zwykły, poranek, samotnych, ludzi

Definicja: I zapomnij, iż jesteś, gdy mówisz, iż kochasz Jan Twardowski Elementarz ks.Twardowskiego słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy (Nie)zwykły Poranek Samotnych Ludzi

Słownik: "I zapomnij, iż jesteś, gdy mówisz, iż kochasz"
Jan Twardowski Elementarz ks.Twardowskiego
Definicja: Następny zimny poranek. Na samą myśl o wystawieniu nosa z pod pierzyny przechodzą mnie dreszcze. A pod pierzynką, kiedy Ona leży blisko mnie, jest tak cudownie ciepło, tak narkotycznie ciepło.
Jeszcze 5 min..
Po cichu wyślizguj się z łóżka, zakładam kapcie i na palcach wychodzę z pokoju. Skradam się śmiesznie po mieszkaniu, jakby od tego zależało moje życie. Jest tak cicho....
Łazienka, szybka toaleta i do sklepu .
Na dworze unosi się lekka mgiełka, kwiaty pokryte rosą , błyszczą w promieniach wschodzącego słońca.
- Tididi !Tididi !
Rozbrzmiał sygnał dzwonka w zegarku.
- Muszę się pośpieszyć, za długo wylegiwałem się w łóżku.
W pośpiechu wracam potykając się o wycieraczkę. Teraz tylko kuchnia, odbieranie poczty z gorącą kawą w ręce, plan w głowie na następny pracowity dzień. Zamieniam się w praca i uruchamiam tryb robota. Otwieram PIMa, ekran robi się czerwony od przypomnień. Próbuje wszystko ogarnąć, gorączkowo zapisując w notesie priorytety. Czas przyspiesza gwałtownie, jakbym wsiadł do odrzutowca. Patrzę na zegarek, już późno.
- Nie mogę się spóźnić.
Zbieram wszystkie zabawki upychając je w torbie bez większego ładu. Zakładam buty , marynarkę.
- Gdzie te cholerne kluczyki!
Rozglądam się gorączkowo po kuchni.
- Są!
Wychodzę i zamykam drzwi za sobą .Zbiegam po schodach.
- Cholera! Zapomniałem komórki.
Szybko wracam się do domu , otwieram drzwi i ..... po cichu na paluszkach wchodzę do pokoju. Rozglądam się za telefonem. Leży na stoliku koło lampki nocnej. Podchodzę i wkładam go do kieszeni. Odwracając się spoglądam na Nią kątem oka.
Moje ciało ogarnia niemoc, cały drętwieje.
- Nie mogę się ruszyć!
Patrzę na Nią jak zaczarowany, czas zatrzymuje się, a poranny chłód odchodzi w zapomnienie. Jej twarz cudowna jak nigdy , tak delikatna jak rosa na listkach kwiatów które mijałem w drodze do sklepu. Niewinne piękno emanuje z niej smagane promykami słońca , które jak małe złodziejaszki wkradają się poprzez szpary w żaluzjach.
Nagle jej oczy się otwierają , lekko przeciąga się mrucząc jak mała kotka pod nosem . Dźwięk mruczenia owija się wokół mnie. Smyra moja skórę dając nieopisaną radość na przemian drapiąc chłodnymi pazurkami i głaszcząc ciepłem opuszków palców.
Wtedy spogląda na mnie , uśmiechając się jakby widziała mnie po raz pierwszy .
Ani poprzez chwile nie mogę uwolnić się z tego stanu zauroczenia.
- Kocham Cię.
Zaszeptała czule.
Zaklęcie spada ze mnie jak za przyłożeniem różdżki. Czar topi się wokół mnie jak lód . Od środka czuje jak rozchodzi się we mnie ciepło, cudowne uczucie radości, nieopisana rozkosz. W moich oczach pojawiają się błysk, cały emanuje blaskiem. Dopiero teraz wyciągam do Niej rękę powoli z obawą, iż zmącę Jej doskonałość.
- Tididi! Tididi!
Ze snu wyrywa mnie nielubiany dźwięk budzika.
- AAA!
Ze złości ciskam nim o ścianę.
- Tidrrr tr r r r
Spoglądam w sufit , w głowie tysiące myśli i Ona. Może jeszcze zasnę, może jeszcze mi się przyśni. Odwracam głowę tam gdzie we śnię byłaby Jej twarz, patrzę na poduszkę, jakbym chciał siłą woli zmaterializować Jej osobę.
Jest tak cicho, tak zimno.....
- Kocham Cię.
Wyszeptałem