mity kity rumunii próba co to jest
Definicja: Drakuli który dodaje widokowi grozy. Statystyczny Rumun myśląc o Polsce... nie myśli nic.

Czy przydatne?

Co znaczy Mity i kity o Rumunii - próba obalenia stereotypów

Słownik: Statystyczny Polak myśląc o Rumunii widzi oczyma wyobraźni brudnawą grupkę Cyganów żebrającą pod kościołem, gdzies między nimi Ceauşescu i ducha Drakuli który dodaje widokowi grozy. Statystyczny Rumun myśląc o Polsce... nie myśli nic.
Definicja: A raczej nie myslał nic, dopóki do władzy w naszym państwie nie doszedł aktualny rząd i przeboje z serii Teletubisie - Geje, Wojna o pierwiastek czy Roman Giertych i jego Liga stały się szeroko komentowane w Europejskiej prasie. Pomijając jednak ostatnie wyczyny na polu PR RP, Polska była dla Rumunów państwem absolutnie neutralnym. Dlatego z tym większym zdziwieniem przyjmują oni niepochlebną opinię Polaków na ich temat - opinię ludzi, o których oni opinii nie posiadają.
We wrześniu 2003 roku, na studiach zagranicznych w Danii spotkalo się dwóch studentów – Polak i Rumun. Po krótkiej rozmowie na tematy o wszytskim i o niczym, Rumun pogratulował Polakowi rychłego wstąpienia do UE, które miało nastąpić w najbliższym czasie. Dodał, iż po wstąpieniu Rumunii do Unii będą mogli zgłębić wzajemną wiedzę na temat swoich państwoów. Na co Polak odparł mu, iż może uda mu się przedtem odwiedzić Rumunię, ponieważ nie wie czy będzie miał cierpliwość czekać 17 lat. Rumuna zatkało. Data aneksji jego państwie była przewidywana w tamtym czasie na rok 2007, najpóźniej 2008 lecz z pewnością nie na 2020! I mimo, iż próbował przetłumaczyć to Polakowi, tamten wydawał się nieprzekonany.
Rumun opisany przeze mnie w powyższej anegdocie to mój aktualny mąż. Ten epizod był pierwszym w kalejdoskopie zdumiewajacych lecz także i przezabawnych sytuacji, które przytrafiły się jemu, a później nam obojgu, ze względu pewnych stereotypów które funkcjonują w polskim społeczeństwie. W wielu z nich jest ziarenko prawdy, lecz niektóre zostały wyeskalowane do tego stopnia, iż utworzyły zlepek absurdów. Postaram się rzetelnie naświetlić kilka mitów i kitów pod kątem ich prawdziwości bądź także bajkowości.

KAŻDY RUMUN TO CYGAN. I VICE VERSA.

