blkie spotkania rumunią seks co to jest
Definicja: doświadczyła. Dlaczego? Bo najpewniej nagrałaby całe zajście i wysłała reporterom.

Czy przydatne?

Co znaczy Bliskie spotkania z Rumunią - seks oralny za ocenę

Słownik: Gdyby Pani Aneta Krawczyk mieszkała w Rumunii, prawdopodobnie nigdy nie musiałaby się martwić o udowadnianie molestowania seksualnego jakiego ponoć doświadczyła. Dlaczego? Bo najpewniej nagrałaby całe zajście i wysłała reporterom telewizji.
Definicja:

Rumunia to państwo lubiący sensacje. Prywatne telewizje od rana do wieczora pokazują wypadki (babcia wpadła do studzienki kanalizacyjnej, trzej bracia utopili się w rzece), miejsca zbrodni i ich opisy albo także najnowsze wyczyny Cyganów. W międzyczasie, by dać widzom odetchnąć od intensywnych a czasem drastycznych informacje, serwuje się w przerwach programy publicystyczno - polityczne, gdzie zależnie od stacji i jej właściciela - oczerniany jest prezydent Băsescu albo premier Popescu-Tăriceanu (oboje są politycznymi wrogami). To w Rumunii rekordy biją programy takie jak "Test wierności", gdzie żona dzięki telewizji próbuje usilnie zmusić swojego męża do zdrady podstawiając mu pod nos roznegliżowaną, gorącą niewiastę. To w czasie oglądania rumuńskiej telewizji ma się wrażenie iż wszyscy reporteży siedzą w krzakach i tylko czekają na stosowny okres aby z nich wyskoczyć i zaserwować nam następne gorące "niusy". Dlatego w ogóle a w ogóle nie zdziwiłam się, kiedy to rumuńska "seks afera" nie tylko wyszła na jaw szybko i bez ceregieli, lecz i nie pozostawiała jakichkolwiek wątpliwości, kto jest winny.
Wszystko miało miejsce na Uczelni Medycznej w mieście Timisouara. Prof. Ioan Branea, 65 - letni lek. med., wykładowca na Uniwersytecie i szef odziału kardiochirurgicznego szpitala, wymyślił sobie interesujący sposób w jaki jego studentki miałyby poprawiać oblany egzamin bądź także podwyższać oceny. Usługi seksulane jakich domagał się pan lekarz to w większości seks oralny, chociaż gdy poprawka wymagała przeskoczenia nawe 4 ocen w górę (tu zaznaczę, iż mechanizm ocen rumuńskich to skala od 1 do 10, gdzie 5 znaczy zdanie, a 10 to ocena równa naszej studenckiej piątce), studentka miała również pozwolić na i tu cytuję: "Wsadzenie na trochę do środka". Proceder trwał jakiś czas (trudno to precyzyjnie określić, bo sporo studentek nie chce się przyznać iż brało udział w seks aferze) do momentu, gdy pewne dziewczyny oburzone całą sytuacją postanowiły doprowadzić do ukarania pana profesora. Jako iż instynktownie czuły że wyraz studenta kontra wyraz nauczyciela, który jest nie tylko wiekowy lecz i doświadczony, szanowany i żonaty, może być mało warte, zdecydowały się zwrócić z pomocą do telewizji. Ta wyposażyła jedną ze studentek w mini - kamerkę, którą miała ona nagrać całą sytuację, z nieprzyzwoitym zachowaniem profesora włącznie.
Tak więc na filmiku widzimy (zainteresowanych odsyłam do obejrzenia materiału na youtube, który jest niestety w języku rumuńskim


http://www.youtube.com/watch?v=qe74Nsb_018 )


pana doktora, który na wieść o tym, iż studentka chciałaby poprawić ocenę z egzaminu, na wstępie pyta jej czy orientuje się w "systemie poprawiania ocen" jaki jest wg niego służący. Gdy dziewczyna w skutku zgadza się, lecz prosi o okres aby się uspokoić (wiadomo emocje!) doktor zdejmuje spodnie i rozsiada się na kanapie pokazując widzom full frontal swoich wysoce wątpliwych wdzięków (oczywiście organy seksualne zostały zamazane). Studentka nie wytrzymuje presji (zreszta i tak nie miała zamiaru "poprawić" oceny) i wybiega z pokoju nauczyciela, zostawiająg go gołego na wersalce.
5 - cio minutowy reportaż pokazuje następnie tego samego lekarza, do którego przychodzi już reporter z wcześniejszym filmem. Oczywiście doktor mimo, iż widzi siebie samego, w swoim własnym pokoju NAGO, wypiera się całego zajścia w sposób bardzo nieudolny, twierdząc iż cała kwestia to zasadzka i konspiracja. Następnie video pokazany jest rektorowi uczelni, który jest zszokowany i stwierdza, iż lekarz Branea ma najwidoczniej kłopoty natury psychologicznej. Widzimy także komentarze studentek, które potwierdzają propozycje lekarza wobec nich lecz twierdzą iż odmówiły "poprawy oceny" (mimo to żadna nie chce pokazać twarzy do kamery). Tak czy inaczej, sprawiedliwości staje się zadość i prof. zostaje zwolniony.
Parę refleksji nasuwa mi się na myśl, gdy analizuję sobie tę sprawę. Po pierwsze, oczywisty wniosek, iż napewno świetnym pomysłem jest nagrywanie wszelkiego rodzaju afer, bo nieraz w obliczu konfrontacji wyraz osoby winnej może być traktowane jako bardziej wiarygodne tylko ze względu wieku i pozycji socjalnej ( doktor, nauczyciel, polityk). lecz o tym nie trzeba chyba nikomu mówić. Oprócz tego w pewną zadumę wprawia mnie tu również sprawa moralności - moralności lekarza, który pełniąc jeden z w najwyższym stopniu odpowiedzialnych i szanowanych zawodów, wykorzystuje własną pozycję aby uzyskać satysfakcję seksualną. Moralność lekarza, który wiedząc, iż studentka która tak faktycznie egzamin oblała, dostanie od niego wysoką ocenę, a tym samym przepustkę do bycia doktorem i w przyszłości wzięcia odpowiedzialności za czyjeść zdrowie i życie. lecz także i moralności studentek - tych, które "poprawiały" oceny i tych które wiedziały o tym co odbywa się za zamkniętymi drzwiami a mimo to milczały. I na koniec - moralności tych z nas, którzy są zniesmaczeni sytuacją, a zdażyło im się wręczyć "łapóweczkę" w formie pieniędzy czy kosztownego prezentu nauczycielowi który później wystawił im wyższą ocenę, pomógł przy maturze czy popchnął wyżej na liście przyjętych na studia. Ponieważ mimo że w razie rumuńskiego doktora mamy do czynienia z molestowaniem seksualnym, a w razie dosyć powszechnego przekupstwa - z "porozumieniem", zasada jest ta sama. Tylko "waluta" inna.