clubbing boku hong co to jest
Definicja: o nim tak głośno i to na drugim końcu świata słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Clubbing u boku Hong

Słownik: Coś się zaczyna dobrego dziać w clubbingu. Dlaczego??? Otóż od lat 80-tych przebył niebywale długa drogę do tego, by w dzisiejszych czasach stało się o nim tak głośno i to na drugim końcu świata.
Definicja:

Coś się rozpoczyna dobrego dziać w clubbingu. Dlaczego??? Otóż od lat 80-tych przebył niebywale długa drogę do tego, by w dzisiejszych czasach stało się o nim tak głośno i to na drugim końcu świata. Kiedyś dziwne i nielegalne zdarzenie rozpoczyna stawać się coraz modniejsze i kiedy zapytamy typowego „wyluzowanego” przedstawiciela młodego pokolenia nie będzie długo się zastanawiał co takiego jest ten clubbing, gdyż to on co weekend tworzy klimat klubowych imprez. Oczywiście w Polsce nie jest on taki, jak na zachodzie, gdzie w Niemczech nawet kraj stara się dofinansowywać tego typu imprezy. W Polsce jest kojarzony ze spożywaniem środków odurzających. Tak jest u nas…

Jednak jakby spojrzeć dalej, nawet bardziej niż dalej, zobaczymy iż clubbing pozostaje tematem tabu. Mam tu na myśli Chiny. Natchniona i lekko odurzona nowością wydawniczą, jaką jest podręcznik „Cukiereczki” Mian Mian powiem, iż stare powiedzenie – „cudze chwalicie swego nie znacie” będzie tu jak w najwyższym stopniu na miejscu.

Otóż, jak nie trudno po lekturze tej książki stwierdzić, clubbing w tamtym zakątku świata ma zupełnie inne imię, niż u nas w Polsce. U nas rozumiany jako dobra zabawa, regularnie do białego rana, przy muzyce hous – tam z typowym nocnym klubem z szeregiem kobiet do wyboru. No tak, co państwo to obyczaj.

jeżeli przyjrzymy się bliżej clubbingowi, temu z książki Mian Mian to to, co nam się od samego początku nasuwa, to fakt iż tam tej zabawie najchętniej oddają się białe kobiety albo - jak w razie naszej bohaterki Hong – nastoletnie chińskie dziewczynki.

Ci, którzy byli w Chinach regularnie nazywają to „ zdarzenie” modą na białą skórę. Pojawiają się tam kluby wzorowane na te europejskie. To zamożni młodzi Chińczycy naśladują w nich zachodni clubbing - obecność Europejczyków albo Amerykanów jest dla lokalu gwarancją sukcesu - uczą się angielskiego, ubierają się modnie, starają się w każdym calu ich naśladować. Biali maja tam zwyczajnie życie najlepsze. A co do kobiet, to biała
kobieta jest dla nich egzotyką, czymś ekscytującym, pociągającym, niebanalnym.
To te kobiety staja się pożądane poprzez tamtejszych mężczyzn. Są one dla nich niemalże boginiami, to takie kobiety uprawiają clubbing w „chińskim” wydaniu. Tak jest współcześnie. A jak było w czasach małej Hong? Otóż różnica jest taka, iż kiedyś się o tym nie mówiło. Był to temat tabu, zabroniony dla zwyczajnych śmiertelników, z kolei nie dla bywalców tamtejszych nocnych klubów.

Wracając do „Cukiereczków”, wbrew słodkiemu tytułowi główna bohaterka nie miała słodkiego życia. Czyżby dlatego, iż postanowiła jego przewarzająca część spędzić w tego typu klubach i nie była właśnie tą białą? Była niepokorną chińską nastolatką, która w jednej chwili wymienia własne życie z pokornej uczennicy, staje się szansonistką i przez własna, niedojrzała jeszcze miłość, popełnia błędy, które bądź co bądź odcisną piętno na jej losie. A to na skutek jej „kariery” w nocnych klubach, smaku rozpusty, narkotyków, alkoholu i mężczyzny, który nie wiedział, jak kochać 17-nastoletnia dziewczynę. A może wiedział tylko ona nie potrafiła zrozumieć na czym ta jego miłość polegała?

No cóż, dowiedzieć się tego możemy po wgłębieniu się w strony tej książki. Zarezerwujcie sobie tylko jeden wieczór, gdyż więcej nie będziecie potrzebować, podręcznik wciąga już po przeczytaniu pierwszego akapitu.

Miłego clubbingowania, oj przepraszam, spędzenia czasu u boku Hong.