świetnym defensywnym pomocnikiem, to jednak takie rozwiązanie może okazać się strzałem w dziesiątkę. niewiele kto pamięta także, iż zanim odniósł kontuzję kilkakrotnie ratował "Czerwone Diabły" przed porażką, stać go choćby na strzelanie takich bramek. No i w pierwszej kolejności, pokazuje jak bardzo jest przywiązany do tego klubu - gdy, wracając do gry po kontuzji, dostał kilka ofert z innych klubów Premiership, odmówił mimo sporej konkurencji w ataku. przedtem, będąc przymierzany do występów jako defensywny pomocnik, bez słowa sprzeciwu trenował nową pozycję w rezerwach. Może Rooney, Tevez i Saha są piłkarsko lepsi od Smitha, lecz z pewnością zasłużył na pozostanie na Old Trafford i może przydać się w przypadku kontuzji bądź słabszej formy któregoś z podstawowych napastników. w przypadku potrzeby może także zagrać na pozycji pomocnika.

Nie tak dawno sam Ferguson zapewniał, iż nie chce nikogo sprzedawać, lecz zdaje sobie sprawę z faktu, iż niektórzy zawodnicy mogą być niepocieszeni brakiem gry w pierwszym składzie. Oczywiście, jeśli będą chcieli odejść, dostaną na to pozwolenie. Wygląda więc na to, iż wszystko zależy od samego Smitha - czy ciągle ma w sobie na tyle determinacji i siły, aby walczyć o miejsce? Ktoś mógłby powiedzieć, iż przecież walka to jego symbol firmowy, lecz każdemu człowiekowi cierpliwość się kiedyś kończy. A potencjalnych pracodawców, którzy widzieliby w swoich szeregach Anglika, nie brakuje