inność co to jest
Definicja: nas podróżując polską koleją może poznać świat z punktu widzenia pasażera, a słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy "inność w PKP" :-)

Słownik: Pociąg – miejsce, gdzie spotykamy się z wieloma osobowościami. Takich także „ciekawych” ludzi spotkałam jadąc na trasie Wrocław – Zgorzelec. Każdy z nas podróżując polską koleją może poznać świat z punktu widzenia pasażera, a
Definicja:

Krótka podróż do domu. Spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy i czas wyruszyć w drogę. Podróż rozpoczyna się na stacji, każdy dworzec ma to do siebie, iż ma swój klimat, regularnie w naszym polskim krajobrazie są przepełnione ohydą, która na swój sposób nakłania do myślenia, patrzenia na dach, na budynki i czasami obskurne toalety. Moją stacją początkową był Wrocław. Spory, okazały budynek, który jednak straszy. Być może to moje subiektywne odczucie, lecz mimo wszystko lubię bardzo ten dworzec. Zawsze kojarzy mi się jako stacja „poczekalnia”. Wielokrotnie wyjeżdżając z mojego rodzinnego miasta musiałam czekać we Wrocławiu na następny pociąg, który już mnie zawoził do stacji docelowej. Potrafiłam w pociągu przesiedzieć nawet 13 godz., ponieważ to przecież taka frajda poznać coś nowego, innych ludzi, istnieje kilka faktycznie niezapomnianych historii związanych z takimi wyprawami.


Wróćmy jednak do stacji we Wrocławiu, na lewo restauracje i Fast fordy, o i są kasy, podchodzę do kolejki kupić sobie jeden bilet, ostatni rzut oka na tablice z odjazdami i w drogę jestem gotowa. Mam jednak jeszcze chwilę czasu. Co można robić na stacji we Wrocławiu? Kiedyś mając chwilę pomiędzy przesiadkami biegłam do stoiska z kebabem albo knyszą, by się posilić jakimś „obiadem”. Dziś jednak wyszłam jeszcze na chwile korytarzem do wyjścia, rzucić okiem na miasto. Idąc na ulice mijałam tuż przed bramą wyjściową liczne stoiska z gazetami, słodkimi bułkami, jakieś ubrania i znowu gazety, bułki…Pełno ludzi, którzy gdzieś gonią, spieszą się do swoich spraw, kilku czekających na pociąg. Wbiegam szybko na swój peron, czas odjechać. Zajmuje miejsce w pociągu o nazwie „schmid”, przysiadam się do starszawego pana, który wygląda jak podstarzały Travolta. Złoty łańcuch na szyi, sygnet i kwiecistą koszulę, na której wypatruje jeszcze kilka żyraf. Należy również podkreślić jego gustowne okularki ala premiej Jaruzelski. W kącie przy oknie siedzi kobieta z burzą loków we włosach. Uśmiecha się do mnie. Uprzejma zamiana zdań: „czy mogę?”, „tak, proszę”. I jedziemy!! Poprzez korytarz przemknie jeszcze kilka osób w poszukiwaniu swojego miejsca, a ja usadawiam własne cztery litery najwygodniej jak tylko potrafię. Podróż przemija w bardzo spokojnej atmosferze, starszy Pan przysnął, a kobieta, co chwilę zerka w ekran komórki, nie mniej jednak nadal bardzo miło się uśmiecha. Patrząc na ludzi w pociągu lubię wymyślać sobie ich historię, po co i gdzie jadą. To nadzwyczajnie umila długą podróż, (chociaż w tym przypadku była krótka). Wyobraziłam sobie, iż starszy Pan jedzie do swojej córki, może dawno jej nie widział, skojarzył mi się jako człowiek „wolny”, patrząc na jego twarz można było wysnuć faktycznie kilka ciekawych historii. Uśmiechająca kobieta okazała się Niemką, rozmawiała poprzez telefon, od razu mi tu nie pasowała;-). W moich rozważaniach przeszkodził mi kontroler biletów, szybka formalność, bilet i znikł w kolejnym przedziale.
W Legnicy nasze trio (Ja, Niemka i Starszy Pan) zostało zwiększone o dwie osoby. Mężczyźni wyglądający jak wczesny Pruszków. Lekko po 30, z masą tatuaży i blizn. Rozbawiła mnie ich rozmowa. A wyglądała ona tak. Jeden (nazwijmy go Orzeł, bo miał okazały nos) wyjmując komórkę pokazuje Drugiemu (tego ochrzciłam pseudonimem Kosa, z racji na tatuaż). Orzeł mówi do Kosy „zobacz, jaka laska, poznałem ją wczoraj fajna, co nie?”. Na co Kosa „noo”. Orzeł przystawia komórkę ze zdjęciem pod sam nos i patrzy zadowolony, „ lecz wiesz…”- zawahał się poprzez chwilę –„ona lekko leciwa jest”. Kosa spojrzał na niego wymownie „oznacza się stara? To ile ona ma lat?”. Orzeł z pełną powagą i unosząc głos „no już 23 lata ma”. Nie mogłam się powstrzymać i wydałam cichy chichot. Nikt jednak nie zwrócił na mnie uwagi. I tak mijała moja podróż do miejsca docelowego. Zerknęłam poprzez okno, moje znajome bloki, moje bokowisko, jeszcze chwila i będę na swoim miejscu, jak dobrze być w domu. Spojrzałam na zegarek 17:28. Cóż za punktualność. Jednak z naszą koleją nie jest tak źle. Wysiadając rzuciłam jeszcze okiem na remonty przeprowadzane na mojej stacji – Bolesławiec. Zrobione przejście podziemne, nowe tory, następny peron, i renowacja zadaszenia. Spojrzałam na budynek dworcowy i mimo wszystko tego, że nadal straszy swoim widokiem to ogarnęła mnie radość tego, że jestem w znajomym miejscu, iż nawet tutejsze powietrze jest moje.


Jak widać nawet bardzo krótka podróż PKP może być przeżyciem co niemiara zabawnym i regularnie pełen niespodziewanych zwrotów. Ta podróż mimo tego, że krótka, pozwoliła mi poznać nowych ludzi, popatrzeć na innych „osobników”, i cieszyć się z tego, iż ja także jestem „INNA”:-) I być może ktoś patrząc na mnie… także czasem dopisywał sobie historię o mnie?? Ciekawe, co pomyślał?!:-)