Zacznę od faktów. Cyganie (Nazywani oficjalnie Romami) to lud koczowniczy (ok. 8 do 10 mlnów na całym świecie) który pochodzi najprawdopodobniej z Indii. Wygląda na to iż (ok. 1000 lat temu znudzili się swoim państwem i udali się w podróż dokookoła świata. Dlatego aktualnie możemy znaleźć ich praktycznie wszędzie. Los chciał iż wielu z nich wybrało sobie na tymczasową ojczyznę Rumunię. Oficjalne dane (lista ludności z 2002) mówią, iż mieszka ich w Rumunii (ok. pół miliona (nota bene tyle samo jest ich w Słowacji i Egipcie, a jeszcze więcej w stanach zjednoczonych ameryki i Kanadzie – 1 mln i Brazylii i Hiszpanii – po 600 tys.). Nieoficjalne dane szacują jednak populację rumuńskich Cyganów na 2 miliony a nawet 2,5. W państwie, który ma 23 miliony ludzi, daje nam to w porywach do ponad 10% ludności. Jednakże ku mojemu zdumieniu, dowiedziałam się, iż Cygana w Rumunii spotkać w ogóle tak łatwo nie jest.
Cygani w Rumunii nie są ulubieńcami. Głównie dlatego, iż odrzucili wszystkie propozycje i próaby asymilicji, poprzez co trochę „wkurzyli” prawowitych obywateli. Wiekszość z nich mieszka w odizolowanych od świata wioskach, albo tworzy sobie namiotowe miasteczka i baraki na obrzeżach miast (I wierzcie mi, niektóre z nich są gorzej zorganizowane niż nasze słynne namiotowe miasteczko, a przecież mieszkają tam całe rodziny!). Po wstąpieniu Rumunii do Unii wielu Cyganów zdecydowało się na przeprowadzkę do innych państwoów, gdyz jako obywatele Rumuńscy mają do tego prawo.
Do dziś pamiętam reakcję moich znajomych, gdy pokazałam im zdjęcie mojego - wtedy jeszcze przyszłego męża – „A czemu on jest blondynem?”. Jedna z moich znajomych, z wprost rozbrajającą szczerością wyznała, iż wychodzę za mąż za jakąś podróbę Rumuna, ponieważ on powinien być „czerniawy” no i ogólnie „skąd ja go wytrzasnęłam”. To prawda, spora część Rumunów ma ciemne włosy i oczy, lecz wizerunek jaki Polacy mają w głowie myśląc o Rumunach to podobizna przeciętnego Cygana. A tak naprawde nawet ciemnowłosi Rumuni mało mają wspólnego z Romami. W Rumunii jest również dużo blondynów (przykładowo mój mąż, który ma dodatkowo niebieskie oczy i mój szwagier który wygląda jak stereotypowy Szwed czy Norweg ponieważ nie dość iż jest wysoki prawie na dwa metry to ma do tego burzę złotych loków).
Rumuni mają ogólnie alergię na Romów i są nadzwyczajnie oburzeni gdy dowiadują się, iz ludzie z innych państwoów postrzegają ich poprzez pryzmat żebrzących i grających na akordeonie Cyganów. Na te nieporozumienie wpływa także fakt, iż Cyganie nazywani są Romami, co kojarzy się logicznie z wyrazem „Rumunia” a w rzeczywistości nie ma żadnego związku etymologicznego z tym wyrażeniem. To właśnie w Rumunii szerzone są najostrzejsze poglądy dotyczące Romów, z pomysłami takimi jak przymusowa robota w ramach asymilacji czy nawet obligatoryjna sterylizacja. Póki co, Cyganie w Rumunii żyją swoim życiem (bardziej „w okolicy” niż „z”) i jeszcze poprzez długi czas będą postrzegani jako nieoficjalna delegacja tego państwie w Polsce, a stwierdzenie „siedzieć jak Rumun pod kościołem” jeszcze trochę pofunkcjonuje w naszym słowniku.

RUMUŃSKA SZTAMA Z ROSJĄ

W sprawie polskiego wyobrażenia stosunków rosyjsko – rumuńskich znalazłam najwięcej absurdów. Primo, są tacy (to nie żart!) którzy są przekonani iż Rumunia jest byłą republiką nieistniejącego już Związku Radzieckiego (w sumie może nie to jest aż tak szokujace, gdy przypominam sobie wypowiedzi niektórych studentów z innych państwoów, którzy mysleli iż Polska także do ZSRR należała). A nawet jeżeli przeciętny Polak wie, iż Rumunia do ZSRR nie należała, to jakimś cudem uważa, iż państwo był i jest pod sporym wpływem rosyjskim. Nic bardziej błędnego!
Do dziś z uśmiechem na twarzy wspominam pewną sytuację z naszego ślubu. Mój wujek, po wypiciu kilku głębszych próbował przeprowadzić jakąś niezmiernie istotną dysputę z moim mężem. Mój małżonek zna j. polski na poziomie „poniżej podstawowego”, podobnie jak mój wujek język angielski. Tak więc rozmowa, a raczej monolog mojego podpitego kuzyna odbywał się w osobliwej miksturze j. polskiego i rosyjskiego (bo był on przekonany iż przewarzająca część Rumunów, podobnie jak duża część Polaków zna mniej więcej język rosyjski). Mój świeżo upieczony, lekko strapiony i zakłopotany małżonek nie zrozumiał prawie nic, w kółko tylko powtarzając niczy zaklęcie „dobra” i „dziękuję”. Wielu Polaków, szczególnie tych trochę starszych jest przekonana iż Rumuni rozumieją rosyjski. A jak nie rosyjski to jakieś mutacje białoruskiego czy ukraińskiego. Nawet moja mama, która również nie zna angielskiego, w akcie desperacji próbuje czasem powiedzieć cos do mojego męża po rosyjsku, mimo, iż tłumaczyłam jej sporo razy że nie tędy droga.
Co może zdziwić wielu, Rumunii z reguły władają biegle językiem francuskim. Był to, poprzez moment komunizmu lecz również i po jego upadku, pierwszy obligatoryjny język obcy, wprowadzany już od podstawówki. to jest konsekwencja bardzo dużego podobieństwa obu języków pod względem gramatycznym. Z punktu widzenia słownictwa, rumuński podobny jest także do języka włoskiego (ja, znając trochę język włoski, byłam w stanie zrozumieć coś rumuńskiego). Kolejny w kolejce jest oczywiście angielski, wprowadzany w z reguły w liceum ( aktualnie to się wymienia). Nota bene, Rumuni władają angielskim stosunkowo swobodnie, również dzieki temu, iż ich telewizja nie katuje widzów lektorem, lecz napisami do zagranicznych videoów i seriali. Warto tez dodać, iż w języku rumuńskim (szczególnie w północno – wschodzniej części państwie) funkcjonują tez polskie słowa takie jak oficer, bagaż czy granica.
Oprócz tego Rumunia prowadziła i prowadzi politykę zdecydowanie anty – rosyjską. Już za Ceauşescu państwo z powodzeniem odizolował się od Związku Radzieckiego, zawieszając nawet uczestnictwo w Układzie Warszawskim. „Słońce Karpat” jak to lubił być nazywanym Wódz Rumunii, wolał się integrować z Chinami, a nawet z Europa Zachodnią ( poprzez co Rumunia dostała masę kredytówz Zachodu) niż z Rosją, którą postrzegał jako zagrożenie dla budowy swojego wymarzonego imperium i kultu jego osoby. Ironicznie, to właśnie dzięki bardzo silnie kojarzonym z Rumunią komunizmem w wydaniu Pana Ceauşescu, związki tego państwie z Rosją wydają się logiczne i naturalne.
Dziś politycy rumuńscy nadal w większości są w opozycji do Rosji, z prezydentem Traianem Băsescu na czele, który otwarcie proklamuje własną niechęć do mocarstwa. Społeczeństwo także z reguły nie ma dobrego zdania o Rosjanach, do czego w dużej mierze przyczyniła się sprawa Mołdawii (wielu Rumunów do dziś uważa, iż Mołdawia powinna być spowrotem wcielona do Rumunii).

Na dzis zatrzymam się w tym miejscu. Pisząc o Rumunii, jaką zdążyłam poznać w przeciągu ostatnich dwóch lat mego życia - przede wszystim „( poprzez” i „dzięki” wspaniałym ludziom, chciałabym by i Polacy poznali ją od trochę innej strony. Strony mniej nagatywnie wyeskalowanej w celu tworzenia stereotypów, strony intrygującej lecz i codziennej, strony europejskiej. Nie chcę nachalnie reklamować Rumunii, chcę jedynie zwrócić uwagę na fakt, iż istnieje sporo krajów, szczególnie w Europie Wschodniej i Południowej, które dzięki wypracowanym ;( poprzez lata niepochlebnym schematom, mają dziś perojatywną opinię. Opinię która niekoniecznie pokrywa się z rzeczywistością. Ja mam szczęscie zagłębić się w historię i kulturę jednego z nich i dojrzeć jego oblicze, które jest faktycznie fajne...